Wydarzenia z Sierpnia ‘80 stały się impulsem do działania dla różnych środowisk, grup społecznych i zawodowych, które zaczęły wysuwać własne postulaty i żądania skierowane do przedstawicieli władz komunistycznych. W wyniku przedłużającego się impasu w rozmowach prowadzonych ze stroną rządową, oświatowa „Solidarność” wraz ze swoim liderem Romanem Lewtakiem podjęła decyzję o rozpoczęciu strajku okupacyjnego w sali 920 gdańskiego Urzędu Wojewódzkiego.
„Ponieważ stosowane przez nas dotychczasowe formy negocjacji oraz zabiegi mające na celu doprowadzenie do pozytywnych dla oświaty i wychowania rozwiązań, nie przyniosły odpowiednich efektów, a nawet zostały zlekceważone […] postanawiamy podjąć okupacyjny strajk”
– tłumaczyli w specjalnym oświadczeniu działacze oświatowej „S”. Tego samego dnia, kilka godzin później, w sali herbowej UW ogłoszony został drugi strajk okupacyjny. Pod przewodnictwem Aliny Pienkowskiej 120 przedstawicieli polskiej służby zdrowia z całego kraju zrzeszonych w NSZZ „Solidarność”, negocjujących z komisją resortową Ministerstwa Zdrowia i Opieki Społecznej wydało oświadczenie:
„Narasta kryzys ochrony zdrowia, który zagraża biologicznej egzystencji narodu […]. Dość już lekceważenia zdrowia obywateli. Dość braku łóżek, leków i personelu. Żądamy radykalnego rozwiązania problemów ochrony zdrowia”.
Kilka dni później, 12 listopada, do strajkujących pracowników oświaty i przedstawicieli służby zdrowia dołączyło środowisko ludzi kultury z Szymonem Pawlickim na czele, które rozpoczęło strajk okupacyjny w sali kominkowej UW.
„Pertraktacje mające się odbyć pomiędzy strajkującymi pracownikami Służby Zdrowia i Oświaty a Komisją Rządową będą najprawdopodobniej ostatnią w 1980 r. serią spotkań na tym szczeblu. Moment był więc jedyny i ostateczny – decyzja musiała zapaść natychmiast”
– argumentowali artyści.
Domagamy się…
Pracownicy oświaty żądali podwojenia ówczesnego 3,5-procentowego udziału oświaty w podziale dochodu narodowego. Domagali się również 18-godzinnego pensum, argumentując, że
„obecny wymiar godzin dydaktycznych zmusza znaczną część nauczycieli do około 10-godzinnego dnia pracy zawodowej”.
I to właśnie na te dwa postulaty przez długi czas nie chciały zgodzić się komunistyczne władze. Trzeci, najistotniejszy postulat, dotyczył zwiększenia autonomii szkoły. W dalszej kolejności protestujący domagali się weryfikacji i uzupełnienia podręczników historii i literatury. Dopiero jedenasty postulat dotyczył podwyżek dla pracowników oświaty. Strajkujący żądali podniesienia wynagrodzenia zasadniczego powyżej średniej krajowej o 10–15 proc., by
„uposażenie nauczycieli dorównywało pracownikom inżynieryjno-technicznym w pozostałych działach gospodarki narodowej”.
Służba zdrowia zwracała uwagę na brak podstawowych leków, środków opatrunkowych i łóżek szpitalnych oraz tragiczną sytuację lokalową. W proklamacji z 7 listopada 1980 r. lekarze alarmowali:
„Średnia płaca w służbie zdrowia jest niższa od średniej płacy w kraju o około 1500 zł. Po wprowadzeniu podwyżek sierpniowych różnica ta wzrosła do 2400 zł. Nic więc dziwnego, że w szpitalach brakuje obecnie 40 proc. personelu niższego, a jego pracę wykonują więźniowie, OHP i wojsko”.
Pracownicy służby zdrowia żądali więc podwyżki płac o 1200–2000 zł., jednocześnie domagając się m.in. reformy siatki płac, czyli umów zbiorowych, zmiany zasad finansowania służby zdrowia, organizowania banków leków (szczególnie tych bardziej poszukiwanych i deficytowych). Z kolei głównym postulatem środowiska ludzi kultury było żądanie przeznaczania 2 proc. budżetu narodowego na tzw. sferę kultury. Dodatkowo strajkujący domagali się: zażegnania problemów płacowych, likwidacji „białych plam” na mapie kulturalnej Polski, zmiany zasad dofinansowywania instytucji kultury, rozwiązania problemu cenzury (prewencyjnej, stosowanej przez GUKPPiW).
Zdrowie, wiedza i świadomość narodu
Choć postulaty strajkujących grup różniły się od siebie, a negocjacje prowadzone były z odmiennymi podmiotami rządowymi, protestujący podczas wspólnej dyskusji sformułowali hasła świadczące o solidarności i wzajemnym wsparciu.
„Służba Zdrowia – zdrowie narodu, Oświata – wiedza narodu, Kultura – świadomość narodu”
– brzmiały. 13 listopada protestujące środowiska w porozumieniu wydały także oświadczenie skierowane do środków masowego przekazu, w którym dziękowały za solidarność i poparcie społeczeństwu, które
„odnowę życia społecznego i moralnego wiąże ze sprawami oświaty, służby zdrowia i kultury naszej ojczyzny”.
Rzeczywiście strajkujące grupy odwiedzali i wspierali nie tylko opozycyjni liderzy (m.in.: Lech Wałęsa, Anna Walentynowicz, Bogdan Lis, Andrzej Gwiazda, Lech Kaczyński, Jacek Kuroń i Bronisław Geremek), ale reprezentanci niemal całego polskiego społeczeństwa. Do Urzędu Wojewódzkiego przybywali górnicy, duchowni, aktorzy, wykładowcy akademiccy, studenci, uczniowie szkół średnich, niepełnosprawne umysłowo dzieci wraz z wychowawcami, pracownicy takich zakładów, jak: FSO, Huta Warszawa i Ursus, członkowie kilkudziesięciu komitetów założycielskich z kraju. Nie zabrakło także zagranicznych gości – grupy Japończyków reprezentujących tamtejsze związki zawodowe.
Strajk w Urzędzie Wojewódzkim wzbudził też zainteresowanie mediów – w tym tych o zasięgu międzynarodowym. Przebieg negocjacji relacjonowała m.in. BBC, a ośrodek gdański telewizji towarzyszył protestującym przez dziesięć dni strajkowych.
Msza i porozumienie
Dziewiątego dnia akcji strajkowej do Gdańska przyjechała długo wyczekiwana komisja rządowa pod przewodnictwem ministra Andrzeja Jedynaka, pełnomocnika Rady Ministrów do spraw realizacji Porozumienia Gdańskiego. Towarzyszyli mu ministrowie odpowiedzialni za oświatę, służbę zdrowia i kulturę, gotowi, by usiąść do rozmów ze strajkującymi. Protestujący oddzielnie wznowili negocjacje z odpowiednimi komisjami rządowymi.
16 listopada do UW przybyli pallotyni Jerzy Błaszczak oraz Stefan Potoniec, by wyspowiadać chętnych strajkujących. W tym celu dwa biura zamienione zostały na konfesjonały. Następnie odprawili mszę św. dla strajkujących środowisk. Pomimo zakazu wojewody, przedstawiciele oświaty, służby zdrowia i kultury zgromadzili się w holu głównym UW. W homilii ks. Błaszczak porównał dziesięciodniowy strajk do dziesięciodniowych przygotowań apostołów na zesłanie Ducha Świętego. Wskazał na solidarną modlitwę uczestników protestu, sugerując, że strajkujący nie powinni dać się podzielić.
Tymczasem rozmowy wkroczyły w decydującą fazę – wspólnie ustalono, że będą one trwały aż do pełnego uzgodnienia wszystkich punktów spornych. Negocjacje toczyły się na tym etapie od ok. 21.00 do ok. 4.00 nad ranem. Ostatecznie strajki zakończyły się 17 listopada podpisaniem ogólnopolskich porozumień pomiędzy protestującymi środowiskami a stroną rządową. Rozpoczął się żmudny proces wdrażania zaakceptowanych przez władze postulatów. Niewątpliwy sukces „Solidarności”, stanowił zaledwie preludium do realnych reform.
Ks. Jerzy Błaszczak SAC podczas celebracji niedzielnej mszy św. w holu głównym przy szatni Urzędu Wojewódzkiego, 16 listopada 1980 r. Fot. Kolekcja Zofii Madej, z zasobu AIPN
Ks. Jerzy Błaszczak SAC podczas celebracji niedzielnej mszy św. w holu głównym przy szatni Urzędu Wojewódzkiego, 16 listopada 1980 r. Fot. Kolekcja Zofii Madej, z zasobu AIPN
Więcej na temat opisywanych wydarzeń w książce: Listopad '80. Rzecz o strajkach ludzi oświaty, służby zdrowia i kultury pod redakcją Jana Hlebowicza.
