W latach 1980-1981 w niektórych miastach zgłaszane przez „Solidarność” postulaty były lekceważone, a brak dialogu przeradzał się w regionalne konflikty, którym towarzyszyły strajki okupacyjne – na przykład budynków Urzędów Wojewódzkich jak w listopadzie 1980 r. w Gdańsku, w grudniu 1980 r. w Piotrkowie Trybunalskim czy październiku 1981 r. w Suwałkach. Jesienią 1980 r. z inicjatywy głogowskiej „Solidarności” doszło do strajku okupacyjnego UW w Legnicy. Dlaczego?
Miasto
Dolnośląski Głogów z zawieruchy II wojny światowej wyszedł niemal w 90% zrujnowany. Po 1945 r., choć pozostał stolicą powiatu, w zasadzie do 1960 r. nie został odbudowany.
Mieszkańcom doskwierał niedorozwój kluczowej infrastruktury, jak wodociągi i kanalizacja, słabo rozwinięta była też sieć sklepów, niedostateczna liczba żłobków, przedszkoli i szkół oraz placówek służby zdrowia.
W Głogowie mieszkało 9100 osób. Pod względem gospodarczym miasto było słabo rozwinięte. Progres ekonomiczny i wzrost liczby ludności nastąpiły dopiero na skutek inwestycji związanych z budową Zagłębia Miedziowego (kopalnie i huty miedzi). W 1971 r. w podgłogowskich Żukowicach i w 1976 r. we Wróblinie oddano do użytku dwie inwestycje, tworzące wspólnie Hutę Miedzi (HM) „Głogów” w Żukowicach, wchodzącą w skład KGHM w Lubinie.
W 1980 r. miasto przekroczyło liczbę 53 tys. mieszkańców i pełniło w Zagłębiu Miedziowym funkcję sypialni. Jak w wielu rozbudowywanych miastach w komunistycznej Polsce mieszkańcom doskwierał niedorozwój kluczowej infrastruktury, jak wodociągi i kanalizacja, słabo rozwinięta była też sieć sklepów, niedostateczna liczba żłobków, przedszkoli i szkół oraz placówek służby zdrowia. Niedobór żywności w mieście pogłębiał fakt, że część głogowskich pracowników, dojeżdżających z sąsiednich województw – leszczyńskiego i zielonogórskiego, wykupywała towar w sklepach.
„Solidarność” w Głogowie
Po sierpniu 1980 r. Głogów stał się w województwie legnickim trzecim, obok Legnicy i Lubina, ważnym ośrodkiem strajkowym i związkotwórczym. Wiodącym zakładem stała się HM „Głogów”, gdzie Czesław Dobropolski był kolejno przewodniczącym Międzywydziałowego Komitetu Strajkowego, a następnie Komitetu Założycielskiego i Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność”. W imieniu hutników KGHM negocjował z Ministerstwem Hutnictwa wiele postulatów.
Jesienią 1980 r. zarysowała się rywalizacja między MKZ w Legnicy, Lubinie i Głogowie. Każdy ośrodek prowadził własną politykę związkową.
Szybko nawiązał kontakt z MKS w Stoczni Gdańskiej, a następnie współpracował z Międzyzakładowym Komitetem Założycielskim (MKZ) w Gdańsku. Od września 1980 r. był członkiem Krajowej Komisji Porozumiewawczej (KKP) NSZZ „Solidarność” (reprezentował Region Głogów). 15 października 1980 r. w Głogowie powołano MKZ, którego przewodniczącym został C. Dobropolski. Z końcem października 1980 r. „Solidarność” osiągnęła organizacyjną stabilizację (w części zakładach odbyły się demokratyczne wybory władz związku), której pozycję polityczną i społeczną wzmocniło 10 listopada 1980 r. zalegalizowanie NSZZ „Solidarność”.
Jesienią 1980 r. zarysowała się jednak rywalizacja między MKZ w Legnicy, Lubinie i Głogowie. Każdy ośrodek prowadził własną politykę związkową. Na rozdźwięk między tymi ośrodkami do pewnego stopnia wpływały różnice poglądów dotyczące bieżącej taktyki „Solidarności” w wymiarze krajowym, regionalnym i lokalnym oraz charakter i ambicje ich liderów.
Sprawy do załatwienia
Kilka dni po rejestracji związku w Warszawie, MKZ w Głogowie wysunął wobec władz administracyjnych województwa propozycję zorganizowania w dniu 22 listopada spotkania członków i sympatyków „Solidarności” z wojewodą legnickim, którego obowiązki pełnił wicewojewoda Zdzisław Barczewski. Wcześniej jednak, 18 listopada 1980 r., przedstawiciele Urzędu Wojewódzkiego (UW) odbyli rozmowy z MKZ w celu uściślenia tematyki planowanego spotkania. Dobropolski w imieniu MKZ zażądał, aby wicewojewoda na planowanym spotkaniu odniósł się problemów doskwierających mieszkańcom Głogowa:
– zaopatrzenia rynku: zlikwidowanie z dniem 24 listopada 1980 r. sprzedaży mięsa i wędlin w sklepach komercyjnych; wprowadzenie z dniem 1 grudnia tr. w Głogowie sprzedaży mięsa i wędlin na bony towarowe, bez względu na to czy system ten byłby wprowadzony w całym kraju czy też nie; wprowadzenie zasady udzielania stałego pełnomocnictwa przedstawicielom NSZZ „Solidarność” w Głogowie do przeprowadzania kontroli placówek handlowych; udostępnienie do wglądu rozdzielników towarów dzielonych centralnie;
– ochrony środowiska: ujawnienia wyników badań przeprowadzonych w latach 1975-1977 na terenie Huty Miedzi „Głogów” i jej okolicy; doprowadzenie do przeniesienia mieszkańców wsi zlokalizowanych w pobliżu HM „Głogów” z uwagi na duże zagrożenie zdrowia i życia na tym terenie; uznania za choroby zawodowe chorób związanych z pracą w hucie miedzi;
– ochrony zdrowia: ograniczenia udzielania zezwoleń na prywatną praktykę lekarską; przystąpienie do natychmiastowej realizacji budowy międzyzakładowej specjalistycznej przychodni lekarskiej;
– komunikacji: problemy poprawy funkcjonowania komunikacji miejskiej w Głogowie;
– innych: odebrania domków jednorodzinnych, których inwestorem była HM „Głogów” i przeznaczenie ich na przedszkole, żłobek i rodzinne domy dziecka; dokonania rozliczenia finansowego składek społecznych na budowę Pomnika Dzieci Głogowskich.
Uzgodniono, że spotkanie z wojewodą odbędzie się w Głogowie, ponieważ ich zdaniem, dotychczasowe spotkania w UW nie znalazły większego zainteresowania ze strony władz wojewódzkich. Związkowcy zagrozili urzędnikom, że jeżeli rozmowy 22 listopada nie zostaną podjęte, wówczas MKZ
„ucieknie się do rozwiązań ostatecznych”.
W dniach 24-25 listopada w Urzędzie Rady Ministrów (URM) nikt z członków rządu nie znalazł dla nich czasu.
W ustalonym terminie wicewojewoda Z. Barczewski spotkał się członkami MKZ w Głogowie oraz reprezentantami głogowskich zakładowych struktur „Solidarności”. Zebranie szybko zostało przerwane przez „Solidarność”, ponieważ wicewojewoda zakomunikował, że wprowadzenie od 1 grudnia tr. bonów na mięso było nierealne. W związku z tym Czesław Dobropolski powiedział, że pojedzie do Warszawy, aby z władzami centralnymi załatwić te sprawy, a jeśli rozmowy w stolicy zakończyłyby się fiaskiem, wówczas 27 listopada w głogowskich zakładach pracy zostanie ogłoszony strajk ostrzegawczy.
Negocjacje z wicewojewodą Zdzisławem Barczewskim. Naprzeciw wicewojewody siedzą: Cz. Dobropolski i J. Lewicki (z mikrofonem), na samym dole fotografii R. Sawicki (lewy róg) i J. Węglarz (prawy róg). Na zdjęciu widać też S. Orzecha (z papierosem, w górnym lewym rogu), J. Sławińskiego (drugi od J. Lewickiego) oraz K. Urbana i S. Szkudlarka (z wąsem) w prawym górnym rogu. Urząd Wojewódzki w Legnicy 28-29 XI 1980 r. (Archiwum KZ NSZZ „Solidarność” w HM „Głogów”, fotograf nieustalony)
Wyjazd do Warszawy
Następnego dnia trzyosobowa delegacja MKZ w Głogowie, z Czesławem Dobropolskim na czele, pojechała do Warszawy na rozmowy z rządem PRL.
W dniach 24-25 listopada w Urzędzie Rady Ministrów (URM) nikt z członków rządu nie znalazł dla nich czasu. W URM złożyli do rozpatrzenia pismo z postulatami do rozpatrzenia, zaadresowane do premiera Józefa Pińkowskiego. Po powrocie do Głogowa, 26 listopada, MKZ ogłosił w HM „Głogów”, że do Prezesa Rady Ministrów zostało złożone oświadczenie, wzywające do przysłania kompetentnych osób, które podjęłyby rozmowy z MKZ w Głogowie na temat zgłoszonych postulatów.
Zapowiedziano również, że jeśli władze nie rozpoczną rozmów, to w dniu 28 listopada zostanie podjęta uchwała o wprowadzeniu gotowości strajkowej. Odpowiedź z Warszawy nie nadeszła.
Przebieg strajku okupacyjnego
28 listopada 1980 r. około godz. 10.15 trzydziestoosobowa grupa działaczy z MKZ w Głogowie (m.in. Jerzy Lewicki, Barbara Kosmalska, Jerzy Jurkiewicz, Jan Kuczyński, Stanisław Orzech, Kazimierz Urban, Zofia Kruszewska) z przewodniczącym C. Dobropolskim przyjechała do Urzędu Wojewódzkiego w Legnicy, domagając się spotkania z wicewojewodą. Głogowian wsparło 10 członków legnickiej „Solidarności” z HM „Legnica” (m.in. przewodniczący Marian Witkowski, Andrzej Wyporkiewicz i Zbigniew Pietrakowski) i Zakładów Mechanicznych „Legmet” (przewodniczący Franciszek Ratajczak). W budynku zajęli salę nr 611. Do związkowców przyszedł Z. Barczewski. C. Dobropolski odczytał wicewojewodzie uchwałę MKZ w Głogowie z 26 listopada i dalszy bieg spotkania uzależnił od okazania upoważnienia od premiera do prowadzenie rozmów z „Solidarnością”, a także udzielenia odpowiedzi na pismo z postulatami, które zostało złożone w URM. Na spełnienie tych wstępnych warunków dali czas wicewojewodzie do godziny 15.00.
Wicepremier Stanisław Mach przesłał teleksem wicewojewodzie legnickiemu upoważnienie do prowadzenia rozmów z delegacją MKZ w Głogowie. Rozmowy jednak nie rozpoczęły się, ponieważ strona solidarnościowa uznała przedstawione im upoważnienie za niewystarczające.
Jeszcze przed południem SB ustaliła, że głogowianie mieli ze sobą kamerę, transparenty i śpiwory, a więc przyjeżdżając do Legnicy wzięli pod uwagę, że negocjacji nie będzie i przygotowali się na strajk okupacyjny, który planowali prowadzić przez 4-5 dni. Telefon znajdujący się w sali zajętej przez działaczy „Solidarności” był na podsłuchu, a uczestników obserwowali funkcjonariusze wprowadzeni do budynku UW oraz umieszczeni w lokalu mieszczącym się w budynku naprzeciwko urzędu.
Przed godziną 15.00 wicepremier Stanisław Mach przesłał teleksem wicewojewodzie legnickiemu upoważnienie do prowadzenia rozmów z delegacją MKZ w Głogowie. Rozmowy jednak nie rozpoczęły się, ponieważ strona solidarnościowa uznała przedstawione im upoważnienie za niewystarczające. Decyzję argumentowano tym, że wojewoda w imieniu rządu miał tylko prowadzić rozmowy, ale nie został upoważniony do podejmowania konkretnych decyzji. Ponadto MKZ w Głogowie nie otrzymał odpowiedzi od premiera na złożone w Warszawie postulaty, dlatego o godzinie 15.10 ogłoszony został strajk okupacyjny w UW w Legnicy. Strajkujący oświadczyli wicewojewodzie, że do północy będą czekali na przyjazd Premiera lub jednego z wicepremierów. Zagrozili, że jeśli do tego czasu nie będzie reakcji władz w Warszawie, wówczas
„podejmą inne, silniejsze środki nacisku”.
Sytuacja robiła się coraz bardziej napięta – tym bardziej, że Z. Barczewski odmówił uczestnikom strajku udostępnienia kilku sąsiednich pomieszczeń oraz wydania na piśmie gwarancji zapewniających im osobiste bezpieczeństwo podczas przebywania w budynku UW. Argumentował, że złamali oni przepisy prawne. Rozpoczął się strajk okupacyjny.
Informacja o akcji protestacyjnej rozniosła się po województwie legnickim i regionie dolnośląskim.
Kilku związkowców w biało-czerwonych opaskach przed gmachem UW umieściło kilka flag państwowych, a także zablokowało wejście do budynku. Można było go tylko opuścić, ale nikogo już nie wpuszczano do środka. Flagami udekorowano także od zewnątrz okna sali nr 611, w którym przebywali protestujący. Kilka innych osób poszło do pobliskich sklepów spożywczych kupić żywność.
W zajmowanej przez związkowców sali znajdował się telefon, z którego członkowie „Solidarności” zawiadomili struktury NSZZ „Solidarność” w województwie legnickim o rozpoczętym strajku (MKZ w Głogowie, Lubinie i Legnicy oraz głogowskie struktury zakładowe) prosząc o rozpropagowanie tego faktu. W radiowęźle HM „Głogów” informację o strajku okupacyjnym w Legnicy ogłoszono kilka razy. Decyzję motywowano brakiem odpowiedzi na pisemne postulaty złożone w URM, jednocześnie akcentując, że formalną podstawą rozpoczęcia strajku okupacyjnego była uchwała przegłosowana w UW na wyjazdowym posiedzeniu MKZ w Głogowie rozszerzonym o przedstawicieli z HM „Legnica”.
Działania ofensywne wobec strajkujących prowadziła legnicka SB. Funkcjonariusze podpowiedzieli wicewojewodzie, aby przez biuro UW w Gdańsku przekazać do KKP NSZZ „Solidarność” wiadomość o bezprawnym strajku okupacyjnym.
Informacja o akcji protestacyjnej rozniosła się po województwie legnickim i regionie dolnośląskim. Około godziny 17.30 do działaczy „Solidarności” okupujących budynek UW w Legnicy przyjechali dziennikarze z TVP Wrocław. Wieczorem we „Wrocławskich Rozmaitościach” na antenie TVP Wrocław został wyemitowany materiał o wydarzeniach w Legnicy, w którym podano, że organizatorami akcji okupacyjnej były MKZ w Głogowie i Legnicy. W imieniu MKZ w Legnicy na wyemitowany w telewizji materiał szybko zareagował Andrzej Bednarz, który interweniował w TVP Wrocław, informując, że protest zorganizowali tylko działacze MKZ w Głogowie! Był to wyraźny sygnał, że głogowianie nie mieli szerszego poparcia wśród wojewódzkich działaczy „Solidarności”.
Działania ofensywne wobec strajkujących prowadziła legnicka SB. Funkcjonariusze podpowiedzieli wicewojewodzie, aby przez biuro UW w Gdańsku przekazać do KKP NSZZ „Solidarność” wiadomość o bezprawnym strajku okupacyjnym. Tego wieczora w biurze KKP dyżurował Andrzej Kołodziej, który skontaktował się telefonicznie z dwoma członkami KKP – Jerzym Węglarzem, przewodniczącym MKZ w Legnicy oraz Ryszardem Sawickim, przewodniczącym MKZ w KGHM Lubin – polecając im udać się do UW i przekonać C. Dobropolskiego i wszystkich uczestników strajku do zakończenia protestu, ponieważ akcja była „dzika”, bezprawna i samowolna. Zagroził, że jeśli nie opuszczą budynku KKP
„spowoduje odsunięcie ich [głogowian] od działalności związkowej”.
Podkreślił, że nikt z KKP do Legnicy nie przyjedzie. Kategoryczne stanowisko A. Kołodzieja miało swoje uzasadnienie. KKP i Region Mazowsze były świeżo po zażegnanym kryzysie z władzami PRL związanym ze sprawą aresztowanych Jana Narożniaka i Piotra Sapełły, którzy 27 listopada zostali zwolnieni. Obowiązywał wówczas apel KKP o zaniechanie strajków i roszczeń płacowych.
Między godziną 18.45 a 22.00 J. Węglarz z A. Bednarzem i Zdzisławem Gaulem oraz R. Sawickim prowadzili rozmowy z głogowianami. Dyskutowano nad zasadnością prowadzenia strajku okupacyjnego oraz nad postulatami głogowian, które władze mogłyby spełnić. Ok. 21.10 do uczestników protestu zadzwonił A. Kołodziej, który przeprowadził kilkunastominutową rozmowę z Dobropolskim. Przewodniczący MKZ w Głogowie przekonywał Kołodzieja, że decyzja o okupacji UW wynikała z wyraźnego zlekceważenia przez rząd przedłożonych postulatów oraz niedostatecznego zaopatrzenia rejonu głogowskiego w żywność. Kołodziej protest głogowian określił jako błędny i wytknął Dobropolskiemu brak dyscypliny, stwierdzając, że o jego nieodpowiedzialnym działaniu dowiedział się z biura wojewody gdańskiego. Przekonywał, że była to decyzja bezsensowna i grubo przesadzona, rzutująca na praworządność działania „Solidarności”. Dobropolski kontrargumentował, że z powodu fatalnego zaopatrzenia sklepów spożywczych w Głogowie ludzie padali z głodu i wycieńczenia. Kołodziej ripostował, że KKP z dużo lepszym skutkiem i bez strat dla „Solidarności” mogłaby wykorzystać te fakty w rozmowach z rządem. Dodał też, że zgodnie z ostrzeżeniem prokuratora generalnego, Lucjana Czubińskiego, w przypadku okupowania jakiegokolwiek urzędu państwowego może wkroczyć MO. Na to dictumDobropolski stwierdził, że na posiedzeniu prezydiów MKZ przedstawi stanowisko Gdańska, a o wynikach narady udzieli odpowiedzi.
Po 23.00 przewodniczący MKZ-ów w rozmowie z wicewojewodą sondowali jego stanowisko w sprawie niektórych postulatów. Stwierdzili nawet, że ponownie przygotują je do rozpatrzenia. Poruszyli sprawę zniesienia cen komercyjnych, zwiększenia puli żywności i mięsa, zmniejszenia zanieczyszczenia środowiska naturalnego, wprowadzenia od 4 grudnia bonów towarowych na mięso oraz gwarancji bezpieczeństwa dla uczestników protestu. Wojewoda nie zajął jednoznacznego stanowiska, więc oświadczyli, że muszą się ponownie naradzić.
Podpisane w Legnicy porozumienie wstępne było ewidentnym krokiem w tył MKZ w Głogowie. Mimo to, skupiono się na przygotowaniach do kolejnego spotkania z wicewojewodą.
Prawie do godziny 2.00 w nocy 29 listopada działacze Solidarności zastanawiali się jak wybrnąć z sytuacji. Przygotowali tekst wstępnego porozumienia z wicewojewodą, które pozwoliłoby z twarzą zakończyć protest oraz w innym terminie kontynuować negocjacje z władzami wojewódzkimi. W tym czasie zawiadomili zakładowe struktury NSZZ „Solidarność” województwa legnickiego, aby nie przekazywano dalej informacji o prowadzonym strajku okupacyjnym w UW w Legnicy. Do Polskiej Agencji Prasowej wysłano depeszę z apelem, podpisanym przez Jana Kuczyńskiego, aby w kraju nie rozpowszechniać informacji o wydarzeniach w Legnicy.
Porozumienie legnickie
Około godziny 1.00 w nocy Dobropolski powiadomił A. Kołodzieja, że okupacja UW w Legnicy zostanie zakończona w ciągu najbliższych godzin. Poprosił, że gdyby Gdańsk nie otrzymał od nich wiadomości o szczęśliwym powrocie do Głogowa, to żeby Solidarność podjęła
„działania poszukiwawcze i interwencyjne”.
Około godziny 2.00 przewodniczący MKZ-ów przedstawili Z. Barczewskiemu treść dokumentu, który zakończyłby protest. Przez następną godzinę tekst tzw. porozumienia wstępnego między MKZ w Głogowie a wicewojewodą Z. Barczewskim był dopracowywany, a następnie zatwierdzony przez strajkujących. O godzinie 3.00 obie strony parafowały trzypunktowe porozumienie – tzw. wstępne porozumienie legnickie. Wicewojewoda legnicki zobowiązał się w nim m.in. zwiększyć interwencyjnie dla Głogowa przydział mięsa i jego przetworów, gwarantując sprawiedliwy podział masy mięsnej i pozostałych artykułów żywnościowych. W grudniu 1980 r. miał być wprowadzony w województwie system indywidualnego przydziału wędlin świątecznych (przez zakłady pracy). Na 3 grudnia 1980 r. zaplanowano w HM „Głogów” spotkanie władz wojewódzkich (miały mieć nadane przez URM kompetencje do prowadzenia negocjacji i podejmowania decyzji wiążących). Treść porozumienia miała zostać opublikowana w prasie. Po podpisaniu porozumienia, jeszcze przed godziną 6.00, wszyscy uczestnicy strajku opuścili gmach UW.
Konsekwencje
Podpisane w Legnicy porozumienie wstępne było ewidentnym krokiem w tył MKZ w Głogowie. Mimo to, skupiono się na przygotowaniach do kolejnego spotkania z wicewojewodą. Zgodnie z ustaleniami, rozpoczęło się ono 3 grudnia 1980 r. o godz. 10.00 i trwało do godz. 1.20 w nocy 4 grudnia. W kilku grupach tematycznych zostało przedyskutowanych kilkadziesiąt postulatów dotyczących: poprawy zaopatrzenia Głogowa i okolic w mięso i wędliny (reglamentacja weszła w życie od 15 grudnia); spraw kultury, szkolnictwa i opieki przedszkolnej, służby zdrowia (m.in. zwiększenia liczby lekarzy, przychodni i aptek w mieście); ochrony środowiska (m.in. modernizacja starej i budowa nowej oczyszczalni ścieków, budowa nowych ujęć wody pitnej dla miasta); poprawy połączeń komunikacji publicznej i sieci przystanków.
Akcja stanowiła czynnik integrujący liderów głogowskiej Solidarności, a także dała możliwość sprawdzenia się w działaniu w charakterze organizatorów i kierowników zarządzającymi zasobami ludzkimi.
Nowym elementem negocjacji było żądanie odwołania ze stanowisk i rozliczenia prezesów i kadry kierowniczej aparatu PZPR w Głogowie i Legnicy oraz UW (ogółem dotyczyło 10 osób, w tym odwołanego w październiku 1980 r ze stanowiska wojewody Ryszarda Romaniewicza, który został I sekretarzem KW PZPR w Legnicy). Rezultatem rozmów w Głogowie było podpisanie przez obie strony porozumienia (w nocy, jeszcze 3 grudnia). Niestety, w świetle obecnego stanu badań nie jest pewne, czy i jak postulaty głogowian zostały zrealizowane. Szczególnie dotyczy to punktu zwiększenia dostaw mięsa i wędlin dla mieszkańców Głogowa i okolic oraz sposobu jego reglamentacji.
Do połowy czerwca 1981 r. część postulatów zgłoszonych władzom wojewódzkim w Legnicy została zrealizowana przez władze centralne (np. od końca lutego 1981 r. zaczęła w Polsce obowiązywać reglamentacja sprzedaży mięsa i wędlin) lub wojewódzkie (w Głogowie zostały uwzględnione niektóre postulaty dotyczące służby zdrowia, poprawy komunikacji miejskiej, rozliczono finanse budowy Pomnika Dzieci Głogowskich), wiele jednak bolączek nie została rozwiązanych, m.in. z powodu braku funduszy lub długiego procesu inwestycyjnego.
Podsumowanie
Dlaczego strajk okupacyjny w UW w Legnicy nie przerodził się w głośną akcję, która zakończyłaby się spektakularnym sukcesem głogowskiej „Solidarności”? Za najważniejsze przyczyny można wskazać brak jedności wśród liderów MKZ województwa legnickiego, nieuzgodnienie akcji z pozostałymi ośrodkami „Solidarności” w Legnickiem czy z MKZ we Wrocławiu.
Głogowianie nie wzięli pod uwagę opinii KKP, która dzień przed zajęciem UW w Legnicy zakończyła tzw. sprawę J. Narożniaka. Liderzy protestu nie przemyśleli też taktyki negocjacyjnej z władzami wojewódzkimi. Narzucone wicewojewodzie terminy wykonania niektórych postulatów obiektywnie były nierealne.
W opisanej akcji protestacyjnej można dostrzec aspekty pozytywne dla działaczy „Solidarności”. Z pewnością uczestnicy listopadowych wydarzeń w Legnicy zdobyli nowe doświadczenia w negocjacjach z przedstawicielami władz i wyciągnęli z nich wnioski, o czym świadczą rezultaty grudniowego spotkania ze Z. Barczewskim. Akcja stanowiła też czynnik integrujący liderów głogowskiej Solidarności, a także dała możliwość sprawdzenia się w działaniu w charakterze organizatorów i kierowników zarządzającymi zasobami ludzkimi. Ponadto zmobilizowała szeregowych członków (dawała namiastkę sprawczości) do aktywności, skupiła uwagę szerszych kręgów obywateli na konkretnych lokalnych sprawach do rozwiązania, rozbudziła aktywność. Nie ulega wątpliwości, że podjęta walka o rozwiązanie codziennych bolączek spopularyzowała NSZZ „Solidarność” w społeczeństwie województwa legnickiego.
