Tekst stanowi rozwinięcie tematu podjętego w tekście: Pokochać barbarzyńców. Niemiecki strach i fascynacja wobec Rosji do 1918 r.
Niemiecki historyk Ernst Nolte w swojej książce „Der europäische Bürgerkrieg 1917-1945. Nationalsozialismus und Bolschewismus” (Europejska wojna domowa 1917-1945. Nacjonalizm i bolszewizm) postawił tezę, że niemiecki narodowy socjalizm był reakcją na bolszewizm, co więcej Hitler upatrywał historyczną szansę zgniecenia rewolucji rosyjskiej za przyzwoleniem mieszczańskiej Europy, zapewniając równocześnie Niemcom pożądaną przestrzeń życiową.
W tym samym czasie Hermann Hesse w swoim artykule z 1920 r. pod tytułem „Spojrzenie w chaos” nazwał Dostojewskiego prorokiem dwudziestego wieku, gdyż jak napisał, w jego powieści „Bracia Karamazow” zostały opisane wszystkie typy osobowości, które będą charakterystyczne dla dwudziestego wieku. Austriacki pisarz i poeta, Hugo von Hofmannsthal, skarżył się w 1921 r., że popularność Dostojewskiego w Niemczech jest tak ogromna, że niedługo zrzuci on z piedestału samego Goethego.
Die Russen kommen!
II wojna światowa, którą III Rzesza Niemiecka i Związek Sowiecki rozpoczęli jako sojusznicy, a skończyli jako śmiertelni wrogowie, przyniosła Niemcom straszliwą klęskę. Po pierwsze mityczny wręcz „front wschodni” pochłonął największą ilość ofiar niemieckich, po drugie przegrana w wojnie była katastrofalnym końcem ideologii, w którą uwierzyła zdecydowana większość Niemców, po trzecie przywódcy III Rzeszy opuścili swój naród w chwili klęski i woleli popełnić samobójstwo, a po czwarte kapitulacja skutkowała okupacją ziem niemieckich przez cztery mocarstwa zwycięskie. Znowu na ziemiach niemieckich stacjonowały wojska „ze wschodu” w postaci armii sowieckiej.
W powojennym obrazie Rosjan najważniejszą rolę odegrała tzw. pamięć komunikatywna. Jest ona efektem naturalnego przekazu (najczęściej ustnego) pojedynczych osób, który dokonuje się niejako mimochodem, w życiu codziennym, w naturalnych interakcjach.
Wspomnienia z czasów wojny oraz z okresu okupacji stały się swoistą weryfikacją wcześniej istniejących stereotypów. Strach przed barbarzyńcami ze wschodu, wzmocniony propagandą antybolszewicką, spowodował, że w 1945 r. wraz z wkroczeniem armii sowieckiej Niemcy spodziewali się najgorszego. Armia Czerwona wkroczyła do Niemiec nie tylko po to, żeby zdobyć Berlin, ale również po to, by zemścić się za 20 mln zabitych Rosjan, by pomścić okrucieństwa SS i Wehrmachtu na wschodzie.
Pisarz Ilia Erenburg napisał słynny apel do żołnierzy sowieckich, opublikowany w piśmie „Czerwona Gwiazda”:
„Nie licz dni, nie licz kilometrów, licz jedynie trupy Niemców, których zabiłeś. Zabijaj Niemców – o to modli się twoja matka. Zabijaj Niemców – do tego wzywa cię Rosja. Nie wahaj się. Nie przepuszczaj okazji. Zabijaj”.
Inny apel Erenburga dotyczył traktowania niemieckich kobiet:
„Złamcie za pomocą gwałtu zarozumiałość rasową germańskich kobiet. Potraktujcie to jako należną wam zdobycz”.
Nie znamy dokładnych danych dotyczących zgwałconych kobiet niemieckich, szacunki mówią o 2 mln ofiar.
Okrutne wspomnienia z 1945 r. miała głównie ludność Niemiec wschodnich, gdyż nadużycia okupantów zachodnich (Amerykanów, Anglików, Francuzów) były nie do porównania z zachowaniem krasnoarmiejców. Topos złego Rosjanina szybko rozpowszechnił się w zachodnich strefach okupacyjnych i później w Republice Federalnej Niemiec. Stało się tak z dwóch najważniejszych powodów: po pierwsze opowieści ofiar padały na podatny grunt, a więc potwierdzały stereotyp Rosjanina-barbarzyńcy funkcjonujący w Niemczech od wieków, po drugie propaganda zimnowojenna wzmacniała pejoratywny obraz Rosjan, dodatkowo relatywizując w ten sposób winy samych Niemców.
Dobry czas dla wizerunku Rosjan nadszedł wraz z „jesienią narodów”. Zgoda Gorbaczowa na zjednoczenie Niemiec wywołała wielki entuzjazm do Rosji. Gorbaczow, nazywany w Niemczech „Gorbim”, do dziś jest uznawany za bohatera XX wieku.
W powojennym obrazie Rosjan najważniejszą rolę odegrała tzw. pamięć komunikatywna. Jest ona efektem niesformalizowanego, naturalnego przekazu (najczęściej ustnego) pojedynczych osób, który dokonuje się niejako mimochodem, w życiu codziennym, w naturalnych interakcjach między ludźmi. Często nie jest on weryfikowany z historią „formalną”, „podręcznikową”, ale w dłuższym okresie ma jednak wpływ na świadomość i pamięć historyczną. Kiedy zatem ktoś opowiada o „brutalnych Rosjanach”, określenie to nie wymaga żadnych komentarzy, gdyż wpisuje się w kolektywnie wypracowany przez zbiorowość wzorzec, funkcjonujący stereotyp. Zespół profesora Haralda Welzera opublikował w 2002 r. wyniki badań, oparte na 180 wywiadach rodzinnych i indywidualnych, w których zostało opowiedzianych 1180 historii dotyczących wspomnień wojennych. Rozmówcami byli zarówno starsi Niemcy, którzy przeżyli wojnę i jej zakończenie jako nastolatkowie lub dzieci, oraz przedstawiciele młodszych pokoleń, które te historie znają z opowieści rodzinnych. Rozmówcy za oczywistość przyjmują założenie, że wszystko, co dotyczy Rosjan, z natury rzeczy wiąże się ze strachem i zagrożeniem – niezależnie, czy mówią o „kampanii rosyjskiej”, okupacji, rosyjskich robotnikach przymusowych czy o niewoli w Związku Sowieckim. Żaden z nich nie precyzuje, na czym polegało konkretne zagrożenie. Autorzy jedną z przyczyn tak głębokiego zakorzenienia toposu „złego Rosjanina” upatrują m.in. w sukcesie oddziaływania narodowosocjalistycznej propagandy na temat „bolszewickich podludzi”.
Co ciekawe, obraz „Amerykanów” i „Rosjan” nie różni się istotnie w zależności od pokolenia. „Rosjanie” to ci, którzy wywoływali strach, przed którymi należało uciekać. „Opowiadane i przekazywane w rodzinach historie o „Rosjanach” traktują przede wszystkim o gwałtach, grabieżach, zemście i mordach. Co ciekawe, jeśli jakieś zachowanie Rosjanina nie pasowało do toposu, opowiadająca osoba, natychmiast szukała usprawiedliwienia, wyjaśnienia tego dysonansu między własnym wyobrażeniem, a rzeczywistością. Między innymi, jedna z Niemek, pamiętająca wydarzenia roku 1945, opowieść o „dobrym, miłym rosyjskim lekarzu”, opatrzyła komentarzem:
„ja myślę, że miał matkę Niemkę”.
Autorzy badań zwracają również uwagę, że topos „złego Rosjanina” zdominował wszystkie inne wspomnienia Niemców z okresu końca wojny oraz lat bezpośrednio po niej. W wywiadach nawet małe dzieci mówiły o Rosjanach, jako ludziach nie znających podstawowych osiągnięć cywilizacji, biorących
„sedes za umywalkę, a młynek do kawy za telefon”.
Niemiecki historyk Lutz Niethammer, zajmujący się okresem powojennym w Niemczech, specjalizujący się w tzw. historii mówionej (oral history), zaobserwował w pokoleniu świadków epoki, że Rosjanie nie pojawiają się wcale we wspomnieniach Niemców w roli ofiar narodowosocjalistycznych rządów przemocy.
Zimna wojna w pewnym sensie uratowała Niemców przed karkołomnym zadaniem mentalnej asymilacji Rosjan jako przyjaciół (poza mieszkańcami NRD, którzy musieli to uczynić przynajmniej w sensie formalnym). To z kolei pozwoliło nie weryfikować dotychczasowych stereotypów.
Daleki kraj
Dobry czas dla wizerunku Rosjan nadszedł wraz z „jesienią narodów”. Zgoda Gorbaczowa na zjednoczenie Niemiec wywołała wielki entuzjazm do Rosji. Gorbaczow, nazywany w Niemczech „Gorbim”, do dziś jest uznawany za bohatera XX wieku i zawsze przyjmowany był z największymi honorami. Jak kiedyś powiedział Jewgienij Kożokin, jeden z bliskich współpracowników Borysa Jelcyna:
„bezgraniczne podziwianie Zachodu jest w Rosji możliwe tylko wtedy, gdy się jest w opozycji”.
Gorbaczow nie był więc personifikacją nowej Rosji, a politykom niemieckim pozostała wiara w to, że kolejne rosyjskie ekipy rządzące wybiorą w końcu drogę demokracji.
Badania opinii publicznej przeprowadzone w 2007 r. przez Instytut Forsa potwierdziły, że stereotypowy obraz Rosjan nadal był silny i bardzo dualistyczny. A więc z jednej strony badani określają Rosjan jako ludzi prostych, często nadużywających alkoholu, a z drugiej doceniają rosyjską kulturę wysoką, choć najczęściej nie jest to kultura współczesna.
Polityczna współpraca między Rosją a Niemcami (m.in. przeciwko Napoleonowi, w Świętym Przymierzu, czy w pierwszym etapie II wojny światowej), zbliżała rządy, ale nie społeczeństwa.
Wyraźna była jednak różnica w stosunku do wcześniejszych czasów – 88% Niemców deklarowała wówczas, że nie czuje przed Rosjanami strachu. Na pytanie skierowane do respondentów niemieckich: z czym kojarzy ci się Rosja, najwyższe wartości uzyskały odpowiedzi: daleki kraj (96%), nierówność społeczna (90%), świadomość potęgi (87%). Kategorie: wolny rynek i wolność kojarzyły się z Rosją jedynie odpowiednio 26% i 19% Niemców. Na pytanie: jacy są Rosjanie, padły następujące odpowiedzi: pijący (nadużywający alkoholu; 90%), gościnni (88%), dzielni, waleczni (78%), emocjonalni (65%), wierzący w państwo (60%), wykształceni (56%). Wielu Niemców, pytanych o gospodarkę rosyjską, kojarzyło ją z rządami bajecznie bogatych oligarchów.
Z tego krótkiego zestawienia wyłania się obraz Rosjanina jako dobrotliwego, niezbyt rozgarniętego, ale dzielnego człowieka, zdecydowanie nadużywającego alkoholu, który żyje w dalekim państwie, przekonany o jego mocarstwowości. Nie jest już groźny, czasem raczej śmieszny. Kultura rosyjska kojarzy się Niemcom przede wszystkim z kulturą elitarną (wysoką), a więc przede wszystkim z muzyką (40%) i tu Niemcy wymieniają przede wszystkim Czajkowskiego, Strawińskiego, rosyjskie chóry. Również z literaturą (30%), którą kojarzą przede wszystkim z Tołstojem, Dostojewskim, Puszkinem, Gorkim, Pasternakiem i Gogolem.
Podsumowując, można stwierdzić, iż obraz zbudowany w XVI i XVII wieku na strzępach informacji dotyczących Rosji, pochodzących od podróżników niemieckich, okazał się podstawą toposu, stereotypu „złego Rosjanina”. Wydarzenia historyczne, takie jak wojna siedmioletnia, rewolucja bolszewicka, zimna wojna, jedynie wzmacniały ten negatywny obraz. Polityczna współpraca między Rosją a Niemcami, m.in. przeciwko Napoleonowi, w Świętym Przymierzu, czy w pierwszym etapie II wojny światowej, zbliżała rządy, ale nie społeczeństwa. Zasadnicza zmiana postrzegania Rosjan w XXI w polegała na tym, że Rosjanin, nawet jeśli był uznawany za barbarzyńcę, to jednak był barbarzyńcą niegroźnym. Agresja Rosji na Krym i wybuch pełnoskalowej wojny na Ukrainie ponownie przewartościował ugruntowane od wieków stereotypy.
