W celu zwiększenia wydajności rozpowszechniono „socjalistyczne współzawodnictwo pracy”, co w praktyce wymuszało na pracownikach stałe przekraczanie norm. W rezultacie zaniedbywano stan techniczny urządzeń, doprowadzając do licznych awarii i niesprawności. To otwierało pole do działań NKWD, który dopatrywał się wszędzie sabotażu i dywersji. Tym bardziej, jeśli podejrzanym był Polak.
Polak w Gruzji
Objęty sprawą nr 23811 Borżomskiego Rejonowego Oddziału NKWD Józef Korolczyk, syn Władysława, urodził się w 1877 r., prawdopodobnie w Będzinie.
W latach 1888–1893 służył w armii carskiej w 44. Pułku Dragonów Niżnego Nowogrodu. Po zakończeniu służby został w Gruzji i podjął pracę jako sadownik u bogatej rodziny Zubałowych w Tbilisi.
W 1911 r. Zubałow skierował go do pracy w majątku w Borżomi, który jednak szybko oddał w arendę. Korolczyk zatrudnił się zatem w miejscowym zakładzie wód mineralnych, w którym pracował aż do aresztowania.
Sabotaż, którego nie było
12 sierpnia 1937 r. został aresztowany przez NKWD i oskarżony z art. 58–8 KK GSRS o przynależność do kontrrewolucyjnej i szkodniczej organizacji. Korolczyk wszystkiemu zaprzeczył. Przedstawiono mu zeznania zatrzymanego Niemca Hansa Cejmana, który twierdził, że na polecenie niemieckiego wywiadu założył organizację, do której zwerbował siedem osób, wśród nich Korolczyka.
Na jego polecenie Korolczyk miał systematycznie nie domywać filtrów, wskutek czego woda była mętna i nie nadawała się do picia. W 1925 r. Korolczyk miał w ten sposób doprowadzić do zabrudzenia 20 wagonów (200 tys. butelek) wody, którą wylano. Koszty poniósł borżomski Gruzminwod. Podobnie miało być w latach 1930–1931.
Korolczyk ponownie wszystkiemu zaprzeczył. Twierdził, że przyczyną zmętnienia wody była okresowo wadliwa praca maszyn myjących. Przyznał, że Cejman pisał do niego, zachęcając do zabrudzania wody, ale on sam nigdy tego nie robił.
Później wycofał się także i z tych zeznań. Powołując się na zeznania Cejmana, 17 października 1937 r. „Trójka” NKWD w Tbilisi skazała Korolczyka na najwyższy wymiar kary.
1 listopada 1937 r. Józef Korolczyk został rozstrzelany.
Kozioł ofiarny
W 1925 r. i w latach 1930–1931, kiedy doszło do tak dużego zabrudzenia wody w procesie produkcji, winnych nie znaleziono. Nie wyjaśniono też, co było przyczyną zmętnienia. Wiele lat później NKWD wykorzystał ten fakt i spreparował sprawę po swojej myśli.
Wyrok zapadł tylko na podstawie zeznań Cejmana. Prawdopodobnie zmuszono go do ich złożenia, a winą obciążono osoby, z którymi miał kontakt. Żadnych dowodów w sprawie nie było. Korolczyk, pomimo brutalnego śledztwa, wszystkiemu konsekwentnie zaprzeczał. Mimo to poniósł śmierć.
W sprawie Korolczyka NKWD jednym posunięciem odniósł podwójny sukces – rozbił komórkę niemieckiego wywiadu i zlikwidował grupę dywersyjną. Tak właśnie NKWD „pracował więcej”. Nie dowiemy się jednak, czy jego funkcjonariusze „jedli mniej” – za to z pewnością więcej pili.
Więcej interesujących materiałów na profilu Archiwum IPN
