O ile sporo już wiemy o polityce Warszawy względem Afryki i Azji1, o tyle wciąż niewiele wiadomo w jaki sposób kierownictwo PZPR pomagało budować komunizm w Ameryce Łacińskiej, zwłaszcza pod kątem pomocy wojskowej.
Pragmatyzm wobec Trzeciego Świata
Zaangażowanie PRL na Globalnym Południu znacznie różniło się od aktywności Czechosłowacji czy też NRD. Władze w Warszawie przyjmowały mniej stypendystów z Trzeciego Świata, rzadko angażowały się w promowanie linii marksistowsko-leninowskiej w nowo powstałych państwach afrykańskich, jak też dosyć ostrożnie podchodziły do współpracy ekonomicznej, stawiając za priorytet w takich relacjach korzyści finansowe, a nie ideologiczne.
Zaangażowanie PRL na Globalnym Południu znacznie różniło się od aktywności Czechosłowacji czy też NRD. Władze w Warszawie przyjmowały mniej stypendystów z Trzeciego Świata i rzadko angażowały się w promowanie linii marksistowsko-leninowskiej w nowo powstałych państwach afrykańskich.
Oprócz tego służby wywiadowcze PRL, zarówno cywilne i wojskowe, nie prowadziły zbyt aktywnej penetracji Trzeciego Świata pod kątem werbunku lokalnych liderów z ruchów narodowo-wyzwoleńczych, w przeciwieństwie do ich odpowiedników z Czechosłowacji czy NRD. Dodatkowo, kierownictwo PZPR w mniejszej skali niż Praga i Berlin Wschodni udzielało wsparcia wojskowego ruchom komunistycznym i rewolucyjnym z Trzeciego Świata. Takie powściągliwe podejście do militarnego wspierania rewolucji komunistycznych w Trzecim Świecie miało jednak kilka wyjątków.
Kuba i Nikaragua
Spośród krajów Ameryki Łacińskiej władze PRL udzielały pomocy wojskowej Kubie oraz Nikaragui. W przypadku tego pierwszego kraju warto jednak dodać, że dwustronne relacje nie były zbyt zażyłe w okresie rządów Władysława Gomułki. Wynikało to z faktu, że po pierwszym spotkaniu z Fidelem Castro, do którego doszło we wrześniu 1960 r. w Nowym Jorku, Gomułka nie był zbyt oczarowany kubańskim przywódcą, co wpłynęło na kształt wzajemnych stosunków między oboma państwami, które nie były tak zażyłe jak w przypadku NRD i Czechosłowacji.
Gdy w 1979 r. w Nikaragui władzę zdobyli sandiniści, rozpoczęli tam budowę systemu socjalistycznego, dzięki czemu mogli liczyć na pomoc ekonomiczną ze strony państw bloku sowieckiego. Wsparcie Moskwy i jej sojuszników miało też spore znaczenie w budowaniu potencjału militarnego nikaraguańskich sił zbrojnych.
Po pierwszym spotkaniu z Fidelem Castro, do którego doszło we wrześniu 1960 r. w Nowym Jorku, Gomułka nie był zbyt oczarowany kubańskim przywódcą, co wpłynęło na kształt wzajemnych stosunków między oboma państwami, które nie były tak zażyłe jak w przypadku NRD i Czechosłowacji.
Swoją rolę w tym zakresie odegrało też kierownictwo PZPR. W latach 1980–1985 Warszawa przekazała sandinistom m.in. 5 śmigłowców Mi-2 w wersji uzbrojonej, 2 samoloty An-2T, 20 samolotów M18 Dromader, 124 pistolety maszynowe PM-63 z amunicją oraz 10 tys. sztuk umundurowania. Transport uzbrojenia odbywał się zazwyczaj drogą morską do portu w Hawanie. W 1987 r. Warszawa przesłała kolejną transzę pomocy bezzwrotnej. W jej skład weszły m.in. pistolety maszynowe PPSz (1220), pistolety TT (45), granatniki przeciwpancerne RPG-2 (1127) z nabojami (30 000) oraz amunicja (503 000).
Warto zauważyć, że taka pomoc była niezwykle potrzebna władzom w Managui, które walczyły wówczas z oddziałami contras, wspieranymi potajemnie przez CIA. Mimo relatywnie dużego wsparcia wojskowego ze strony państw bloku sowieckiego, taka forma wsparcia rewolucji nie zagwarantowała sandinistom utrzymania władzy. Wieloletni konflikt zbrojny spowodował, że w 1989 r. zawarli oni rozejm z contras i zgodzili się na zorganizowanie demokratycznych wyborów parlamentarnych oraz prezydenckich. Odbyły się one w 1990 r. i zakończyły się podwójnym zwycięstwem opozycji.
Salwador i Honduras
Władze PRL zazwyczaj rzadko udzielały bezpośredniej pomocy wojskowej partiom komunistycznym w Trzecim Świecie, ale jednym z wyjątków w tym zakresie była właśnie Ameryka Łacińska. W czerwcu 1984 r. delegacja Frontu Wyzwolenia Narodowego Salwadoru im. Farabundo Marti przyjechała do PRL i przeprowadziła tajne rozmowy w Sztabie Generalnym WP. Głównym celem wizyty salwadorskich partyzantów było pozyskanie nowoczesnego uzbrojenia, które było potrzebne do walki z prawicową juntą wojskową, wspieraną militarnie przez Stany Zjednoczone. Ekipa gen. Jaruzelskiego wyszła naprzeciw oczekiwaniom gości z Salwadoru i przekazała im broń oraz sprzęt kwatermistrzowski. W przekazanym pakiecie znalazły się karabinki AKM i AKMS (50) z amunicją (44 880), pistolety maszynowe PM-63 (50) z amunicją (28 160) granaty F-1 i RG-42 (2000), 1 tona plastycznego materiału wybuchowego z lontem i zapalnikami, a także sprzęt łączności.
W latach 1980–1985 Warszawa przekazała sandinistom m.in. 5 śmigłowców Mi-2 w wersji uzbrojonej, 2 samoloty An-2T, 20 samolotów M18 Dromader, 124 pistolety maszynowe PM-63 z amunicją oraz 10 tys. sztuk umundurowania.
W tym samym roku kierownictwo KC PZPR udzieliło także niewielkiej pomocy Komunistycznej Partii Hondurasu. Wprawdzie konflikt wewnętrzny w Hondurasie nie przybrał tak krwawego oblicza jak w Salwadorze i Nikaragui, ale również i tam dochodziło do zbrojnych starć między siłami rządowymi i komunistycznymi. Dlatego też Warszawa udzieliła honduraskim komunistom symbolicznej pomocy w postaci karabinków AKMS (50), pistoletów maszynowych PM-63 (10), pistoletów P-64 (20) oraz amunicji (9000).
Wsparcie honduraskich komunistów zostało przeprowadzone przy pomocy Kuby, gdyż ładunek z bronią został najpierw dostarczony frachtem morskim do Hawany. Stamtąd dopiero służby kubańskie potajemnie przetransportowały go do Hondurasu. Warto dodać, że pomoc wojskowa honduraskim komunistom w dłuższej perspektywie nie miała wpływu na działalność ich partii, która w 1990 r. została rozwiązana.
* * *
Więcej na temat pomocy wojskowej PRL dla Trzeciego Świata: https://czasopisma.ipn.gov.pl/index.php/pis/article/view/2320
1 Zob.: https://czasopisma.ipn.gov.pl/index.php/pis/article/view/2313
