Podstawowym elementem wpływu ZSRS na polski aparat bezpieczeństwa była obecność w jego szeregach wielu oficerów Armii Czerwonej oraz NKWD1. Sowieci służący w polskich organach dzielili się na dwie zasadnicze grupy: tzw. doradców oraz oficerów zatrudnionych na etatach.
Dla likwidacji akowców i obszarników…
Pierwszymi, acz jeszcze nieformalnymi, doradcami byli komendanci wojenni sowieckich służb kontrwywiadu („Smiersz”) oraz wojsk NKWD stacjonujących na terenie Polski. Działali oni na podstawie dyrektywy Sztabu Generalnego nr 220169 z 1 sierpnia 1944 r., dotyczącej rozbrajania oddziałów AK.
W pierwszym okresie (sierpień – wrzesień 1944 r.), na polecenie dowództwa „Smierszy” jednostki sowieckie nie podejmowały własnej aktywności agenturalnej. Wobec „nieskuteczności”, wynikającej z takiego „samoograniczenia” się, szybko zmieniono taktykę. Od 12 października „Smiersz” utworzyła w każdym powiecie Grupy Operacyjne, które podjęły działalność kontrwywiadowczą, w tym też agenturalną. Dla pomocy w tej działalności utworzono dywizję NKWD.
Z uwagi na braki w dokumentacji z lat 40., nie jesteśmy w stanie szczegółowo odtworzyć i opisać kontaktów pomiędzy lubelskim PUBP i NKWD.
Jak opisuje to P. Kołakowski, Sowieci już od lipca 1944 r. rozpoczęli liczne aresztowania członków podziemia, głównie tych wywodzących się z AK. Można domniemać, że następowały one przy sporym udziale rodzimych komunistów. Był to okres, gdy zadania wywiadowcze wobec polskiego podziemia przejmowali od grup specjalnych AL funkcjonariusze aparatu bezpieczeństwa publicznego2.
Z uwagi na braki w dokumentacji z lat 40., nie jesteśmy w stanie szczegółowo odtworzyć i opisać kontaktów pomiędzy lubelskim PUBP i NKWD. Po raz pierwszy lubelski Urząd otwarcie przyznaje o współpracy z Sowietami w drugiej połowie października 1944 r.:
„w akcji tej dodatnią pomoc dało nam NKWD, dając nam auto i ludzi do pomocy”3.
Kilkanaście dni później, po zabójstwie przez podziemie w gm. Chodel milicjanta Grabczyńskiego, lubelscy funkcjonariusze wraz
„z pomocą NKWD [udali się] w teren [celem] pochwycenia sprawców zabójstwa”.
Aresztowano wówczas trzy osoby, które oddano lub jak wspomina raport, „przekazano” NKWD:
„W związku z tym, ze na tym terenie pracuje operatywna grupa N.K.W.D. która przeprowadza areszty i aresztowała około 30 osób, pod zarzutem należenia do A.K. oddaliśmy do dyspozycji wyżej wspomnianej grupy N.K.W.D., ponieważ sprawa ich jest związana z aresztowanymi przez N.K.W.D.”.
W tym samym czasie jeden z oddziałów podziemia podczas potyczki zabił pięciu żołnierzy Armii Czerwonej. Dochodzenie prowadzone wspólnie przez Sowietów i PUBP nie doprowadziło do schwytania osób w to zaangażowanych4. Inne dochodzenie, prowadzone było w sprawie zabitego w dniu 23 października 1944 r., w tym przypadku przez sierżanta Armii Czerwonej, nieznanego Polaka. Szybkie ustalenia wykazały, że ów nieszczęśnik był aktywnym członkiem podziemia („z oddziału „Żelaznego”). W związku z powyższym sprawa została zamknięta i nikogo nie pociągnięto do odpowiedzialności. 29 października kilku funkcjonariuszy PUBP wraz z dwoma oficerami Armii Czerwonej,
„którzy współpracują z nami w kierunku wyżej wymienionym t.j. na gm. Piaski wyjechali dla likwidacji A.Kowców i obszarników”.
Wydać przedstawicielowi Armii Czerwonej…
Te krótkie, nieliczne opisy z jesieni 1944 r., dają podstawę do postawienia tezy o ówczesnej bliskiej, w dużej mierze niepisanej, współpracy pomiędzy Sowietami (głównie z NKWD) a lubelskim PUBP5. Można nawet założyć, że większość wyjazdów operacyjnych do poszczególnych gmin w tym okresie odbyła się we współudziale z wojskami sowieckimi. Co prawda, korzyść z tej współpracy była obopólna, jednakże z uwagi na jakość kadr ówczesnego UB, nie dziwi opinia jednego z jej kierowników, mówiąca o
„marnej pomocy Władzom Sowieckim”6.
Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku współpracy formującej się dopiero milicji z Sowietami. Wiemy, że w powiecie lubelskim funkcjonowały wspólne patrole żołnierzy Armii Czerwonej i milicjantów. Kilkukrotnie dochodziło do drobnych potyczek z oddziałami podziemia. Jeden z takich patroli w gm. Chodel został ostrzelany z broni maszynowej. W wyniku tego zginął jeden z milicjantów, natomiast ranny został żołnierz sowiecki7.
Wiemy, że w powiecie lubelskim funkcjonowały wspólne patrole żołnierzy Armii Czerwonej i milicjantów. Kilkukrotnie dochodziło do drobnych potyczek z oddziałami podziemia.
Pewna jest dość ścisła współpraca pomiędzy lubelskim PUBP a innymi instytucjami i będącymi tam sowieckimi oficerami. Co prawda formalnie byli oni żołnierzami (oficerami) w Wojsku Polskim czy KBW, jednakże większość dokumentacji tych organów była wówczas prowadzona w języku rosyjskim. Istnieją struktury, które w tym okresie sporządzały dokumentację wyłącznie w języku rosyjskim, czego najlepszym przykładem są materiały Informacji Wojskowej8. Bardzo ciekawym i niezbadanym wątkiem są sprawy współpracy pomiędzy Sowietami a UB w kwestii przekazywania sobie nawzajem aresztantów. Jak już było wspomniane, funkcjonariusze UB stosunkowo często przekazywali aresztowanych członków podziemia wojskom NKWD. Z zachowanych materiałów wiemy, że 14 listopada 1944 r. kierownik WUBP w Lublinie, major S. Szot, wydał specjalny rozkaz w tej sprawie:
„Aresztowanych członków A.K., N.S.Z. i O.U.N. za działalność przeciw PKWN i Armji Czerwonej, a którzy z różnych względów nie mogą być osądzeni, należy za okazaniem niniejszego rozkazu wydać przedstawicielowi Armji Czerwonej. Ile i kogo konkretnie zaaresztowanych wydać należy uzgodnić na miejscu z przedstawicielem Armji Czerwonej. Na wszystkich przekazanych należy zachować u siebie akta sprawy (odpisy), a dokładną listę przekazanych przysłać do Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Lublinie”9.
Podobne rozkazy wydawano także w innych województwach, np. w woj. Rzeszowskim10. Niestety nie mamy zbyt wielu informacji na temat przekazywania aresztantów Sowietom przez lubelski PUBP. Być może charakterystycznym przykładem jest wydarzenie z początku listopada 1944 r. Wówczas lubelski Urząd przekazał organom NKWD jednego z aresztowanych „lubelskich obszarników”, Mazurkiewicza. Zdaniem Zająca był on
„jako obszarnik związany z wielu sprawami tego terenu, które prowadzi N.K.W.D.”11.
Innych opisanych przypadków przekazywania więźniów nie znamy, choć ze statystyk wiemy, że takowe miały miejsce. Wiadomo, że do NKWD trafiały wszelkie informacje dot. osób zatrzymanych przez polski aparat bezpieczeństwa12. Ponadto rozkaz ten był także wyraźnym sygnałem dla funkcjonariuszy PUBP, że każdego podejrzanego należy skazać, a przynajmniej znaleźć materiały obciążające.
W zależności od „szczęścia” wynikiem było albo więzienie UB, albo sowiecki obóz (a w dalszej kolejności wywózka na Sybir). Rzuca się natomiast w oczy brak jakiegokolwiek wspomnienia o udowodnieniu czy też nawet przedstawieniu winy. Każdy podejrzany mógł (a nawet powinien) być od razu skazany, bez choćby próby udowodnienia jakiejkolwiek winy z jego strony. Dopiero późniejsze rozkazy z MBP oraz WUBP formalnie zaczęły zmieniać taką postawę.
Został zabity przez Rosjan, którzy nie rozpoznali go i potraktowali jak AK-owca…
Koniec roku 1944 przyniósł kolejne informacje o działaniach Sowietów w powiecie lubelskim. W grudniu 1944 r. grupa żołnierzy Armii Czerwonej została rozbrojona przez akowców w Brzezinach. W tym przypadku śledztwo PUBP nie przyniosło żadnych rezultatów i sprawców nie znaleziono13.
Jeszcze w pierwszym półroczu 1946 r. obecność żołnierzy sowieckich nie była niczym nadzwyczajnym.
Kolejna lakoniczna informacja o współpracy z Armią Czerwoną (NKWD) pochodzi ze stycznia 1945 r. Jak czytamy w aktach, kilkunastodniowa operacja miała na celu „rozpracowanie i likwidację podziemia zbrojnego”. Niestety raporty nie podają żadnych szczegółów owej współpracy.
Z dokumentacji pośrednio wynika, że część spośród aresztowanych miała z Sowietami kontakt bezpośredni czy też wręcz było im przekazywane14. Następnie, na skutek ofensywy wojsk sowieckich na zachód, wiele jednostek Armii Czerwonej wyjechało z pow. lubelskiego. Miało to wpływ zarówno na częstotliwość kontaktów, ilość wspólnych akcji z Sowietami, jak i pracę poszczególnych UB15. Mimo tego, jeszcze w pierwszym półroczu 1946 r. obecność żołnierzy sowieckich nie była niczym nadzwyczajnym. Wiemy, że np. 12 maja 1945 r. oddział „Zapory”, podczas akcji na posterunek MO w Bełżycach, jednego czerwonoarmistę (funkcjonariusza NKWD?) zabił, a jednego uprowadził16, a 11 lipca 1946 r., podczas napadu jednego z oddziałów podziemia na pociąg w Majdanie gm. Niedrzwica, zginęło sześciu żołnierzy Armii Czerwonej17.
Do niecodziennej sytuacji doszło w czerwcu 1945 r. Podczas jednej z akcji NKWD na terenie powiatu, został przez nich zabity funkcjonariusz lubelskiego PUBP. Jak podaje raport,
„w dniu 6 czerwca został zabity Jan Krzyszczak pracownik PUBP w Lublinie w Chmielniku gm. Wojciechów. Został zabity przez Rosjan, którzy nierozpoznali go jako funkcjonariusza Resortu i potraktowali jak AK-owca”18.
16 czerwca na skutek donosu informatora „Cienia”, lubelski Urząd wspólnie z Sowietami przeprowadzili akcję na oddział NSZ Bolesława Świątka „Mewy” w gm. Piotrowice. Pomimo sporego wysiłku organizacyjnego, aresztowano tylko jedną osobę wraz z radioodbiornikiem, który zresztą zabrali Sowieci. Oddział narodowców
„zdążył odjechać w kierunku nieustalonym”19.
W innej wsi wspólna akcja przyniosła spodziewany efekt – aresztowano 14 członków NSZ20. Latem 1945r. większość wojsk sowieckich wyjeżdża nie tylko z terenu powiatu, ale także Lubelszczyzny21. Zostały tylko małe grupy zajmujące się głównie zaopatrzeniem22 oraz pojedyncze grupy żołnierzy i oficerów sowieckich współpracujących z Wojskiem Polskim oraz aparatem bezpieczeństwa23.
Bardzo tajemniczą sprawą było zakładanie oraz działalność specjalnych obozów przeznaczonych dla aresztowanych członków AK, organizowanych wspólnie przez UB, Informację Wojskową i Sowietów.
Właśnie aprowizacja Sowietów stała się wówczas powodem wielu nieporozumień pomiędzy Polakami a czerwonoarmistami. Przyczyną były straty, jakie ponosili Polacy w wyniku niekontrolowanego wypasu bydła przez żołnierzy sowieckich24. Zresztą konflikty pomiędzy ludności polską i wojskami sowieckimi były w latach 1944-1945 stosunkowo częste. O niektórych z nich informują nas materiały PPR. Wielokrotnie dochodziło do kradzieży, napadów czy nawet gwałtów na ludności pow. lubelskiego. Żołnierze Armii Czerwonej wielokrotnie wykorzystywali zarówno swoją władzę na tym terenie oraz, co należy podkreślić, brak jakiejkolwiek reakcji zarówno instytucji administracyjnych jak i policyjnych25. Zachowanie ich we wspomnianych przypadkach nie odbiegało od tego, co zdarzało się także w innych częściach Polski. Jak wspominają historycy, np. M. Golon, Sowieci częściej traktowali Polaków i ziemie polskie jak zdobywcy niż wyzwoliciele26. Przykładem takiej sytuacji są wydarzenia z Piask z 9 maja 1945r., kiedy to liczna grupa
„pijanych żołnierzy Sowieckich zaczęła demolować sklepy i mieszkania a nawet rzucali granaty i ostrzeliwali posterunek MO. Wynikiem awantury został ranny Komendant posterunku i 5 cywili”27.
Ponadto wiadomo, że ludność pow. lubelskiego ponosiła także inne ofiary na rzecz stacjonujących jednostek Armii Czerwonej28. Jednocześnie brak regularnych oddziałów Armii Czerwonej drastycznie obniżył poczucie bezpieczeństwa funkcjonariuszy nowego systemu. Nie zmieniła tego nawet obecność jednostek NKWD. Skutkiem tego funkcjonariusze UB z dużymi problemami reagowali na przejawy działalności polskiego podziemia29. Podobnie wyglądała sytuacja w innych regionach terenów „Polski lubelskiej”.
Obóz dla aresztowanych członków AK?
Bardzo tajemniczą sprawą było zakładanie oraz działalność specjalnych obozów przeznaczonych dla aresztowanych członków AK, organizowanych wspólnie przez UB, Informację Wojskową i Sowietów. Jeden z nich funkcjonował właśnie w powiecie lubelskim. Były one objęte tajemnicą, a ich istnienie ukrywano przez długie lata. O ich istnieniu wiemy m.in. z pisma PUBP z Radzynia Podlaskiego. Trochę więcej informacji znajdujemy w innym piśmie, tym razem z lubelskiego PUBP:
„Od dnia 20 listopada [1944r.] sprawa powyższa [przygotowanie specjalnych miejsc dla aresztowanych AK-owców – przyp. aut.] została zrealizowana i nadal będziemy ją realizować. Przestępcy powyższej sprawy [będą] operowali [przetrzymywani] na terenie gm. Brzeziny w powiecie lubelskim i na terenie gm. Wiśniewice w powiecie chełmskim w województwie lubelskim”30.
Niestety nie wiemy, jaką formę miał ów obóz. Nie wiemy, czy trafiali tam tylko AK-owcy czy też członkowie innych organizacji. Nie wiadomo także czy byli oni aresztowani wyłącznie przez bezpiekę czy także przez Sowietów. Nie wiemy w jaki sposób (i czy w ogóle) ewidencjonowano te osoby, ani też co się z nimi działo później. Z dużym prawdopodobieństwem możemy założyć, że obóz ten przypominał obóz Informacji Wojska Polskiego w Skrobowie. Sprawa ta wymaga jeszcze wielu dodatkowych badań31.
1 Nie można także zapomnieć o wielu oficerach sowieckich obecnych w innych jednostkach (np. Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego). Widać to doskonale w dokumentacji, pisanej w większości po rosyjsku, przechowywanej obecnie w Biurze Udostępniania i Archiwizacji Dokumentów IPN w Warszawie, H. Dominiczak, Organy bezpieczeństwa PRL w walce z Kościołem katolickim 1944-1990, Warszawa 2000, s. 17.
2 P. Kołakowski, NKWD i GRU na ziemiach polskich 1939-1945, Warszawa 2002, s. 229-230.
3 AIPN, sygn. Lu 055/1, materiały administracyjne. Wydz. Ogólny WUBP Lublin, k. 2.
4 NKWD i polskie podziemie 1944–1945. Z „teczek specjalnych” Józefa W. Stalina, red. ros. A. F. Noskowa, red. pol. A. Fitowa, Kraków 1998, s. 47.
5 AIPN, sygn. Lu 0201/6, materiały administracyjne. Wydz. „C”, k. 3.
6 Taką opinię znajdujemy w raporcie pokontrolnym z jesieni 1944r. por. Deresiewicza w PUBP w Zamościu, zob. K. Czubara, Bezpieka. UB na Zamojszczyźnie 1944-1947, Zamość 2003, s. 53.
7 Informacja ta została podana przez funkcjonariuszy lubelskiego PUBP. Niestety nie ma wzmianki czy prowadzili oni śledztwo w tej sprawie, zob. AIPN, sygn. Lu 055/1, materiały administracyjne. Wydz. Ogólny WUBP Lublin, k. 43.
8 Wiemy, że takowe kontakty istniały. Zachowała się także korespondencja, w całości prowadzona po rosyjsku. Kpt Obłog z lubelskiego Oddziału Informacji Wojskowej przekazał do PUBP w Lublinie w styczniu 1946 r. materiały agenturalne na temat działalności podziemia w powiecie. Jak się okazało z późniejszych notatek sprawdzających, doniesienia wojskowej agentury nie były zbyt wiarygodne, zob. AIPN, sygn. Lu 08/92, materiały obiektowe 1944 - 1966, k. 35-40.
9 Rok pierwszy. Powstanie i działalność Aparatu Bezpieczeństwa Publicznego na Lubelszczyźnie (lipiec 1944 – czerwiec 1945), pod red. L. Pietrzaka, S. Poleszaka, R. Wnuka i M. Zajączkowskiego, Warszawa 2004, s. 139; R. Wnuk, Lubelski Okręg AK DSZ i WiN 1944-1947, Warszawa 2000, s. 35.
10 P. Chmielowiec, Bezpieczeństwa w Brzozowie 1944–1956, Rzeszów 2008, s. 245.
11 Jako zwierzchnik enkawudzistów wymieniany jest „gen. Senczyło”, ówczesny komendant wojenny miasta Lublina, zob. AIPN, sygn. Lu 055/1, materiały administracyjne. Wydz. Ogólny WUBP Lublin, k. 4; Rok pierwszy, s. 244.
12 NKWD i polskie podziemie, s. 87 i dalej.
13 R. Wnuk, Lubelski Okręg, s. 275.
14 AIPN, sygn. Lu 038/2, materiały administracyjne. PUBP Lublin, k. 103.
15 Większość sprawozdań kierownika lubelskiego PUBP podczas omawiania sytuacji w Urzędzie, wskazywała na liczne słabości i nadużycia w pracy funkcjonariuszy. Podobnie miała się rzecz w milicji oraz innych PUBP w woj. lubelskim. Trudno przypuścić, że takie nie liczne i niewykształcone kadry, mogły samodzielnie utrzymać władzę na terenie któregoś z powiatów.
16 R. Wnuk, Lubelski Okręg, s. 312.
17 Akcje oddziałów „Zapory” w tajnych raportach UB-MO, oprac. H. Pająk, Lublin 1996, s. 52.
18 AIPN, sygn. Lu 038/2, materiały administracyjne. PUBP Lublin, k. 131. W innym miejscu znajdujemy inne nazwisko zabitego funkcjonariusza - Krzyszczyk, zob. AIPN, sygn. Lu 038/2, materiały administracyjne. PUBP Lublin, k. 148.
19 Oddział Bolesława Świątka „Mewa“, „Jerzyk“ był oddziałem lotnym NSZ, stacjonującym głównie w gm. Piotrowice. Wiosną 1945r. liczył około 30-40 ludzi. Około połowy 1945r. po pierwszych wsypach w KO NSZ oddział formalnie podporządkował się „Zaporze” i organizacji WiN; AIPN, sygn. Lu 08/102, materiały obiektowe 1944 - 1966, t. 6, k. 3; AIPN, sygn. Lu 0201/6, materiały administracyjne. Wydz. „C”, k. 2-6. Jego osobę opisuje także M. Piotrowski, Narodowe Siły Zbrojne na Lubelszczyźnie 1944-1947, Lublin 2009, s. 54 i dalej.
20 AIPN, sygn. Lu 038/2, materiały administracyjne. PUBP Lublin, k. 127.
21 Potwierdzają to m.in. dokumenty meldunkowe, zob. APL, Akta miasta Lublina zespół 22, sygn. 181.
22 Właśnie taki samochód zaopatrzeniowy Armii Czerwonej został zniszczony przez oddział podziemia (prawdopodobnie „Zapory”) na trasie Bełżyce – Chodel we wrześniu 1945r., zob. R. Wnuk, Lubelski Okręg…, s. 337.
23 R. Wnuk, Lubelski Okręg, s. 342.
24 W lubelskim Archiwum Państwowym znajduje się kilkanaście tomów akt dotyczących wypasu bydła na terenie powiatu lubelskiego, zob. AP Lublin, Starostwo Powiatowe w Lublinie zespół 727, Protokoły orzeczeń Gminnych Komisji Szacunkowych ustalających wysokości szkód spowodowanych przepędem bydła Armii Czerwonej sygn. 305-321.
25 W. Bednarski, Jak w podbitym kraju. Raporty starostów o zachowaniu czerwonoarmistów na Lubelszczyźnie i Podlasiu w latach 1944-1947, w: Wobec komunizmu. Materiały z sesji naukowej pt. „Lubelskie i południowe Podlasie wobec komunizmu 1918-1989”, Radzyń Podlaski 2 IX 2005, Radzyń Podlaski 2006, s. 101-122.
26 Zob.: M. Golon, Polityka radzieckich władz wojskowych i policyjnych na Pomorzu Nadwiślańskim w latach 1945-1947, Toruń 2001; Tegoż, Represje Armii Czerwonej i NKWD wobec polskiej konspiracji niepodległościowej w latach 1944-1946. Cz. 1, „Czasy Nowożytne”, t. 1/1996, s. 75-133.
27 APL, KW PPR zespół 1233, sygn. 44, k. 56.
28 APL, Urząd Wojewódzki Lubelski Wydział Samorządowy zespół 698, sygn. 306.
29 AIPN, sygn. Lu 04/537, materiały administracyjne, k. 115.
30 AIPN, sygn. Lu 038/5, materiały administracyjne. PUBP Lublin, k. 65v.
31 Więcej na ten temat zob.: J. Śląski, Skrobów: dzieje obozu NKWD dla żołnierzy AK 1944-1945, Warszawa 1990; C. Chlebowski, J. Śląski, Skrobów, Tygodnik Solidarność 2004 nr 33, s. 30-31.
