Z chwilą wybuchu wojny nie było jednolitej polskiej orientacji. Wiedziano, że należy ugrać jak najwięcej, ale różniono się w kwestii strategii. W Królestwie zwolennicy orientacji prorosyjskiej wznieśli postulat zjednoczenia ziem dawnej Rzeczpospolitej pod berłem Romanowów. W Galicji panowały nastroje zdecydowanie antyrosyjskie. Opowiadano się za państwami centralnymi i wszczęciem działań mających na celu wyparcie Rosjan z Królestwa, utworzeniem czegoś na kształt Księstwa Warszawskiego, być może w ostatecznym rozrachunku włączonego pod panowanie Habsburgów. Taki był horyzont polityczny dla sprawy polskiej latem 1914 r.
Jednak pomiędzy głównymi orientacjami istniała jeszcze dawna tradycja insurekcyjna, zakładająca wiarę w siłę sprawczą tzw. czynu nadzwyczajnego. Wojna nie miała być początkiem długiej drogi, ale iskrą, która wywoła powstanie. Pomiędzy nie współdziałającymi, a walczącymi zaborcami, miała pojawić się niezależna siła polska, zyskującą podmiotowość od samego początku, a nie w toku żmudnej, pełnej ustępstw i kompromisów współpracy z jednym z zaborców.
Plan powstania
Józef Piłsudski od 1908 r. przygotowywał się również na wojnę światową. W Galicji pod okiem i ze wsparciem Austriaków rozwijał się ruch strzelecki, w ramach którego przygotowywano przyszłe kadry dla polskich formacji wojskowych na wypadek wojny z Rosją. Piłsudski chciał pod osłoną państw centralnych wzniecić insurekcje antyrosyjską, Austriacy widzieli szansę na wywołanie na tyłach armii rosyjskiej dywersji umożliwiającej sprawne i szybkie zakończenie kampanii. Dalszych perspektyw nie było.
Plan działań strzelców na wypadek wojny opracowany był już w 1912 r. Na teren Królestwa, konkretnie robotniczego Zagłębia Dąbrowskiego, miały wkroczyć niezbyt liczne oddziały kadrowe, wokół których organizowałaby się armia powstańcza. Tam rozbudowane oddziały miały ruszyć w kierunku Kielc. Zagłębie Dąbrowskie stało się jednak pierwszym celem akcji wojsk niemieckich, stąd w ostatniej chwili zdecydowano się na bezpośrednie uderzenie w kierunku Kielc.
Strzelcy
Z chwilą wybuchu wojny z Rosją wydarzenia potoczyły się szybko. 2 sierpnia Piłsudski wysłał do Królestwa pierwszy patrol, złożony z siedmiu ułanów. W dniu następnym sformowano na bazie Związku Strzeleckiego i Polskich Drużyn Strzeleckich oddział złożony z ok. 150 strzelców, który 6 sierpnia wyruszył z krakowskich błoń w kierunku Królestwa, przekraczając granicę w Michałowicach. Jednak była to wyłącznie część planu. Jedocześnie Piłsudski odczytał na posiedzeniu Komisji Skonfederowanych Stronnictw Niepodległościowych datowany na 3 sierpnia manifest Rządu Narodowego w Warszawie. Lakoniczna treść miała być dynamitem:
„W Warszawie utworzył się Rząd Narodowy. Obowiązkiem wszystkich Polaków jest skupić się solidarnie pod Jego Władzą. Komendantem polskich sił wojskowych mianowany został ob. Józef Piłsudski, którego rozporządzeniom wszyscy ulegać winni”.
Zwięzłość formy i minimum informacji miały ukryć wielki blef. Rządu Narodowego w Warszawie nie było, istniał tylko w wyobraźni Piłsudskiego, który liczył na szybki bieg wypadków. Wkroczenie na teren zaboru rosyjskiego strzelców i informacja o Rządzie Narodowym miały wywołać powszechny zryw. Kalkulacja Piłsudskiego jednak zawiodła. W prawdzie rzucił on iskrę, jednak materiał wybuchowy okazał się wilgotny. Szybko przekonali się o tym żołnierze „kadrówki”.
12 sierpnia strzelcy wkroczyli do opuszczonych przez Rosjan Kielc. Chłodne przyjęcie, choć nieco przerysowane, przeszło do legendy. Jednak rzeczywiście entuzjazmu nie było. Z jednej strony obawiano się szybkiego powrotu Rosjan, z drugiej zaś spoglądano na strzelców jako na formację proniemiecką.
Józef Piłsudski ze swoim sztabem przed pałacem gubernialnym w Kielcach. 12 sierpnia 1914 r. (fot. domena publiczna) Widoczni: Władysław Stryjeński, Sulistrowski, Wacław Stachiewicz, Kazimierz Sosnkowski, Michał Sokolnicki, Walery Sławek, Michał Sawicki , Władysław Prażmowski-Belina, Józef Piłsudski, Aleksander Litwinowicz, Horoszkiewicz, Michał Fuksiewicz, Gustaw Daniłowski , Ignacy Boerner, Mieczysław Trojanowski-Ryś
Powstanie zatem nie wybuchło. Dowództwo austro-węgierskie ponownie skalkulowało zyski i straty. Inicjatywa Piłsudskiego nie spowodowała znaczącego zamieszania na tyłach przeciwnika, za to na froncie pojawił się, niepewny pod względem subordynacji i reprezentujący własną politykę, rosnący liczebnie podmiot wojskowy. Za pośrednictwem ppłk. Jana Nowaka CK dowództwo przekazało ultimatum: albo cała formacja zostanie włączona do armii austro-węgierskiej, albo oddział zostanie rozwiązany, a z części strzelców utworzy się podporządkowane dowództwu bliżej nieokreślone grupy dywersyjne. Wydawałoby się, że historia legionów zakończyła się niepowodzeniem, nim na dobre się zaczęła.
Akcja polityczna
Współpraca wojskowa pomiędzy strzelcami a państwami centralnymi potrzebowała wsparcia politycznego. W prawdzie akcja w Kongresówce nie zakończyła się bezpośrednim sukcesem, ale jednak istniał potencjał. Należy pamiętać, że co prawda I Kompania Kadrowa to zaledwie około 150 żołnierzy, jednak najważniejsze formacje strzeleckie w chwili wybuchu wojny liczyły łącznie ponad 13 tysięcy strzelców.
Dotychczas zapleczem politycznym dla ruchu strzeleckiego była Komisja Skonfederowanych Stronnictw Niepodległościowych, nie stanowiąca partnera dla władz austro-węgierskich. Inicjatywę przejęli jednak posiadający decydujący wpływ na sprawy Galicji krakowscy konserwatyści.
Po porozumieniu z Wiedniem, 16 sierpnia podjęto uchwałę o powołaniu ponadpartyjnej organizacji działającej dla sprawy narodowej – Naczelnego Komitetu Narodowego – i formowaniu pod jego patronatem Legionów Polskich. Spontaniczna akcja Piłsudskiego nie wznieciła powstania, ale rozpoczęła proces systematycznej pracy politycznej i walki zbrojnej, zwieńczonych zwycięstwem w listopadzie 1918 r.
