W Archiwum IPN znajdują się liczne materiały archiwalne (kopie cyfrowe) pozyskane z zagranicznych archiwów, m.in. kilka tysięcy jednostkowych akt śledczych dotyczących represji wobec osób narodowości polskiej i/lub obywatelstwa polskiego stosowanych przez sowieckie organy bezpieczeństwa państwowego: ukraińskie, białoruskie, rosyjskie, litewskie, łotewskie, estońskie, gruzińskie, kazachskie i inne. Zespoły te przekładają się na ponad milion stron skanów. Wśród nich znajdują się również akta śledcze z zasobu Archiwum Obwodowego w Chmielnickim na Ukrainie, obejmujące m.in. sprawę Apolinarego Burkowskiego, s. Aleksandra.
„Antysowiecka agitacja”
Apolinary Burkowski urodził się w 1908 r. we wsi Borysowo rejonu płużańskiego (obecnie obwód chmielnicki na Ukrainie). Wraz z żoną Feliksą i córką Wandą mieszkali w miasteczku Sławuta. Tam też pracował jako bednarz w zakładach smolarskich.
W sierpniu 1937 r. – w okresie Wielkiego Terroru i na fali represji wobec Polaków mieszkających w ZSRS, związanych z „operacją polską” NKWD – został on aresztowany pod zarzutem „antysowieckiej agitacji”. Było to pojęcie równie szerokie, co mgliste, i często stosowane przez sowieckie organy bezpieczeństwa państwowego, gdy brak było konkretnych zarzutów, a należało znaleźć na człowieka „paragraf”. Popełnione przez niego przestępstwo miało polegać na tym, że był jakoby wrogo nastawiony wobec władz, szkalował je i przejawiał „tendencje nacjonalistyczne” rozumiane jako pro-polskie.
By przydać wagi sprawie, śledczy dodali jeszcze informacje, że Burkowski ma kułackie pochodzenie, gospodarstwo jego rodziców zostało rozkułaczone w 1932 r., a on sam, by uniknąć aresztowania i ukryć się przed represjami, przeprowadził się do miasta, brat jego żony mieszkał w Polsce, zaś inni krewni w 1935 r. zostali wysiedleni jako „element nacjonalistyczny”. Przesłuchano w sprawie oskarżonego oraz świadków.
Burkowski do zarzucanych mu czynów nie przyznał się. Świadkowie zeznali natomiast, że Burkowski faktycznie ma rodzinę w Polsce, z którą wymieniał listy, do tego utrzymywał jakoby kontakty z polskim wywiadem, mówił o rychłej wojnie, upadku kołchozów i że w ogóle jest „zajadłym elementem kontrrewolucyjnym”. To wystarczyło, by Burkowski został oskarżony o popełnienie przestępstwa z art. 54-10, czyli „propagandy bądź agitacji, wzywającej do obalenia, podważenia lub osłabienia władzy sowieckiej”. Postanowieniem z 4 października 1937 r. został skazany na karę śmierci przez rozstrzelanie. Wyrok wykonano 17 października 1937 r.
Tuszowanie prawdy
Jak często się działo w takich sytuacjach, z chwilą aresztowania rodziny traciły wszelki kontakt z krewnym i wiedzę o jego dalszym losie. Podejmowały dostępne sobie działania, w tym pisały listy do różnych organów władzy państwowej, by zdobyć choćby najmniejszą informację. Te, oczywiście, nie mogły przyznać się otwarcie, że aresztowany został rozstrzelany, więc stosowały liczne uniki, byle nie powiedzieć prawdy.
Tak było w przypadku Burkowskiego. Jego matka, żona, a później córka latami usiłowały dowiedzieć się, co się z nim stało od momentu, gdy z domu zabrali go „enkawudziści”. Odpowiedź otrzymały dopiero w 1957 r. czyli po 20 latach. Wiemy o tym ze zwięzłego wewnętrznego pisma KGB, w którym poinstruowano, by w odpowiedzi na zapytanie
„wezwać Olimpię Burkowską [matkę] i poinformować ją ustnie, że jej syn, Apolinary Burkowski został skazany na 10 lat łagru i zmarł w nim 19.11.1946 r. na raka wątroby”.
W toku procesu rehabilitacyjnego w 1960 r., na fali Chruszczowowskiej „odwilży”, dokonano rewizji sprawy Apolinarego Burkowskiego, w tym ponownie przesłuchano świadków. Ostatecznie prokurator stwierdził, że ich ówczesne zeznania były wątpliwe, dowodów na jakąkolwiek wrogą działalność Burkowskiego nie było, a oskarżenie było bezpodstawne. Postanowieniem z 18 czerwca 1960 r. sprawa Apolinarego Burkowskiego została umorzona z powodu braku znamion przestępstwa, a on sam zrehabilitowany.
Więcej interesujących materiałów na profilu Archiwum IPN
