Na dzień dzisiejszy wśród 28 217 Sprawiedliwych aż jedna czwarta, a dokładnie 7 232, to nasi rodacy1. Dla jednych to dużo, dla innych zdecydowanie za mało, w zależności od punktu odniesienia. Tak na przykład biorąc pod uwagę fakt, że w przedwojennej Polsce mieszkała ponad połowa europejskich Żydów (ok 3.3 mln) (z czego jakieś 90% zginęło) to liczba ta wydaje się zatrważająco niska. Jeśli jednak weźmie się pod uwagę oficjalnie grożącą za pomoc karę śmierci, drastyczność okupacji ziem polskich na tle Europy oraz inne okoliczności polityki niemieckiej, a także uwarunkowania przedwojenne w relacjach polsko-żydowskich oraz powojenne, geopolityczne „Polski Ludowej” to łatwo uznać, że jest to liczba ogromna, zadziwiająco wielka.
Badania nad przynależnością terytorialną Sprawiedliwych
O ile jednak fakt, że to spośród Polaków pochodzi najwięcej Sprawiedliwych na świecie jest powszechnie znany (przynajmniej w Polsce oraz wśród badaczy i osób zainteresowanych tematyką), to jednak mało kto wie, jak ich liczba rozkłada się na poszczególne regiony II Rzeczypospolitej. Innymi słowy, skąd w Polsce pochodziła ta kilkutysięczna szerza pomagających? Czy można mówić o jakimś dominującym w tym zakresie obszarze? A może liczba Sprawiedliwych rozkłada się mniej więcej równo na wszystkie terytoria ówczesnej Polski?
Z pomocą w odpowiedzi na te pytania przychodzi m.in. Księga Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, pod redakcją Israela Gutmana, Kraków 2009 (pierwsze wydanie The Encyclopedia of the Righteous Among the Nations. Poland, Jerusalem 2004). Okazuje się, że Yad Vashem, który tytuł ten przyznaje i w związku z czym dysponuje oryginalną dokumentacją, pozwalającą na precyzyjne dokonywanie takich podsumowań, kwestię tę zbadał. Konkretnie zaś dokonała tego Elle Linde w roku 1999, zajmując się grupą około 4 tysięcy uhonorowanych przez Yad Vashem polskich Sprawiedliwych.
Jej badania nie zostały niezauważone, jednak koncentrowano się jak na razie jedynie na pierwszej ich części, tej mianowicie, która zajmowała się motywami sprawiającymi, że ktoś decydował się zaryzykować własnym (i swoich bliskich, jeśli ich miał) życiem, by ratować osobę trzecią. Nie interesowano się zaś drugą częścią, mówiącą właśnie o pochodzeniu regionalnym. Autorka posłużyła się oczywiście w tym wypadku danymi dostępnymi w posiadanej dokumentacji, a konkretnie – przynależnością administracyjną na dzień 1 września 1939, a więc sprzed podziału ziem polskich wedle porządku nazistowskiego.
Sprawiedliwi na mapie
W badaniach tych skoncentrowano się na największych jednostkach administracyjnych, województwach. Jak zatem wygląda rozmieszczenie polskich Sprawiedliwych według takiego podziału? Jeśli wierzyć poczynionym ustaleniom, najwięcej z nich, bo aż 31 % (1299 osób) wszystkich, pochodziło z województwa warszawskiego. Stanowi to ponad dwa razy więcej aniżeli w jakimkolwiek innym województwie.
Największe miasto ziem polskich, liczące około miliona mieszkańców, w odróżnieniu od małych miast, miasteczek i miejscowości, posiadało infrastrukturę, umożliwiającą stosowanie różnych technik przetrwania i pomocy (…).
Na drugim bowiem miejscu, z 14% (576 osób), znalazło się województwo lwowskie. Na trzecim krakowskie – 11% (465 osób) i dalej: lubelskie – 9.5% (398), kieleckie – 7% (283), tarnopolskie – 6% (250), białostockie – 5% (206), wileńskie – 3.6% (150), wołyńskie – 3% (124), śląskie – 3% (112), stanisławowskie – 2% (100), łódzkie – 2% (92). Reszta wymienionych obejmowała zaledwie około 1 % i od kilkudziesięciu do kilku Sprawiedliwych, były to województwa: nowogródzkie, poleskie, pomorskie, poznańskie i Wolne Miasto Gdańsk.
O ile jakość tych badań raczej nie budzi zastrzeżeń, o tyle z uwagi na ograniczenie ilościowe (brak ponad 3 tysięcy osób uhonorowanych od roku 1999 do 2023) trudno stwierdzić, czy na dzień dzisiejszy proporcje rozkładałyby się tak samo. Można by oczywiście próbować poczynić obecnie analogiczne badania, posiłkując się wydaną publikacją lub historiami opisanymi na stronie internetowej Yad Vashem, ale z pewnością nie byłyby to badania dokładne, a tym samym – w pełni precyzyjne. Innymi słowy, wcześniej czy później należałoby je powtórzyć, posługując się oryginalną dokumentacją. Wynika to tak ze skrótowości opisów dostępnych w bibliotekach i w internecie, jak też błędów jakie w naturalny sposób wkradały się do takich opisów.
Epicentrum pomocy
Tak czy inaczej poza wszelką wątpliwością wydaje się pozostawać pierwszeństwo województwa warszawskiego nad wszelkimi innymi regionami Polski. Wynika to przede wszystkim z roli, jaką odgrywała Warszawa jako stolica II RP, jak również z faktu skupienia się tutaj ok. 10% całej ludności żydowskiej zamieszkującej Polskę (nawet do 350 tysięcy). Największe miasto ziem polskich, liczące około miliona mieszkańców, w odróżnieniu od małych miast, miasteczek i miejscowości, posiadało infrastrukturę, umożliwiającą stosowanie różnych technik przetrwania i pomocy, dawało możliwość zachowania jakiegoś rodzaju anonimowości, wtopienia się w tłum.
Można być więc zarazem pewnym, że to właśnie Warszawa, goszcząca w latach okupacji około 15-20 tysięcy ukrywających się Żydów, stoi za tak wyróżniającym się na tle innych regionów, miejscem województwa warszawskiego. Jest to oczywiste gdy weźmie się pod uwagę nie tylko w/w rolę tego miasta, ale też losy północnej części województwa warszawskiego, wcielonego w większości do III Rzeszy, a częściowo do ZSRS, skąd Żydzi i Polacy byli masowo wypędzani, deportowani lub sami uciekali.
Ciekawostką może być fakt, że rolę Warszawy zauważono nie tylko w literaturze krajowej, ale także zagranicznej. Najbardziej widocznym przykładem może być publikacja Martina Gilberta The Righterous. The Unsung Heroes of the Holocaust, [Sprawiedliwi. Niedocenieni bohaterowie Holocaustu] Wlk. Brytania, Australia, Nowa Zelandia, Południowa Afryka 2002. Charakterystyczną jej cechą jest podział geograficzno-polityczny, obejmujący niemal całą Europę według krajów. Nie budzi może większego zdziwienia fakt, że stosunkowo najwięcej miejsca w tej książce poświęcono Polsce, co wyraża się tak w ilości stron (około sto na niewiele ponad trzysta omawiających pomoc w poszczególnych państwach), jak też w ilości rozdziałów, jako że aż 5 na 15 (pomijając dwa pełniące rolę wstępu i zakończenia) poświęcono przedwojennej Polsce.
Za to musi zwracać uwagę fakt, że w tym podziale, gdzie niekiedy w jednym rozdziale łączono aż trzy państwa europejskie (np. rozdz.11 „Norway, Finland and Denmark”) znalazło się miejsce na odrębne potraktowanie aż dwóch polskich miast, Wilna i Warszawy. O ile Wilno nie zajęło zbyt wiele miejsca, bo zaledwie kilka stron (72-86) o tyle Warszawa stanowi drugi co do długości rozdział w całej publikacji (s. 110-142) ustępując jedynie innemu rozdziałowi – o… Polsce, a konkretnie o okupowanej Galicji Wschodniej (s.29-65). W ten sposób Polska zajmuje nie tylko najwięcej miejsca pośród wszystkich państw europejskich, ale też dwie pierwsze pozycje wśród najdłuższych rozdziałów tej publikacji.
Tym ciekawszym może się wydawać zbadanie czy to, co ustalono w badaniach Yad Vashem przed ponad 20-tu laty odnośnie regionalizacji polskich Sprawiedliwych nadal jest aktualne. Bez dostępu jednakże do oryginalnych materiałów wszelkie ustalenia na tym tle będą obarczone ryzykiem błędu. Kto wie, może za jakiś czas uda się dokumenty te pozyskać i będzie można udzielić ostatecznej odpowiedzi.
1 Zob. https://www.yadvashem.org/righteous/statistics.html [dostęp z dnia 25.10.2024].
