W inwazji na Czechosłowację brało udział 250 tys. żołnierzy Układu Warszawskiego, w tym jednostki 2. Armii Wojska Polskiego pod dowództwem gen. bryg. Floriana Siwickiego. Łącznie siły Wojska Polskiego skierowane do Czechosłowacji liczyły blisko 30 tys. żołnierzy, 750 czołgów, 592 transportery opancerzone oraz 7 tys. pojazdów samochodowych.
Operacja „Dunaj”
Działania rozpoczęto 20 sierpnia około północy: wojsko przekroczyło granicę w Lubawce i Mieroszowie. Nie rozbrajano jednostek Czechosłowackiej Armii Ludowej, ponieważ nie podejmowały one prób oporu. 22 sierpnia sztab polskiej armii umieszczono na lotnisku w Hradec Králové.
Łącznie siły Wojska Polskiego skierowane do Czechosłowacji liczyły blisko 30 tys. żołnierzy, 750 czołgów, 592 transportery opancerzone oraz 7 tys. pojazdów samochodowych.
24–26 sierpnia w Moskwie doszło do rozmów między delegacją czechosłowacką, na czele której stali prezydent Ludvík Svoboda i I sekretarz KPCz Aleksander Dubček, a sowiecką, której przewodniczyli sekretarz generalny KPZS Leonid Breżniew i premier Aleksiej Kosygin. Zakończono je podpisaniem tzw. protokołu moskiewskiego, który ustalał wycofanie wojsk interwencyjnych po pacyfikacji kraju.
16 października 1968 r. w Pradze podpisano układ o warunkach czasowego stacjonowania Armii Sowieckiej na terytorium Czechosłowacji. Pozwoliło to na rozpoczęcie ewakuacji wojsk. Polskie jednostki zostały wycofane w połowie listopada 1968 r.
Operacja „Podhale”
Polskie MSW monitorowało sytuację już od maja 1968 r., obejmując kontrolą kontakty obywateli Polski i Czechosłowacji oraz środowiska mniejszości czeskiej i słowackiej na terenie PRL. 20 sierpnia 1968 r. w związku z interwencją zbrojną działania resortu spraw wewnętrznych otrzymały kryptonim „Podhale”.
Usuwano lub zmieniano oznaczenia drogowe, nazwy ulic, co miało utrudnić ogólną orientację wojsk okupacyjnych. Niszczono symbole krajów uczestniczących w interwencji. Zdarzały się przypadki ataków na polskich żołnierzy.
MSW prowadziło również działania na terenie Czechosłowacji. 20 sierpnia 1968 r. powołano Grupę Operacyjną „Góral” działającą przy polskich jednostkach wojskowych w Czechosłowacji, na czele której stał wicedyrektor Departamentu II Henryk Żmijewski.
Grupa, licząca 28 funkcjonariuszy, podlegała szefowi Zarządu Wojskowej Służby Wewnętrznej 2. Armii WP. Do jej zadań należało nawiązywanie kontaktów z osobami na stanowiskach kierowniczych z czechosłowackiego aparatu bezpieczeństwa i milicji. W czasie swojej działalności zewidencjonowała w specjalnej kartotece 442 osoby. Zbierała również informacje o nastrojach w armii czechosłowackiej i opracowywała kontrwywiadowcze charakterystyki terenu. Zakończyła działalność wraz z wycofaniem wojsk z Czechosłowacji.
Reakcje społeczne w Czechosłowacji
Wkroczenie obcych wojsk wywołało w narodach czeskim i słowackim żywą i spontaniczną reakcję oporu przeciw okupantom. Powstało mnóstwo ulotek skierowanych przeciw ZSRS, wojskom sojuszniczym, czy Komunistycznej Partii Czechosłowacji. W Hradcu Kralové przygotowano odezwę do żołnierzy sowieckich, niemieckich i polskich:
„Zwracamy się do was, żołnierze i oficerowie z gorącym apelem. W imię przyjaźni, która istniała dotychczas między naszymi narodami, chcemy Wam powiedzieć, ze popełniacie tragiczną pomyłkę, jeśli z bronią w ręku chcecie ingerować w wewnętrzne sprawy naszego kraju”.
Usuwano lub zmieniano oznaczenia drogowe, nazwy ulic, co miało utrudnić ogólną orientację wojsk okupacyjnych. Niszczono symbole krajów uczestniczących w interwencji. Zdarzały się przypadki ataków na polskich żołnierzy.
23 sierpnia ogłoszono strajk generalny, który miał pokazać jedność postulatów obywateli czechosłowackich, m.in. żądano zwolnienia internowanych działaczy politycznych, np. Aleksandra Dubčeka.
Mimo społecznego oporu nowe władze partyjne Czechosłowacji pod hasłem „normalizacji” zaczęły przywracać stary reżim. Protestował przeciw temu student Wydziału Filozoficznego Uniwersytetu Karola w Pradze Jan Palach, który 16 stycznia 1969 r. dokonał aktu samospalenia na placu Wacława w Pradze. W lutym tę samą formę protestu wybrał inny student – Jan Zajíc. W kwietniu na placu w Jihlavie podpalił się czterdziestoletni komunista – Evzen Ploček.
„Protestuję przeciwko okupacji bratniej Czechosłowacji”
Źródła partyjne przekazują, że w pierwszych dniach interwencji w Czechosłowacji pojawiały się przypadki sprzeciwu podczas zebrań podstawowych organizacji partyjnych PZPR. Reakcja robotników i studentów była krytyczna wobec agresji. Wypowiedzi w zakładach pracy, napisy na murach i ulotki wyrażały potępienie inwazji oraz solidarność z Czechami i Słowakami.
Polskie społeczeństwo w większości było przeciwne agresji na Czechosłowację.
W dniach od 21 do 31 sierpnia 1968 r. resort spraw wewnętrznych przejął 2147 ulotek oraz zidentyfikował 86 „wrogich” napisów. W Krakowie ich autorem była młodzież licealna z organizacji Armia Wyzwolenia, która w końcu września 1968 r. przeprowadziła dużą akcję ulotkową na uczelniach i domach studenckich. Treść ulotek brzmiała
„Hańba najeźdźcom. Wycofać wojska z CSRS. Precz z reżimem Gomułki. Niech żyje wolna Polska”.
Polskie społeczeństwo w większości było przeciwne agresji na Czechosłowację. Służba Bezpieczeństwa poznawała nastroje społeczne za pomocą perlustracji korespondencji krajowej, jak i wysyłanej za granicę do Czechosłowacji i krajów kapitalistycznych. Kontrolę korespondencji prowadziły w całym kraju Biuro „W” MSW i Wydziały „W” Komend Wojewódzkich MO.
Codziennie przeglądano kilkanaście tysięcy listów, np. 22 i 23 sierpnia przejrzano 5,5 tys. listów wymienianych z Czechosłowacją, a 25 tys. z krajami zachodnimi. Konfiskowano listy mające wydźwięk „antysocjalistyczny i antysowiecki”, zawierające prośby obywateli Czechosłowacji o wycofanie wojsk polskich z ich kraju, czy telegramy z krajów zachodnich z protestami przeciwko inwazji. W jednym z losowo sprawdzanych listów w Wydziale „W” w Krakowie znalazła się wypowiedź:
„Do wszystkich – protestuję przeciwko okupacji bratniej Czechosłowacji i żądam wycofania wojsk. Hańba zaborcom i ich pachołkom. Niech żyje socjalizm. Zdradziliście naród, partię, polskie wojsko jest zaborcą CSRS. Nie zapomnimy!”.
Wyrazem sprzeciwu wobec polityki komunistycznych władz było samopodpalenie, jakiego 8 września 1968 r. dokonał żołnierz Armii Krajowej Ryszard Siwiec w czasie ogólnokrajowych dożynek na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie. Został przewieziony do szpitala, gdzie pod ścisłą kontrolą SB zmarł cztery dni później. Zachował się z tego wydarzenia film, ponieważ specjalna ekipa MSW nagrywała dożynki. Wydarzenie to nie przedostało się do opinii publicznej – milczały radio, telewizja i prasa.
Informację o tragedii w Warszawie przekazał na Zachodzie dopiero pod koniec stycznia 1969 r. francuski tygodnik „Le Nouvel Observateur”. Po proteście Palacha z 16 stycznia przypomniano sobie o Siwcu.
Reakcja Zachodu
Interwencja w Czechosłowacji spotkała się z potępieniem państw zachodnich, jednakże nie spowodowała żadnych poważnych działań wobec Związku Sowieckiego. Ministrowie spraw zagranicznych państw (łącznie 15) członkowskich Sojuszu Północnoatlantyckiego (NATO) zebrani w listopadzie 1968 r. w Brukseli ograniczyli się do ogólnikowego komunikatu, w którym wezwano ZSRS
„w imię pokoju światowego, do powstrzymania się od użycia siły i mieszania się w wewnętrzne sprawy innych państw”.
Prezydent USA Lyndon B. Johnson został oficjalnie powiadomiony o inwazji trzy godziny po jej rozpoczęciu przez ambasadora sowieckiego w Waszyngtonie Anatolija Dobrynina. USA ograniczyły się do oświadczenia, w którym wskazywano, że jest to napaść ZSRS i wojsk Układu Warszawskiego na nieuzbrojony kraj, w którym odradzała się wolność. Sekretarz stanu Dean Rusk uzasadniał, że Stany Zjednoczone nie mogły sobie pozwolić na konflikt z ZSRS, ponieważ były zaangażowane militarnie w Wietnamie.
Żaden z krajów zachodnich nie zdecydował się na sankcje wobec Związku Sowieckiego – np. zawieszenie współpracy gospodarczej. Wynikało to z ówczesnej polityki międzynarodowej désintéressement, wg której Zachód uznawał sowiecką strefę wpływów ustaloną w 1947 r. W ten sposób niejako akceptowano słynną „doktrynę Breżniewa”.
Żaden z krajów zachodnich nie zdecydował się na sankcje wobec Związku Sowieckiego – np. zawieszenie współpracy gospodarczej. Wynikało to z ówczesnej polityki międzynarodowej désintéressement, wg której Zachód uznawał sowiecką strefę wpływów ustaloną w 1947 r. wraz z wybuchem zimnej wojny.
W ten sposób niejako akceptowano słynną „doktrynę Breżniewa” o ograniczonej suwerenności państw bloku sowieckiego. Formalnie została sformułowana post factum, po inwazji na Czechosłowację we wrześniu 1968 r., i opublikowana na łamach sowieckiej „Prawdy”. Faktycznie jednak zapoczątkowała ją decyzja o zdławieniu Praskiej Wiosny, jaką podjęli 23 marca 1968 r. przedstawiciele państw Układu Warszawskiego na spotkaniu w Dreźnie. Doktryna była usprawiedliwieniem polityki zagranicznej ZSRS, zgodnie z którą miał on prawo do interwencji zbrojnej, jeśli uznał, że zostały naruszone „podstawy ustroju socjalistycznego” w którymś z bratnich krajów. Jej kres nastąpił dopiero wraz z Jesienią Narodów w 1989 r.
