„Sam liczy ciągle na wojnę i całem swoim »ja« jest po stronie tego »zachodu«, który ma pokonać ZSRR i przynieść mu wyzwolenie”,
zanotował najprawdopodobniej funkcjonariusz MBP zimą lat 1950/1951.
Autorem słów, na podstawie których powstała ta notatka, był Józef Szostak. Okoliczności ich spisania wiążą się z wręcz obsesyjną wrogością i skrajną pogardą, jakie wobec żołnierzy Armii Krajowej wyrażała kolaboracyjna władza komunistyczna, ustanowiona przez Stalina nad Wisłą.
W podziemnej armii pełnił jedne z najwyższych funkcji dowódczych, włącznie z szefostwem Operacji oraz stanowiskami I zastępcy szefa Sztabu i szefa Sztabu KG AK (w Powstaniu Warszawskim).
Józef Szostak także bowiem należał do AK (pod ps. Filip – to imię jego dziadka, zesłanego przez Rosjan na Syberię za udział w Powstaniu Styczniowym).
W tej podziemnej armii pełnił przy tym jedne z najwyższych funkcji dowódczych, włącznie z szefostwem Operacji oraz stanowiskami I zastępcy szefa Sztabu i szefa Sztabu KG AK (w Powstaniu Warszawskim).
W Archiwum IPN znajduje się obszerna dokumentacja prześladowania go przez służby komunistyczne.
Bez szansy na spokojne życie
18 października 1950 r. (lub cztery dni wcześniej, jak wynika ze wspomnień samego Szostaka, a także z zapisów w dokumencie orzeczonego wobec niego wyroku komunistycznego sądu) funkcjonariusze UB aresztowali byłego Szefa Oddziału III Operacyjnego KG AK. Nie miało tu znaczenia to, że Szostak nie uczestniczył w działalności II Konspiracji, nie wierząc w sens walki z nową okupacją sowiecką. Po powrocie z oflagu (gdzie trafił po upadku Powstania Warszawskiego) podjął normalną, „cywilną” pracę, w tym także na stanowiskach kierowniczych (na Dolnym Śląsku był, z sukcesami, dyrektorem kopalni glin ogniotrwałych). Warto jednak dodać, że równocześnie odrzucał możliwość wstąpienia do komunistycznej armii.
Nie dał się złamać. Osaczany agenturą, zastraszany, nakłaniany do zdrady – pozostawił swój honor żołnierza polskiego nieskalanym.
Były wysoki oficer WP nie pozostawał oczywiście poza zainteresowaniem Urzędu Bezpieczeństwa, który prowadził wobec niego m.in. sprawę agencyjno-śledczą pod kryptonimem „Pułkownicy”. Definiowany przez służby terroru komunistycznego jako oczywisty sabotażysta (bo „sanacyjny pułkownik”), był też Szostak obiektem szeregu zakłamanych, „obywatelskich” donosów. Tylko kwestią czasu było zastosowanie wobec niego fizycznych represji.
Podczas odczytywania wyroku na płk. Józefa Szostaka na sali razem z matką był niespełna trzyletni syn Wojciech – niewidziany przez ojca ponad dwa lata. Zdjęcia synka żona Janina przesłała mężowi w maju 1952 r., gdy był więziony w areszcie śledczym MBP przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. Fot. z zasobu IPN
Zanim jednak doszło do aresztowania, w marcu 1950 r. usunięto go z posady dyrektora kopalń. W tym trudnym okresie wielką pociechę duchową przyniosły Szostakowi narodziny syna, Wojciecha Jana (30 kwietnia 1950 r.). Nadzieje na lepsze czasy rychło jednak brutalnie przecięło przywołane już zatrzymanie przez UB w Łodzi.
Jedna wielka bzdura
Jego „sprawę” prowadziły zarówno Wojewódzki Urząd Bezpieczeństwa Publicznego we Wrocławiu, jak i departamenty MBP: III (próbujący „wstawić” go do tzw. afery TUN) i Śledczy. Szostak po latach tak wspominał miesiące spędzone w koszmarnej celi warszawskiego aresztu MBP przy Koszykowej (trzymano go również we wrocławskim areszcie przy Sądowej i na Rakowieckiej w Warszawie):
„Nareszcie zrozumiałem, że jestem w sowieckim więzieniu w Polsce. Tu nie Polacy będą ze mną rozmawiać, a agenci sowieccy udający Polaków”.
Pułkownik Szostak nie dał się złamać. Osaczany agenturą celną, zastraszany, nakłaniany do zdrady – pozostawił swój honor żołnierza polskiego nieskalanym.
Ostatecznie, z uwagi na kompletną miałkość zarzutów (nawet jak na „standardy” komunistyczne), Józef Szostak został oskarżony nie o sabotaż, a o działania, które on sam określił jako
„jedna wielka bzdura”.
Zapis przemyśleń Józefa Szostaka (z rozmów z nim). Pierwsza strona jednej z notatek sporządzonych według Daniela Koresia, biografa pułkownika, przez kpt. Andrzeja Karasia, funkcjonariusza Departamentu III MBP (m.in. tzw. walka z bandytyzmem, podziemiem reakcyjnym i sanacją). Ze zbiorów IPN
Druga strona notatki z zapisem przemyśleń Józefa Szostaka (po rozmowie z pułkownikiem). Brak daty, miejscem rozmów (zgodnie z wersją D. Koresia) byłby areszt MBP na ul. Koszykowej w Warszawie, gdzie kpt. Karaś z Departamentu III MBP przesłuchiwał Szostaka na przełomie lat 1950 i 1951. Ze zbiorów IPN
Nie był to jednak przypadek. Władze PRL dążyły do okrycia hańbą bohatera walk o wolną Polskę, chcąc pokazać społeczeństwu, że II RP i jej armia, w tym ta podziemna z lat II wojny – Armia Krajowa, były strukturami w istocie antypolskimi.
Bohater oporu wobec Niemców był sądzony przez kolaboracyjne władze komunistyczne jak nazista i niemiecki zbrodniarz. Akt oskarżenia opierał się bowiem na zarzutach o pomaganie „ruchowi faszystowskiemu”, „opracowywanie planów agresji na Związek Radziecki” oraz wspieranie „hitlerowskiej władzy państwa niemieckiego”.
Bohater oporu wobec Niemców był sądzony przez kolaboracyjne władze komunistyczne jak nazista i niemiecki zbrodniarz, z dekretów: o odpowiedzialności za klęskę wrześniową i faszyzację życia państwowego oraz o wymiarze kary dla faszystowsko-hitlerowskich zbrodniarzy winnych zabójstw i znęcania się nad ludnością cywilną i jeńcami oraz dla zdrajców Narodu Polskiego (skądinąd ten dekret PKWN nie został formalnie nigdy uchylony).
Akt oskarżenia wobec byłego szefa Oddziału III KG AK opierał się bowiem na zarzutach o pomaganie „ruchowi faszystowskiemu”, „opracowywanie planów agresji na Związek Radziecki” oraz wspieranie „hitlerowskiej władzy państwa niemieckiego”. „Wina” Szostaka miała zaczynać się już w wojnie 1918–1920 (będącej zmaganiem o uratowanie Polski przed Rosją bolszewicką), „realizować” podczas służby w latach 1936–1939 w Oddziale III – Operacyjnym Sztabu Głównego WP (gdzie pracował m.in. nad planami obrony Polski przed ZSRS), a najgorsze stadium osiągnąć… w AK (czyli gdy walczył z Niemcami, i tylko nimi, bo został zaprzysiężony, jeszcze w ZWZ, już po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej).
Jedna ze stron wystawianego przez niemieckie władze okupacyjne dokumentu tożsamości – tzw. kenkarty. Co ciekawe, w tym dokumencie Józef Szostak „jest młodszy” aż o 26 lat, jako datę urodzenia wpisano bowiem 3 III 1923 r., czyli Niemcom podano, że podówczas 46-letni podpułkownik ma lat… 20. Taka mistyfikacja była jednak możliwa ze względu na faktycznie bardzo młody wtedy wygląd Szostaka. Nie jest do końca pewne, czy Niemcom dano jego zdjęcie czy też fotografię kogoś innego. Ze zbiorów IPN
Wyrok, bezkarność i złotówka
26 stycznia 1953 r. skład orzekający Sądu Wojewódzkiego dla m. st. Warszawy: Marian Stępczyński, Andrzej Sołdatow i Jan Bruliński – oskarżała wiceprokurator wojewódzka Maria (Miriam) Warman (żądając 12 lat więzienia) – skazał Józefa Szostaka na 6 lat więzienia, 8 lat pozbawienia praw publicznych i obywatelskich praw honorowych oraz przepadek mienia. Sędzia Stępczyński był kolaborantem i zbrodniarzem sprawdzonym przez UB we wcześniejszych procesach. Należał do Sekcji III – tajnej Wydziału IV tego sądu, mając już na sumieniu kary śmierci, w tym wykonane, żołnierzy konspiracji niepodległościowej.
1 lutego 1958 r. Sąd Najwyższy PRL uchylił wyrok sprzed pięciu lat i uniewinnił Szostaka. W sprawie o odszkodowanie materialne inny sąd PRL przyznał mu z tytułu szkód moralnych… jedną złotówkę.
Pułkownik Józef Szostak – więziony na Mokotowie, w Barczewie i w Iławie – na wolność wyjdzie warunkowo 24 lutego 1955 r., wciąż będąc pozbawionym praw publicznych i obywatelskich, czyli pozostając dla PRL kimś mniej niż gorszym. Ta sytuacja zmieni się nieco dopiero 1 lutego 1958 r., gdy Sąd Najwyższy PRL uchyli wyrok sprzed pięciu lat i uniewinni Szostaka.
W sprawie o odszkodowanie materialne inny sąd PRL przyzna mu z tytułu szkód moralnych… jedną złotówkę. Od jesieni 1957 r. Szostak będzie też ponownie inwigilowany, teraz już przez SB.
Stępczyński zostanie uniewinniony w postępowaniu dyscyplinarnym wszczętym przeciwko niemu w 1957 r. przed Sądem Najwyższym PRL, a następnie nagrodzony mianowaniem sędzią w tym sądzie (w SN pozostanie do śmierci w 1964 r., rok wcześniej odbierając Krzyż Oficerski orderu Polonia Restituta). Maria Warman awansuje do Prokuratury Generalnej PRL.
Józef Szostak, pułkownik dyplomowany kawalerii WP, kawaler orderów Virtuti Militari i Krzyży Walecznych, żołnierz bijący się o Polskę we wszystkich „polskich” wojnach I połowy XX w., po 1945 r. jeden z największych autentycznych autorytetów moralnych środowisk Polskiego Państwa Podziemnego lat II wojny, zmarł w 1984 r. w wieku 87 lat. Spoczywa na cmentarzu parafialnym św. Józefa Oblubieńca NMP w łódzkiej Rudzie Pabianickiej.
Więcej interesujących materiałów na profilu Archiwum IPN
