Deportowano wtedy ok. 300 tys. osób, z czego ok. 80 proc. stanowiły kobiety i dzieci. Były to m.in. rodziny wojskowych, policjantów i urzędników1. Słowami niezapowiadającymi nadchodzącego tragicznego losu
„Jak może już Pan wie, wybieraliśmy się do domu, lecz 12 kwietnia 40 r. wyjechaliśmy do Kazachstanu”
rozpoczyna się pierwszy z ponad osiemdziesięciu listów wysłanych z zesłania do Kazachskiej SRS w latach 1940–1946, zachowanych w moim rodzinnym archiwum2. Listy te pisali mój pradziadek Adam Wyrożębski, prababcia Elżbieta Wyrożębska i babcia Krystyna Lisowska z domu Wyrożębska. Mój dziadek, mąż Krystyny – Stefan Lisowski, ppor. rezerwy Wojska Polskiego, inżynier leśnik z Białej Podlaskiej, pracujący w Nowogródku zostaje w sierpniu 1939 r. zmobilizowany, a potem trafia do sowieckiej niewoli do obozu NKWD w Starobielsku. Utrzymuje kontakt listowny z żoną mieszkającą w Nowogródku.
Ucałujcie osobiście Andrzejka
W sierpniu 1939 r., jeszcze przed mobilizacją i wybuchem wojny, do Nowogródka na chrzest ich córki Ewy przyjeżdżają rodzice Krystyny mieszkający w Otwocku – Adam i Elżbieta Wyrożębscy. Tam zastaje ich wybuch wojny i okupacja sowiecka wschodnich terytoriów Rzeczypospolitej. Postanawiają zostać z córką, pomagając jej przy małym dziecku. Stefan Lisowski wysyła ze Starobielska telegram o niecodziennej treści
„Ucałujcie osobiście Andrzejka”.
To zawoalowany nakaz wyjazdu z terenu okupacji sowieckiej. Wspomniany Andrzejek to wnuk Adama Wyrożębskiego mieszkający wraz z rodzicami w Otwocku na terenie Generalnego Gubernatorstwa. Rodzina dobrze odczytuje przekaz zawarty w depeszy, wyprzedaje dobra i rejestruje się na wyjazd za granicę (na obszar Polski zajęty przez III Rzeszę). Do wyjazdu jednak nie dochodzi.
W sierpniu 1939 r., jeszcze przed mobilizacją i wybuchem wojny, do Nowogródka na chrzest ich córki Ewy przyjeżdżają rodzice Krystyny mieszkający w Otwocku – Adam i Elżbieta Wyrożębscy. Tam zastaje ich wybuch wojny i okupacja sowiecka wschodnich terytoriów Rzeczypospolitej.
Adam i Elżbieta Wyrożębscy, ich córka Krystyna Lisowska oraz roczna wnuczka Ewa zostają wywiezieni do Kazachstanu. Trafiają do „posiołka” Morozowka w rejonie rodnikowskim w obwodzie aktiubińskim na granicy Europy i Azji w stepach dawnej guberni orenburskiej. Kontynentalny klimat tego obszaru, cechujący się gorącym latem i wyjątkowo mroźnymi zimami z częstymi burzami śnieżnymi (buranami), staje się dodatkową udręką dla polskich zesłańców.
Większość listów Adama i Krystyny pochodzi z lat 1940–1941, kolejne pisane przez Elżbietę pochodzą z lat 1944–1946. Adresatami jest przeważnie rodzina Wyrożębskich z Otwocka oraz znajomy mieszkający we Lwowie. Brak korespondencji z okresu od maja 1941 do września 1944 r. jest całkowicie zrozumiały z uwagi na zmieniającą się sytuację wojenną w Europie. Od czerwca 1941 r. III Rzesza i ZSRS są w stanie wojny, a obszary należące wcześniej do wschodniej Polski są zajęte przez Niemców. Korespondencja zatem nie dociera do adresatów.
Twardy jesteśmy naród i to przetrzymamy…
Listy pisane przez troje autorów tworzą spójną historię, ale jednak różnią się między sobą. Część listów (a w zasadzie gęsto zapisanych kart pocztowych) autorstwa Adama Wyrożębskiego ma wręcz charakter reporterski i może stanowić cenny materiał źródłowy dla badaczy. Opisują one szczegółowo warunki bytowe zesłańców, tragiczne warunki mieszkaniowe, stosunki z miejscową ludnością, ciężką pracę oraz katastrofalny sposób zarządzania w kołchozie. Oto fragment jednego z nich:
„W naszym ukraińskim kołchozie – są przeważnie kobiety bez mężów (mężowie nie wiadomo gdzie znajdują się). Dlatego brak rąk roboczych, pracę wykonują niewiasty, względnie młodzieńcy, a nawet dzieci, traktory prowadzą 14–16 letni, a koszą siano i grabią na maszynach rolniczych 10–13 letni, kołchoz ma 14 tys. ha, pomimo maszyn nic zrobić nie można; rodzin autochtonów jest 27; mężczyźni zajmują kierownicze stanowiska, więc nadzorują i nic nie robią, całą pracę wykonują kobiety (zwłaszcza nasze, których jest 9+3 Rosjanki), miejscowe batem nie dają się nagnać do pracy. Mieszkamy w domkach z glinki – lepiankach, są okna, piece i drzwi, podłóg nie ma, ale mieszkań ani domków nam nie dano, wynajmujemy izby (np. my mieszkamy w izbie 3,5x4 m2 w siedmioro: 2 dzieci (Ewa i 9 mies.) oraz 5-ro dorosłych (nas troje i 2 panie) – za to płacimy 50 rb miesięcznie, śpimy: ja i jedna z pań – na podłodze z gliny, druga z pań i Krysia – na łóżku, a żona z Ewą na 2-ch koszach. Opał – kiziak3, muszę zbierać wciąż na bieżące potrzeby, a na zimę trzeba mieć 25 m3 (po 25 rb. m3 teraz, a później drożej) – już obecnie mieszkańcy wyrabiają cegły z kiziaku na zapas zimowy, by do jesieni wyschły. Zima tutaj b. surowa, burzliwa i śnieżna, trzeba zawczasu myśleć o walonkach kożuchach itp. a na wszystko to ceny – bajońskie. Najwyżej zmarzniemy. Na razie mamy wszystko prócz naczyń, wiader itp. Kopert nawet poczta w Akt. nie posiada, więc sam zrobię. Gazety mamy: na drugi dzień »Prawdę Aktiubińską«, a na 4–5 »Prawdę« z Moskwy – więc wiemy ostanie rzeczy; radio – nieczynne, lampy spalone. Naftę dostajemy z wielką trudnością, choć obok są nowe źródła, nawet do »prymusa«, więc żona gotuje na kiziaku w podwórzu (raczej stepie) pomiędzy 2-ma kamieniami kąpiel, mycie się – są to przesądy burżuazyjne, mydło – luksus, rzadko je można nabyć. Za szczegółowy i rzeczowy przegląd wojenny serdecznie dziękujemy, ale jesteśmy w kursie spraw – o ile umiemy, a umiemy czytać »Prawdę« pomiędzy wierszami”4.
Co może jednak zaskakiwać, próżno w listach szukać skarg czy narzekania na swój los. Adam pisze wręcz do rodziny:
„Twardy jesteśmy naród i to przetrzymamy”.
Nie brakuje w nich również elementów o wydźwięku optymistycznym, jak opisy dotyczące rozwoju wnuczki:
„Ewunia rozwija się, ma 12 ząbków, chociaż wszystko rozumie, mówi niewiele, ale wymawia wyraźnie »r« (jedyna różnica ze Stefanem) – jest tak uderzająco podobna do Stefana – nie tylko zewnętrznie, ale z usposobienia – jest b. stanowcza, jak sobie coś uplanuje, trudno ją zbujać, by poniechała. Pasjonuje ją chodzenie przez progi, pod górę i z góry, włażenie do dołów, przeginanie się, stawanie i zginanie się, opieranie się na rękach i głowie – w ogóle talenty gimnastyczne wrodzone, nikt tego jej nie pokazywał a wciąż staje na głowie, piłkę i kamienie kopie (footbalistka) – całkiem chłopak”5.
Dwie pocztówki wyróżniają się szczególnie spośród pozostałych. Adresowane są do dziecka – Marysi Wyrożębskiej – i mają wyraźny walor edukacyjny, gdyż koncentrują się na opisie przyrody:
„Dzisiaj specjalnie piszę do Ciebie. […] Mieszkamy w stepie, naokoło wzgórza i trawa, w stepie pasą się stada koni, wołów, krów, owiec, kóz; wielbłądy są niedaleko (u nas nie ma), przyjeżdżają – osiołki też chodzą w zaprzęgu, trawy pachną aromatycznie – rozkosz, kwiaty piękne, a i trawy też przecudne. Opodal widać gołe bez zarośli wzgórza; drzew nie ma prawie wcale, zaledwie drobne krzaczki bywają. […] Masa susłów, jastrzębi, orłów, berkutów, czajek, kaczek dzikich”6.
W listach tych przedstawiono też obyczaje miejscowej ludności:
„Napiszę Ci dzisiaj o tutejszych autochtonach i stałych mieszkańcach dawniej przybyłych. Największą rozkoszą w chwilach odpoczynku (siesta poobiednia, week-end) jest siedzenie po turecku, trzymanie cudzej główki (zarówno dziecięcej, jak i dorosłej i nie tylko bliskiej, lecz i obcej osoby) i polowanie na pasożyty”7.
Niestety, stan zdrowia Adama stopniowo się pogarsza, trafia do szpitala w oddalonym o 11 km mieście rejonowym – Rodnikowce, skąd wysyła listy do żony i córki; gdzie też, po czternastu miesiącach zsyłki umiera.
Przecież tak niewiele pragnę wiedzieć…
W listach mojej babci Krystyny Lisowskiej czytamy głównie o przetrwaniu i zapewnieniu warunków bytowych, koncentrują się one na utrzymaniu kontaktu z rodziną mieszkającą w Otwocku. Zawierają również szczegółowe opisy warunków życia na zesłaniu:
„U nas wesoło. Niedaleko od chaty, w której mieszkamy w biały dzień wilki zagryzły 2 cielaki i barana. Przynajmniej Tatuś dostał 2 razy… cielęciny. I mieliśmy po ½ roku mięso. Jakżeż nam smakowało”8.
Wśród próśb o paczki z żywnością i ciepłym ubraniem i podziękowań za już otrzymane, z listów przebija troska o stan zdrowia dwuletniej córki i rodziców, którzy zaczynają chorować. Większość listów wyraża, potęgujący się z czasem, niepokój z powodu braku kontaktu z mężem – więźniem obozu w Starobielsku:
„Ogromnie truje mnie i gnębi brak wiadomości od Stefana. W Nowogródku otrzymywałam je często”. „Od Stefana w dalszym ciągu nic nie mam. I to mię ogromnie truje”. „O Stefanie już 3 miesiące nic nie wiem. A tak czekam codziennie na wiadomość. Przecież tak niewiele pragnę wiedzieć, że żyje i zdrów. Piszcie do niego, może wy będziecie mieli większe szczęście”. „O Stefanie już 1/2 roku nic nie wiem. Dlaczego!!”.
Listy te dowodzą umiejętności przystosowania się do wyjątkowo ciężkich warunków życia i pracy fizycznej, hartu ducha, dążenia do utrzymania kontaktu z rodziną w Polsce i determinacji matki w walce o przetrwanie dziecka.
„Moi Drodzy! Piszę do Was często i czekam niecierpliwie na jakąkolwiek wiadomość. Czy jesteście żywi i zdrowi. Napiszcie chociaż kilka słów, dla mnie to wszystko jest najważniejsze na świecie. Piszcie jak najszybciej. Całuję Wszystkich, matka.” List Elżbiety Wyrożębskiej do córki w Otwocku z 6 III 1945 r.
Żyję nadzieją powrotu do domu…
Wyjątkowo poruszające są listy pisane w latach 1944–1946 przez prababcię Elżbietę Wyrożębską. Po śmierci męża Adama w czerwcu 1941 r. i tragicznej śmierci córki Krystyny w styczniu 1944 r. ta wówczas sześćdziesięciotrzyletnia schorowana i doświadczona trudami zesłania kobieta, pozostaje sama, bez środków do życia z pięcioletnią wnuczką Ewą, pozbawiona kontaktu z rodziną w Polsce. Z listów przebija troska o ciągle chorujące dziecko, a przede wszystkim dążenie do powrotu za wszelką cenę do Ojczyzny i obawa, czy uda jej się wykonać zadanie przywiezienia wnuczki do Polski:
„Żyję nadzieją powrotu do domu, ale zdrowie mam słabe, nie wiem czy doczekam tego szczęścia. Ewunia jest w sierocińcu, cały czas choruje, leżała w szpitalu – koklusz, tyfus, a teraz różne komplikacje, ma słabe płuca. Często u niej bywam. Biedne dziecko! Ciągle pyta, gdzie jest ojciec?. […] Nie mam mieszkania, nic opału, a trzeba płacić, a ja nie mam czem, chyba zamarznę na dworzu. Chcę zobaczyć was choć na godzinę, a w ten czas mogę umrzeć. Nie wiem czy uda mi się Ewuńkę dostarczyć do Was, bo jestem do niczego, a zima straszna”.
Pocztówki te w porównaniu z innymi zawierają mało treści, część pisana jest w języku rosyjskim, żeby jak najbardziej zwiększyć szanse akceptacji przez sowiecką cenzurę. Ostatnia kartka ze stycznia 1946 r. kończy się słowami:
„Ogłoszono nam, żeby w lutym szykować się do domu, ale którego dnia – nie wiadomo, sądzimy, że pod koniec miesiąca. Modlę się, żeby nie zachorować. Ewunia jest ze mną już piąty miesiąc, poprawiła się, ale dzisiaj ma gorączkę 37,8 i położyłam ją do łóżka. Droga Dzidziu, jak chciałabym być z Wami i mieć obok siebie drogich i bliskich. […] Boże pomóż wrócić do domu! Całuje Was wszystkich mocno, mocno. Matka”.
Ostatecznie wiosną 1946 r. prababcia Elżbieta wraz z moją mamą Ewą wracają do Polski, przez Lublin i Otwock trafiają do Wrocławia, gdzie zamieszkują wraz z rodziną. Skrajnie trudne warunki życia powodują, że znaczną część dzieciństwa Ewa spędza w sanatoriach.
1940 r. nic Cię nie obchodzi i nic nie wiesz…
Stefan Lisowski wiosną 1940 r. zostaje zamordowany przez NKWD wraz z kilkunastoma tysiącami polskich oficerów-jeńców obozów w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie. O Zbrodni Katyńskiej i masowych deportacjach Polaków do ZSRS w 1940 r. w Polsce Ludowej głośno mówić nie można ani tym bardziej nauczać na lekcjach historii. Pamięć o tych wydarzeniach podtrzymywana jest przez przekazy rodzinne.
Adam Wyrożębski, pisząc do córki w postscriptum listu ze szpitala słowa „1940 r. nic Cię nie obchodzi i nic nie wiesz”, nie przypuszczał nawet, że jego rada, jak przetrwać i uniknąć dodatkowych represji na zesłaniu, będzie odbijała się ponurym echem jeszcze przez kolejne dekady.
Adam Wyrożębski, pisząc do córki w postscriptum listu ze szpitala słowa „1940 r. nic Cię nie obchodzi i nic nie wiesz”, nie przypuszczał nawet, że jego rada, jak przetrwać i uniknąć dodatkowych represji na zesłaniu, będzie odbijała się ponurym echem jeszcze przez kolejne dekady i co najsmutniejsze – również w powojennej już Polsce…
Kończąc to krótkie podsumowanie listów z rodzinnego archiwum, nie mogę nie wspomnieć o tym, że zsyłka do Kazachskiej SRS w 1940 r. nie jest pierwszą w mojej rodzinie. Dla Adama Wyrożębskiego był to już drugi pobyt w Rosji. Pierwszy raz, jeszcze za czasów carskich, został zesłany do guberni wołogodzkiej w latach 1902–1905, jako działacz PPS za
„rozszerzanie i przemycanie antyrządowych wydawnictw polskich”9.
Tam poznał swoją pierwszą żonę Aleksandrę, z którą wziął ślub prawdopodobnie w Wołogdzie w 1905 r., a następnie przyjechał z nią do Otwocka, gdzie doczekali się dwójki potomstwa. Niestety, Aleksandra zaczęła chorować i zmarła w 1908 r. Do pomocy przy chorej żonie i małych dzieciach z Rosji przyjechała do Otwocka siostra Aleksandry – moja prababcia Elżbieta Bronowicka. W 1910 r. Adam i Elżbieta wzięli ślub, a w kolejnych latach urodziły im się córka Krystyna i syn Zbigniew. Siostry Bronowickie są córkami Juliana Bronowickiego – polskiego szlachcica zesłanego po Powstaniu Styczniowym bezterminowo na północ Rosji do Archangielska, i Rosjanki Eudoksji Iwanow.
A zatem historia zapisana w listach i fotografiach przechowywanych w naszym rodzinnym archiwum to zapis trzech zsyłek i czterech kolejnych pokoleń jednej rodziny doświadczonej carskimi i sowieckimi represjami.
* * *
Zdjęcia w tekście pochodzą z archiwum autora.
Tekst pochodzi z numeru 10/2023 „Biuletynu IPN”
1 E. Kowalska, Przeżyć, aby wrócić! Polscy zesłańcy lat 1940–1941 w ZSRR i ich losy do roku 1946, Warszawa 1998; P. Żaroń, Polacy w Kazachstanie (1940–1946), [w] Polacy w Kazachstanie. Historia i współczesność, red. S. Ciesielski i A. Kuczyński, Wrocław 1996, s. 259–290
2 List Adama Wyrożębskiego z 15 maja 1940 r.
3 Kiziak – nawóz bydlęcy wykorzystywany jako opał i materiał budowlany w stepowym terenie pozbawionym lasów.
4 List Adama Wyrożębskiego z 27 czerwca 1940 r.
5 List Adama Wyrożębskiego z 4 lipca 1940 r.
6 List Adama Wyrożębskiego z 13 sierpnia 1940 r.
7 List Adama Wyrożębskiego z 31 sierpnia 1940 r.
8 List Krystyny Lisowskiej z 2 października 1940 r.
9 Materyały do historii P.P.S. i ruchu rewolucyjnego w zaborze rosyjskim od r. 1893–1904, t. 2: rok 1898–1901, Warszawa 1911, s. 343–344, 362, https://delibra.bg.polsl.pl/dlibra/publication/edition/24206/content
