Komuniści dostrzegali jednak także pozytywną rolę Kościoła w zakresie powojennej odbudowy życia w kraju, szczególnie na ziemiach przyłączonych. Poza tym, w pierwszej kolejności musieli zlikwidować opozycję polityczną i zbrojne podziemie niepodległościowe.
W grudniu 1948 r. doszło do „zjednoczenia” rządzących PPR i PPS w PZPR, która odtąd aż do upadku komunizmu kierowała w sposób monopolistyczny całym państwem. Rozpoczął się okres stalinizmu, którego jedną z cech była walka z wszelką pozakościelną działalnością Kościoła, dążenie do „zamknięcia Kościoła w kościele” i zmuszenie go do afirmacji ustroju. Mimo pewnych sukcesów w tym zakresie komuniści nigdy tego celu nie osiągnęli, a kilka lat po śmierci Józefa Stalina system totalitarny upadł.
Komuniści wobec Kościoła
Intensyfikacja represyjnych działań wobec Kościoła, uznanego za „naturalne źródło opozycji ideologicznej i światopoglądowej”, nastąpiła pod koniec 1947 r., a kluczowym realizatorem walki z ową „opozycją” były organy bezpieczeństwa państwa. Argumentem za ściganiem księży były ich związki z ośrodkami opozycji politycznej lub podziemia niepodległościowego. Najbardziej znanym z gdańskich księży więźniów stalinowskich był ks. Józef Zator-Przytocki – zatrzymany we wrześniu 1948 r. i skazany na 15 lat za przynależność do AK, torturowany i pozbawiony zdrowia w więzieniu we Wronkach, zwolniony w 1955 r.
Publiczne antykościelne działania władz w postaci kampanii propagandowej wzmogły się w 1949 r. W tym samym roku zmieniono przepisy dotyczące zgromadzeń publicznych, które wykorzystywano do ograniczania odpustów czy pielgrzymek, oraz wprowadzono nowe prawo o stowarzyszeniach, które doprowadziło do zawieszenia działalności przykościelnych organizacji.
Zjazd działaczy katolickich i księży „patriotów” w Gdańsku, 14 grudnia 1950 r. Członkowie prezydium zebrania, w tym przewodniczący ks. Ambroży Dykier (stoi) i członek ks. Jan Cymanowski, wówczas proboszcz parafii na Emaus (drugi od lewej). Na ścianie portret Bolesława Bieruta i obraz Apoteoza Gdańska Izaaka van den Blocka z 1608 r. – jeszcze przed zamontowaniem na plafonie Wielkiej Sali Rady Ratusza Głównego Miasta (fot. z zasobu AIPN)
Od 1948 r. władze stopniowo ograniczały wpływy „Caritasu”, by w lutym 1950 r. przechwycić związek i wszystkie jego placówki. Kierownictwo oskarżono o nadużycia finansowe i przy dystrybucji dóbr oraz poddano je represjom, kilkoro jego gdańskich pracowników trafiło do więzienia.
Wikariusz kapitulny diecezji gdańskiej
Jednym z punktów zawartego w kwietniu 1950 r. porozumienia między państwem a Kościołem (którego inicjatorem był nowy prymas Polski abp Stefan Wyszyński) było zobowiązanie się Episkopatu Polski do wysiłków na rzecz ustanowienia przez Stolicę Apostolską trwałej administracji kościelnej na Ziemiach Odzyskanych. Uznając, że Kościół się z niego nie wywiązuje, władze dokonały samodzielnej „likwidacji stanu tymczasowości”.
26 stycznia 1951 r. ich przedstawiciele oznajmili rządcy diecezji gdańskiej, ks. inf. Andrzejowi Wronce, że decyzją rządu przestaje pełnić swój urząd, po czym wywieźli z miasta. To samo uczynili wobec pozostałych administratorów apostolskich. Ksiądz Wronka udał się do Poznania, gdzie pracował jako wykładowca w seminarium duchownym, a w 1957 r. został biskupem pomocniczym we Wrocławiu.
Jednocześnie do Oliwy wezwano konsultorów diecezjalnych, którym nakazano wybranie – zgodnie z prawem kanonicznym – nowego ordynariusza w randze wikariusza kapitulnego. Za trzecim razem wybrano ks. Jana Cymanowskiego (1888–1965), który pochodził z Krajny, czyli kaszubsko-wielkopolskiego pogranicza. Święcenia kapłańskie przyjął w Pelplinie w 1914 r., a dwa lata później objął pierwszą posadę w Gdańsku, z którym związał się na całe życie (choć czasem go opuszczał). Był m.in. wikariuszem w parafiach św. Brygidy, św. Jadwigi i św. Józefa, następnie administratorem w Pszczółkach, a od grudnia 1939 r. proboszczem jednej z największych parafii w diecezji, św. Franciszka na Emaus. W styczniu 1946 r. ciężko zachorował, przez co musiał zdać parafię, a po wyzdrowieniu pracować w diecezji chełmińskiej. Do Gdańska powrócił w 1948 r. jako administrator parafii w Brętowie. W roku następnym wszedł w skład kolegium konsultorów i ponownie objął swoją parafię na Emaus.
Administrowanie pod presją
W opiniach władz ks. Jan Cymanowski nie był jako ordynariusz tak „reakcyjny” jak jego poprzednik. Jednocześnie umiejętnie unikał angażowania się w prorządową działalność polityczno-społeczną i ściśle realizował wytyczne Episkopatu. Swą uwagę skupiał przede wszystkim na zarządzaniu diecezją. Wyraźnie nie spełnił oczekiwań komunistów, którzy liczyli na jego większą uległość. Do jego pracy nie miał żadnych zastrzeżeń prymas Wyszyński, który w swym dzienniku zanotował:
„Ks. Cymanowski to kapłan rzetelny, ze szkoły katolickiej ortodoksji, o głębokim poczuciu karności kościelnej”.
Jednym z najistotniejszych uprawnień nadanych wikariuszom kapitulnym była możliwość mianowania stałych proboszczów w tych parafiach, których zarządcy przebywali ponad rok poza granicami Polski. Formalnie bowiem niektórymi parafiami nadal władali żyjący kapłani, którzy wyjechali do Niemiec, a zarządzali w ich imieniu tzw. wikariusze substytuci (podobnie jak w wypadku biskupa gdańskiego i jego „zastępców”). W 1951 r. ks. Cymanowski wydał odpowiednie dekrety stabilizujące proboszczów w 25 (z 58) parafiach całej diecezji.
Ważnym wydarzeniem duszpasterskim w dziejach diecezji gdańskiej tego okresu była wizyta przywódcy polskiego Kościoła 7–11 czerwca 1952 r. Pretekst stanowiły święcenia kapłańskie – pierwsze w Gdańsku od 11 lat. Podczas swojej pierwszej wizyty prymas Wyszyński odwiedził liczne świątynie w Gdańsku, Sopocie i na Żuławach, w których udzielił sakramentu bierzmowania kilku tysięcy wiernym.
Prestiżowym dokonaniem ks. Cymanowskiego jako ordynariusza było zakończenie pierwszego etapu odbudowy najbardziej reprezentacyjnej świątyni Gdańska, czyli kościoła Mariackiego. Rekonstrukcja trwała od 1947 r., głównie na koszt państwa. W 1954 r. świątynia została odbudowana z zewnątrz, a częściowo też w środku. Ze względu na nieprzychylne stanowisko władz, uroczystość poświęcenia Katedry Morskiej i otwarcia jej fragmentu dla wiernych odbyła się dopiero 17 listopada 1955 r.
W tym czasie w całej diecezji udało się natomiast wybudować dwa zupełnie nowe murowane kościoły parafialne – w całkowicie różnych okolicznościach. Pierwszym był kościół św. Michała w Sopocie, którego budowa rozpoczęła się w 1948 r., gdy administratorem parafii został ks. Ambroży Dykier, który po powrocie do kraju w 1946 r. został czołowym przedstawicielem lojalistycznego wobec władz ruchu księży „patriotów” w województwie. Dolną kondygnację świątyni oddano do użytku w grudniu 1951 r. (budowanie górnej trwało aż do 1972 r.). Drugim był kościół zmartwychwstańców, którym w 1953 r. odebrano plac na Strzyży i przyznano inny, na skraju osiedla. Pozwolono im przenieść materiały budowlane z rozebranego obiektu. Ostatecznie księża i parafianie wznieśli na nowym miejscu trwały kościół z cegły, poświęcony w lipcu 1954 r. Do 1958 r. był to pierwszy i jedyny w Gdańsku, a być może i na całych Ziemiach Odzyskanych, względnie duży, zbudowany od podstaw murowany kościół.
Uroczystość poświęcenia groty Matki Bożej przy kościele Chrystusa Króla w Gdańsku przez ordynariusza diecezji gdańskiej ks. Jana Cymanowskiego, 22 sierpnia 1954 r. Na prawo od niego, z biretem w dłoniach, proboszcz parafii ks. Zygmunt Badowski (fot. z zasobu Archiwum parafii pw. Chrystusa Króla w Gdańsku)
Największa aktywność ruchu księży „patriotów” przypadła na pierwszą połowę lat pięćdziesiątych. W swoim apogeum w 1953 r. liczba formalnych członków Okręgowej Komisji Księży w Gdańsku wyniosła 51, co stanowiło 13% wszystkich księży z województwa. Jak podał Jan Hlebowicz, łącznie przynajmniej dziesięciu pracowało na terenie diecezji gdańskiej, ale tylko jeden – określający się mianem księdza komunisty ks. Alfons Sarrach – był przypisanym do niej (inkardynowanym) kapłanem, a do tego urodzonym w przedwojennym Gdańsku. Rola księży „patriotów” zmalała w 1955 r. Pomimo starań, ich dywersyjna rola w Kościele była mało znacząca.
Skutecznym środkiem paraliżującym działalność niewielkiej diecezji gdańskiej było nadużywanie przepisów o strefie nadgranicznej, pozwalających na wysiedlenie bądź niemeldowanie osób niewygodnych dla władz. Ograniczenia w tym zakresie powodowały, że niektóre placówki zakonne dysponowały tylko jednym kapłanem. Dużej presji poddano właśnie zakony, uznawane przez komunistów za najbardziej wrogi element Kościoła. Niektóre domy zakonne wysiedlano z przyznanych im wcześniej obiektów. Dochodziło do kuriozalnych sytuacji, jak próba przekwaterowania sióstr Duszy Chrystusa z ich domu przy ul. Brygidki do klasztoru… kapucynów przy kościele św. Jakuba.
W tym czasie sukcesywnie usuwano naukę religii ze szkół, w niektórych placówkach tworząc szkoły świeckie w ramach Towarzystwa Przyjaciół Dzieci lub zwalniając z nich katechetów. Konsekwentnie utrudniano pracę duszpasterską, zwłaszcza w zakresie niezwykle istotnych rekolekcji wielkopostnych czy misji.
Pomimo stalinowskich obostrzeń księżom i wiernym udawało się dokonywać rzeczy niezwykłych. Do takich należało wzniesienie przy kościele Chrystusa Króla przez ks. Zygmunta Badowskiego groty z figurą Matki Bożej Królowej Pokoju w 1954 r. Nastąpiło to bez zgody władz i doprowadziło do wymuszonego usunięcia kapłana z parafii. To ostatnie nastąpiło na podstawie dekretu o obsadzaniu duchownych stanowisk kościelnych z 1953 r., który oprotestował prymas Wyszyński (słynne „Non possumus!”), co z kolei przyczyniło się do jego internowania.
Artykuł powstał w oparciu o skrócone i przeredagowane fragmenty okolicznościowej książki Diecezja gdańska w okresie komunizmu (1945–1989). Rys historyczny w stulecie biskupstwa gdańskiego, Gdańsk 2025, wydanej przez gdański oddział IPN.
