Z inspiracji powstałej po 13 grudnia 1981 r. konspiracyjnej struktury kierowniczej Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” – Tymczasowego Prezydium Zarządu Regionu – odbyły się alternatywne obchody rocznic, które przerodziły się w starcia mieszkańców Torunia z reżimowymi oddziałami prewencji, czyli Zmotoryzowanymi Odwodami Milicji Obywatelskiej, na Starym Mieście. Brutalna interwencja wywarła niebagatelny wpływ na sposób funkcjonowania podziemia solidarnościowego w kolejnych latach.
Od napięcia do pacyfikacji
Atmosfera w Toruniu na przełomie miesięcy kwietnia i maja 1982 r. była wyraźnie napięta. Swoiste preludium miało miejsce 28 kwietnia 1982 r. W domach studenckich Uniwersytetu Mikołaja Kopernika przy ul. Mickiewicza w godzinach wieczornych odbył się wówczas swoisty antyreżimowy happening. Funkcjonariusze MO i Służby Bezpieczeństwa weszli na teren akademików, ale musieli poprzestać na legitymowaniu krnąbrnych studentów, ponieważ na miejsce zdążyła przybyć ekipa władz UMK: rektor – prof. Stanisław Dembiński, a także prorektorzy i dziekani, którzy doprowadzili do uspokojenia nastrojów. Mundurowi mogli odczuwać niedosyt, który odbili sobie na mieszańcach w dniach 1 i 3 maja.
Atmosfera w Toruniu na przełomie miesięcy kwietnia i maja 1982 r. była wyraźnie napięta.
W kwietniu 1982 r. na łamach lokalnych pism podziemnych oraz poprzez akcję ulotkową TPZR wezwało mieszkańców Torunia, aby w nadchodzące Święto Pracy – zamiast uczestniczyć w oficjalnym pochodzie – odbyli manifestacyjny spacer po Bulwarze Filadelfijskim nad brzegiem Wisły. Podobnego rodzaju apel wystosowali internowani działacze Regionu Toruńskiego NSZZ „Solidarność”, przebywający w Ośrodku Odosobnienia w Strzebielinku. Miał to być wyraz zbiorowego nieposłuszeństwa obywatelskiego.
Odezwa spotkała się dużym oddźwiękiem. W spacerze, który przybrał formę kontrpochodu, według danych strony „solidarnościowej” uczestniczyło 10 tys. osób, w raporcie milicyjnym podano natomiast liczbę 3 tys. Wielu miało wpięte w klapy oporniki. W tłumie pojawiły się rozrzucone ulotki, znaczki „Solidarności”, okrzyki antyreżimowe – co niewątpliwie rozdrażniło milicjantów i esbeków, manifestacyjnie krążących wokół spacerowiczów i dało pretekst do późniejszej interwencji. Jednak ta część manifestacji przebiegała w miarę spokojnie i wielu mieszkańców zdążyło się rozejść do domów. Tłum zaczął wykonywać kategoryczne wezwania płynące z megafonów milicyjnych.
Do starcia doszło, gdy o godz. 20.00 ludzie zaczęli opuszczać kościół św. Ducha, zlokalizowany przy Rynku Staromiejskim.
Część najodważniejszych manifestantów w liczbie ok. 2 tys. udała się na Rynek Staromiejski, aby złożyć kwiaty pod pomnikiem Mikołaja Kopernika. Ta część manifestacji była bardziej wyrazista politycznie. Wznoszono pro-solidarnościowe okrzyki i udekorowano pomnik znaczkami „Solidarności”. To spowodowało interwencję zgromadzonych w rezerwie oddziałów ZOMO, które o godz. 12.30 ruszyły szturmem na mieszkańców. Bicie odbywało się w uliczkach Starego Miasta i na Rynku Staromiejskim. W szczególnie brutalny sposób potraktowane zostały osoby zgromadzone przy ratuszu i na wieży ratuszowej. Zatrzymanych – często przypadkowych przechodniów – odprowadzano do milicyjnych radiowozów. Wskutek tych wydarzeń w kolejnych dniach atmosfera w mieście była bardzo napięta, zwłaszcza w perspektywie nadchodzącego kolejnego święta narodowego.
Polowanie na ludzi
W oświadczeniach umieszczonych przez TPZR pod koniec kwietnia 1982 r. w podziemnych pismach zachęcano mieszkańców, aby wzięli udział 3 maja 1982 r. w wieczornych mszach. Na ten dzień zresztą zaplanowano uroczystość oficjalną. Na UMK o godz. 18.00 odbyło się spotkanie połączone z wykładem na temat Konstytucji 3 Maja. Wieczorem torunianie masowo uczestniczyli w rocznicowych mszach. Największą frekwencją cieszyły się nabożeństwa w kościele św. Ducha oraz Najświętszej Marii Panny na Starym Mieście, gdyż brało w nich udział wielu działaczy podziemnej „Solidarności”. Okolica była obstawiona przez oddziały milicyjne, ustawione na Rynku w szyku bojowym i pełnym rynsztunku.
Grupa około stu osób, wśród nich wielu studentów, spędziła w świątyni dużą część nocy. Opuścili oni kościół po przybyciu rektora UMK.
Do starcia doszło, gdy o godz. 20.00 ludzie zaczęli opuszczać kościół św. Ducha, zlokalizowany przy Rynku Staromiejskim. Niektórzy zaczęli wznosić antymilicyjne okrzyki. Na placu wytworzył się tumult, gdyż zwarte oddziały przypuściły szturm na ludzi, którzy wciąż wychodzili z kościoła. Zamieszki szybko rozprzestrzeniły się na uliczki Starego Miasta, gdzie również zgromadzono zwarte oddziały ZOMO. Rozpoczęło się swoiste polowanie na ludzi. Tym razem doszło do użycia nie tylko gumowych pałek, lecz również gazów łzawiących i pojazdów z armatkami wodnymi.
Zamieszki trwały do godz. 21.40. Kilkaset osób, w obawie przed ciężkim pobiciem, schroniło się w kościele św. Ducha. Niektórzy wychodzili w różnych odstępach czasu, narażając się na szykany. Grupa około stu osób, wśród nich wielu studentów, spędziła w świątyni dużą część nocy. Opuścili oni kościół po przybyciu rektora UMK. Pozostali czekali aż do rana. Ze szczególną brutalnością siły milicyjne atakowały młodzież i studentów. Jedną z przyczyn agresywnego zachowania mundurowych mogła być chęć zemsty za antyreżimowy happening, który odbył się kilka dni wcześniej w domach studenckich UMK.
Spirala represji
Według danych milicyjnych w trakcie zajść zatrzymano w sumie 288 osób (94 osoby po 1 maja i 194 osoby po 3 maja). Wśród zatrzymanych dominowały dwie grupy wiekowe: osoby w wieku 17–21 lat (139) oraz w wieku 22–30 lat (91).
Wobec 221 zatrzymanych skierowano wnioski o ukaranie w trybie przyspieszonym z art. 50 kodeksu wykroczeń, do Kolegium ds. Wykroczeń przy Prezydencie Miasta Torunia. Po rozpatrzeniu spraw wydano tam następujące orzeczenia: areszt (wobec 79 osób), grzywna (102), nagana (1), nadzór rodziców (2), odstąpienie od wymierzenia kary po orzeczeniu winy (3), przekwalifikowanie na tryb zwykły (25), uniewinnienie (9). Wobec sześciu osób wszczęto postępowanie karne. Z 61 osobami przeprowadzono rozmowy ostrzegawcze. W kolejnych tygodniach spośród skazanych na karę aresztu 74 osoby złożyły odwołania do Sądu Rejonowego.
Od 27 kwietnia do 19 maja 1982 r. nastąpiła największa w dziejach toruńskiego „podziemia solidarnościowego” fala aresztowań.
Pośrednim efektem zajść majowych była nasilona akcja internowań, mających zastraszyć społeczeństwo miasta i regionu. Do końca miesiąca internowano 37 osób. Co charakterystyczne w wielu przypadkach miało miejsce ponowne internowanie (17 osób). W tym okresie mężczyzn umieszczano i przetrzymywano w ośrodkach odosobnienia w Strzebielinku, Kwidzynie i Ostródzie, natomiast kobiety w Gołdapi i Darłówku.
W międzyczasie od 27 kwietnia do 19 maja 1982 r. nastąpiła największa w dziejach toruńskiego „podziemia solidarnościowego” fala aresztowań, która rozbiła struktury TPZR. Zatrzymano łącznie dwanaście osób, w dużej części pracowników Toruńskich Zakładów Włókien Chemicznych „Chemitex-Elana”. Aresztowani zostali: Marek Chojecki, Jan Drążek, Aleksander Jamroziak, Marek Koper, Andrzej Lipiński, Piotr Łukaszewski, Gerard Münster, Kazimierz Noga, Mieczysław Partyka, Ryszard Pawełczyk, Ryszard Siewert, Lech Rafiński, Stanisław Wielgosz. Wyrok w procesie „grupy elanowskiej” zapadł 22 czerwca 1982 r. Cztery osoby otrzymały karę więzienia od 1,5 do 3,5 roku (Koper, Noga, Partyka, Pawełczyk). Kolejne cztery dostały wyroki w zawieszeniu (od 1 do 1,5 roku), dwie osoby uniewinniono. Ponadto sprawy dwóch osób wyłączono do odrębnego rozpatrzenia.
Zmiana formuły
Opisane wydarzenia były największymi zajściami w województwie toruńskim w okresie stanu wojennego. Duży stopień brutalności interweniujących sił milicyjnych wywarł ponure wrażenie na stronie opozycyjnej. Wówczas wyciągnięto z tego odpowiednie wnioski.
W kolejnych miesiącach i latach działalności podziemnej odbudowujące się regionalne struktury kierownicze „Solidarności” (które z czasem przybrały nazwę – Regionalna Komisja Wykonawcza) – zaprzestały wezwań do organizowania podobnych masowych manifestacji. W ten sposób starano się chronić społeczeństwo.
Skupiono się na rozwijaniu działalności pomocowej oraz informacyjnej. W zakładach pracy odbudowano tajne komisje związkowe. Zorganizowano druk, kolportaż, radio oraz unikalną w skali kraju telewizję „Solidarność”. Taka sytuacja trwała aż do przełomu lat 1987/1988, gdy do głosu doszły młode osoby, nazywane „pokoleniem Jarocina”. Uznali oni, że metody „starych działaczy” są niewystarczające. W efekcie nastąpiło ponowne wyjście grup opozycyjnych na ulice, często w niepraktykowanej dotąd formie happeningów.
