Iwieniec założono w XV w. i początkowo zamieszkiwali go Litwini. Stopniowo mieszkańcy ulegali słowianizacji – przechodzono głównie na język polski. Około XVII w. w Iwieńcu zaczęli osiedlać się Żydzi. Od XVIII w. Iwieniec stał się ważnym ośrodkiem produkcji ceramiki. W mieście wykonywano piece kaflowe, naczynia i drobne wyroby1.
W 1886 r. w Iwieńcu działały dwie szkoły żydowskie, przytułek, 17 warsztatów garncarskich, młyn, karczma, 35 prywatnych sklepów. W pobliżu zlokalizowane były: browar, gorzelnia i fabryka wapna2. W późniejszych latach w Iwieńcu znajdowały się również koszary otaczające Dom Żołnierza. W czasie okupacji niemieckiej ulokowano tam niemiecki garnizon składający się z: załogi żandarmerii polowej i białoruskich policjantów.
Siły niemieckie w miasteczku
28 czerwca 1941 r. Niemcy wyznaczyli nowe władze administracyjne. Powiatem iwienieckim kierował starosta Bułak, a burmistrzem Iwieńca mianowano Zenona Buraka2. W Iwieńcu część obsady żandarmerii stacjonowała w budynku plebanii kościoła rzymsko-katolickiego3. Początkowo składała się wyłącznie z miejscowych, około 20 ludzi. Z czasem posterunek rozbudowano i przysłano tam niemieckich policjantów (10-14 żandarmów) oraz 100 białoruskich policjantów4. Pod posterunek Rayon Iwieniec podlegał m.in. oddział w Derewnie, w którym przebywało raptem 5 policjantów. Przysłano ich tam z innych miejscowości. W 1942 r. posterunek zaatakowali sowieccy partyzanci. Po tej akcji posterunku nie odtworzono. W odwecie Niemcy zastrzelili trzy osoby (w tym kobietę i dziecko)5.
Jak podawał wywiad Armii Krajowej w czerwcu 1943 r. w garnizonie w Iwieńcu stacjonowało 100 żandarmów, dwie kompanie lotnicze Luftwaffe (200 żołnierzy) oraz kilkudziesięciu mundurowych z ochrony gospodarczej. Łącznie, według M. Podgórecznego, przebywało tam ok. 400 Niemców i 300 policjantów białoruskich6. Z kolei Stanisław Sędziak podawał następujące dane: jedna kompania żandarmerii niemieckiej – ponad 100 ludzi, jedna kompania gospodarcza – około 100 ludzi, batalion policji białoruskiej – 300 ludzi, dwie kompanie wojsk lotniczych – 250 ludzi7. Dane te wydają się jednak mocno zawyżone, zwłaszcza jeśli spojrzymy na podawane przez AK-owców straty własne i niemieckie, a jednocześnie porównamy stan uzbrojenia.
Zastanawia również brak informacji dotyczący kompanii lotniczych Luftwaffe już po zakończeniu walk. Co ciekawe, w dokumentach niemieckich nigdzie nie znalazłam wzmianki o kompaniach Luftwaffe w Iwieńcu. Latem 1943 r. oddelegowano tam z Mińska Gendarmerie Zug (mot.) Nr. 68. W opisach akcji można przeczytać, że atak na koszary zakończył się niepowodzeniem. Jednak mimo olbrzymiej przewagi nieprzyjaciela partyzanci powstrzymali kontrataki żołnierzy Luftwaffe.
W zeznaniach mieszkańców Iwieńca również nie ma informacji o takich oddziałach. Mieszkaniec Iwieńca Stanisław Hołub w momencie ataku partyzantów przebywał w szkole zlokalizowanej w koszarach. Zgodnie z jego wiedzą znajdował się tam oddział lokalnej policji9. Mieszkańcy Iwieńca podawali, że w garnizonie stacjonowało 10-14 żandarmów10. Liczba ta wydaje się zaniżona, ale jednak bliższa prawdy. Sąsiednie garnizony liczyły zazwyczaj 10-30 ludzi. Dla przykładu w Nowogródku stacjonowało około 20 niemieckich żandarmów, a oddziały Schuma złożone z miejscowych rozbudowano do 200 osób.
Sukces Armii Krajowej
Plan ataku opracowali komendant placówki AK w Iwieńcu podchorąży Olgierd Woyno „Lech”, podporucznik Miłaszewski „Lewald” oraz podporucznik Walenty Parchimowicz „Waldan”. Koncepcja przewidywała jednoczesny atak na niemiecki garnizon z zewnątrz i od środka. Dowodzenie nad oddziałami wewnątrz miasta objął Woyno. Do Iwieńca wcześniej miało przeniknąć 60 partyzantów w cywilnych ubraniach, uzbrojonych w broń krótką i granaty. Poszczególnymi grupami dowodzili wachmistrz Jan Jakubowski „Dąb”, plut. Walerian Żuchowicz „Opończa”, plut. Bolesław Nowakowski i plut. Niedźwiedzki „Szary”. Ich celem był posterunek żandarmerii, niemieckie biuro gospodarcze i budynek białoruskiej Schutzpolizei. Mieli również przerwać łączność z Mińskiem i Stołpcami11.
Z kolei atak z zewnątrz przeprowadził podpor. Parchimowicz. Jego celem były koszary Luftwaffe. Miłaszewski pilnował szosy z koszar do śródmieścia, a Nurkiewicz ubezpieczał drogi prowadzące do Iwieńca przez Humienowice, Grań, Pitryłowicze i Kamień ze Stołpców oraz przez Raków z Mińska12.
Walki o Iwieniec trwały 18 godzin, od 19 czerwca do ranka 20 czerwca. Według raportów AK partyzanci zdobyli 5 samochodów (w tym dwa osobowe i trzy ciężarówki), kilkanaście cekaemów i erkaemów, kilkaset granatów, 12 tys. sztuk amunicji, leki, kilka skrzyń papierosów, parę beczek spirytusu, buty wojskowe i skóry. Poza tym pozyskano żywność: mąkę, cukier i sól, a także odzyskano zarekwirowane wcześniej konie i bydło. Podczas operacji odbito więźniów, uwolniono Żydów, a ok. 100 policjantów białoruskich przeszło na stronę partyzantów. Straty własne wyniosły trzech zabitych i kilku rannych. Straty niemieckie według różnych szacunków oceniano na 40-150 zabitych13.
Po sprawdzeniu, na ile to możliwe, danych osobowych dotyczących niemieckich żandarmów w Iwieńcu odnalazłam informacje o pięciu, którzy polegli 19 czerwca 1943 r. w trakcie walk „z bandami”. Z kolei w jednym z dokumentów znajduje się notatka, że zginęło 6 z 10 żandarmów. Niestety, nie są tam wymienieni z nazwiska14.
Następstwa i wątpliwości
Po odejściu partyzantów do Iwieńca wkroczyły oddziały niemieckie. Rozpoczęły się aresztowania Polaków i Białorusinów. Osadzono ich w podziemiach kościoła św. Michała, a następnie poprowadzono na cmentarz i rozstrzelano. Niektórzy mieszkańcy, w obawie przed aresztowaniami, popełnili samobójstwo15. Szacuje się, że Niemcy rozstrzelali około 150 mieszkańców Iwieńca. Wśród aresztowanych i zabitych znalazło się małżeństwo Kazimierza i Łucji Dzierżyńskich. Jeszcze w 1939 r. Kazimierz interweniował u rosyjskich władz w sprawie masowych deportacji. Po wejściu niemieckich oddziałów oboje współpracowali z AK. 19 czerwca zostali rozstrzelani, a ich majątek spalono16.
Do dzisiaj atak na Iwieniec jest uważany za olbrzymi sukces Armii Krajowej. Według danych podawanych przez AK niemiecki garnizon złożony według różnych szacunków z 500 do 700 uzbrojonych i przeszkolonych żołnierzy oraz niemieckich żandarmów (a także 200 białoruskich policjantów) zaatakowało około 160 żołnierzy Armii Krajowej. Kilkudziesięciu z nich przedostało się wcześniej do miasteczka i było uzbrojonych jedynie w broń krótką (pistolety i granaty). Tak mizernie uzbrojeni i przygotowani partyzanci według własnych raportów zdobyli „kilkanaście cekaemów i erkaemów, kilkaset granatów, 12 tys. sztuk amunicji”.
Sukces AK miał wymiar przede wszystkim propagandowy. Wielu z informacji podawanych w raportach AK nigdy nie sprawdzono i nie porównano z innymi dokumentami. W żaden sposób nie skorygowano również danych liczbowych dotyczących niemieckiego garnizonu i ofiar po stronie okupanta. Różnice między informacjami zawartymi w dokumentach polskich i niemieckich są olbrzymie. Dane podawane przez AK są bardzo zawyżone. Mimo wszystko sukces AK na Kresach Wschodnich w tamtym czasie miał niebagatelne znaczenie dla polskich mieszkańców17.
1 T. Wierszickaja, A. Bełyj, Partyzancki szlak po puszczy Nalibockiej, http://shtetlroutes.eu/pl/partyzancki-szlak-po-puszczy-nalibockiej/, (data pobrania: 15.12.2020).
2 OKŚZpNPŁ, S 76.2001. Zn, t. 4, J. L. Sim., 300 lat – Franciszkanie w Iwieńcu 1702-2002, k. 706.
3 OKŚZpNPŁ, S 76.2001. Zn, t. 1, Protokół przesłuchania świadka Chmielewskiego Antoniego, Bydgoszcz, 4 XII 1990, k. 89; BA Ludwigsburg B 162/15740, Zeugenvernehmung Izydor Adamowicz, Rzeszów, 27 XI 1972, k. 12; BA Ludwigsburg B 162/15740, Zeugenvernehmung Józef Gudwilowicz, Zielona Góra, 30 IX 1971, k. 20.
4 BA Ludwigsburg, B 162/3454,Vernehmungsniederschrift Fritz Romberg, Hirschau, 1 VIII 1963, k. 36; BA Ludwigsburg B 162/15740, Zeugenvernehmung Izydor Adamowicz, Rzeszów, 27 XI 1972, k. 12-13.
5 OKŚZpNPŁ, S 76.2001. Zn, t. 1, Protokół przesłuchania świadka Haleca Jana, Koszalin, 25 IX 1989, k. 15.
6 M. Podgóreczny, Doliniacy, t. 1…, s. 23.
7 Sędziak St., Nowogródzka konspiracja, [w:] Ze wspomnień żołnierzy AK Okręgu Nowogrodek, oprac. E. Wawrzyniak, Warszawa 1988, s. 121.
8 BA Ludwigsburg, B 162/15740, Aktenzeichen: 320 Js 15 753/75 (11 Js 11237/75 StA Traunstein), München, 24 XI 1976, k. 84.
9 Por.: AIPN Ki 53/1242, Protokół przesłuchania świadka Hołub Stanisława, Koszalin, 21 VI 1993, k. 2.
10 BA Ludwigsburg B 162/15740, Zeugenvernehmung Izydor Adamowicz, Rzeszów, 27 XI 1972, k. 12; BA Ludwigsburg B 162/15740, Zeugenvernehmung Józef Gudwilowicz, Zielona Góra, 30 IX 1971, k. 20.
11 M. Podgóreczny, Doliniacy, t. 1…, s. 24.
12 Ibidem, s. 24. Według świadka w koszarach znajdował się oddział lokalnej policji, który współpracował z partyzantami, por.: AIPN Ki 53/1242, Protokół przesłuchania świadka Hołub Stanisława, Koszalin, 21 VI 1993, k. 2.
13 M. Podgóreczny, Doliniacy, t. 1…, s. 27-28. Por.: Sędziak St., Nowogródzka konspiracja [w:] Ze wspomnień żołnierzy AK Okręgu Nowogródek, oprac. E. Wawrzyniak, Warszawa 1988, s. 120-122, K. Miłaszewski, Zgrupowanie stołpeckie [w:] Ze wspomnień żołnierzy AK Okręgu Nowogrodek, oprac. E. Wawrzyniak, Warszawa 1988, s. 201-202, A. Pilch, Partyzanci trzech puszcz, 2013, s. 100-102 oraz P. Głuchowski, M. Kowalski, Odwet…, s. 206-210. Według ich wspomnień do partyzantki przeszło około 200 policjantów białoruskich. Bardziej prawdopodobną liczbą jest jednak 100. Z kolei wywiad sowieckiej partyzantki określał straty niemieckie na 40 zabitych i około 100 policjantów białoruskich, którzy wyszli do lasu, por. Nowogródzki Okręg AK w dokumentach…, s. 180 (przypis: 9); St. Karlik, „Narodny Msciciel” o Powstaniu Iwienieckim…, https://kresy24.pl/narodny-mstitiel/ (dostęp: 28 III 2025). Te ostatnie dane wydają się najbardziej realne.
14 BA Ludwigsburg, B 162/15740, Aktenzeichen: 320 Js 15 753/75 (11 Js 11237/75 StA Traunstein), München, 24 XI 1976, k. 86.
15 M. Podgóreczny, Doliniacy, t. 1…, s. 28-29.
16 OKŚZpNPŁ, S 76.2001. Zn, t. 1, T. Gasztodl, Dwa pożary Dzierżynowa, Pobrzeże, k. 23. Mieszkaniec Iwieńca – Adam Chmielewski opowiadał, że Łucja Dzierżyńska pracowała u Niemców jako tłumaczka. Po ataku partyzanckim małżeństwo Dzierżyńskich nie uciekło – zapewniali Niemców, że z Nowego Miasta nie pochodził żaden z partyzantów i Niemcy im uwierzyli (Iwieniec na Stare i Nowe Miasto dzieliła rzeka Wołma). Gdy w trakcie potyczki Niemcy zabili partyzanta Norberta Mołczunowicza i zidentyfikowali go jako mieszkańca Nowego Miasta Dzierżyńskich aresztowano. Razem z babcią i wnuczką państwa Pilarskich zostali wywiezieni ciężarówką do lasu, gdzie wszystkich zastrzelono. OKŚZpNPŁ, S 76.2001. Zn, t. 1, T. List, Zielona Góra, 3.06.1990 k. 57.
17 Temat został opracowany w literaturze, zob.: J. L. Sim., 300 lat – Franciszkanie w Iwieńcu 1702-2002, s. 53-59; M. Podgóreczny, Doliniacy, t. 1 Za Niemnem, Gdańsk 1991; Ze wspomnień żołnierzy AK Okręgu Nowogródek, oprac. E. Wawrzyniak, Warszawa 1988, Nowogródzki Okręg AK w dokumentach, oprac. K. Krajewski, Warszawa 2009 itd. W związku z tym problem jest tu jedynie pokrótce opisany.
