Wiosną 1984 r. działacze Tajnej Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” Stoczni Gdańskiej wydali dokument pt. Karta ’84. Wzorowana, jak łatwo się domyśleć, na idei czechosłowackich opozycjonistów, składała się z trzech części, zatytułowanych kolejno: „Do Polaków w kraju i zagranicą”, „Do Rządów: Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii”, „Do Rosjan”.
Do waszych drzwi puka Historia…
W pierwszej, skierowanej do wszystkich Polaków, części autorzy, pisząc o wielkiej moralnej sile, jaką niosło za sobą niespotykane dotychczas zjawisko pod nazwą „Solidarność”, zwrócili uwagę na jego destabilizujący wpływ na system komunistycznego zniewolenia. W sposób jednoznaczny wspomniano o dążeniu do niepodległości i suwerenności Polski – bez godzenia się, jak to ujęto, na „jakąkolwiek finlandyzację, czy inną formę złagodzenia poddaństwa”.
W części skierowanej do rządów USA i Wielkiej Brytanii, autorzy dokumentu zwrócili się do władz obu tych państw z apelem o rewizję postanowień traktatu jałtańskiego.
W części skierowanej do rządów USA i Wielkiej Brytanii, autorzy dokumentu zwrócili się do władz obu tych państw z apelem o rewizję postanowień traktowanego jako symbol zniewolenia krajów Europy Środkowo-Wschodniej traktatu jałtańskiego. Wskazywali przy tym na narzucony charakter wprowadzonych w życie decyzji traktatu, ich niereprezentatywność i brak głębszej legitymizacji społecznej.
Najwięcej miejsca twórcy Karty’84 poświęcili relacjom polsko–rosyjskim i polsko-sowieckim. W dedykowanym tymże kwestiom fragmencie „Do Rosjan” autorzy dokumentu zaproponowali odważną, ale i radykalną formułę, w ramach której zdecydowali się skierować swoje słowa w sposób bezpośredni nie do władz ZSRS, ale do wszystkich Rosjan, obywateli ZSRS, a w przeszłości obywateli Rosji, obciążając ich odpowiedzialnością za cały szereg antypolskich działań (m.in. współdziałanie Niemiec i ZSRR do czerwca 1941 r. w sprawie podziału terytoriów Europy Środkowo-Wschodniej, wbicie przysłowiowego noża w plecy państwu polskiemu 17 września 1939 r., zamordowanie w Katyniu kilkunastu tysięcy polskich oficerów itp.). Rosjanie obciążeni zostali również odpowiedzialnością za podeptanie porozumień sierpniowych 1980 r. oraz próbę zniszczenia „Solidarności”.
Słowa wsparcia i wdzięczności napłynęły do twórców Karty i z innych środowisk podziemnej „Solidarności” – m.in. z dwóch wybrzeżowych uczelni Politechniki Gdańskiej i Uniwersytetu Gdańskiego.
Jednocześnie stoczniowcy na łamach Karty zwrócili uwagę na fakt, że mająca miejsce „wojna” ze zbrodniczym systemem sowieckiego albo rosyjskiego zniewolenia toczy się na dwóch podstawowych poziomach: sił fizycznych i militarnych, gdzie przewagę posiada owe „imperium zła” i jego stronnicy, oraz na poziomie siły i racji etycznych, gdzie z kolei przygniatającą przewagę ma strona, po której stoją „wszystkie wolne narody i wszyscy wolni ludzie”. Dla działaczy Tajnej Komisji Zakładowej w stoczni jasne było, że prędzej czy później tkwiąca w postawach adwersarzy reżimu komunistycznego siła moralna przyczyni się do spektakularnego krachu tegoż reżimu. Ostatnie zdania Karty’84 antycypowały przyszłe wydarzenia:
„Do waszych drzwi puka więc Wielka Historia. Dziś tylko puka. Jutro łomotać będzie pięściami”.
Skrajne reakcje
Karta’84 ukazała się w momencie, jak się wydaje, utrwalenia sytuacji wywołanej przez wprowadzenie i de facto ciągłe trwanie stanu wojennego. Dlatego istotne było to, że przede wszystkim pozytywnie wpłynęła na poprawę nastrojów społecznych wśród tej części załogi stoczni, która wciąż sympatyzowała i trwała skrycie przy ideałach Sierpnia i „Solidarności”. Słowa wsparcia i wdzięczności napłynęły do twórców Karty i z innych środowisk podziemnej „Solidarności” – m.in. z dwóch wybrzeżowych uczelni Politechniki Gdańskiej i Uniwersytetu Gdańskiego.
Były też mniej przyjemne reakcje. Dokument wywołał oburzenie po stronie rządowej. Informacja o „przechwyceniu” przez SB „antysocjalistycznego dokumentu” pt. Karta’84 ukazała się w głównym wydaniu programu informacyjnego „Dziennik Telewizyjny” o godzinie 19.30. Co ciekawe, skrytykowano zapisy odezwy, ale nie zafałszowano jej treści. Również oficjalna prasa krytycznie odniosła się do dokumentu.
Według autorów dokumnetu adekwatną odpowiedzią narodów regionu (Białorusinów, Bułgarów, Czechów, Estończyków, Litwinów, Łotyszy, Rumunów, Słowaków, Ukraińców i Węgrów) może być tylko otwarty, zbiorowy protest narodów-więźniów.
Karta nie spodobała się również działaczom części podziemnej „Solidarności”, związanym z byłym Regionem Mazowsze i środowiskiem Komitetu Obrony Robotników. 4 czerwca 1984 r. na łamach podziemnego pisma „KOS” piórem Dawida Warszawskiego (właściwie Konstantego Geberta) ukazał się artykuł pt. „Fałszywa Karta”, który bezceremonialnie skrytykował tekst Karty’84 zarzucając działaczom stoczniowej TKZ naiwność i głupotę. W ślad za krytyką środowiska, którego reprezentantem był Dawid Warszawski, zawarte w dokumencie treści uznane zostały za kontrowersyjne również przez pracowników Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa.
Trzeba jeszcze poruszyć sprawę stosunku samego Lecha Wałęsy do inicjatywy stoczniowców. Przewodniczący „Solidarności” zdystansował się od dokumentu, gdy dowiedział się o jego opublikowaniu. Miał pretensje do Szablewskiego, że treść nie była z nim konsultowana, chociaż od samego Szablewskiego wiemy, że wcześniej nie skorzystał z zaproszenia, żeby to uczynić. Wałęsie nie podobało się ponadto, że działacze ze stoczni:
„mieszają się do polityki na poziomie światowym, nie mając do tego kompetencji”.
Posłanie do ujarzmionych narodów Europy Środkowej
Drugi dokument to Posłanie do ujarzmionych narodów Europy Środkowej, również wydany przez Tajną Komisję Zakładową NSZZ „Solidarność” Stoczni Gdańskiej. Miało to miejsce w czasie obchodzenia przez tę podziemną strukturę siódmej rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych – 23 sierpnia 1987 r. Inicjatywie towarzyszyły dwa cele ogólne. Po pierwsze, w obliczu coraz bardziej widocznego kryzysu systemu sowieckiego, należało dokonać strategicznej oceny sytuacji regionu Europy Środkowej. Po drugie, w oparciu o tę ocenę, trzeba było spróbować postawić i przedstawić koncepcję potencjalnej odpowiedzi narodów tego regionu na zbliżające się i wyczekiwane wyzwanie.
Posłanie zostało podpisane przez przedstawicieli około czterdziestu środowisk z różnych stron kraju. Podobnie jak w przypadku Karty’84 reakcja przewodniczącego „Solidarności” na wydanie Posłania nie była pozytywna. Wałęsa nadal uważał, że TKZ Stoczni Gdańskiej nie powinna się zajmować sprawami polityki międzynarodowej. Nie wiemy, jak zareagowało środowisko działaczy KOR i sympatyzująca z nim część działaczy byłego Regionu Mazowsze, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa można wysnuć wniosek, że była tożsama z postawą zaprezentowaną przez Lecha Wałęsę, czyli niechętna.
Tym, co miało łączyć narody ujarzmione, było nie tylko owe ujarzmienie, ale przede wszystkim chrześcijaństwo – fundament moralny europejskiej kultury i cywilizacji.
Jeśli chodzi o treść samego dokumentu, to, według jego autorów, adekwatną odpowiedzią narodów regionu (Białorusinów, Bułgarów, Czechów, Estończyków, Litwinów, Łotyszy, Rumunów, Słowaków, Ukraińców i Węgrów) może być tylko otwarty, zbiorowy protest narodów-więźniów. Bunt oznaczałby walkę o niepodległość wszystkich zdominowanych w Europie państw i narodów. Oficjalnie, otwarcie, dlatego, że z sowieckiego „więzienia narodów” nie da się wydostać poprzez „uśpienie czujności nadzorcy” czy pod pozorem „socjalizmu z ludzką twarzą” i kolejnych prób jego reformowania. Aby ewentualny protest miał szansę powodzenia, należałoby wystąpić razem, a narody ujarzmione powinny utworzyć nieformalną wspólnotę.
Alojzy Szablewski i reszta działaczy TKZ uważała, że sowiecki program otwartości („pierestrojka” i „głasnost”) oraz przebudowy jest tylko modernizacją systemu lub chwilą jego słabości. Nie tylko nie mógł trwać w nieskończoność, nie rozwiązywał też rzeczywistych problemów i nie dochodzi do istoty rzeczy.
Tym, co miało łączyć narody ujarzmione, było nie tylko owe ujarzmienie, ale przede wszystkim chrześcijaństwo – fundament moralny europejskiej kultury i cywilizacji. Miało ono pełnić rolę drogowskazu ku drodze w przyszłość, gdzie godność ludzka nie miałaby być poniewierana. Ono też miało decydować, czy „narody regionu będą tworzyć wspólnotę czy tylko bezkształtną masę ludzką”. Tekst Posłania kończyły znamienne i prorocze jak się okazało słowa:
„Minął czas, kiedy widmo komunizmu krążyło po krajach Europy. Dziś widmo Europy krąży po krajach komunizmu. Przyszłość należy nie do tych, którzy chcą narzucić hańbę niewoli, lecz do tych, którzy bronią wolności. Przyszłość należy do nas”.
