Już po roku 1989 podejmowane były w prokuraturze RP śledztwa w sprawie zaginięcia kilkudziesięciu osób, porwanych w latach 1945–1947 przez funkcjonariuszy komunistycznych służb terroru, głównie na terenie dzisiejszych powiatów płockiego i sierpeckiego.
Zapewne osoby chcące poznać prawdę o tych, jak przyjmowano, zbrodniach, a szczególnie krewni ofiar, liczyły wtedy na znacznie więcej, niż to, co zrobił w tej kwestii 30 lat wcześniej tzw. wymiar sprawiedliwości PRL. I przeliczyły się, nie doczekawszy nie tylko sprawiedliwości, ale nawet i zrozumienia potrzeby godnego pochowania bliskiej osoby.
Uczyniono bowiem dokładnie to, co zrobił Sąd Najwyższy PRL, czyli umorzono postępowanie i zaniechano choćby próby podjęcia ekshumacji. Szansą, ale i przełomem stało się dopiero powołanie do życia Instytutu Pamięci Narodowej.
Szczęśliwie po śledztwach pozostała (i dziś jest przechowywana w Archiwum IPN) obszerna i niezwykle ciekawa dokumentacja. Jest w niej ogromna wiedza o tym kto, gdzie, z jakich pobudek, przez kogo kierowany dokonywał tych mordów. Mordów, bo i to także jest zapisane w tych archiwaliach, i to przez samych komunistów.
Porwani i zamordowani, których liczba jest szacowana obecnie na około 50 osób, stali się ofiarami zbrodniczej grupy kierowanej przez Władysława Rypińskiego, półanalfabetę, byłego członka Armii Ludowej, który po objęciu okupacją sowiecką także Mazowsza został lokalną szarą eminencją, wywodzącej się z PPR, kolaboracyjnej władzy.
Fotokopia zdjęcia Władysława Rypińskiego na zaświadczeniu wystawionym 18 maja 1946 r. przez WUBP w Białymstoku. Stopklatka z ujęć z produkcji propagandowego filmu „Droga walki” z 1975 r. Zespół Realizatorów Filmowych „Sektor” MSW PRL, z inicjatywy Komitetu Obchodów XXX – lecia MO i SB (fot. z zasobu AIPN)
Do grupy tej należeli funkcjonariusze MO i UB, jak np.: Edward Tyburski, Kazimierz Michalski, Jan Lewicki, Kazimierz Siemiątkowski, Lucjan Markowski, Stanisław Cackowski, Antoni Koszalski, Władysław Wójcik, czy Stanisław Stołowski. Typowanie osób i dokonywanie na nich mordów było główną częścią ich działań, bo zajmowali się przy tym także złodziejstwem. Ofiarami komunistycznych bandytów stali się byli żołnierze AK, NSZ, nierzadko już niezaangażowani w II Konspirację, ale przede wszystkim działacze ówczesnego PSL.
Mordowanie polskich patriotów przez grupę Rypińskiego było co najmniej inspirowane przez wpływowych komunistów, w tym bardzo znanego mazowieckiego aktywistę PPR Jakuba Krajewskiego, po 1956 r. członka władz ZBoWiD, nigdy nie ukaranego (zmarł w roku 2000).
Ulotka II Konspiracji o zmianach sposobu postępowania kolaborantów Rosjan w pierwszych latach okupacji sowieckiej na Mazowszu. Wymieniony tu, jako kierujący podówczas falą skrytobójczych mordów, „Kuba” to Jakub Krajewski. Dokument z przejętego przez komunistyczne służby terroru archiwum 11. Grupy Operacyjnej NSZ (z zasobu AIPN)
Artykuł z prasy komunistycznej o wydaniu w 1950 r. przez komunistyczny tzw. sąd wyroków na żołnierzy sztabu 11. Grupy Operacyjnej NSZ (w efekcie komuniści zamordowali m.in. Wiktora Stryjewskiego). W roli bohatera przywołuje się tu Jakuba Krajewskiego, koordynującego z ramienia PPR mordy przeprowadzane przez grupę Rypińskiego (z zasobu AIPN)
Tablica pamięci o początkach okupacji sowieckiej okolic Łęgu Probostwa, terroru komunistycznego i oporu, jaki okupantom i ich miejscowym kolaborantom stawili tam żołnierze Wojska Polskiego II Konspiracji; umieszczona m.in. dzięki staraniom Stowarzyszenia Historycznego im. „11 Grupy Operacyjnej NSZ” (fot. ks. Tomasz Trzaska, IPN)
Prace poszukiwawcze
W znajdujących się w Archiwum IPN dokumentach wskazane są także obiekty, w których mogą znajdować się szczątki ofiar bandy Rypińskiego. Wola państwowych poszukiwań, której nie było w latach 90. XX w., gdy żyli świadkowie (a na pewno żyło ich znacznie więcej niż obecnie), i gdy żyli też jeszcze sprawcy, jest dziś wyrażana w IPN i jego Biurze Poszukiwań i Identyfikacji. Efekty działań tego Biura potwierdzają to, co zapisano w aktach. Przeprowadzone w maju 2024 r. prace ziemne w Łęgu Probostwie (pow. płocki), w zabudowaniach należących kiedyś do MO, a obecnie do biblioteki publicznej, ujawniły tam szczątki czterech osób ze śladami postrzałów w głowę. Dokładnie o tym można przeczytać m.in. w zeznaniach świadków.
Innym wymienianym w archiwaliach miejscem tortur, egzekucji i ukrycia ciał ofiar jest posesja dawnego dworku w Łęgu Kasztelańskim (dziś to część Łęgu Kościelnego). To tam kwaterował ze swymi bandytami Władysław Rypiński, protegowani urzędujących w Warszawie szefów kolaboracyjnych władz komunistycznych.
16 grudnia 1945 r. zostali porwani z domów w miejscowości Smolino, a następnie, po torturach, zamordowani w Łęgu Probostwie. Tam też komunistyczni oprawcy ukryli ciała ofiar – na blisko 80 lat.
Prace poszukiwawcze, a – należy mieć nadzieję – w efekcie i ekshumacyjne, będą kontynuowane. Potrzebna jest jednak współpraca ze społeczeństwem. Chodzi przy tym zarówno o wymiar jednostkowy, jak i zbiorowy. Jest niezmiernie ważne, by krewni wciąż czekający na odnalezienie i rozpoznanie oraz godny pochówek członków swoich rodzin, zamordowanych (przypuszczalnie lub z pewnością) przez bandytów Rypińskiego – jeśli jeszcze tego nie zrobili, zgłaszali się do Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN i oddawali tam materiał genetyczny, niezbędny do identyfikacji szczątków ich bliskich. Ważne by osoby posiadające jakąkolwiek wiedzę na temat tamtych zbrodni, w tym informacje o potencjalnych miejscach ukrycia ciał ofiar przez komunistów, dzielili się tą wiedzą czy z tym Biurem, czy, szerzej, z Instytutem Pamięci Narodowej. Wreszcie istotne jest, by trwała narodowa pamięć o tym, czym był komunizm. Także ten w wymiarze prowincji mazowieckiej.
Dlaczego te apele wciąż są tak potrzebne? Także dlatego, że ich sensowność jest już realnie potwierdzona. 24 lipca 2025 r. w warszawskim Belwederze ogłoszono imiona i nazwiska kolejnych 18 ofiar antyludzkich systemów, które dotknęły w XX wieku Polski. Szczątki tych osób odnaleziono, ekshumowano i zidentyfikowano w efekcie starań i działań Instytutu Pamięci Narodowej. Wśród ogłoszonych nazwisk znalazły się również cztery ofiar zbrodniczej grupy Rypińskiego. To właśnie ich szczątki Biuro Poszukiwań i Identyfikacji IPN, jak wyżej wspomniano, odnalazło wiosną 2024 r. Wszyscy oni 16 grudnia 1945 r. zostali porwani z domów w miejscowości Smolino, a następnie, po torturach, zamordowani w Łęgu Probostwie. Tam też komunistyczni oprawcy ukryli ciała ofiar – na blisko 80 lat. Ich winą w ocenie bandytów z PPR i AL – służących podówczas w MO i UB – było wojenne zaangażowanie w walkę Armii Krajowej oraz sympatyzowanie z autentycznym polskim ruchem ludowym.
I za to ponieśli śmierć z rąk kolaborantów wysługujących się sowieckim okupantom Polski. Franciszek Borowski, Adam Fabiszewski, Czesław Koper i Adam Sawicki – odbieranie przez dzieci, wnuki not identyfikacyjnych takich Polaków jest całym sensem wszelkich dzisiejszych dążeń do odnalezienia i godnego pochowania, pod ich własnym nazwiskiem, wszystkich polskich ofiar ludobójczych ideologii i państw, chcących w XX w. zniszczyć Polskę i Polaków.
Obrączka znaleziona podczas prac BPiI IPN w Łęgu Probostwie w 2024 r. Celem prac było odnalezienie szczątków ofiar zbrodniczej komunistycznej grupy Rypińskiego. Spod budynku gospodarczego należącego kiedyś do posterunku MO podjęto szczątki czterech osób wraz z przedmiotami osobistymi (fot. ks. Tomasz Trzaska, IPN)
Kazimierz Koper z portretem ojca, tuż po odebraniu noty identyfikacyjnej, na którą czekał 80 lat. Czesław Koper był jedną z ofiar komunistycznego „Szwadronu Śmierci” Władysława Rypińskiego – został zamordowany w 1945 r., niedługo po tzw. wyzwoleniu. Jego szczątki odnalazło BPiI IPN w roku 2024. Konferencja identyfikacyjna ofiar totalitaryzmów, Belweder, Warszawa, 24 lipca 2025 r. (fot. Mikołaj Bujak, IPN)
Bezkarna zbrodnia
Propaganda kolaborantów sowieckich, uprawiana od 1944 r., przedstawiała żołnierzy Polski Podziemnej okresu II Konspiracji jako pomocników gestapo i terrorystów, a członków AL i działaczy PPR jako jedynych prawdziwych patriotów. Skutki tej ofensywy kłamstwa odczuwamy do dzisiaj. W PRL więc takie cyniczne i ordynarne odwracanie pojęć zło – dobro, wina – niewinność czy sprawiedliwość – bezprawie było stanem oficjalnym.
Zbrodniarze z grupy Rypińskiego nie poczuwali się po latach do żadnej winy. Widać to chociażby w listach, jakie – będąc tymczasowo aresztowanymi w śledztwie prowadzonym od jesieni 1956 r. – pisali m.in. do Gomułki. Co więcej, uważali się za prześladowanych. Równocześnie w sposób mało zawoalowany wskazywali na to, iż swoich zbrodni (których oczywiście tak nie nazywali) dokonywali z inicjatywy lub przynajmniej za wiedzą osób z najwyższych gremiów komunistycznych.
Edward Tyburski napisał m.in. (pisownia oryginalna):
„byłem od 1942 roku żołnierzem Partii jak również i po wyzwoleniu i wszystkie zlecenia wykonywałem jako żołnierz Partii (…) to teraz (…) pociąga [się] do odpowiedzialności szarego żołnierza, a gdzie są zleceniodawcy? (…) niektóre roboty były zlecane przez towarzyszy którzy nie żyją, ale są tacy co żyją i piastują stanowiska (…) udaje się do Was o to Towarzyszu Wiesławie by opuścić niezwłocznie mury więzienia za co z góry dziękuję”.
List ten nosi datę 9 czerwca 1957 r. Nie minął tydzień, a zarówno Tyburski, jak i wszyscy pozostali zatrzymani w tej sprawie wyszli z aresztu. Warto tu dodać, że w zachowanych dokumentach, wytworzonych przez służby komunistyczne, można wyczytać, że sprawę mordów dokonywanych przez grupę Rypińskiego znali, i jeszcze przed tzw. odwilżą 1956 r. najpewniej tuszowali, również Stanisław Radkiewicz i Witold Jóźwiak.
Edward Tyburski, w czasie II wojny członek GL i AL; w początkowym okresie okupacji sowieckiej funkcjonariusz MO i UB oraz jeden z bandytów wchodzących w skład grupy Rypińskiego. Według jego wojskowych akt personalnych kawaler Orderu Virtuti Militari oraz Krzyża Walecznych. Za swoje zbrodnie nigdy nie został ukarany (fot. z zasobu AIPN)
Po tym jak zwolniono członków bandy Rypińskiego, dalsze śledztwo było już całkowicie pozorowane. Fikcję tę domknął komunistyczny Sąd Najwyższy, który postanowieniem z 10 maja 1958 r. umorzył całą sprawę. W związku z tym, że – jak wspomniano powyżej – tę decyzję w pełni uszanowała prokuratura III RP, wypada przywołać – pozostawiając te słowa bez komentarza – przynajmniej fragment argumentacji użytej przez komunistów do de facto obrony i usprawiedliwienia zbrodniarzy (pisownia oryginalna):
„Wypadki miały miejsce (…) gdy walka polityczna doznała nasilenia i miały miejsce liczne napady zbrojne na urzędy, funkcjonariuszy bezpieczeństwa i milicji oraz działaczy społecznych, których zabijano. (…) Milicjanci nie sypiali w domach, ale na posterunkach [sic!] (…) Centralną figurą wydarzeń owego okresu był nieżyjący już Wł. Rypiński b. dowódca oddziału partyzanckiego A.L. (…) Niektórzy z podejrzanych to b. żołnierze Rypińskiego, dla których nie przestał on być dowódcą. (…) Dla oceny stopnia winy podejrzanych, a więc i kary ma to oczywiście znaczenie tym bardziej, że podejrzani wówczas byli ludźmi b. młodymi (…) upłynęło 12 lat, w ciągu których podejrzani prowadzą normalne życie ludzi pracy, pozakładali rodziny, mają dzieci (…)”.
* * *
Przyczynkiem do oceny, także moralnej, zjawiska Żołnierzy Wyklętych niech będzie ten fakt, iż to jedynie przez nich reprezentowany wymiar sprawiedliwości – sąd II Konspiracji – potrafił sprawiedliwie ukarać bandytę z grupy Rypińskiego, wydając i wykonując wyrok na jej herszta. W 1947 r. Władysław Rypiński, zbrodniarz i renegat, został bowiem ukarany śmiercią przez żołnierzy jednej z formacji zbrojnych tworzących „wyklętą” Polskę Podziemną – Ruch Oporu Armii Krajowej.
Franciszek Majewski „Słony”, „Mściciel” (ur. 1919 r.) – oficer WP, od 1940 r. w I (AK) i II Konspiracji (ROAK, NSZ) na północnym Mazowszu. Wydał rozkaz wykonania wyroku na Władysławie Rypińskim. W 1948 r., ranny, zastrzelił się podczas obławy UB, MO i KBW, w której brał udział syn W. Rypińskiego, Jan. Miejsce ukrycia szczątków Franciszka Majewskiego pozostaje nieznane (fot. z zasobu AIPN)
Wiktor Stryjewski „Cacko”, „Zbyszko” (ur. 1916 r.) – podoficer WP, w I (AK) i II Konspiracji na północnym Mazowszu; służył najpierw w ROAK, a potem w 11. Grupie Operacyjnej NSZ. To żołnierze patrolu „Cacki” wykonali wyrok na Władysławie Rypińskim. Zamordowany w katowni UB przy ul. Rakowieckiej w Warszawie w 1951 r. Miejsce ukrycia jego szczątków pozostaje nieznane (fot. z zasobu AIPN)
Obwieszczenie Polski Podziemnej II Konspiracji informujące o wydaniu wyroków śmierci na kolaborantów Rosjan za działalność „na szkodę Polski i Narodu”. Wśród skazanych jest tu wymieniony m.in. „Rypiński” z Łęgu. Dokument z przejętego przez komunistyczne służby terroru archiwum 11. Grupy Operacyjnej NSZ (z zasobu AIPN)
Szkic miejsca wykonania wyroku na Władysławie Rypińskim. Akcję 11 października 1947 r. przeprowadzili żołnierze Wojska Polskiego z Ruchu Oporu Armii Krajowej, kilometr za wsią Chudzynek (około 5 km od Łęgu Probostwa). Z akt śledztwa UB przeciwko żołnierzom Wojska Polskiego z 11. Grupy Operacyjnej NSZ (z zasobu AIPN)
Więcej interesujących materiałów na profilu Archiwum IPN
