Zamierzano to osiągnąć poprzez wypędzenie polskich mieszkańców z obszarów, które następnie zostałyby poddane kolonizacji i germanizacji. Pierwszym etapem tego planu było pozbycie się Polaków z ziem przez nich zamieszkanych.
Obóz na Głównej
W Poznaniu akcja wysiedleńcza rozpoczęła się 5 listopada 1939 r. Już pod koniec października decyzją okupacyjnego nadburmistrza Poznania, Gerharda Schefflera, utworzono obóz przesiedleńczy dla Polaków na Głównej, przy ul. Bałtyckiej, tzw. Lager Glowna.
Od 5 listopada 1939 r. do 20 maja 1940 r., czyli momentu likwidacji obozu, osadzono w nim około 33,5 tysiąca osób (prawie 27 tys. z nich było mieszkańcami Poznania). Blisko 33 tys. osób wywieziono następnie do Generalnego Gubernatorstwa. Wśród wywiezionych z obozu było ponad 31 tys. Polaków i ponad tysiąc Żydów. W obozie na Głównej śmierć poniosło co najmniej 26 osób, w tym pięcioro dzieci.
Wśród osadzonych w Lager Glowna byli lekarze, naukowcy, nauczyciele, księża (m.in. ks. Józef Prądzyński), urzędnicy państwowi (m.in. prezydent Cyryl Ratajski), kupcy i rzemieślnicy, oficerowie Wojska Polskiego.
Warunki panujące w obozie na Głównej były ciężkie. Znajdowało się w nim 5 baraków, w tym 3 drewniane przeznaczone dla osadzonych (były ogrzewane piecami węglowymi, a osadzeni spali na drewnianych pryczach i betonie pokrytym słomą), murowany budynek administracyjny i budynki gospodarcze. W obozie znajdował się też areszt i mały szpitalik oraz niewielkie biura polskiej administracji. Obóz posiadał duży plac i był otoczony potrójnym płotem z drutu kolczastego oraz płytkim rowem. W narożnikach ogrodzenia znajdowały się wieże wartownicze. Obozem kierowali oficerowie SS.
W Lager Glowna panował głód i zimno. Warunki sanitarne były trudne. Osadzeni tu Polacy często chorowali m.in. na zapalenie płuc. Stwierdzono też przypadki tyfusu. Codziennością były wszy i szczury.
Po likwidacji Lager Glowna w 1940 r. akcja wysiedlania trwała, a ludzi wywożono do obozów przesiedleńczych w Łodzi i okolicach. Stamtąd trafiali do Generalnego Gubernatorstwa.
Organizacja i przeprowadzenie wysiedlenia Polaków z Warthegau spoczywały na Wyższym Dowódcy SS i Policji w Kraju Warty oraz policji bezpieczeństwa (Sipo) i służbie bezpieczeństwa (SD). W akcjach wysiedleńczych brali udział funkcjonariusze żandarmerii, policji ochronnej, Selbstschutzu i SS. Utworzono specjalne placówki zajmujące się wysiedleniami. W kwietniu 1940 r. w Poznaniu powstała Centrala Przesiedleńcza, która koordynowała wypędzanie ludności polskiej do Generalnego Gubernatorstwa i jej przesiedlenia w ramach Warthegau.
Kwadrans na spakowanie
Wypędzenia Polaków z ich domów i mieszkań przebiegały zawsze tak samo. Niemcy zjawiali się późnym wieczorem lub wcześnie rano. Mieszkańcom dawano 15 do 30 minut czasu na spakowanie i opuszczenie domu. Można było zabrać ze sobą jedynie bagaż podręczny (do 12 kg na osobę dorosłą, od 1940 r. – 25 kg) składający się z odzieży, żywności i dokumentów. Można też było zabrać maksymalnie 200 zł gotówką na osobę (od grudnia 1939 r. tylko 100 zł). Pozostawiony przez Polaków majątek przechodził na własność Niemców. Wypędzonych z domów ludzi przewożono do punktów zbornych, obozów przejściowych/przesiedleńczych np. na Główną w Poznaniu lub bezpośrednio na dworce kolejowe celem dalszej wywózki.
Często transporty wypędzonych kończyły się w szczerym polu lub na zapomnianym przez wszystkich dworcu kolejowym. Dalej ludzie musieli radzić sobie sami.
W pierwszej kolejności Niemcy wysiedlali Polaków, którzy przed wojną byli aktywni politycznie, tych którzy mogli pełnić funkcje przywódcze w społeczeństwie, uczestników konspiracji, inteligencję, ale również tych, którzy posiadali duży majątek, atrakcyjne nieruchomości i byli znani z antyniemieckiej postawy przed wojną np. do końca 1939 r. do Generalnego Gubernatorstwa wysiedlono 948 Powstańców Wielkopolskich.
Wypędzonych Polaków wywożono do Generalnego Gubernatorstwa najczęściej w wagonach towarowych. Odbywało się to w zimie bez ogrzewania, a latem w upale, bez posiłków, wody i zapewnienia minimum warunków sanitarnych. „Podróż” w tych nieludzkich warunkach trwała nawet kilka dni. Stłoczeni w wagonach ponad miarę ludzie cierpieli z zimna lub upałów, głodowali i chorowali. Już podczas tych transportów miały miejsce przypadki śmierci, zwłaszcza wśród dzieci oraz osób starszych i schorowanych.
Wypędzonych z Kraju Warty wywożono do dystryktu warszawskiego i krakowskiego w Generalnym Gubernatorstwie. Każdy transport liczył około tysiąca osób. Po przybyciu do miejsca docelowego wypędzonymi miała zająć się miejscowa ludność polska. Często transporty wypędzonych kończyły się w szczerym polu lub na zapomnianym przez wszystkich dworcu kolejowym. Dalej ludzie musieli radzić sobie sami.
Do 1944 r. z Kraju Warty do Generalnego Gubernatorstwa wypędzono ponad 280 tys. osób. Wypędzenia i rugi dotknęły prawie 350 tys. Polaków w Kraju Warty.
* * *
W zasobie Oddziałowego Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej w Poznaniu znajdują się dokumenty dotyczące Stanisławy Frąckowiak i jej dzieci: Wojciecha, Leony i Małgorzaty wysiedlonych przez Niemców w grudniu 1939 r. z Poznania do Radomska. Materiały te zostały przekazane przez Leonę i Jana Kaniewskich w ramach ogólnopolskiego projektu „Archiwum Pełne Pamięci”.
