Mały kodeks karny wprowadzał przepisy niezwykle restrykcyjne. Aż w dwunastu przypadkach przewidywał karę śmierci, w tym m.in. za akty sabotażu czy fałszowanie pieniędzy. Wiele artykułów omawianego kodeksu w oczywisty sposób odnosiło się do działalności przeciwstawiającej się nowym rządom – zarówno do udziału w podziemiu zbrojnym, jak i opozycyjnych ugrupowaniach politycznych.
Dobrze to obrazuje okólnik Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego o stosowaniu przepisów tzw. małego kodeksu karnego i dekretów o postępowaniu doraźnym w sądach powszechnych i wojskowych z 31 lipca 1946 r. Już na samym początku dokumentu znajduje się wyraźne odniesienie do walki z przeciwnikami nowego ustroju:
„Wspomniane dekrety są instrumentem zezwalającym na szybkie i ostre ściganie wszelkiego rodzaju band, ich pomocników i popleczników oraz przestępstw wymierzonych […] przeciwko demokratycznemu ustrojowi Państwa Polskiego”.
Sankcje groziły jednak również za czynności niezwiązane bezpośrednio z walką o władzę: np. kara więzienia przewidywana była za posiadanie bez zezwolenia radiowego odbiornika nadawczego, utrudnianie wprowadzania reformy rolnej czy uchylanie się od obowiązku świadczenia rzeczowego, czytaj: za obronę własnego mienia w warunkach bandyckiej nacjonalizacji.
Kto nie z nami, ten przeciwko nam
Do przepisów małego kodeksu karnego dobrze oddających specyfikę okresu, w jakim powstawał i obowiązywał, można również zaliczyć artykuł 11:
„Kto publicznie nawołuje do czynów skierowanych przeciwko jedności sojuszniczej Państwa Polskiego z państwem sprzymierzonym [tzn. ZSRS], podlega karze więzienia na okres nie krótszy od lat 3”.
Osławiony artykuł 22 małego kodeksu karnego, odnoszący się do „propagandy szeptanej”, tzw. szeptanki, brzmiał następująco:
„Kto rozpowszechnia fałszywe wiadomości mogące wyrządzić istotną szkodę interesom Państwa Polskiego bądź obniżyć powagę jego naczelnych organów, podlega karze więzienia do lat 5 lub aresztu”.
Ponieważ powyższy zapis nie zawierał zastrzeżenia, że chodzi o słowa wypowiadane publicznie, do odpowiedzialności można było zostać pociągniętym również za wyrażanie „antypaństwowych” poglądów czy opowiadanie dowcipów o takiej tematyce nawet w prywatnej rozmowie.
Kodeks wprowadzający drakońskie kary za jakikolwiek przejaw sprzeciwu wobec panującej władzy oraz godzący w tak fundamentalny sposób w prawo do swobody wypowiedzi nie przestał obowiązywać po śmierci Stalina czy w okresie odwilży. Pozostawał w mocy aż do 1 stycznia 1970 r., kiedy to wszedł w życie Kodeks karny uchwalony 19 kwietnia 1969 r.
Przeciwnik ustroju na celowniku
Jeszcze w 1964 r. za wykroczenie w postaci deprecjonowania panującej władzy sądzono Mariana Ostrowskiego (1923–2012), wówczas laboranta w Instytucie Fizyki PAN w Warszawie. Swoje krytyczne opinie wygłaszał on podczas wizyty w dwóch kawiarniach, gdzie w stanie nietrzeźwym zagadywał przypadkowe osoby. Według zachowanej w jego aktach notatki służbowej oficera operacyjnego Wydziału III MSW, powstałej na podstawie donosu, Ostrowski:
„szerzył wrogą propagandę wśród gości kawiarnianych, a m.in. mówił o konieczności zmiany naszego rządu, bo obecny rząd jest niesprawiedliwy i niedemokratyczny. Ponadto wyrażał się wrogo pod adresem Zw[iązku] Radzieckiego i całego systemu socjalistycznego oraz […] przywódców państw socjalistycznych, a m.in. tow. Gomułki i Ulbrichta”.
Jak głosi notatka funkcjonariusza MSW, większość gości nie zwracała na niego uwagi. Jeden z nich zgłosił to jednak organom bezpieczeństwa, które uznały czyn Ostrowskiego za przestępstwo wskazane w artykule 22 małego kodeksu karnego.
Marian Ostrowski miał szczególne powody, aby wyrażać się negatywnie o rządach komunistycznych, ponieważ jako żołnierz AK, uczestnik akcji „Burza” na Wileńszczyźnie, został aresztowany przez NKWD i w latach 1944–1954 był więziony w sowieckich łagrach, a następnie przez rok przebywał na zesłaniu. Przez cały okres represjonowania w ZSRS wykonywał ciężkie prace fizyczne, m.in. na budowach i przy wyrębie lasu.
Pomimo takiej biografii oraz okoliczności, w jakich Marian Ostrowski wyrażał swoje poglądy, 28 lutego 1964 r. prokuratura uznała zebrane dowody za obciążające na tyle, by wszcząć śledztwo, a następnie postawić go w stan oskarżenia.
Na mocy amnestii z 20 lipca 1964 r. postępowanie zostało jednak umorzone. Wyrok w tej sprawie Sąd Powiatowy dla m.st. Warszawy wydał 21 sierpnia 1964 r., czyli po pół roku od złożenia wniosku do prokuratury. W roku 1970 Marian Ostrowski doczekał się rehabilitacji ze strony Sądu Najwyższego Białoruskiej SRS. Dożył 89 lat.
Więcej interesujących materiałów na profilu Archiwum IPN
