Przyszła na świat 13 listopada 1953 r. w Jaworze na Dolnym Śląsku. Jako młoda dziewczyna zamieszkała w Stalowej Woli, a w 1980 r. rozpoczęła pracę referenta planowania w miejscowej hucie. Gdy z początkiem lipca 1980 r. wybuchły w Świdniku i Lublinie protesty, załoga jej zakładu nie pozostała obojętna.
Nie miała wątpliwości, jak zareagować na atak władz. Odczytała fragment statutu „Solidarności” o konieczności obrony represjonowanych działaczy i stwierdziła, że najodpowiedniejszy sposób to strajk.
W dniach 17–23 lipca w hucie zorganizowano strajk, do którego przyłączyły się: Wydział Narzędziowni, Zakład Mechaniczny i Zakład Hutniczy. Potem, po podpisaniu porozumień gdańskich, na terenie stalowowolskiego kombinatu powstały struktury Solidarności. Wybrano Komisję Zakładową, w której od lutego 1981 r. Ewa Kuberna pracowała jako sekretarka. Po kilku zebraniach, w których uczestniczyła, Kuberna zaczęła brać czynny udział w obradach i uzyskała możliwość wypowiadania się w każdej sprawie rozpatrywanej przez KZ. Na początku 1981 r. związek w zakładzie liczył ponad 22 tys. członków. Ilekroć władze łamały prawa pracownicze, robotnicy reagowali protestami i domagali się przestrzegania przyjętych w 1980 r. postulatów.
„Nie mam znajomych na komendzie MO”
Jednak „karnawał Solidarności” trwał krótko. W grudniową noc 1981 r. komunistyczne władze wprowadziły stan wojenny. W całym kraju rozpoczęły się zatrzymania. Na terenie województwa tarnobrzeskiego w czasie akcji kierowanej przez komendanta wojewódzkiego MO płk. Bolesława Niemczyna internowano 76 osób, wśród nich wielu działaczy stalowowolskiej Solidarności.
Protest zaplanowano na poniedziałek 14 grudnia 1981 r. Przed godziną szóstą rano Kuberna i Kopeczek poszli pod dworzec kolejowy (obecnie ulice Księdza Józefa Skoczyńskiego i Mickiewicza), uważając, że tam będą w stanie „metodą szeptaną” poinformować sporą liczbę osób o planowanym proteście.
Związkowcy, którym udało się uniknąć zatrzymania, zebrali się w siedzibie Komisji Zakładowej w HSW. Nad ranem 13 grudnia przedostała się tam także Kuberna, żeby z kolegami zabezpieczyć dokumentację związku oraz ukryć bibliotekę i sztandar Solidarności. Nie brała udziału w początkowej fazie zebrania, dowiedziała się jednak od przewodniczącego KZ Jerzego Kopeczka, że rozważano kilka koncepcji działań.
Kuberna nie miała wątpliwości, jak zareagować na atak władz. Odczytała fragment statutu NSZZ „Solidarność” o konieczności obrony represjonowanych działaczy i stwierdziła, że najodpowiedniejszy sposób to strajk – przecież Solidarność była legalnym związkiem i napadając na nią, władze PRL stały się przestępcami.
„Wierzyłam w siłę dziesięciu milionów ludzi, wierzyłam, że nie uda się ich pokonać, że władza przegra”
– tłumaczyła.
Protest zaplanowano na poniedziałek 14 grudnia 1981 r. Przed godziną szóstą rano Kuberna i Kopeczek poszli pod dworzec kolejowy (obecnie ulice Księdza Józefa Skoczyńskiego i Mickiewicza), uważając, że tam będą w stanie „metodą szeptaną” poinformować sporą liczbę osób o planowanym proteście. O tej porze autobusy dowożące pracowników do huty zatrzymywały się przed zamkniętym przejazdem kolejowym. Wykorzystując te kilka minut, kiedy szlaban był opuszczony, Kuberna i Kopeczek wbiegali kolejno do stojących pojazdów i przekazywali przygotowany wcześniej krótki komunikat o decyzji podjęcia strajku. Kuberna wspominała:
„Mówiliśmy, że właśnie zamknęli działaczy, że statut nas zobowiązuje do obrony ludzi Solidarności, że strajk ma być, że można ustąpić, ale tylko wtedy, kiedy karabin do głowy…”.
Następnie o sytuacji związkowców informowali większe grupy ludzi idących do pracy, a po dotarciu do huty także innych pracowników.
Tego samego dnia do Kuberny zadzwonił komendant MO, który żądał, aby stawiła się na komisariacie. Odmówiła i oznajmiła:
„Nie mam znajomych na komendzie MO, a jeśli chce mnie pan wezwać, to jest droga służbowa”.
Zarówno ona, jak i koledzy z huty zdawali sobie sprawę z tego, że władze podejmą próbę jej zatrzymania, i ukryli ją na terenie stalowni; wyszła po godzinie piętnastej. Strajku o większym zasięgu nie udało się wówczas wywołać, pracę przerwano tylko na niektórych wydziałach, protest trwał dwie godziny i wzięło w nim udział 2,5 tys. osób. Większość pracowników bała się konsekwencji związanych z udziałem w strajku. Aby wzmocnić atmosferę strachu, przez zakładowy radiowęzeł nadawano komunikat przypominający o tym, że HSW jest zakładem zbrojeniowym i odczytywano zapisy dekretu o stanie wojennym. Wieczorem w mieszkaniu państwa Czwarnów odbyło się kolejne zebranie związkowców. Wzięli w nim udział: Małgorzata i Maria Czwarnowie, Kuberna, Anna Jurkiewicz, Andrzej Habuda, Adam Jaworski, Krzysztof Kaczor, Kopeczek, Tadeusz Wojtas, E. Kondratowicz, którzy zadecydowali o utworzeniu struktur podziemnej Solidarności.
Internat Gołdap
Część osób biorących udział w spotkaniu u Czwarnów wkrótce została zatrzymana i internowana. Wśród nich Kuberna, do której dotarło już oficjalne wezwanie – miała się stawić na komendzie MO następnego dnia. Kiedy przybyła na miejsce, przedstawiono jej tekst oświadczenia o lojalności wobec władz i przestrzeganiu przepisów stanu wojennego. Kuberna odmówiła podpisania lojalki.
Zatrzymano ją na 48 godzin w areszcie, na tzw. dołku. W tym czasie funkcjonariusze SB zabrali z jej pokoju w hotelu pracowniczym wszystkie materiały z okresu legalnej działalności Solidarności. Następnie Kuberna została przewieziona do Aresztu Śledczego w Nisku, a 13 stycznia 1982 r. do ośrodka odosobnienia w Gołdapi. Decyzję o jej internowaniu uzasadniano m.in. tym, że
„zagrażałaby bezpieczeństwu państwa i porządkowi publicznemu przez to, że nawoływała do niepokojów społecznych i naruszania porządku prawnego”.
W ośrodku znalazło się 450 kobiet z różnych środowisk. Izolowanie ich miało na celu uniemożliwienie działalności opozycyjnej, paradoksalnie jednak to m.in. w Gołdapi nawiązywały one znajomości i kontakty między regionami. Kuberna wspomina, że poznała tam Annę Walentynowicz, Halinę Mikołajską, Alinę Pienkowską, Halinę Suwałową, Zenobię Kitę, Janinę Szymajdę, Barbarę Leszczyńską, Annę Szwed-Śniadowską; wyjątkowo dobre relacje łączyły ją z Teresą Tomczyszyn-Wiśniewską. Internowane w Gołdapi kobiety nie zaprzestały stawiania oporu, organizując akcje protestacyjne i głodówki. Starały się także mieć dostęp do bieżących informacji. Dzięki ukrytym odbiornikom prowadziły codzienny nasłuch Radia Wolna Europa, a kilka z nich, w tym Kuberna, przepisywały doniesienia i kolportowały „Informator Gołdap” – wydały 147 numerów pisma.
Po powrocie do Stalowej Woli Kuberna nawiązała kontakt z działaczami, którzy zostali już wypuszczeni z internowania.
Władze ośrodka często przeprowadzały rewizje, zabierano rzeczy osobiste, cenzurowano korespondencję. Kuberna wielokrotnie wysyłała pisma do komendanta placówki o udostępnienie jej karty korespondencyjnej oraz domagała się wyjaśnień dotyczących zaginionych listów ze Stalowej Woli z 1982 r., a także wszystkich wychodzących, które nie dotarły do adresatów. Za każdym razem żądała oficjalnej, pisemnej odpowiedzi. Internowane dotkliwie odczuwały ograniczanie kontaktów z najbliższymi, a widzenia trwały bardzo krótko.
Kuberna 8 czerwca 1982 r. skierowała podanie do komendanta ośrodka:
„Zwracam się o przedłużenie widzeń z rodziną do dwóch godzin miesięcznie. Informuję, że odległość dzieląca miejsce zamieszkania mojej matki od Gołdapi wynosi 800 km”.
9 czerwca w kolejnym piśmie protestowała przeciwko odnotowywaniu widzeń, które nie miały miejsca, i domagała się wyjaśnień w kwestii listów wychodzących od niej oraz braku rejestracji wszystkich pism urzędowych. Ośrodek w Gołdapi opuściła w ostatniej grupie kobiet. Nakaz jej zwolnienia, na którym figuruje podpis naczelnika Wydziału Śledczego KW MO w Tarnobrzegu ppłk. Lecha Zomerfelda, pochodzi z 24 lipca 1982 r., jednak tego dnia Kuberna (oraz internowana w maju 1982 r. Ligia Kurasiewicz z Sandomierza) nie otrzymała owego dokumentu. Na wieść o tym w holu ośrodka zebrało się kilkanaście kobiet z żądaniem wypuszczenia całej grupy. Ich solidarnościowa akcja okazała się skuteczna i po kilku godzinach wszystkie wyszły z budynku.
Z pomocą represjonowanym
Po powrocie do Stalowej Woli Kuberna nawiązała kontakt z działaczami, którzy zostali już wypuszczeni z internowania. Zgłosiła się też do ks. prob. Edwarda Frankowskiego w parafii Matki Bożej Królowej Polski i zaczęła działać w Duszpasterstwie Ludzi Pracy oraz na rzecz kultury niezależnej. Znalazła zatrudnienie w dziale płac walcowni HSW, stale kontrolowana przez zakładowego funkcjonariusza ORMO i izolowana od kontaktów z innymi pracownikami napisała podanie do kierownika o przeniesienie jej na produkcję. Podjęła pracę fizyczną w systemie trzyzmianowym jako operator maszyn tnących i wzięła się do organizowania struktury podziemnej, zwłaszcza prasy, której Stalowa Wola wówczas nie miała.
Gromadziła też dane o wszystkich aresztowanych, uwięzionych i represjonowanych członkach Solidarności oraz zakładała kartoteki z potrzebnymi do niesienia pomocy informacjami. Wobec władz nie okazywała strachu ani uległości. W sierpniu 1982 r. wzięła udział w manifestacji pod krzyżem na terenie huty. Następnego dnia została poproszona do kierownika, gdzie funkcjonariusze SB wręczyli jej wezwanie na komendę MO. Poszła i po obejrzeniu zdjęć z manifestacji poprosiła o odbitki, bo
„ładnie na nich wyszła”.
Jeśli wezwania były nieformalne lub błędnie wypełnione, ignorowała je.
Na początku listopada 1982 r. domową techniką zaczęła wydawać – wraz z Marią Czwarno i Adamem Jaworskim – „Biuletyn Informacyjny” sygnowany przez Tymczasową Komisję Zakładową NSZZ „Solidarność” Huty „Stalowa Wola”. Pierwszy numer ukazał się 8 listopada (kolejne wychodziły do 1988 r.), wyszedł pod szyldem Komitetu Oporu Społecznego. Został przygotowany w prywatnym mieszkaniu przy ul. Marcelego Nowotki (obecnie ul. Romana Dmowskiego) w Stalowej Woli w nakładzie pięćdziesięciu egzemplarzy. W składzie redakcji byli m.in.: Kuberna („Kamil”), Kopeczek („Tygrys”), Ryszard Kardasz, Kazimierz Rostek, Anna Garbaczowa („Punkt”), Maria Barwińska („Michał”) oraz Władysław Liwak. Na łamach pisma teksty publikowali także Wiesław Wojtas i Wacław Szczoczarz. Kuberna przygotowywała matryce i pisała teksty pod pseudonimem.
Zatrzymanie za krzyż
Nie ustały wobec niej represje władz. Kilka miesięcy po zwolnieniu z Gołdapi, w listopadzie 1982 r., Kuberna została aresztowana. Tym razem za to, że 1 listopada w celu uczczenia pamięci ofiar stanu wojennego położyła pod krzyżem przy zajezdni autobusowej HSW kwiaty i mały krzyż. Dołączyła do niego kartkę o treści:
„Pomordowanym w wojnie jaruzelsko-polskiej 1981–1982. NSZZ »Solidarność« KP Huty Stalowa Wola”.
8 listopada w jej mieszkaniu dokonano przeszukania i zabrano m.in.: cztery karty papieru, z których na dwóch był wycięty napis:
„»Solidarność« żyje 10 XI 1982 r. – Strajk, referendum, którego nie da się sfałszować”,
egzemplarz pisma „Nasza Krata” nr 22 z dn. 6 października 1982 r. i nr 23 z 22 października 1982 r., zeszyt z różnymi zapiskami i listy osób internowanych, a także adresy prywatne i inne. Tego samego dnia została doprowadzona na komendę MO, gdzie ją przesłuchano i zwolniono. 22 listopada ponownie ją zatrzymano i przewieziono do Wojskowej Prokuratury Garnizonowej w Rzeszowie, gdzie otrzymała sankcję. Następnie umieszczono ją w Areszcie Śledczym w Nisku, a 12 grudnia 1982 r. postawiono zarzut „rozpowszechniania fałszywych wiadomości” (poprzez sporządzenie ww. napisu) oraz „wrogiej postawy wobec organów władzy i partii”. Oskarżono ją również o próbę zorganizowania strajku i obrazę najwyższych organów władzy państwowej. Elementem obciążającym miało być też przechowywanie przez nią dwóch egzemplarzy „Naszej Kraty”, w których zawarte były
„fałszywe wiadomości mogące wywołać niepokój publiczny lub rozruchy”.
Przyznała się, że krzyż z napisem wykonała sama, natomiast w sprawie materiałów zabranych podczas przeszukania odmówiła składania zeznań. 13 stycznia 1983 r. odbyła się w Rzeszowie rozprawa główna, której przewodniczył ppor. Stanisław Urban.
Oskarżonej bronił adwokat Lech Świerczewski. Kuberna została uniewinniona od zarzutu próby zorganizowania strajku i przechowywania „w złych celach” pisma „Nasza Krata”. W związku z drugim zarzutem sąd ogłosił, że
„oskarżona, poprzez sporządzenie i umieszczenie pod krzyżem znajdującym się obok zajezdni autobusowej Huty Stalowa Wola cytowanego wyżej napisu, dopuściła się publicznego poniżenia osoby premiera rządu Wojciecha Jaruzelskiego”,
i skazał ją na karę jednego roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata. Zobowiązał ją też do wpłaty 25 tys. grzywny oraz do pokrycia kosztów rozprawy.
„Szczególnie wrogo nastawiona do aktualnej sytuacji”
Kuberna do 1987 r. była koordynatorką działalności podziemnej Solidarności w Stalowej Woli. Na przełomie lat 1982–1983 weszła w skład Tymczasowej Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” Huty „Stalowa Wola”. W czerwcu 1983 r. ks. prob. Edward Frankowski zatrudnił ją w Duszpasterskim Ośrodku Kultury Chrześcijańskiej. W tym samym roku, w rocznicę Sierpnia ’80 wzięła udział w manifestacji Solidarności pod krzyżem w zajezdni autobusowej HSW, a 13 grudnia 1983 r. z kolegami działaczami złożyła tam kwiaty. Została po raz kolejny zatrzymana, a SB zapisała w jej aktach:
„szczególnie wrogo nastawiona do aktualnej sytuacji w kraju, […] w sposób jawny i zdecydowany określa się jako nieprzejednany wróg ustroju”.
Tymczasem działania Kuberny miały na celu głównie opiekę nad rodzinami osób internowanych i aresztowanych. Obejmowały one bardzo szeroki zakres, począwszy od pomocy prawnej i poszukiwania adwokatów, na wsparciu psychicznym osób będących w trudnej sytuacji skończywszy. Kontynuowała też pracę w wydawnictwach drugiego obiegu: publikowała we wspomnianym już „Biuletynie Informacyjnym”; z Wiesławem Wojtasem zainicjowała w 1987 r. powstanie pisma „NIE” (ukazał się tylko jeden numer); od 1988 r. z Jarosławem Potaszem redagowała „SMiS-a”, czyli „Stalowowolski Miesięcznik Solidarności. Gazeta Ruchu”.
Kuberna nadal prowadziła działalność opozycyjną. Zawiozła do Warszawy m.in. petycję, w której domagano się przywrócenia pluralizmu związkowego w kraju, podpisaną przez 940 pracowników HSW i Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego w Gorzycach (większość tych osób dotknęły represje ze strony władz).
Podawano w nim m.in. informacje o rozprawach w sądach pracy i represjach wobec działaczy KZ. Przed 1 maja 1984 r. została aresztowana. Władze obawiały się, że wraz z innymi stalowowolskimi działaczami będzie starała się zakłócić przebieg planowanych na ten dzień oficjalnych uroczystości państwowych. Prewencyjnie zatrzymano wówczas kilkanaście osób. Kubernę wyprowadzono z mieszkania tuż po szóstej rano w szlafroku, gdyż na „wizytę w areszcie” nie chciała się przebrać. Za głośne śpiewanie w celi opozycyjnych piosenek wspólnie z Marią Rehorowską – przewieziono je do aresztu w Nisku.
Po raz kolejny aresztowano Kubernę w czerwcu 1985 r., w nocy, na dworcu kolejowym w Rozwadowie z torbą pełną „bibuły”, książek i kaset. Jechała wówczas do Warszawy zorganizować pomoc prawną dla aresztowanego za kolportaż pracownika huty inż. Leona Chmury. Odmówiła składania wyjaśnień. W tarnobrzeskim areszcie wykonano jej zdjęcia, następnego dnia została przewieziona do Janowa Lubelskiego, a po 24 godzinach do Rzeszowa. Miesiąc później trafiła do więzienia przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. Tam przebywała do 28 października 1985 r. W proteście wobec represji służby więziennej podjęła z Zofią Floriańczyk i Małgorzatą Magier dziewięciodniową głodówkę. Po interwencji Episkopatu Polski została zwolniona. Na rozprawie w Sądzie Rejonowym w Stalowej Woli w styczniu 1986 r. otrzymała wyrok dwóch lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na cztery lata. Jej obrońcą była mec. Zofia Adamowicz.
„Siedzę i nic nie robię!”
Po zwolnieniu Kuberna nadal prowadziła działalność opozycyjną. Zawiozła do Warszawy m.in. petycję, w której domagano się przywrócenia pluralizmu związkowego w kraju, podpisaną przez 940 pracowników HSW i Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego w Gorzycach (większość tych osób dotknęły represje ze strony władz). W grudniu tego samego roku została członkiem Komisji Interwencji i Praworządności NSZZ „Solidarność”, kierowanej przez Zofię i Zbigniewa Romaszewskich. W jej ramach aktywnie zaangażowała się w sprawę obrony kilku pracowników huty przed zarzutami spowodowania śmiertelnego wypadku na terenie zakładu w 1988 r.1. Należała również do inicjatorów – z Czesławą Szpytmą, Ryszardem Kardaszem i Wiesławem Wojtasem – założenia Studium Społecznego Duszpasterstwa Ludzi Pracy w Stalowej Woli, którym kierowali dr Adam Stanowski i Zdzisław Szpakowski.
Kierowała „sztabem wspierającym” zorganizowanym przy parafii Matki Bożej Królowej Polski. Była także rzecznikiem prasowym protestujących. Razem z Agnieszką Guzy, Teresą Tomczyszyn-Wiśniewską i Bogusławem Kwiecińskim przekazywali na Zachód prawdziwe informacje o proteście i represjach władz.
W sierpniu 1987 r. Kuberna i Wojtas na spotkaniu TKZ złożyli rezygnację z udziału w pracach tajnej struktury i utworzyli jawny Komitet Założycielski NSZZ „Solidarność” Pracowników Huty „Stalowa Wola”. Podpisany przez czternastu pracowników wniosek o rejestrację został złożony najpierw do Sądu Wojewódzkiego w Sandomierzu, a po jego odrzuceniu do Sądu Najwyższego w Warszawie. Od września tegoż roku Kuberna była rozpracowywana na przez Wydział V WUSW w Tarnobrzegu w ramach SOR krypt. „Zmora”.
Tuż przed planowanym strajkiem w kwietnia 1988 r. została zatrzymana i umieszczona na 48 godzin w areszcie w Machowie. Tak to wspominała:
„Kiedy czterem esbekom udało się mnie złapać na ulicy w kwietniu 88 r., gdy w hucie był strajk, i siedziałam »na dołku« w Machowie 48 godzin, to byłam wściekła na siebie. Miałam się zająć przekazywaniem informacji, miałam przygotować wsparcie z zewnątrz dla strajkujących. Liczyli na mnie a ja… siedzę i nic nie robię!”.
Nie powstrzymało jej to od zaangażowania się w solidarnościowe strajki, które miały miejsce w hucie jeszcze w lipcu i sierpniu 1988 r. Głównym zadaniem, którego się podjęła, było utrzymywanie łączności ze strajkującymi. W liście dostarczonym do huty pierwszego dnia strajku, 22 sierpnia, o godzinie piętnastej Kuberna pisała:
„Podajcie skład Komitetu Strajkowego i wreszcie jakiś komunikat, bo telefon się urywa. Fala strajków w kraju narasta. Opaski mam tylko te, których nie wzięliście 13 lipca, tuba i baterie są, ale nie wiem, czy będzie możliwość przerzucenia tego. Żywność i leki od jutra lub późnym wieczorem, bo w tej chwili nie jestem w stanie załatwić”.
Szczególnym polem działań okazał się dla Kuberny strajk sierpniowy, którego przywódcą był Wojtas. Od momentu jego wybuchu utrzymywała ścisły kontakt z Komitetem Strajkowym i kierowała „sztabem wspierającym” zorganizowanym przy domu katechetycznym w parafii Matki Bożej Królowej Polski. Była także rzecznikiem prasowym protestujących. Razem z Agnieszką Guzy, Teresą Tomczyszyn-Wiśniewską i Bogusławem Kwiecińskim przekazywali na Zachód prawdziwe informacje o proteście i represjach władz. Rozmawiała telefonicznie z prof. Andrzejem Stelmachowskim na temat kończenia strajku.
Wielokrotnie udowodniła, że Stalowa Wola, to nie tylko nazwa miasta, w którym prowadziła swoją solidarnościową działalność.
Kuberna była jednym z organizatorów Zjazdu Prasy Niezależnej, który odbył się w dniach 22–23 kwietnia 1989 r. w kościele Matki Bożej Królowej Polski w Stalowej Woli. W latach 1991–1999 była redaktorem „Informatora” Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w HSW oraz „Gazety Solidarności”, a od 1994 do 2000 r. – pisma konkatedralnego „W Świetle Prawdy”, wydawanego w parafii Matki Bożej Królowej Polski z inicjatywy ks. prob. Edwarda Madeja. Współorganizowała obchody rocznic związanych z Solidarnością, wystawy i spotkania poświęcone jej działalności.
Przykład Ewy Kuberny pokazuje, jak ważną rolę w Solidarności odgrywały kobiety. Nie poddawała się mimo represji, które na nią spadały, licznych szykan, rewizji, internowania oraz wielokrotnych aresztowań i kar finansowych. Swoją postawą i walką z władzami komunistycznymi pokazała, że
„każdego człowieka stać na rzeczy wielkie. To, kim się stajemy, zależy przecież od naszych konkretnych wyborów”.
Wielokrotnie udowodniła, że Stalowa Wola, to nie tylko nazwa miasta, w którym prowadziła swoją solidarnościową działalność. W 2006 r., w rocznicę podpisania porozumień sierpniowych, została odznaczona Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski przez śp. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego.
* * *
Niniejszy artykuł jest skróconą wersją tekstu, który ukazał się w „Przeglądzie Archiwalnym” 2014, t. 7 pt. „Wróg ustroju”. Działalność opozycyjna w latach osiemdziesiątych XX wieku i represje władz wobec Ewy Kuberny.
Tekst pochodzi z numeru 12/2023 „Biuletynu IPN”
1 31 VIII 1988 r., w czasie strajku, na terenie kombinatu doszło do wypadku, w wyniku którego zginął uzbrojony funkcjonariusz. Winą za to oficjalna prasa obarczyła pracowników zakładu, m.in. Stanisława Tkacza i Piotra Kulaszę. Wymienionym osobom zostało udzielone wsparcie i pomoc ze strony Komisji Interwencji i Praworządności oraz jej przedstawiciela ze Stalowej Woli – Ewy Kuberny. Kobieta dowiadywała się m.in. od lekarza pełniącego dyżur w momencie, gdy przywieziono rannego do szpitala, czy miał on na ciele obrażenia i czy był trzeźwy. W celu wyjaśnienia sprawy i zgromadzenia materiału na ewentualną obronę oskarżonych działaczka rozmawiała z ponad siedemdziesięcioma świadkami wzywanymi i zatrzymywanymi w RUSW w Stalowej Woli oraz przesłuchiwanymi przez prokuraturę. Natomiast z adwokatami z Komisji Interwencji i Praworządności z Warszawy i radcą prawnym Małgorzatą Czwarno pisała oświadczenia, skargi na zatrzymania, wyjaśnienia itp. D. Garbacz, Strajk w Stalowej Woli 22 sierpnia – 1 września, Stalowa Wola 1998, s. 24; D. Iwaneczko, Opór społeczny a władza w Polsce południowo-wschodniej 1980–1989, Warszawa 2005, s. 373.
