Symbole religijne usunięto ze szkół w 1958 r., zresztą przy gwałtownych protestach. Przez ponad dwie dekady wydawało się, że na stałe. Wszystko zmieniły dwa wydarzenia – wybór Karola Wojtyłły na papieża i jego pierwsza pielgrzymka do kraju w 1979 r. oraz powstanie rok później Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”.
To właśnie w okresie tzw. solidarnościowego karnawału krzyże powróciły do wielu szkół, m.in. w styczniu 1981 r. w Szczecinku, gdzie „prowodyrem” walki o nie miał być młody i popularny wśród młodzieży ksiądz Tadeusz Rydzyk. Jednak – co warto podkreślić – pierwsze, pojedyncze protesty miały miejsce jeszcze w okresie przed solidarnościowym. I tak np. w marcu 1980 r. w miejscowości Platerów w woj. bialskopodlaskim dzieci i rodzice zawiesili krzyże w miejscowej szkole zbiorczej. Zostały one jednak zdjęte przez nauczycieli. Dzięki powstaniu związku walka o symbole religijne stała się łatwiejsza i skuteczniejsza. Władze cofnęły się, jednak – jak czas pokazał – jedynie chwilowo…
Narastający problem
Ekipa Jaruzelskiego do kontrataku – usuwania krzyży ze szkół – przystąpiła po wprowadzeniu stanu wojennego. Doprowadziło to do protestów ze strony Kościoła (m.in. pro memoria Episkopatu Polski z 9 lutego 1982 r.) oraz do szeregu protestów ze strony uczniów i ich rodziców, a także – co warto podkreślić – części nauczycieli.
Protesty w obronie krzyży w szkołach – mimo represji wobec ich uczestników – trwały do końca lat osiemdziesiątych. Były one zresztą skrzętnie obserwowane przez peerelowską bezpiekę, która oczywiście starała się im przeciwdziałać „w zarodku”.
Najgłośniejszymi tego rodzaju przypadkami były wydarzenia w Miętnem (z kulminacją w marcu 1984 r.) oraz we Włoszczowie (w grudniu tego samego roku). Było ich jednak znacznie więcej – tylko w 1983 r. kilkadziesiąt, najwięcej w województwach: bialsko-podlaskim, częstochowskim, gorzowskim, katowickim, kieleckim, krakowskim, nowosądeckim, opolskim, przemyskim, siedleckim oraz suwalskim. A pierwsze z nich miały miejsce tuż po wprowadzeniu stanu wojennego, np. 14 stycznia 1982 r. uczniowie Zespołu Szkół Budowlanych w Łomży zawiesili – według funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa z inspiracji księży z miejscowego kościoła kapucynów – krzyże w trzech klasach.
Problem narastał. Najlepiej o jego skali świadczy fakt utworzenia w połowie lat osiemdziesiątych w województwie dolnośląskim specjalnej grupy operacyjnej SB. Wynikało to z faktu, że tylko w roku szkolnym 1984/1985 miało tam miejsce 67 przypadków ponownego powieszenia krzyży przez uczniów lub ich rodziców.
Przede wszystkim Miętne i Włoszczowa
Czasem zresztą – jak w Miętnem – konflikt wokół nich trwał wręcz miesiącami. W tej miejscowości zaczął się on od decyzji nowego dyrektora Zespołu Szkół Rolniczych w Miętnem z dnia 3 grudnia 1983 r., na podstawie której zostały usunięte z tej placówki krzyże (początkowo 1 z 8 wiszących w klasach, a po dwóch dniach również pozostałe). Jego głównym akordem była okupacja szkoły przez uczniów w dniach 7-8 marca 1984 r. Co ważne, zakończył się on częściowym sukcesem – krzyż zawisł w szkolnej bibliotece, która stała się od tej pory nieformalną „kaplicą” szkolną, za który jednak młodzież zapłaciła wysoką cenę. To była zresztą norma w przypadku tego rodzaju protestów.
Również w Zespole Szkół Zawodowych we Włoszczowie konflikt trwał przez kilka miesięcy – krzyże z tej placówki usunięto tuż przed końcem roku szkolnego 1983/1984, na początku czerwca. Liczono, że po nadchodzących wakacjach zapał młodzieży do protestu opadnie. Tak się jednak nie stało, zaś kiedy petycje nic nie przyniosły uczniowie samowolnie zawiesili krzyże, które szybko usunięto. Odmowa ich zwrotu doprowadziła do wybuchu w dniu 3 grudnia strajku, zakończonego po niespełna dwóch tygodniach, na apel biskupa kieleckiego Mieczysława Jaworskiego. Tym razem protest nie zakończył się jednak sukcesem, a jego efektem były kolejne represje – od nagan wychowawców i dyrektora szkoły dla kilkuset uczniów, do kar więzienia orzeczonych wobec kilku osób (w tym dwóch księży wspierających młodzież) przez kolegium ds. wykroczeń…
Nie tylko Miętne i Włoszczowa
Również w kolejnych latach uczniowie i ich rodzice walczyli o przywrócenie krzyży w szkołach. I tak np. na przełomie lutego i marca 1985 r. młodzież ostatnich klas szkół podstawowych objętych katechizacją w kościele Matki Bożej Królowej Różańca św. w Gdańsku - Przymorzu – z inspiracji ks. Tadeusza Polaka – podjęła próbę wieszania krzyży w salach lekcyjnych.
Ubocznym efektem tych działań jest dokumentacja dot. tych protestów czy też przygotowań lub nawet jedynie dyskusji na ich temat.
Wspomniana walka przyjmowała zresztą różne formy, np. we wrześniu i październiku 1986 r. protesty przeciwko usuwaniu krzyży w poznańskich szkołach (głównie kilku liceach ogólnokształcących) polegały na: pisaniu petycji do dyrekcji, organizowaniu „cichych przerw”, przychodzenia do szkoły w czarnych ubraniach czy rozrzucaniu ulotek. Z kolei uczniowie I LO w Suwałkach w ramach protestu odmawiali modlitwy w miejscu, gdzie wisiały zdjęte krzyże oraz przychodzili do szkoły w czarnych strojach.
Czasem – jak w miejscowości Zielonki w woj. kieleckim, w kwietniu 1985 r. – dochodziło do sytuacji zaskakujących. Tam w gronie trójki „prowodyrów” – najbardziej aktywnych rodziców dzieci z miejscowej szkole podstawowej upominających się o powrót symboli religijnych znalazła się m.in. żona sekretarza miejscowej Podstawowej Organizacji Partyjnej Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej (zob. G. Majchrzak, Jak żona sekretarza POP walczyła o krzyże w szkole).
* * *
Protesty w obronie krzyży w szkołach – mimo represji wobec ich uczestników – trwały do końca lat osiemdziesiątych. Były one zresztą skrzętnie obserwowane przez peerelowską bezpiekę, która oczywiście starała się im przeciwdziałać „w zarodku”.
Ubocznym efektem tych działań jest dokumentacja dot. tych protestów czy też przygotowań lub nawet jedynie dyskusji na ich temat, m.in. w Szkole Podstawowej w Giecznie w 1987 r. (sprawa pod mało wyszukanym kryptonimem „Szkoła”, „wszczęta” przez Rejonowy Urząd Spraw Wewnętrznych w Zgierzu), w podstawówce w Korchowie w 1988 r. (w kryptonim „Sołtys”, prowadzona przez RUSW w Biłgoraju) oraz w wielu innych miejscach na terenie całego kraju. Dziś – wbrew intencjom ich twórców – są one świadectwem odwagi i determinacji szeregu nikomu nieznanych cichych bohaterów, bo stanięcie w obronie krzyża po 13 grudnia 1981 r. wymagało odwagi…
