Starając się zrozumieć problematykę Zbrodni Katyńskiej, należy zgłębić wiele wydawnictw jej poświęconych. Są to edycje źródeł, zawierające dokumenty pochodzące z archiwów rosyjskich, zachodnich oraz polskich. Za ważne publikacje należy również uznać księgi przybliżające los zamordowanych zgodnie z listami wywozowymi do miejsc kaźni, wspomnienia osób, które nie zostały zamordowane mimo uwięzienia w tzw. obozach specjalnych NKWD, oraz wiele artykułów przedstawiających rozmaite aspekty mordu dokonanego przez funkcjonariuszy NKWD na skutek decyzji Biura Politycznego KC WKP(b) z 5 marca 1940 r.
Nieukończona droga do prawdy
Analizując dokumenty i czytając publikacje, uzyskujemy informacje o tym, jaki jest obecny stan wiedzy o Zbrodni Katyńskiej, ile informacji zostało odtajnionych oraz jak wiele dokumentów jest nadal nieudostępnionych. Pozwalają one na wnioskowanie, że wiele pytań, pomimo upływu 85 lat od mordu, pozostaje bez odpowiedzi.
Wobec nieścisłości danych statycznych sporządzanych w obozach NKWD, zapewne trudno będzie dociec pełnej buchalterii zbrodni. Nie jest jednak najważniejsza jej absolutna ścisłość, lecz los tych około 22 tysięcy straconych zgodnie z decyzją katyńską.
Przed historykami są niezrealizowane kwerendy – przede wszystkim w archiwach rosyjskich, białoruskich i ukraińskich, ale też w archiwach zachodnich, zwłaszcza w niemieckich, ważnych z uwagi na początkową współpracę okupantów, oraz archiwach tzw. państw trzecich, śledzących front działań II wojny światowej i politykę prowadzoną przez obu agresorów na anektowanych obszarach II RP.
Kwestii ukrywania prawdy o Zbrodni Katyńskiej towarzyszy szeroki problem celowej dezinformacji i zakłamania. Odzwierciedla on dążenie do realizacji rozmaitych interesów w poszczególnych krajach – zarówno na arenie międzynarodowej, jak też instytucjonalnej. Niestety, nadal ujawnienie pełnej prawdy, udostępnienie wszystkich dokumentów i godny pochówek szczątków wszystkich ofiar są uznawane za działania niewygodne.
Pozostaje dbanie o pamięć o ofiarach, zarówno o tych znanych z mienia i nazwiska z list wywozowych, jak też tych, których tożsamość czeka na ujawnienie – np. zamordowanych na Białorusi, czy w Chersoniu na Ukrainie. Wobec nieścisłości danych statycznych sporządzanych w obozach NKWD, zapewne trudno będzie dociec pełnej buchalterii zbrodni. Nie jest jednak najważniejsza jej absolutna ścisłość, lecz los tych około 22 tysięcy straconych zgodnie z decyzją katyńską.
„Koledzy nieszczęścia”
Polscy jeńcy 1939 r. i później aresztowani, zgładzeni w wyniku decyzji Biura WKP(b) z 5 marca 1940 r. byli przedstawicielami polskiej inteligencji. Reprezentowali wiele profesji i narodowości. Byli wśród nich np. lekarze i farmaceuci, dziennikarze, literaci, osoby duchowne wielu wyznań, nauczyciele rozmaitych przedmiotów, profesorowie wyższych uczelni, sportowcy, prawnicy, właściciele majątków ziemskich, wojskowi, policjanci i przedstawiciele innych służb mundurowych. Przytłaczającą większość stanowili Polacy, ale byli także wśród nich: Żydzi, Białorusini, Niemcy, Litwini, Ukraińcy, Gruzini.
Oni wszyscy, otrząsnąwszy się z przygnębienia po dostaniu się do niewoli sowieckiej, podtrzymując się wzajemnie na duchu, pomagając sobie w rozmaity sposób, zachowali godność konieczną dla bycia konkretnymi ludźmi, a nie tylko bezimiennymi liczbami. Kierując się wzajemnym szacunkiem, dali dowód siły godności człowieka.
Zwracając uwagę na pozostawione przez nich świadectwa, ich czas uwięzienia można uznać za okres rozrachunku z dotychczasowego postępowania. Dowodem przygotowywania się uwięzionych na Paschę jest np. list Kazimierza Michniewicza do żony. Został on odnaleziony przy szczątkach Mieczysława Westerskiego, które wydobyto podczas ekshumacji w 1943 r. W liście autor zaznacza, iż pisze, gdyż nie wie, czy z „kolegami nieszczęścia… powróci do kraju”.
Podkreśla, że – na skutek trudnych przeżyć – uważa list za spowiedź. Rozpoczyna go opisem szlaku bojowego i momentu poddania się 22 września 1939 r. Relacjonuje, że po dostaniu się do niewoli przebywał w obozach przejściowych w Szepietówce i Kowlu, po czym trafił do Kozielska. Żałuje, że w czasie pożegnania z żoną na dworcu nie okazywał uczuć, aby postąpić po męsku. Prosi o wybaczenie zachowania także w innych sytuacjach, które mogła odbierać jako jego obojętność. Dopiero kilka miesięcy niewoli pozwoliło mu na refleksję:
„ile to człowiek głupstw w życiu popełnia”.
Dławi go żal, że przez wychowanie i hamulce sobie narzucone był nieczułym mężem. Dopiero w niewoli przestał się wstydzić uczuć, zastanawiać się „co koledzy pomyślą…”. W zakończeniu listu prosi żonę, aby trzymała się krzepko i z honorem, zapewnia, że nie przyniósł jej wstydu, prosi także o modlitwę w intencji sił, których już jemu brak i zapewnia o swojej miłości1.
Podobna do streszczonego listu jest treść korespondencji, która dotarła z obozów do bliskich. Umożliwia ona refleksję, iż w ostatecznym rozrachunku nie jest najważniejsze kim się jest czy było, przedstawicielem zawodu czy narodowości, lecz jakim człowiekiem się było.
Modlitwa zza grobu
Czytając listy i kartki wysłane z obozów lub odnalezione przy szczątkach ofiar, można powiedzieć, że są one tylko opisem sposobu bycia, który był charakterystyczny dla środowiska wojskowych II RP, uznawany przez nie za najwłaściwszy. Polscy żołnierze i funkcjonariusze pozostawali bowiem przede wszystkim na służbie „Boga i Ojczyzny”, a okazywanie uczuć bliskim schodziło na plan dalszy.
Trzeba się jednak zastanowić, czy zachowana korespondencja obozowa nie zawiera głębszych treści. Jej ujawnienie po latach, a następnie opublikowanie, sprawia, że „nieme groby przemawiają” do nas. Treści z 1940 r. wydają się aktualne do dzisiaj i pozwalają na konkluzję, że są one odzwierciedleniem nie tylko żołnierskiego sznytu, lecz stanowią przesłanie z przeszłości do teraźniejszości. Zdają się mówić, abyśmy – wiedząc o losie zamordowanych – nie powtarzali błędów minionego pokolenia, abyśmy nie żałowali niewypowiedzianych słów, nieokazanej serdeczności, abyśmy nie tracili z pola widzenia znaczenia „tu i teraz”. Zachowana korespondencja zdaje się ostrzegać, abyśmy żyjąc poczuciem obowiązku, nie odkładali ludzkich spraw na później, gdyż może nam zabraknąć czasu i pozostanie tylko żal. Niejako podsumowaniem aktualności przekazu płynącego z dołów śmierci są słowa modlitwy ułożonej w obozie kozielskim przez ks. Czesława Wojtyniaka:
„[…]Przez przyczynę Panny Najświętsze Matki Boga Żywego, która od wieków zlewać raczyła na Polskę z Jasnej Góry, Ostrej Bramy czy Zebrzydowskiej Kalwarii strumienie łask swoich[…]
Błagamy Cię, Panie […] o dar wiary niezłomnej w triumf Twojego imienia, […]
O dar miłości czynnej i żywej dla udręczonej Ojczyzny,
o dar miłosierdzia dla naszych nieprzyjaciół. Błagamy Cię, Panie.
o Polskę wolną i niepodległą. Błagamy Cię, Panie.
o Polskę sprawiedliwą dla wszystkich swych synów [Błagamy Cię, Panie]
o Polskę miłosierną dla ubogich i uciśnionych [Błagamy Cię, Panie]
o Polskę czystych rąk ‒ [Błagamy Cię, Panie]
o Polskę wzniosłych serc ‒[Błagamy Cię, Panie]
o Polskę wielką, rządną i dobrą ‒ [Błagamy Cię, Panie.]
o dar wielkiego serca, jasnego umysłu dla przewodników narodu […]
Przez Chrystusa Pana Naszego. Amen”.2
1 „Gdy nieme groby przemawiają… Archiwum dr Jana Zygmunta Robla” red. Danuta Jastrzębska-Golonka, Ewa Kowalska, Warszawa 2023, cz.2, s. 61-64
2 Tekst modlitwy znaleziony przy ciele spoczywającego w Lesie Katyńskim por. rez. Witolda Aleksandra Klarnera „Gdy nieme groby przemawiają… Archiwum dr Jana Zygmunta Robla” red. Danuta Jastrzębska-Golonka, Ewa Kowalska, Warszawa 2023, cz.3, s. 60-61
