Opresyjne działania niemieckiego okupanta doprowadziły do śmierci ponad 2 mln małoletnich, w tym 600 tys. dzieci żydowskich. Dodatkowo około 200 tys. zostało wywiezionych do III Rzeszy w celu ich germanizacji, a 700 tys. zmuszono do pracy przymusowej.
Tylko sowieckie deportacje z lat 1940–1941 dotknęły kolejnych 180 tys., z których jedynie 5 tys. dołączyło do Armii Andersa, by później rozproszyć się po świecie.
Rekordowy odsetek sierot
Według spisu z czerwca 1945 r. aż 22,2% młodych Polaków pozostawało osamotnionych – były to sieroty, półsieroty, dzieci opuszczone i zagubione. Szacunki wskazują, że liczba sierot i półsierot mogła przekraczać 1,5 mln.
Częste były sytuacje, kiedy dzieci w ośrodkach opiekuńczych umieszczały ich rodziny, które nie były w stanie zapewnić im bytu.
Wiele z nich nie znało swojego nazwiska, wieku ani miejsca pochodzenia. Niektóre wróciły z obozów koncentracyjnych, inne odnaleziono w niemieckich rodzinach. Częste były też sytuacje, kiedy dzieci w ośrodkach opiekuńczych umieszczały ich rodziny, które nie były w stanie zapewnić im godziwego bytu.
W powojennej rzeczywistości nawet kilkuletnie dzieci błąkały się po zniszczonych miastach, sypiając w ruinach, na dworcach czy w piwnicach. Tysiące zmagało się z głodem, chorobami, kalectwem i ogromną traumą.
Formy opieki
W tym stanie rzeczy szybka organizacja pomocy stała się koniecznością. Podczas gdy w okresie międzywojennym opiekę nad samotnymi dziećmi sprawowały głównie Kościół i organizacje charytatywne, po wojnie do tego zadania włączyło się również państwo.
Sprowadzano dzieci pozostające poza granicami kraju. Z amerykańskiej strefy okupacyjnej Niemiec do października 1947 r. repatriowano około 1200 dzieci, a kolejnych tyle czekało na transport.
Mimo bardzo ograniczonych możliwości, już w maju 1945 r. w kraju działało około 400 domów dziecka i innych zakładów tego typu. Placówki te były prowadzone przez różne podmioty. Najwięcej – 148 – funkcjonowało pod auspicjami zgromadzeń zakonnych. Organizacje społeczne prowadziły 111 takich placówek (np. Centralny Komitet Żydów w Polsce opiekował się ocalałymi dziećmi żydowskimi), a samorządy – 85. Zaledwie 18 jednostek to państwowe domy dziecka. Rok później liczba placówek opiekuńczych wzrosła już do ponad tysiąca.
Starano się także wprowadzać alternatywne formy opieki nad sierotami, umieszczając je w rodzinach zastępczych lub zachęcając do ich adopcji. Tylko w 1945 r. w rodzinach zastępczych przebywało około 100 tys. dzieci.
Między potrzebami a ideologią
Nadal sprowadzano dzieci pozostające poza granicami kraju. Z samej amerykańskiej strefy okupacyjnej Niemiec do października 1947 r. repatriowano około 1200 dzieci, a kolejnych tyle czekało na transport.
W latach 1950–1955 państwo przejęło pełną kontrolę nad instytucjami zajmującymi się opieką nad dziećmi.
Należy zaznaczyć, że w ciężkiej powojennej rzeczywistości ośrodki sprawujące opiekę nad samotnymi dziećmi mierzyły się z wieloma trudnościami: niedoborami finansowymi, brakiem wyżywienia, ubrań, odpowiednich warunków lokalowych, czy wykwalifikowanej kadry pedagogicznej. A ta była bardzo potrzebna, ponieważ dzieci doświadczyły wielu traumatycznych przeżyć, z którymi borykały się często w dorosłym już życiu.
W latach 1950–1955 państwo przejęło pełną kontrolę nad instytucjami zajmującymi się opieką nad dziećmi. Wyjątkiem pozostały domy dziecka prowadzone przez „Caritas”. Duchowni i zakonnice, uznani za „ideologicznie obcych”, zostali również odsunięci od pracy w państwowych ośrodkach, co miało ograniczyć wpływ Kościoła i religii na młodych wychowanków.
Tym samym postępujący proces sowietyzacji i laicyzacji wkroczył do domów dziecka, gdzie poprzez siermiężną indoktrynację zamierzano wychowywać „nowego człowieka”.
Więcej interesujących materiałów na profilu Archiwum IPN
