W kwietniu 1987 r. Wydział VI Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Ciechanowie, ustawowo zajmujący się ochroną rolnictwa i przemysłu rolno-spożywczego (noszący z tego powodu pogardliwe przezwisko „świńskiego wywiadu”), rozpoczął sprawę dotyczącą cukru wyprodukowanego przez cukrownię w Glinojecku. Badania laboratoryjne wskazywały, że nie nadaje się on do celów spożywczych.
Popiół i opiłki (może zawierać cukier)
Testy, przeprowadzone przez wojewódzką stację sanitarno-epidemiologiczną, wykazały w badanych próbkach niską zawartość sacharozy i glukozy oraz laktozy, za to odkryto w nich ...popiół, opiłki żelaza oraz inne niezidentyfikowane „ciała obce”. Mimo, że „cukier” w takiej postaci nie spełniał żadnych norm spożywczych, znalazł się w normalnej sprzedaży detalicznej.
Cukrownia dopiero co zakończyła kampanię cukrowniczą, a niedotrzymanie planów produkcyjnych byłoby większą katastrofą niż sto ton złej jakości cukru...
Niebawem do producenta zaczęły nadchodzić zwroty towaru od niezadowolonych klientów – łącznie 102 tony trefnego towaru. Kierownictwo cukrowni usiłowało zatuszować sprawę, zapobiegł jednak temu tajny współpracownik ps. „Janek”.
Funkcjonariusze SB, którzy pojawili się w przedsiębiorstwie, niemal natychmiast odkryli, że w silosach, pakowniach i magazynach panuje bałagan, nad którym nikt z załogi nie jest w stanie zapanować (jak wskazywał ich raport: „rażący brud, brak dezynfekcji i silny zapach moczu – w WC męskim”).
Pudrowanie trupa
Esbecy jako głównych podejrzanych wytypowali dyrektora cukrowni i kierowniczkę laboratorium. Ci jednak bronili się w sposób umiejętny i typowy dla osób pełniących w PRL stanowiska kierownicze, na których ciążyła odpowiedzialność związana z pełnionym stanowiskiem – mianowicie poprzez rozmywanie odpowiedzialności na inne instytucje: silosy były zanieczyszczone ponieważ biuro projektowe nie wykonało do tej pory planu ich drenażu, ponadto inne przedsiębiorstwo budowlane do tej pory nie przeprowadziło wymaganych remontów pomieszczeń – stąd grzyb na ścianach i niezidentyfikowana substancja, wypływająca z wirówek do zatkanych odpływów kanalizacyjnych.
Laboratorium cukrowni także przedłożyło stosowne raporty, że z produkowanym cukrem nie dzieje się dobrze, i że należałoby przekwalifikować otrzymywany produkt na cukier niespożywczy, jednak ulegając prośbom (wręcz naleganiom) handlowców, borykających się z ustawicznym brakiem tego towaru, wciąż odwlekano nieuchronną decyzję. Poza tym cukrownia dopiero co zakończyła kampanię cukrowniczą, a niedotrzymanie planów produkcyjnych byłoby większą katastrofą niż sto ton złej jakości cukru...
Także dyrekcja Zjednoczenia „Cukropol” broniła cukrowni Glinojeck, dowodząc, że tamtejszy cukier nie odstaje od cukru z innych cukrowni.
Nie można też było wykluczyć, że cukier zanieczyszczali odbiorcy w swoich magazynach. Tam także nie przeprowadzano na czas koniecznych remontów, czego skutkiem była wilgoć i brud. Dyrektor cukrowni miał też pełną świadomość, że cukier przez niego produkowany jest niskiej jakości, jednak powodem takiego stanu rzeczy miało być niedoinwestowanie cukrowni: tylko część załogi ukończyła Policealne Studium Cukrownicze, niektóre maszyny należałoby kupować za dewizy itd. Wskazywał przy tym, że dzięki zwrotom cukru większe obroty notuje PKS Mława, tak więc nie wszyscy są w tej sytuacji stratni.
Także dyrekcja Zjednoczenia „Cukropol” broniła cukrowni Glinojeck, dowodząc, że tamtejszy cukier nie odstaje od cukru z innych cukrowni, a prawdopodobną przyczyną reklamacji jest zwiększona ilość pyłu cukrowego, który to pył nie podlega żadnym normom, a pojawia się w związku
„ze ścieraniem kryształu w trakcie długiej drogi cukru przed zapakowaniem”.
Błędne koło
Produkcję cukru w Glinojecku, decyzją Sanepidu, wstrzymano, do czasu posortowania cukru, w ilości 400 ton, na nadający się do spożycia, i nie spełniający norm. Funkcjonariusze Wydziału VI przekazali sprawę Wydziałowi Śledczemu WUSW w Ciechanowie, a ten skierował wniosek do prokuratury.
Rok później tajny współpracownik „Janek” donosił, że „popełniane są te same błędy”.
Prokurator w aktach sprawy doszukał się złamania przepisów o „warunkach zdrowotnych żywności i żywienia”, jednocześnie umorzył postępowanie i wystąpił o roczny okres próbny dla podejrzanych oraz wpłatę pieniężną na konto Ogólnopolskiej Federacji „Spełnienia Marzeń”. Rok później tajny współpracownik „Janek” donosił, że
„popełniane są te same błędy co w poprzedniej kampanii”,
a cukier jest niskiej jakości...
