„Bądź pozdrowiona
Ziemio daleka
Ziemio przyjazna
Ziemio ludzka
Dobra Ziemio”.
Tymi słowami p. Wiesław Stypuła opisywał położone na półwyspie Kathijawar Balachadi w stanie Gujarat, gdzie wybudowane zostało Osiedle Dzieci Polskich, w którym znalazł schronienie.
Z „nieludzkiej ziemi”
1 września 1939 r. wybuchła II wojna światowa. Nazistowskie Niemcy dokonały agresji na Polskę, która po siedemnastu dniach otrzymała równie dotkliwy cios ze wschodu, od Związku Sowieckiego. W ten sposób obaj agresorzy zrealizowali zapisy podpisanego w sierpniu paktu Ribbentrop-Mołotow.
Polaków zamieszkujących wschodnie rubieże II RP dotykał terror ze strony władz sowieckich, a jednym z jego objawów były cztery wielkie deportacje z lat 1940-1941. Niespełna trzy lata później, Indie, oddalone o tysiące kilometrów od Polski, jako pierwsze zaoferowały schronienie polskiej ludności cywilnej, która wraz z Armią Andersa opuściła „nieludzką ziemię”.
Nieopodal Jamnagaru, stolicy księstwa Nawanagar, dzięki bezinteresownej pomocy maharadży Jam Saheba Digvijaysinhji, wybudowany został pierwszy stały ośrodek uchodźczy – Osiedle Dzieci Polskich w Balachadi. Na terenie obozu znajdowało się pięćdziesiąt budynków, z których dwadzieścia przeznaczonych było na domy mieszkalne dla dzieci, pozostałe zaś na administrację, szkołę i szpital.
W każdym z budynków mieszkalnych znajdować się miało po dwadzieścia łóżek. Każda leżanka zaopatrzona była w moskitierę, tuż obok znajdowały się: stolik, półki na ubrania oraz metalowy kuferek, po jednym dla każdego dziecka, do którego mały uchodźca mógł spakować swoje prywatne rzeczy.
W drugiej połowie lipca 1942 r. przybyła pierwsza grupa polskich sierot z opiekunkami. Według sprawozdania Delegatury Ministerstwa Pracy i Opieki Społecznej w Indiach za czerwiec 1943 r. w osiedlu w Balachadi przebywało 586 osób.
W latach 1942-1946 do opieki nad małoletnimi Polakami, prócz personelu polskiego z komendantem osiedla ks. Franciszkiem Plutą na czele, skierowano trzech lekarzy indyjskich, którzy skradli serca swoich podopiecznych. Jednym z nich był dr Kirit Ashani, który nie szczędził energii w pracy nad opanowaniem skutków epidemii malarii – łamaną polszczyzną pytał się schorowanych:
„Jak się ciujeś?”.
Po zamknięciu osiedla część dzieci została skierowana do Osiedla Polskiego w Valivade koło Kolhapuru.
Ekipa Wizytatorów Wychowania Harcerskiego podczas kontroli osiedla. W tylnym rzędzie (od lewej): hm. Bronisław Pancewicz, NN, dh. Janina Ptakowa, hm. Zdzisław Peszkowski. Osiedle Dzieci Polskich w Balachadi, 4 lutego 1945 r. Zdjęcie pochodzi z kolekcji przekazanej do zasobu Archiwum IPN przez p. Wiesława Stypułę (fot. z zasobu AIPN)
„Mała Polska”
W latach 1943–1948 w Valivade funkcjonowała tzw. „mała Polska”. Prężnie działała polska administracja, szkolnictwo, teatr i harcerstwo. W lipcu 1943 r. do osiedla przyjechały dwie pierwsze grupy polskich uchodźców, a 23 tego samego miesiąca do użytku formalnie oddano dzielnicę nr 1.
W sprawozdaniu za grudzień 1943 r., przygotowanym przez Starostwo Osiedla w Valivade, zaznaczono, że na jego terenie przebywały wówczas 3043 osoby. Wedle opisu zawartego w dokumencie obóz podzielony był na 5 dzielnic, a w każdej z nich znajdowało się po dwadzieścia osiem bloków mieszkalnych. W dalszej części uwzględniony został typ zabudowy:
„Pomieszczenia indywidualne uchodźców są to budynki, których szczytowe ściany są z kamienia, zaś ściany boczne, zasłony okienne i drzwi są z mat”.
Budynki kryte były dachówką. W większości bloki składały się z dziesięciu mieszkań, każde z nich posiadało dwie izby i kuchnię. Zadbano również o samotne osoby, dla których przygotowany był blok wyłącznie z pojedynczymi pokojami i wspólną kuchnią.
Starosta Osiedla, Władysław Jagiełłowicz, wraz Zygmuntem Łopińskim, podczas wizyty małego maharadży Shivaji VII, jego siostry i przedstawicieli rządu księstwa Kolhapur. Osiedle Polskie w Valivade, 27 lutego 1944 r. Zdjęcie pochodzi z kolekcji przekazanej do zasobu Archiwum IPN przez Koło Polaków z Indii 1942-1948 (fot. z zasobu AIPN)
Wyposażenie pojedynczego gospodarstwa rodzinnego było skromne, lecz zaspokajało podstawowe potrzeby uchodźców polskich. W pokoikach znajdowały się: łóżko, stoły, krzesła, toaletka z lustrem, a w kuchni piecyk do gotowania.
Pan Andrzej Chendyński wspominał po latach o kawałku nici, przy pomocy której jedna z wychowawczyń Zakładu Wychowawczego im. gen. Władysława Sikorskiego przywiązywała go do nogi stołu, co miało uspokoić nazbyt ruchliwego ucznia. Po latach nić ta była dla p. Chendyńskiego symbolem, który związał go z Indiami.
Pokazać duszę…
W otoczeniu uchodźców polskich w Valivade nie brakowało tubylców, którzy, dzięki zdolnościom lingwistycznym, przełamywali bariery pomiędzy oboma narodami, budowali „pomost”, o który zabiegała bliska współpracownica Mahatmy Gandhiego – Wanda Dynowska „Umadevi”. Jej celem było, jak sama podkreślała:
„Pokazać duszę Polski Indiom, choćby małej garstce ludzi żywych i otwartych […] pokazać duszę Indii Polakom, choćby nielicznym, szerokim, a pozbawionym rasowych i religijnych przesądów, którzy kochają Człowieka, bez względu na to, jaką część świata zamieszkuje”.
Urzeczywistnienie idei „Umadevi” było możliwe m.in. poprzez Bibliotekę Polsko-Indyjską oraz wspólne występy artystyczne przedstawicieli obu narodowości, w tym np. młodzieży polskiej z Osiedla Polskiego w Valivade.
* * *
W ramach projektu Archiwum Pełne Pamięci do zasobu Archiwum IPN zostały włączone materiały przekazane przez Koło Polaków z Indii 1942-1948, p. Danutę Pniewską, p. Wiesława Stypułę oraz p. Jerzego Kowalskiego, dzięki którym możemy zgłębić chwytającą za serce historię polskich uchodźców w Indiach.
Więcej interesujących materiałów na profilu Archiwum IPN
