Kilka miesięcy po słynnej konferencji monachijskiej doszło do ostatecznego rozbioru Czechosłowacji. 14 marca 1939 r. proklamowano powstanie niepodległego Państwa Słowackiego, które faktycznie było satelitą III Rzeszy. 15 marca Niemcy zajęli Pragę, ogłaszając utworzenie Protektoratu Czech i Moraw. Oficerowie i żołnierze byłej Armii Czechosłowackiej, którzy nie pogodzili się z nową sytuacją, uciekali przez granicę do Polski. Wśród nich była znacząca grupa lotników.
Polacy powitali nas nadspodziewanie pięknie
7 czerwca 1939 r. doszło do spektakularnej ucieczki ośmiu słowackich lotników z 64. eskadry rozpoznawczej w Pieszczanach. Wystartowali oni na samolotach typu Letov Š 328 i Aero Ab 101. Jeden z nich po półtorej godziny wylądował na lotnisku w Krakowie, pozostałe trzy załogi poleciały do Dęblina. Jak wspominał później kpr. Jan Lazar:
„Polacy powitali nas nadspodziewanie pięknie”.
Władze słowackie domagały się wydania dezerterów, lecz w odpowiedzi ze strony polskiej stwierdzono:
„…jak wynika z przesłuchania zainteresowanych, uciekli oni ze Słowacji z motywów politycznych, w związku z czym przysługuje im na mocy zwyczajów międzynarodowych prawo azylu na terytorium Polski”.
W Krakowie powstały zalążki przyszłego Legionu Czechów i Słowaków. Ponieważ władze polskie początkowo nie były zainteresowanie przyjmowaniem Czechów i Słowaków do służby w lotnictwie, ponad 500 czechosłowackich lotników odpłynęło na statkach do Francji. W Polsce pozostało z różnych przyczyn około 190 osób.
7 czerwca 1939 r. doszło do spektakularnej ucieczki ośmiu słowackich lotników z 64. eskadry rozpoznawczej w Pieszczanach. Wystartowali oni na samolotach typu Letov Š 328 i Aero Ab 101. Jeden z nich po półtorej godziny wylądował na lotnisku w Krakowie, pozostałe trzy załogi poleciały do Dęblina.
Gdy zagrożenie niemiecką agresją coraz bardziej narastało, dowództwo Wojska Polskiego zmieniło swoje nastawienie do czechosłowackich lotników. 1 lipca 1939 r. ośmiu słowackich uciekinierów z Pieszczan zostało przyjętych na zasadzie kontraktu do lotnictwa polskiego. 29 lipca dołączyło do nich trzynastu lotników, którzy w ostatniej chwili zrezygnowali z wyjazdu z Gdyni do Francji. Wśród nich był późniejszy bohater bitwy o Anglię Josef František. 27 sierpnia przyjęto do polskich sił powietrznych kolejnych 72 Czechów i Słowaków, którzy pozytywnie przeszli testy i badania lekarskie. Całą grupę 93 osób przydzielono do Centrum Wyszkolenia Lotnictwa nr 1 w Dęblinie. Ich instruktorem został Polak pochodzący z Karwiny, plut. Wilhelm Kosarz. Dalszych 97 lotników oczekiwało na przydział z ośrodkach w Bronowicach Małych koło Krakowa i w Leśnej koło Baranowicz.
Na polskim niebie
Czechosłowackich lotników przydzielono do Eskadry Ćwiczebnej Obserwatorów dowodzonej przez kpt. Jana Hryniewicza. 1 września 1939 r., gdy nad Dęblin nadleciały pierwsze niemieckie bombowce, do walki z nimi wystartowały cztery przestarzałe myśliwce PZL P-7. W jednym z nich siedział Jaroslav Vyhnis, ale usterka karabinu maszynowego zmusiła go do przerwania walki. Następnego dnia dęblińskie lotnisko zostało niemal zniszczone przez masowy nalot bombowców Heinkel He 111. Zginęli wtedy trzej lotnicy: nadpor. Štěpán Kůrka, por. Zdeněk Rous oraz por. Ondrej Šándor – dwaj Czesi i jeden Słowak. Pięciu innych zostało rannych.
Mimo niekorzystnych warunków w Polsce powstała pierwsza podczas całej II wojny światowej czechosłowacka jednostka lotnicza. 4 września 1939 r. na lotnisku Góra Puławska pod Puławami została utworzona Czechosłowacka Eskadra Rozpoznawcza. Dowódcą jednostki, liczącej łącznie 60 żołnierzy (pilotów, nawigatorów, strzelców pokładowych i mechaników) został kapitan sztabowy Bohumil Liška; funkcję polskiego oficera łącznikowego pełnił por. obserwator Adolf Nowak. Eskadra otrzymała 11 przestarzałych samolotów obserwacyjnych typu Potez XXV oraz RWD-8, które służyły jej do lotów zwiadowczych i łącznikowych.
Wielkim niebezpieczeństwem były spotkania z niemieckimi myśliwcami. Słowacki pilot kpr. Imrich Gablech napotkał kilka Messerschmittów 109. Został zmuszony do lądowania na leśnej polanie, gdzie jego samolot rozbił się i zaczął płonąć. Udało mu się wydostać z maszyny i ujść z życiem z tej opresji.
Od 7 września eskadra operowała z lotniska w majątki Kierz koło Bełżyc. Plut. Václav Pešička z powodu braku benzyny lądował przymusową pod wsią Zagórze. Został zabity przez nieznanych sprawców, prawdopodobnie wzięty omyłkowo za niemieckiego szpiega. Spoczywa na cmentarzu parafialnym w Bełżycach. Wielkim niebezpieczeństwem były spotkania z niemieckimi myśliwcami. Słowacki pilot kpr. Imrich Gablech napotkał kilka Messerschmittów 109. Został zmuszony do lądowania na leśnej polanie, gdzie jego samolot rozbił się i zaczął płonąć. Udało mu się wydostać z maszyny i ujść z życiem z tej opresji.
W związku z trudną sytuacją wojenną Czechosłowacka Eskadra Rozpoznawcza musiała wciąż zmieniać lotniska, cofając się na południowy wschód. Według różnych relacji stacjonowała kolejno w Woli Gałęzowskiej, Radziechowie, Kiwercach i Łucku. Podczas lądowania w Kiwercach z powodu mgły uszkodzono trzy samoloty. W Łucku polska obrona przeciwlotnicza przez pomyłkę zestrzeliła samolot pilotowany przez sierżanta Vilema Murcka, ale odniósł on tylko lekkie obrażenia. Ostatnim miejscem postoju eskadry był Tarnopol, gdzie czescy i słowaccy piloci zostali wzięci do niewoli przez Armię Czerwoną.
Trzech czeskich pilotów: Josef František, Josef Balejka i Matěj Pavlovič, zostało przydzielonych do plutonu rozpoznawczego. Przed dwa dni w sposób bardzo ryzykowany atakowali z powietrza niemieckie kolumny wojskowe pod Kamionką Strumiłową, obrzucając je granatami ręcznymi. Za ten wyczyn zostali później odznaczeni Krzyżem Walecznych.
Trzech czeskich pilotów: Josef František, Josef Balejka i Matěj Pavlovič, zostało przydzielonych do plutonu rozpoznawczego pod dowództwem por. Zbigniewa Osuchowskiego, który wykonywał loty rozpoznawcze na nieuzbrojonych samolotach szkolnych RWD-8 na rzecz dowództwa obrony Łucka. Po agresji sowieckiej na Polskę 17 września 1939 r. pluton Osuchowskiego stanowił wsparcie lotnicze dla improwizowanej Grupy „Dubno”, dowodzonej przez płk. Stefana Hankę-Kuleszę. Gdy grupa ta maszerowała w kierunku Lwowa, czescy piloci przed dwa dni w sposób bardzo ryzykowany atakowali z powietrza niemieckie kolumny wojskowe pod Kamionką Strumiłową, obrzucając je granatami ręcznymi. Za ten wyczyn zostali później odznaczeni Krzyżem Walecznych.
20 września František wykonywał lot rozpoznawczy w rejonie Złoczowa, gdzie zauważył sowiecką kolumnę wojskową. Czerwonoarmiści ostrzelali jego samolot trafiając w silnik, którzy przestał działać. Czech przymusowo wylądował na polu. Uratowali go polscy koledzy st. sierż Józef Zwierzyński i sierż Wilhelm Kosarz, którzy pod ostrzałem nieprzyjaciela wylądowali swoimi maszynami PWS-26 w pobliżu, zabierając na pokład Františka i polskiego obserwatora z jego załogi. 22 września na rozkaz dowództwa Grupy „Dubno” pozostałe na chodzie sześć samolotów plutonu odleciało z lotniska w Kamionce Strumiłowej do Rumunii. Po wylądowaniu polscy i czescy piloci zostali natychmiast internowani, ale wkrótce udało im się uciec z obozu i przedostać do Francji.
* * *
Większość czechosłowackich lotników znajdujących się w Polsce we wrześniu 1939 r. wpadła do niewoli sowieckiej. Nieliczni przedostali się na Zachód, gdzie walczyli dalej przeciwko Niemcom we Francji i Anglii. Największą sławą okrył się as myśliwski polskiego Dywizjonu 303 w trakcie bitwy o Anglię – Josef František. Wraz z nim w tym dywizjonie służyli jego towarzysze broni z września 1939 r. Josef Balejka i Matěj Pavlovič. Pamiętajmy o ich bohaterstwie i wspólnej walce „o wolność naszą i waszą”, która zaczęła się już pierwszego dnia II wojny światowej.
