Na początek fragment wspomnień Grażyny Lipińskiej z grudnia 1943 r., kiedy jako szefowa wywiadu AK w Mińsku Białoruskim na kilka dni znalazła się w rodzinnej Warszawie:
„Moja kuzynka Hanka Mokrzycka, żołnierz AK, pracuje w telefonach warszawskich. Opowiada mi, że jej młodsze, bardzo miłe koleżanki pod wpływem swej kierowniczki tak się rozkochały w bijącej Niemców Czerwonej Armii, że sympatie swoje przenoszą na całą Rosję, nie wyłączając Stalina. Przebaczają mu wszystkie błędy i nieledwie oddałyby mu z miłości nie tylko bliskie narody, ale pół Polski”.
Ich kierowniczka, działaczka komunistycznej Polskiej Partii Robotniczej, realizowała założenia szerszej akcji. Władze ZSRS wszczęły bowiem ogromną kampanię propagandową – PPR była jednym z narzędzi – żeby przekonać społeczeństwa ze Wschodu i Zachodu o nieuchronności nastania systemu komunistycznego, przynajmniej w tej części Europy, którą uda się władzom sowieckim podporządkować sobie.
Już od zimy 1943 r., jeszcze przed klęską Niemców w Stalingradzie, przed ujawnieniem mordu w Katyniu i zerwaniem potem stosunków wzajemnych między ZSRS i Polską, Moskwa prowadziła konsekwentną politykę skierowaną przeciwko polskiej niepodległości. W styczniu tegoż roku Pantelejmon Ponomarenko, szef Centralnego Sztabu Ruchu Partyzanckiego, a zarazem I sekretarz Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Białorusi, opracował memorandum „O zachowaniu się Polaków i niektórych naszych zadaniach”, skierowane do sowieckiego kierownictwa partyjnego. Opisał w nim szczegółowo zgodne stanowisko Polaków wobec niezmienności granic Rzeczypospolitej Polskiej, postulując jednocześnie uruchomienie intensywnej propagandy i działań agentów, żeby polska partyzantka jak najmocniej zaangażowała się w walkę z Niemcami.
„Siły polskie zachowuje się i organizuje przede wszystkim przeciwko nam”
– diagnozował. Ten sam Ponomarenko skierował 22 listopada 1943 r. do Stalina raport, w którym proponował
„przejście od odosobnionych incydentów do planowej walki z polskim podziemiem nacjonalistycznym”.
W punkcie czwartym raportu sowiecki dygnitarz napisał:
„Niszczyć polskie oddziały i grupy działające na Zachodniej Białorusi, napadające na sowieckich partyzantów. Wszystkie inne grupy zajmujące pozycję wyczekującą dyskredytować, rozbrajać i rozpraszać, a kadrę dowódczą likwidować”.
W przeciwieństwie do roku 1939 r., kiedy celem Związku Sowieckiego – na spółkę z Niemcami – była likwidacja państwa polskiego, teraz Moskwa zakładała istnienie odrębnego kraju nad Wisłą, ale uzależnionego od siebie, z narzuconym Polakom ustrojem komunistycznym i o totalitarnym systemie sprawowania władzy. Stąd sowiecka propaganda konsekwentnie używała wobec polskiej partyzantki na Wschodzie określeń – „polscy nacjonaliści” i „polskie bandy”.
Władze ZSRS wszczęły ogromną kampanię propagandową – PPR była jednym z narzędzi – żeby przekonać społeczeństwa ze Wschodu i Zachodu o nieuchronności nastania systemu komunistycznego, przynajmniej w tej części Europy, którą uda się władzom sowieckim podporządkować sobie.
Pierwsze konkretne działania świadczące o prawdziwych intencjach Sowietów względem Polski pojawiły się w połowie 1943 r. na wschodnich obszarach II RP.
Na początku maja 1943 r. czerwona partyzantka zamordowała delegację komendy Obwodu AK Szczuczyn. W sierpniu rozbroiła i wymordowała nad jeziorem Narocz pierwszy oddział partyzancki Okręgu Wileńskiego AK ppor. Antoniego Burzyńskiego „Kmicica”. Potem były kolejne mordy i represje skierowane wobec oddziałów AK z Polesia, Wołynia, Nowogródczyzny. Tuż po zerwaniu 25 kwietnia 1943 r. przez ZSRS stosunków dyplomatycznych z Rządem Polskim w Londynie jeden z analityków Delegatury Rządu słusznie zauważył:
„Podczas gdy uprzednio oddziały partyzantki sowieckiej ograniczały się do działalności dywersyjnej na szlakach komunikacyjnych, zachowując względem ludności polskiej stosunek często przyjazny, a rekwizycje żywności traktując jako przymusową konieczność – obecnie stan ten uległ zasadniczej zmianie. Niszczenie majątków polskich i rozrzuconych w terenie placówek gospodarczo-przemysłowych (mleczarnie, tartaki, młyny) kierowanych przez Polaków lub też stanowiących ich własność stało się niemal głównym celem działania tych grup. Równocześnie masowy charakter przybrało mordowanie Polaków”.
Doświadczenia agresji 17 września 1939 r., mord katyński, masowe deportacje ludności powinny odstręczać Polaków od rojeń o dobrosąsiedzkich stosunkach z Rosją sowiecką. Trudno się też było spodziewać jakiegokolwiek wsparcia z Zachodu, widząc zachowania aliantów z kulminacją na konferencji w Teheranie z końca 1943 r. Nie tylko optowali oni za tzw. linią Curzona, odbierającą Polsce połowę dotychczasowego terytorium, ale także bez zająknięcia oddawali część Europy pod sowiecką strefę wpływów.
W kraju
A jaki stosunek do zbliżającej się do granic Polski Armii Czerwonej mieli Polacy z kraju? Józef Mackiewicz, przedwojenny publicysta wileńskiego „Słowa”, po wojnie znany pisarz pozostający na emigracji, w broszurze Optymizm nie zastąpi nam Polski z października 1944 r. napisał:
„Zachowujemy się jak ten Żyd ze szmoncesowej anegdotki, którego żona zdradzała, a który, mając już tyle danych w ręku, dowiedziawszy się wreszcie, że poszła z kochankiem do hotelu, że zamknęli drzwi i zgasili światło, pytał zrozpaczony świadka: »A czyś ustalił co przez dziurkę od klucza?« – »Przecież było ciemno« – odpowiada świadek. – »Uj, ta niepewność!!!« – woła mąż, nie chcąc uwierzyć w zdradę żony. W podobnej sytuacji stawiamy siebie. Mamy wszystkie dane, zarówno ukryte, jak jawne, w ręku, ale uważamy, że sprawa nie jest jeszcze dostatecznie jasna, dlatego po prostu, że nie chcemy jej dostatecznie jasno widzieć”.
Autorytetem w sprawach politycznych dla obu braci Mackiewiczów, Józefa i Stanisława, był Władysław Studnicki, polityk i publicysta. Dla niego zagrożenie ze strony ZSRS dla Polski było czynnikiem stałym. Genezy tego stanu rzeczy doszukiwał się w nieustannych tendencjach zaborczych Rosji, która dla ich realizacji wykorzystywała różne hasła i preteksty, jak obrona prawosławia, obrona Słowian czy – w 1939 roku – ochrona mniejszości narodowych zamieszkujących Kresy Wschodnie II RP.
W przeciwieństwie do roku 1939 r., kiedy celem Związku Sowieckiego – na spółkę z Niemcami – była likwidacja państwa polskiego, teraz Moskwa zakładała istnienie odrębnego kraju nad Wisłą, ale uzależnionego od siebie, z narzuconym Polakom ustrojem komunistycznym.
Studnicki szczególnie krytykował pakt Sikorski-Majski z 30 lipca 1941 r. Jego zdaniem gen. Władysław Sikorski nie wykorzystał trudnej sytuacji ZSRS na froncie niemieckim, aby w sposób zdecydowany postawić kwestię wschodniej granicy RP. W treści układu zapisano, że sprawę sporów terytorialnych przenosi się na czas późniejszy. Politykę zarówno Sikorskiego, jak i Stanisława Mikołajczyka Studnicki określał mianem samobójczej. Nieinformowanie kraju w sprawie rzeczywistego położenia Polski oraz szukanie niemożliwego porozumienia z ZSRS uznawał za bardzo szkodliwe.
Jednym ze strategów politycznych, którzy od początku widzieli, że największe niebezpieczeństwo dla Polski zagraża ze strony sowieckiej, był płk Wacław Lipiński, piłsudczyk, podtrzymujący wraz z prezydentem Warszawy Stefanem Starzyńskim opór w oblężonej stolicy we wrześniu 1939 r. W czasie okupacji był liderem piłsudczykowskiego Konwentu Organizacji Niepodległościowych i redaktorem „Myśli Państwowej”. Historyk Marek Gałęzowski napisał:
„Lipiński należał w podziemiu do czołowych krytyków układu Sikorski-Majski. Twierdził, że porozumienie jest niemożliwe, ponieważ celem Związku Sowieckiego jest »włączenie całej Polski do Rosji, pozbawienie Polaków ich niepodległości państwowej«. Nie zgadzał się, by traktować Rosję jak sprzymierzeńca i krytykował rząd gen. Władysława Sikorskiego za odsuwanie spraw spornych ze Związkiem Sowieckim do czasu zakończenia wojny. Lipiński uważał, że taka postawa musi przynieść katastrofalne skutki z utratą niepodległości włącznie. Przekonanie o szczególnym zagrożeniu rosyjskim sprawiło, że wszystkie inne problemy polityki polskiej podporządkował temu jednemu zagadnieniu, zwłaszcza że przewidywał rychłą klęskę Niemiec”.
Ciekawa jest zbieżność poglądów na tę sprawę tak różnych obozów politycznych, jak piłsudczycy i narodowcy. Bolesław Piasecki, przed wojną lider Obozu Narodowo-Radykalnego „Falanga”, w czasie okupacji przywódca Konfederacji Narodu, w artykule Decyzja polska pisał w styczniu 1944 r.:
„Nie wolno pod groźbą ciężkiego błędu poddawać się przyzwyczajeniom przeszło czteroletniej walki z Niemcami. Inna jest nasza sytuacja i inna musi być forma przeciwstawienia się naszemu wrogowi. […] Trzeba także pamiętać, że komuniści daleko zręczniej potrafią kłamstwem propagandy szerzyć chaos pojęć w wewnętrznym życiu narodu. Mają zresztą dogodną pozycję – proszę sobie wyobrazić, ile perfidii potrafi wlać propaganda sowiecka do życia polskiego, głosząc, że uwolniła nas od Niemców”.
Warto zwrócić uwagę, że część tych haseł sprzed prawie osiemdziesięciu lat współczesna Rosja nadal wykorzystuje w swojej propagandzie.
Piasecki już w 1942 r. pisał na łamach podziemnej „Nowej Polski” w artykule Bolszewicy w granicach Polski:
„Cała historia stosunków polsko-rosyjskich od czasów Chrobrego dowodzi, że Rosjanie tylko wtedy dotrzymywali umów z Polską, gdy nie mieli innego wyjścia”.
W walce
Uderzeniowe Bataliony Kadrowe, ugrupowanie wojskowe Piaseckiego scalone z AK w 1943 r., od początku wojny dostrzegały dwóch wrogów Polski – Niemcy i ZSRS. Choć służący w nich oficerowie i żołnierze wywodzili się głównie z centralnej Polski, to oddziały te świadomie wyruszyły na wschodnie krańce II RP, żeby tam mieć wpływ na rozstrzygające dla powojennych losów Polski działania militarne. Z tego powodu wzięły udział w operacji „Ostra Brama”. Wówczas w wyniku współdziałania polskich oddziałów partyzanckich i Armii Czerwonej doszło do wyzwolenia Wilna z rąk niemieckich. Moskwa początkowo uznała sojusz z Polakami, by po kilku dniach zakończyć go aresztowaniem oficerów i internowaniem kilku tysięcy żołnierzy AK.
Nieprzejednanym wobec Sowietów oficerem AK był mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”, dowódca 5. Brygady Wileńskiej. Spadkobierca działań ppor. Antoniego Burzyńskiego „Kmicica” zamordowanego przez partyzantkę sowiecką nie wziął udziału w operacji „Ostra Brama”, by nie wiązać się z oddziałami podległymi Moskwie.
Cichociemny porucznik Adolf Pilch „Góra” omal nie wpadł wraz z innymi polskimi oficerami w pułapkę partyzantki sowieckiej 1 grudnia 1943 r. Zaproszeni przez nią na wspólną naradę Polacy z mjr. Wacławem Pełką „Wacławem” na czele zostali aresztowani i wywiezieni samolotem do Moskwy. Spośród czterystuosobowego oddziału ocalało zaledwie 42 żołnierzy. „Górze” udało się odtworzyć jednostkę. W pierwszej połowie 1944 r. oddział ten, pod nazwą Zgrupowanie Stołpeckie AK, stoczył ok. 120 bitew i drobniejszych potyczek z partyzantką sowiecką.
Siły militarne polskiego podziemia skazane były z góry na porażkę wobec ogromnej przewagi liczebnej i sprzętowej Armii Czerwonej. Pomimo przeprowadzenia wielu wspólnych akcji przeciwko Niemcom polskie oddziały były na koniec rozbrajane przez NKWD; część żołnierzy trafiała w szeregi wojska podległego Moskwie, innych początkowo internowano, by następnie deportować na wschód.
Na emigracji
Wśród polskich polityków emigracyjnych dominowały dwa podejścia do Sowietów. Jedno uosabiał premier Stanisław Mikołajczyk uważający, że z ZSRS trzeba się porozumieć, dokonując przy tym wielu korekt w dotychczasowej polityce polskiej.
Zachód przyjął na konferencji w Teheranie koncepcję ZSRS wobec Polski. Wszystkie próby zmiany tej sytuacji, podejmowane przez polską stronę, zakończyły się fiaskiem.
Drugie to postawa Naczelnego Wodza Polskich Sił Zbrojnych od 1943 r. gen. Kazimierza Sosnkowskiego, który uważał współdziałanie z Sowietami za „możliwe, a nawet wskazane”, domagał się jednak gwarancji ze strony ZSRS granic z 1939 r. W 1944 r. Sosnkowski opowiadał się przeciwko ujawnianiu polskiego podziemia na ziemiach II RP zajmowanych przez Armię Czerwoną. 12 lutego 1944 r. pisał do dowódcy AK gen. Tadeusza Komorowskiego „Bora”:
„Moskwa dąży do sowietyzacji Polski i uczynienia z niej 17 republiki w granicach, które określi Stalin. Anglia i Ameryka nie chcą lub nie mogą – na razie przynajmniej – przeciwstawić się czynnie tym dążeniom. Nie uchronią nas dyplomatyczne dobre chęci przyjaciół, połączone z kategoryczną odmową wszelkich gwarancji rzeczywistych”.
Sosnkowski za swą postawę był atakowany przez obóz polityczny Mikołajczyka, wspierany niejednokrotnie przez premiera Wielkiej Brytanii Winstona Churchilla. Publicysta Stanisław Cat-Mackiewicz w wydanej w Londynie w maju 1944 r. broszurze napisał:
„dopóki Sosnkowski jest na czele wojska, nie może być mowy, aby Polska stała się dodatkiem do Rosji, tracąc swą polityczną niepodległość”.
Generał Sosnkowski sprzeciwiał się organizowaniu powstania przeciw Niemcom w kraju, obawiając się wielkich strat wśród cywilów przy braku pomocy aliantów.
„Powstanie bez uprzedniego porozumienia z ZSRS na godziwych podstawach byłoby politycznie nieusprawiedliwione, zaś bez uczciwego i prawdziwego współdziałania z Armią Czerwoną byłoby pod względem wojskowym niczym innym jak aktem rozpaczy”
– takie stanowisko przedstawił gen. Sosnkowski na spotkaniu z premierem Mikołajczykiem w Londynie w 1944 r. Ostatecznie zwyciężyła opcja reprezentowana przez Mikołajczyka, który z czasem wszedł w skład Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej tworzonego pod dyktando komunistów. Sosnkowski 30 września 1944 r. został zdymisjonowany z funkcji Naczelnego Wodza Polskich Sił Zbrojnych.
* * *
Jeśli we wrześniu 1939 r., kiedy Polska nastawiona była głównie na walkę z hitlerowskimi Niemcami, agresja ZSRS z 17 września tegoż roku była mimo wszystko zaskoczeniem dla większości, tak w czasie działań II wojny światowej pojawiały się różne nadzieje na dobre ułożenie stosunków ze wschodnim sąsiadem. Nadziei tych nie mieli nasi rodacy, którzy spędzili dwa lata pod okupacją sowiecką 1939–1941. Masowe deportacje, aresztowania, rozstrzeliwania w pierwszych tygodniach wojny rozwiewały złudzenia co do prawdziwych intencji Moskwy.
Niepokój budziły losy kilkunastu tysięcy polskich oficerów wziętych do niewoli przez Armię Czerwoną jesienią 1939 r. Wszyscy jednak rozumieli konieczność rozmów ze Stalinem po niemieckim ataku na Sowiety w czerwcu 1941 r. Warunki wynegocjowane w pakcie Sikorski-Majski były jednak korzystne dla Rosjan, nie dla Polaków.
Na szczęście udało się uratować, a potem wyprowadzić z ZSRS ok. 115 tys. żołnierzy i osób cywilnych. W tym czasie Stalin dał sygnał przebywającym w Rosji polskim komunistom do tworzenia podległej mu w pełni partii politycznej, której nawet wymyślił nazwę. Polska Partia Robotnicza zawiązała się 5 stycznia 1942 r. Wiosną następnego roku Niemcy odkryli polskie groby w Katyniu. Ujawniony mord na polskiej elicie był wygodnym pretekstem do zerwania stosunków z polskim Rządem na Uchodźstwie. Stalin, wobec sukcesów swoich wojsk z Niemcami, czuł się coraz bardziej pewnie.
W 1943 r. gotowe były plany zajmowania dawnych ziem wschodnich II RP i likwidowania polskich punktów oporu. Gotowe były plany co do losów politycznych powojennej Polski. Zachód przyjął na konferencji w Teheranie koncepcję ZSRS wobec Polski. Wszystkie próby zmiany tej sytuacji, podejmowane przez polską stronę, zakończyły się fiaskiem.
Oddziały Armii Czerwonej, kontrwywiadu wojskowego, NKWD i Smierszu wkraczały na ziemie Rzeczypospolitej i wprowadzały na nich swoje porządki w roku 1944. Dominacja sowiecka nad Polską zakończyła się dopiero 45 lat później.
Tekst pochodzi z numeru 1-2/2024 „Biuletynu IPN”
