„Po pierwsze, ich kraje nie dążą do żadnej ekspansji terytorialnej lub innej. Po wtóre, nie zgodzą się oni na żadne zmiany terytorialne, które by nie zgadzały się ze swobodnie wyrażonymi życzeniami ludów zainteresowanych. Po trzecie, szanują oni prawo wszystkich ludów do wybrania sobie formy rządu, pod jakim chcą żyć, i pragną oni, żeby przywrócono prawa suwerenne i autonomię tym, którym je odebrano siłą”
– to fragment tekstu Karty atlantyckiej z 14 sierpnia 1941 r., w którym prezydent USA i premier Wielkiej Brytanii określali podstawowe zasady udziału ich państw w wojnie.
Karta atlantycka stała się fundamentem określającym cele obozu państw alianckich w II wojnie światowej. Te stwierdzenia – uwzględniające prawa do wolności i suwerenności narodów – miały być dowodem moralnej wyższości obozu aliantów nad państwami Osi, które niosły innym narodom zniewolenie i podporządkowanie silniejszym. Po agresji Niemiec na Związek Sowiecki również Moskwa ten dokument podpisała.
Rzeczpospolita Polska pozostała stroną walczącą jako członek koalicji antyniemieckiej. Była jedynym legalnym dysponentem terytorium i prawnym reprezentantem obywateli RP. To decydowało o legalizmie państwowym tworzonych z jej upoważnienia organów Polskiego Państwa Podziemnego, jednoczącego ludowców, narodowców, socjaldemokratów oraz przedstawicieli mniejszych ugrupowań politycznych.
W 1939 r. było oczywiste, że klęskę Polsce przyniosła koalicja kilku wrogów: Niemiec, wspartych na południu przez Słowację, i Związku Sowieckiego. Ziemie Polski zostały zniewolone, ale dzięki przeniesieniu władz RP do krajów sojuszniczych państwo polskie funkcjonowało nieprzerwanie przez całą wojnę. Podtrzymana została ciągłość prawna pomiędzy instytucjami sprzed wojny i instytucjami odtworzonymi na uchodźstwie. Rzeczpospolita Polska pozostała stroną walczącą jako członek koalicji antyniemieckiej. Była jedynym legalnym dysponentem terytorium i prawnym reprezentantem obywateli RP. To decydowało o legalizmie państwowym tworzonych z jej upoważnienia organów Polskiego Państwa Podziemnego, jednoczącego ludowców, narodowców, socjaldemokratów oraz przedstawicieli mniejszych ugrupowań politycznych.
Kiedy w 1941 r. Niemcy zaatakowały ZSRS, doszło do odwrócenia przymierzy. Mimo świadomości zbrodniczego charakteru sowieckiej dyktatury Wielka Brytania niezwłocznie uznała ZSRS za swojego sojusznika, bez żadnych warunków wstępnych. Sowieci zostali przyjęci do obozu aliantów. To oznaczało przyjęcie do grona państw walczących przeciw Rzeszy Niemieckiej Hitlera jego niedawnego sojusznika – państwa totalitarnego i zbrodniczego.
Dla Polski to także oznaczało zmianę i niosło nowe wyzwania. Był to wyczekiwany moment zerwania solidarności agresorów. Niemcy całkowicie wyparli Sowietów i stali się (wraz ze Słowacją) jedynym okupantem całości polskiego terytorium. W głęboko pojętym interesie Rzeczypospolitej, jako ofiary obu państw totalitarnych, było, aby front niemiecko-sowiecki ugrzązł gdzieś daleko na wschód od ziem polskich, wykrwawiając obie strony. Dla Polski nie było dobre nadmierne umocnienie czy też definitywne zwycięstwo na wschodzie: ani Stalina, ani Hitlera.
Próba normalizacji
Władze RP nie mogły jednak być obojętne na współpracę brytyjsko-sowiecką. Musiały zająć jakieś stanowisko. Dopóki Armia Czerwona ponosiła klęski, sowiecki totalitaryzm nie zagrażał Polsce bezpośrednio. Władze RP zdecydowały się na próbę unormowania stosunków z ZSRS. Ewentualne porozumienie na zasadzie wzajemnego respektowania suwerenności stwarzało szansę wydobycia z sowieckich obozów koncentracyjnych i przymusowych miejsc osiedlenia ofiar sowieckich represji – setek tysięcy obywateli RP, którzy do tego czasu przeżyli terror i represje. 30 lipca 1941 r. podpisano porozumienie przywracające stosunki międzypaństwowe pomiędzy Polską a ZSRS.
Stalin tylko czasowo nie eksponował nadmiernie wrogich zamierzeń wobec Polski. Jednak potajemnie podejmował inicjatywy sprzeczne z literą i duchem porozumień sowiecko-polskich.
Przystąpienie Stanów Zjednoczonych do wojny w grudniu 1941 r. było dla Polaków dodatkowym źródłem optymizmu. Wspomniane wyżej zasady sformułowane przez Franklina D. Roosevelta i Winstona Churchilla 14 sierpnia 1941 r., znane jako Karta atlantycka, stały się podstawowym dokumentem, na który powoływały się w kolejnych latach Narody Zjednoczone w walce przeciwko państwom Osi.
Źródłem nadziei były koncepcje rozpoczęcia inwazji kontynentu od strony Półwyspu Bałkańskiego. To stwarzałoby szansę na wyzwolenie Polski przez anglosaskie siły sojusznicze, w których składzie walczyłyby Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie. Gdyby taki scenariusz się ziścił, pojawiłaby się możliwość, że Niemcy zostaną pokonane na zachodzie Europy, zanim Armia Czerwona zbliży się do Polski. Dawałoby to Polakom szansę odbudowy w kraju potencjału militarnego i politycznego wolnego państwa, który zabezpieczałby suwerenność i granice przed ewentualnymi agresywnymi poczynaniami komunistycznego ZSRS.
Stalin tylko czasowo nie eksponował nadmiernie wrogich zamierzeń wobec Polski. Jednak potajemnie podejmował inicjatywy sprzeczne z literą i duchem porozumień sowiecko-polskich. Latem 1941 r. wydał polecenia odbudowy podporządkowanych Kremlowi dywersyjnych struktur komunistycznych na polskich ziemiach okupowanych przez Niemców. Wyszkolone grupy komunistycznych funkcjonariuszy zostały w kolejnych miesiącach przerzucone do centralnej Polski i rozpoczęły działalność pod nazwą Polskiej Partii Robotniczej. Natomiast na wschodnich obszarach RP Sowieci rozwijali działalność sowieckich oddziałów leśnych i grup dywersyjnych, funkcjonujących bez porozumienia z władzami RP, nierzadko stanowiących zagrożenie dla polskiej ludności.
Stalin już wtedy próbował wymóc na Brytyjczykach zgodę na usankcjonowanie zaboru połowy Polski, dokonanego w 1939 r., żądając uznania linii Bugu za zachodnią granicę ZSRS. Churchill w 1942 r. gotów był na ustępstwa w tej sprawie. Na szczęście prezydent Roosevelt jednoznacznie przeciwstawił się traktowaniu wschodniej Polski jako przedmiotu układu z Moskwą – wbrew zasadom Karty atlantyckiej.
Agresja w koalicji
Zakończenie bitwy pod Stalingradem na początku roku 1943 przyniosło definitywny przełom na froncie wschodnim. Stalin powrócił do imperialnych planów – również podboju Polski, która była największym krajem oddzielającym ZSRS od Niemiec. Chciał mieć wolną rękę zarówno w decydowaniu o granicach Polski, jak i o jej ustroju, władzach państwowych i losie mieszkańców. Dążył nie tylko do ponownego zagrabienia połowy jej terytorium, ale także do zniewolenia całej reszty.
Wiosną 1943 r. prezydent USA Roosevelt zarzucił politykę respektowania zasad Karty atlantyckiej. Zmienił stosunek do sowieckich żądań terytorialnych. Odrzucił apele niektórych swoich urzędników, aby zacząć Rosjanom stawiać żądania poszanowania suwerenności RP pod groźbą zablokowania masowych dostaw broni i wyposażenia.
Kreml działał sekwencyjnie. Po zaspokojeniu jednych żądań z czasem ujawniał kolejne. Celem Moskwy stało się obniżenie autorytetu i znaczenia Polski w alianckiej koalicji, potem – stopniowe wypieranie jej z areny sojuszniczej, tak aby w końcu została zepchnięta do roli jedynie przedmiotu w polityce międzynarodowej mocarstw.
Kreml rozpoczął rok 1943 od wygenerowania napięcia w stosunkach sowiecko-polskich. ZSRS m.in. ponownie narzucił obywatelstwo sowieckie uwolnionej z sowieckich łagrów polskiej ludności. Nakazał ogłosić powstanie w ZSRS tzw. Związku Patriotów Polskich, pozorującego przedstawicielstwo niezależnych środowisk, przeciwnych władzom RP. Uczynił z niego w pełni dyspozycyjne narzędzie polityki i antypolskiej propagandy sowieckiej. Konsekwentnie dążył do eskalacji napięcia w stosunkach dwustronnych.
Co gorsza, wiosną 1943 r. prezydent USA Roosevelt zarzucił politykę respektowania zasad Karty atlantyckiej. Zmienił stosunek do sowieckich żądań terytorialnych. Odrzucił apele niektórych swoich urzędników, aby zacząć Rosjanom stawiać żądania poszanowania suwerenności RP pod groźbą zablokowania masowych dostaw broni i wyposażenia. Nieoficjalna jeszcze wiadomość o zmianie stanowiska USA w sprawie żądań sowieckich szybko dotarła także na Kreml. Stalin w takich okolicznościach uznał, że tym łatwiej będzie przejść do nowego etapu agresywnych działań przeciw Polsce.
Dnia 25 kwietnia 1943 r. Moskwa zerwała stosunki dyplomatyczne z Polską. Oznaczało to pełną likwidację polskich przedstawicielstw w ZSRS i zarazem pozbawienie Polaków w tym kraju jakiejkolwiek ochrony dyplomatycznej. Szła z tym w parze eskalacja żądań sowieckich wobec Polski, teraz dotyczących już nie tylko terytorium, ale także składu personalnego władz RP.
W Polskim Państwie Podziemnym przez lata okupacji przygotowywano się do realizacji planów tzw. powstania powszechnego.
W ten sposób Rzeczpospolita Polska jako jedyny kraj świata spośród aktywnych członków koalicji antyniemieckiej stała się już w latach wojny celem wewnątrzkoalicyjnej agresji ze strony ZSRS. W pierwszej fazie agresja ta była realizowana przede wszystkim na niwie dyplomacji i propagandy. W kolejnej – także przy użyciu środków militarnych i policyjnych.
W końcu roku 1943 na konferencji w Teheranie Stalin uzyskał już bezpośrednio z ust Roosevelta i Churchilla potajemną zgodę na aneksję wschodniej połowy Polski. Za plecami aliantów Kreml zintensyfikował więc prowadzone od jesieni przygotowania do budowy także konkurencyjnych „polskich” ośrodków władzy.
Plan „Burza”
W Polskim Państwie Podziemnym przez lata okupacji przygotowywano się do realizacji planów tzw. powstania powszechnego. Rozbudowywano siły, szkolono kadry partyzanckie i gromadzono broń, aby w odpowiednim momencie uderzyć na Niemców przy wsparciu polskich jednostek z Zachodu: lotnictwa i brygady spadochronowej. Miało to nastąpić w całym kraju jednocześnie w chwili, kiedy niemiecka potęga będzie się załamywać. Polska zatem byłaby wyzwolona przez aliantów zachodnich i Polskie Siły Zbrojne. Koncepcja ta miałaby szansę realizacji, gdyby wprowadzono w życie plan anglosaskiej inwazji Europy od strony Bałkanów.
W czasie walk frontowych dowódcy sowieckich jednostek korzystali z pomocy AK. Zaraz potem podstępnie dokonywali aresztowań kadr dowódczych AK, rozbrajania i aresztowania pozostałych żołnierzy.
Stopniowo jednak coraz bardziej realna stawała się perspektywa wkroczenia do Polski Armii Czerwonej, wrogiej polskim aspiracjom do niepodległości. Pojawiła się konieczność zmiany planów militarnych na takie, które poprzez swój wydźwięk militarny i polityczny wymuszą na ZSRS respektowanie wobec RP koalicyjnych zasad Karty atlantyckiej, czyli poszanowania jej suwerenności.
Opracowano nową koncepcję przeciwniemieckich działań powstańczych Armii Krajowej. Nazwano je planem „Burza”. Miały to być operacje zbrojne realizowane nie w całym kraju jednocześnie, ale w poszczególnych regionach – tuż przed wkroczeniem wojsk sowieckich. Zamierzano na bezpośrednim zapleczu Niemców organizować lokalne powstania, wyzwalać polskimi siłami duże i mniejsze ośrodki miejskie, aby w obliczu Sowietów występować jako sojusznicy i gospodarze tych ziem. Ujawnione struktury cywilne i wojskowe miały tworzyć jawną już polską administrację, policję i wyrazić gotowość dalszej walki z Niemcami u boku Sowietów w ramach antyniemieckiej koalicji. Zakładano, że względy polityczne i propagandowe oraz wsparcie aliantów anglosaskich wymuszą na Sowietach poszanowanie polskich organów władzy i ich suwerenności. W zgodzie z logiką wojenną Polska liczyła, że jej wysiłek militarny przełoży się na efekty medialne i polityczne w obozie sojuszniczym. Innych narzędzi nacisku nie miała.
W styczniu 1944 r. Armia Czerwona ponownie przekroczyła linię wschodnich granic Polski. 20 stycznia 1944 r., Rząd RP wydał oświadczenie, w którym stwierdził, że:
„Naród Polski kategorycznie i bezwzględnie odrzuca sowieckie pretensje do wschodnich terenów Państwa Polskiego”.
Niedługo potem na Wołyniu pierwsze polskie jednostki AK przystąpiły do realizacji „Burzy”. Później były inne. Oddziały z Wileńszczyzny i Nowogródczyzny na początku lipca 1944 r. wzięły udział w kilkudniowych zmaganiach z Niemcami o Wilno. Do walk w mieście włączyła się Armia Czerwona. Armia Krajowa wzięła także udział w bojach o Lwów. Prowadzono działania zbrojne w setkach innych miast i miejscowości.
W czasie walk frontowych dowódcy sowieckich jednostek korzystali z pomocy AK. Zaraz potem podstępnie dokonywali aresztowań kadr dowódczych AK, rozbrajania i aresztowania pozostałych żołnierzy. Część z nich wcielano do jednostek podporządkowanych Sowietom, innych wywożono w głąb ZSRS. Tych, którzy próbowali stawiać opór – Sowieci bezwzględnie mordowali. Masowe represje dotknęły także cywilnych obywateli RP. Nowa okupacja wschodnich terenów Polski, których Stalin już jawnie żądał dla Związku Sowieckiego, stawała się faktem.
Pojawiło się pytanie: czy tak samo będzie na zachód od linii Bugu, czyli na terenach, których przynależności do Polski Sowieci oficjalnie nie negowali? Siły zbrojne Armii Krajowej i tam ruszyły do walki w ramach „Burzy” – nierzadko samodzielnie wyzwalając wiele miejscowości.
Stalin jednak realizował własny imperialny scenariusz. Utworzył w Moskwie w pełni od niego zależny, komunistyczny Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego. ZSRS ogłosił go jedyną władzą w Polsce na zachód od linii Bugu. Krwawe represje wobec tysięcy żołnierzy AK i innych organizacji niepodległościowych oraz wobec urzędników administracji Polskiego Państwa Podziemnego były kontynuowane po obu stronach narzuconej nowej granicy.
Związek Sowiecki jako członek obozu aliantów brutalnie uderzał w żołnierzy innego alianckiego państwa. Stalin zamierzał tą drogą doprowadzić do całkowitego zniszczenia struktur Polskiego Państwa Podziemnego, aby zbudować na terytorium Polski alternatywne państwo, w pełni zależne od Kremla.
Powstanie Warszawskie
Najbardziej wyrazistym aktem walki o prawa Rzeczypospolitej Polskiej do niepodległości było Powstanie Warszawskie. Wybuchło 1 sierpnia 1944 r. – w czasie kiedy jednostki sowieckie zbliżały się do Wisły.
W dzielnicach wyzwolonych przez Armię Krajową do jawnej działalności przystąpiły struktury państwowe RP. Odbudowa wolnej Rzeczypospolitej Polskiej na obszarze stolicy psuła Stalinowi plany przeniesienia tam marionetkowego PKWN. Zaprzeczała też głoszonej przez niego w listach do Roosevelta i Churchilla tezie, że AK jest fikcją, a jedyną poważną siłą w Polsce są „jego” komuniści.
Moskwa liczyła więc na szybkie zduszenie powstania rękami Niemców. Dlatego Stalin najpierw negował, że w stolicy wybuchły jakiekolwiek walki. A kiedy okazało się, że Niemcy nie są w stanie zdusić powstania w ciągu kilku dni, na Kremlu zadecydowano o podjęciu kroków wrogich. Stalin zatrzymał antyniemiecką ofensywę Armii Czerwonej, rezygnując z realizacji wcześniejszych planów uderzenia na miasto na początku sierpnia. Wstrzymał działalność sowieckiego lotnictwa w tym rejonie. Dał Hitlerowi czas na pełną likwidację sił polskich.
Tymczasem alianci zachodni godzili się na lotniczą pomoc w dostawach broni, amunicji i żywności dla powstańców. W połowie sierpnia 1944 r. zwrócili się do Sowietów o zgodę na międzylądowanie samolotów dokonujących zrzutów nad Warszawą na lotniskach po sowieckiej stronie frontu. To dawałoby sposobność na znaczne zwiększenie efektywności pomocy dla miasta. Samoloty bowiem zamiast olbrzymich ilości paliwa (aby móc wrócić do lotnisk we Włoszech) mogłyby zabierać więcej sprzętu zrzutowego dla żołnierzy AK. Sowieci jednoznacznie odmówili, blokując szanse zwiększenia pomocy dla walczących Polaków.
Sowieci prowadzili też czynne działania przeciw AK. Kiedy w połowie sierpnia 1944 r. komendant główny AK gen. Tadeusz Komorowski „Bór” wezwał oddziały AK do marszu na pomoc stolicy, zarówno Niemcy, jak i Sowieci podjęli działania militarne, które miały to uniemożliwić. Niemcy zwalczali oddziały po swojej stronie frontu, Sowieci – po swojej. W takich okolicznościach Polacy musieli przegrać w Warszawie wobec miażdżącej przewagi Niemców, wyposażonych w duże ilości amunicji i ciężkiego sprzętu.
Wraz z tworzonymi pod sowieckim nadzorem siłami komunistycznego Urzędu Bezpieczeństwa dokonywały krwawych represji: mordów, aresztowań, zsyłek do łagrów w głębi ZSRS. Terror miał charakter powszechny.
Sowieci aż do 14 września odmawiali zgody na lądowanie i tankowanie paliwa przez brytyjskie i amerykańskie samoloty latające z pomocą dla powstańców. Ze względów propagandowych w drugiej połowie września, kiedy w rękach powstańców były już tylko resztki miasta, stojący po drugiej stronie Wisły Sowieci zgodzili się na posłanie do walki jednej armii ze składu sowieckiego frontu, złożonej z wcielonych tam Polaków. Wąsko zakrojone działania nie miały nic wspólnego z wcześniej zaplanowaną (i zarzuconą) operacją uderzenia na miasto skumulowanymi siłami kilku sowieckich armii, przy użyciu dużych sił pancernych, artylerii i lotnictwa. Teraz działania desantowe przeprowadzono bez odpowiedniego wsparcia. Nie przyniosły one wymiernych efektów militarnych: operacja zakończyła się krwawo okupioną klęską. Bardziej propagandowy niż praktyczny sens miały również inne działania Sowietów pozorujące pomoc dla powstańców w schyłkowym okresie ich walki.
Na początku października 1944 r. powstańcy podpisali kapitulację, po 63 dniach walki. W kraju na wschód od Wisły rządy sprawowały władze komunistyczne pod ochroną sowieckiej armii i NKWD. Główny ciężar łamania oporu społeczeństwa spoczywał na stacjonujących w Polsce pułkach strzeleckich i pogranicznych NKWD. One też przeprowadzały szeroko zakrojone akcje pacyfikacyjne na terytoriach wydartych spod okupacji niemieckiej. Wraz z tworzonymi pod sowieckim nadzorem siłami komunistycznego Urzędu Bezpieczeństwa dokonywały krwawych represji: mordów, aresztowań, zsyłek do łagrów w głębi ZSRS. Terror miał charakter powszechny, choć głównym celem represji byli ludzie związani ze strukturami Polskiego Państwa Podziemnego, działacze polityczni i żołnierze AK oraz innych struktur niepodległościowych.
Pod sowieckim butem
W Jałcie w lutym 1945 r. USA i Wielka Brytania za plecami Polaków już oficjalnie wyraziły zgodę na wcielenie wschodniej połowy Polski do ZSRS. Anglosaskie nadzieje, że te ustępstwa wobec Stalina zaspokoją jego imperialne aspiracje do ustanowienia panowania komunizmu nad światem, okazały się złudnym i kosztownym mirażem.
Sowieckie podboje, przy godzie Zachodu na zniewolenie innych narodów, stały się przeciwieństwem haseł wypisanych na sztandarach alianckiej koalicji.
Stanowiło to dopełnienie tego, co jak na dłoni było widoczne w Polsce już wcześniej. Rok 1944 udowodnił, że Sowieci nie zamierzają rezygnować z wykorzystania swej siły do polityki rozszerzania komunistycznego totalitaryzmu w Europie i na świecie. Już wtedy najważniejszą i największą ofiarą takiej polityki była Polska. Zgoda na jej zniewolenie przez Związek Sowiecki stała się podstawą budowy skrzywionego, pojałtańskiego porządku świata, gdzie pod hasłami współpracy międzynarodowej i pokojowego współdziałania „narodów zjednoczonych” umożliwiono ekspansję i nowe podboje komunistycznego totalitaryzmu.
Sowieckie imperialne podboje, przy milczącej, a potem formalnej, zgodzie Zachodu na zniewolenie innych narodów stawały się przeciwieństwem haseł wypisanych na sztandarach alianckiej koalicji. Niosący nowe zbrodnie totalitaryzm Stalina, ubrany w alianckie hasła, wciąż pozostawał bliźniaczą, równie bezwzględną, odmianą totalitaryzmu Hitlera.
Tekst pochodzi z numeru 1-2/2024 „Biuletynu IPN”
