W przypadku takim jak ten wystarczył donos do NKWD o kilku jego nieprawomyślnych wypowiedziach czy wyrażeniu negatywnych opinii, który formalnie dawał podstawę do aresztowania. Możliwe też, że materiały zgromadzone w śledztwie, z jakichś powodów, zostały później usunięte.
Prawdopodobne jest to drugie, ponieważ w aktach nie ma ani jednego donosu czy protokołu przesłuchania świadków. A przecież tylko na podstawie tak uzyskanego materiału dowodowego można było sformułować oskarżenie.
Wcześniejsze życie
Bronisław Zarisicki (Zariecki, Zarżycki, Zarzecki?), syn Franciszka, urodził się w 1896 roku we wsi Worgłow (tak w dokumentach, ale była to prawdopodobnie wieś Bargłów k. Augustowa). Wywodził się ze środowiska chłopskiego, nie miał określonego zawodu, nie należał do żadnej partii, był kawalerem i mieszkał w Poti.
Po raz pierwszy został aresztowany w 1934 roku za spekulację i skazany na trzy lata pozbawienia wolności z art. 127 USRS, co wskazuje, że przebywał wtedy na Ukrainie. Karę odbywał prawdopodobnie na zesłaniu.
Po odbyciu kary mieszkał w Poti i był zatrudniony jako dezynfektor Potijskiej Rady Miej[skiej] „Osoawiochim” (Towarzystwo Wspierania Budowy Lotniczej i Chemicznej Obronności).
Dwa zeznania, osiem lat łagru
Ponownie został aresztowany 19 grudnia 1937 roku i oskarżony z art. 58-10 KK GSRS o wrogie nastawienie do władzy sowieckiej, prowadzenie kontrrewolucyjnej antysowieckiej agitacji i próbę dyskredytacji władzy (sprawa nr 36953).
Bronisław do winy się nie przyznał. Oskarżenie oparto na zeznaniach dwóch świadków – Siergieja Zacharjewicza Edżybii i Nikołaja Elizbarowicza Topurii. Bronisław był pracownikiem portowego miasta, pozostającego pod szczególnym nadzorem organów bezpieczeństwa, dlatego osądziło go Specjalne Kolegium SN GSRS na wyjazdowej sesji w Poti.
Kolegium uznało go winnym zarzutów i skazało 27 lipca 1938 roku z art. 58-10-1 KK GSRS na 8 lat ITŁ (łagru) i 3 lata pozbawienia praw wyborczych po odbyciu kary. Wyrok nie podlegał apelacji. W sprawie brak szczegółów dotyczących działalności skazanego, dlatego nie sposób ocenić stopnia przypisanej mu winy.
* * *
Oskarżenie zostało oparte tylko na zeznaniach dwóch świadków, a kara za wyrażone poglądy była bardzo surowa. Jego sprawa pomaga zrozumieć, dlaczego w ZSRS ludzie tak bardzo obawiali się rozmawiać ze sobą, a ich rozmowy rzadko bywały szczere. Tak budowano strach obywateli – nie tylko przed władzą sowiecką, ale także przed sobą nawzajem.
Więcej interesujących materiałów na profilu Archiwum IPN
