Nowe święto, podniesione do rangi państwowej, bez wątpienia przyczyni się do wzrostu świadomości Polaków na temat tragedii, której uczestnikami byli ich rodacy w latach czterdziestych XX w.
Pomimo, iż temat Zbrodni Wołyńskiej wybrzmiewa mocniej już od kilku lat, to jednak nie jest jeszcze szeroko znany opinii publicznej. Na pewno interesują się nim osoby, które mają kresowe korzenie, zajmują się historią czy wreszcie sami zawodowi historycy. Pozostałe być może słyszały o „jakimś” konflikcie polsko-ukraińskim i jego ofiarach, inne w ogóle nie zajmują się tym tematem, zbywając go stwierdzeniem, że to przeszłość i koncentrują się na dniu bieżącym. Warto jednak pamiętać, że przeszłość rzutuje na naszą przyszłość, na to jacy jesteśmy, a przede wszystkim – uczy nas jakich błędów nie popełniać. Stoi zatem przed nami zadanie, polegające na nadrobieniu wiedzy na temat zbrodni dokonanych przez ukraińskich nacjonalistów na ludności południowo-wschodniej części II RP w ubiegłym wieku i konsekwentne upamiętnianie ich ofiar.
Zachowana pamięć
Zaniedbania dotyczące tego tematu nie powstały jednak w wyniku złej woli zwykłych Polaków, a raczej są konsekwencją powojennych losów Polski, która wraz z zakończeniem światowego konfliktu utraciła ziemie wschodnie na rzecz Związku Sowieckiego. To z kolei oznaczało, że badania dotyczące zbrodni na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej – bo nie można iż zawężać tylko do tego pierwszego obszaru – były bardzo ograniczane.
Rozpowszechnianie tej wiedzy oznaczało bowiem dla nowych włodarzy tych ziem przypominanie o wielowiekowej obecności na nich Polaków. Właściwie dopiero w latach osiemdziesiątych (choć pierwsze publikacje, w niedużych nakładach, powstawały już dekadę wcześniej) pojawiła się możliwość, by o temacie Zbrodni Wołyńskiej zacząć mówić trochę więcej.
Dużą rolę w tym odegrało koło kombatantów 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej powstałe w łonie Związku Bojowników o Wolność i Demokrację (ZBoWiD), któremu władze komunistyczne udzieliły zgody na zbieranie materiałów dotyczących tego zagadnienia. To właśnie wówczas wśród byłych żołnierzy jednostki oraz innych osób – często bezpośrednich świadków zbrodni – rozpowszechniono w 1985 r. ankietę na temat omawianych tragedii.
Pozyskano tym samym niezwykle ważne materiały i choć powstały czterdzieści lat po opisywanych wydarzeniach, a co za tym idzie – mogą być obarczone pewnymi błędami wynikającymi z niedomagań ludzkiej pamięci, to jednak stanowią one istotne źródło dotyczące wołyńskiego ludobójstwa. Na ich korzyść przemawia fakt, iż pochodzą one ze wszystkich jedenastu powiatów województwa wołyńskiego: sarneńskiego, kostopolskiego, rówieńskiego, zdołbunowskiego, krzemienieckiego, dubieńskiego, łuckiego, horochowskiego, włodzimierskiego, kowelskiego i lubomelskiego. Sami świadkowie przedstawiają w nich z kolei niemal bliźniacze schematy działań ukraińskich nacjonalistów dokonujących zbrodni na obywatelach II RP, w tym – co warto podkreślić – także na swoich rodakach.
Pozostawione relacje potwierdzają ponadto wyjątkową brutalność i bezwzględność napastników – nierzadko dobrych znajomych ofiar. Wskazują także na fakt, że nie wszyscy Ukraińcy ulegli zbrodniczej ideologii ukraińskiego integralnego nacjonalizmu. W chwili próby niektórzy okazali pomoc swoim polskim sąsiadom, czego często sami, nierzadko wraz z bliskimi, ponosili tragiczne konsekwencje, ginąc z rąk członków Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i jej zbrojnego ramienia – bezwzględnej w mordowaniu cywilnej ludności Wołynia i Małopolski Wschodniej – Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA).
Informacje zawarte we wspomnianych materiałach łatwo też zweryfikować, porównując je do nielicznych, ale jednak wciąż odnajdywanych źródeł z lat czterdziestych XX w. Przykładem mogą być tzw. księgi tarnobrzeskie – zeszyty zawierające relacje naocznych świadków, spisane bezpośrednio po Zbrodni Wołyńskiej (wydane w opracowaniu Edwarda Gigilewicza, Leona Popka, Pawła Sokołowskiego i Tadeusza Zycha)1.
Skala zbrodni
Poszerzając wiedzę na ten temat warto sięgnąć po opracowania Władysława Siemaszki i Ewy Siemaszko2. Znana i godna uwagi jest ich dwutomowa książka, w której podjęli się próby oszacowania liczby ofiar. Podają oni, że w samym województwie wołyńskim zginęło około 60 tys. osób, z czego autorom udało się zidentyfikować niemal 40 tys.
Do danych ustalonych przez państwa Siemaszków przychylają się inni badacze, np. Grzegorz Motyka, mający na swoim koncie wiele ważnych publikacji na temat stosunków polsko-ukraińskich i samej Zbrodni Wołyńskiej3.
Jednocześnie należy pamiętać, że jej nazwa, także w znanej w polskich środowiskach formie „Rzeź Wołyńska”, jest symboliczna, gdyż – jak wspomniano – działania OUN i UPA nie ograniczyły się tylko do terenu Wołynia. Zaatakowały one bowiem kolejne przedwojenne województwa II RP: tarnopolskie, stanisławowskie, część lwowskiego, poleskiego, ale także lubelskie i krakowskie, co łącznie stanowiło 1/4 terytorium państwa. Nie można też ograniczyć Zbrodni Wołyńskiej do roku 1943, choć niewątpliwie to ten rok okazał się jednym z najtragiczniejszych dla ludności południowo-wschodnich terenów II RP. Mordy bojówek ukraińskich nacjonalistów miały jednak miejsce już we wrześniu 1939 r., przybierając charakter pojedynczych zabójstw wymierzonych w osoby wykształcone i orientujące się w sytuacji politycznej, np. nauczycieli i leśników.
Zorganizowanego ataku po raz pierwszy dokonano w lutym 1943 r. na miejscowość Parośla w powiecie sarneńskim, gdzie zamordowano ponad 150 osób. Podobne akcje były kontynuowane, a w lipcu tegoż roku nastąpiła ich kulminacja. Następnie przeniosły się one do Małopolski Wschodniej, o czym pisze np. Damian Karol Markowski4, i dalej były prowadzone przez banderowców aż do 1947 r. We wspomnianych trzech województwach Małopolski Wschodniej ukraińscy nacjonaliści rozpoczęli zbrodnicze działania już na początku 1944 r. Choć z założenia miały mieć one mniej brutalny przebieg, to liczbę osób, które poniosły w nich śmierć, określa się na od 40 do nawet 70 tys. Przyjmuje się szacunkowo, że zamordowanych w bestialski sposób na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej wyłącznie za to, że byli Polakami, zostało ponad 100 tys. ludzi. Długo czekali oni na to, by o nich opowiadać, przypominać i przede wszystkim – godnie ich upamiętnić.
O pamięć wołają ofiary
Osiemdziesiąt lat dzielące nas od wołyńskiego ludobójstwa wydaje się z jednej strony tak odległe, a więc – w opinii niektórych niewarte być może pamięci, z drugiej – tak bliskie naszym czasom. Czymże jest bowiem w historii osiemdziesiąt lat? Patrząc z tej perspektywy, można poczuć jakby ta zbrodnia wydarzyła się przed chwilą, a mimo to tak niewiele o niej wiemy.
Żyją jeszcze, cudem ocalali jako dzieci, nieliczni świadkowie okrutnych zbrodni, dokonanych na ich bliskich. Są także ich potomkowie, którym wiedza o tych tragediach przekazywana była potajemnie w rodzinnych domach, całe życie borykający się z traumami np. swoich rodziców czy innych członków rodziny. Im wszystkim należy się pamięć i uwaga, co od pewnego czasu sukcesywnie starają się nadrobić badacze, historycy, ale i przedstawiciele państwa polskiego, powoli zdejmujący zasłonę milczenia na temat Zbrodni Wołyńskiej, funkcjonującą długo w imię mylnie rozumianych, współczesnych „dobrych sąsiedzkich relacji”.
W 2016 r. ustanowiono wspomniany Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej, a w 2025 r. podniesiony został on do rangi państwowej. Coraz odważniej podejmowane są kolejne próby przekonania ukraińskiej strony, by stanęła w prawdzie i potępiła zbrodnie, których sprawcami byli członkowie OUN i UPA – osoby dziś traktowane na Ukrainie jako narodowi bohaterowie. Pewnym krokiem w tym kierunku jest zniesienie zakazu ekshumacji polskich ofiar, wydanego przez władze ukraińskie, bezzasadnie i wbrew ludzkiemu prawu do możliwości godnego pochówku zmarłych, w 2017 r. I choć poszukiwania szczątków ofiar z lat czterdziestych XX w. trwać będą wiele lat, to istotne jest by były one kontynuowane, a prawda o Zbrodni Wołyńskiej dotarła również do współczesnych Ukraińców. Także i ten jej istotny element, że nie wszyscy przedstawiciele ich narodu dali się uwieść zbrodniczej ideologii integralnego ukraińskiego nacjonalizmu, tworzonej od lat dwudziestych XX w. Pamiętać należy, że blisko 400 Ukraińców (spośród około 1,3 tys. udzielających wsparcia prześladowanym) zostało za najdrobniejszą pomoc Polakowi, jak np. ostrzeżenie go przed banderowcami, zamordowanych przez swoich rodaków. Wśród ofiar OUN-UPA znaleźli się też liczni przedstawiciele rodzin mieszanych, którzy nie zamierzali wykonywać rozkazów zabicia swojego polskiego współmałżonka, dziecka czy członka rodziny.
Ważne jest także, by nazwane były również osoby odpowiedzialne za wołyńskie ludobójstwo. Wśród nich bez wątpienia wymienić należy: Dmytrę Doncowa, który stworzył jego doktrynę, opisaną w 1926 r. w publikacji Nacjonalizm, Stepana Łenkawśkiego – twórcę tzw. dekalogu ukraińskiego nacjonalisty, ogłoszonego w 1929 r., zawierającego program brutalnej rozprawy z „wrogami Narodu” (zob. np. pkt. 8), a także Mykołę Ściborśkiego, autora książki Nacjokracja z 1935 r., Mychajła Kołodzinśkiego, i wreszcie Stepana Banderę. To oni stworzyli ideologię inspirowaną nazizmem i darwinizmem, zakładającą utworzenie „Ukrainy czystej, jak szklanka wody”, a więc pozbawionej wszelkich mniejszości narodowych. W kolejnych latach rozpowszechniana i rozlewana była ona wśród ludności ukraińskiej przez członków OUN ze Lwowa, docierając także na wieś wołyńską i zatruwając umysły tamtejszych Ukraińców, żyjących od wieków na wspólnym terytorium Rzeczypospolitej z Polakami.
W rocznicę wołyńskiego ludobójstwa warto zastanowić się czy odrobiliśmy już lekcję dotyczącą upamiętnienia ofiar zbrodni dokonanych przez ukraińskich nacjonalistów z OUN i UPA i uszanowania ich pamięci, skrywanej przez dziesięciolecia, a także – przede wszystkim – czego jeszcze w tym zakresie nie zrobiliśmy.
1 Dokumenty Zbrodni Wołyńskiej, t. 1–2, oprac. E. Gigilewicz, L. Popek, P. Sokołowski, T. Zych, Warszawa–Lublin–Tarnobrzeg 2023–2024.
2 W. Siemaszko, E. Siemaszko, Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939–1945, t. 1–2, Warszawa 2000.
3 Zob. np. G. Motyka, Od rzezi wołyńskiej do akcji „Wisła”. Konflikt polsko-ukraiński 1943–1947, Kraków 2018; Motyka G., Wołyń ’43. Ludobójcza czystka – fakty, analogie, polityka historyczna, Kraków 2016.
4 D. K. Markowski, W cieniu Wołynia. „Antypolska akcja” OUN i UPA w Galicji Wschodniej 1943–1945, Kraków 2023.
