Jednocześnie nie wiemy, jaka była całkowita liczba ofiar. Jeżeli tego nie wiemy, to dlaczego mamy pewność, że skala zbrodni niemieckich w 1939 r. była największa na terenie przedwojennego województwa pomorskiego?
Genialny fizyk Albert Einstein miał powiedzieć, że nie wszystko, co się liczy – jest policzalne, i nie wszystko, co jest policzalne – się liczy. Liczby nigdy w pełni nie opisują żadnego zjawiska historycznego, nie mniej ważne są losy konkretnych ludzi. Trudno jednak bez liczb opisać cechy charakterystyczne, mechanizm wydarzenia i dostrzec jego znaczenie na tle innych podobnych.
Termin zbrodnia pomorska 1939, czyli eksterminacja polskiej ludności cywilnej, pacjentów szpitali psychiatrycznych oraz Żydów na terenie przedwojennego województwa pomorskiego w pierwszych miesiącach okupacji niemieckiej – opiera się na liczbach. Z szerszego zjawiska historycznego, czyli eksterminacji przez Niemców ludności cywilnej na ziemiach wcielonych do Rzeszy, został wyodrębniony aspekt pomorski, głównie dlatego że tam skala zjawiska była największa.
Jak pisał Czesław Madajczyk, Pomorze
„od września do grudnia 1939 r. skąpane zostało we krwi tak obficie, że nie można go właściwie porównywać w tym względzie z innymi obszarami okupowanymi”1.
Jednocześnie nie ma historyka, który byłby w stanie odpowiedzieć na pytanie: jaka była pełna liczba ofiar zbrodni pomorskiej 1939? Sprawcy, niszcząc celowo dokumentację zbrodni, już jesienią 1939 r. oraz 6 lat później wydobywając i paląc zwłoki ofiar w co najmniej 30 miejscach kaźni na Pomorzu i Kujawach, w ramach akcji „1005”, skutecznie zatarli wiele śladów.
Skoro nie wiadomo, jaka była rzeczywista skala zbrodni na Pomorzu i Kujawach, to skąd przekonanie historyków, że była największa w całej okupowanej Polsce w pierwszych miesiącach II wojny światowej?
„Matematyka niearytmetyczna”
Już podczas okupacji, zanim dokonano jakiejkolwiek ekshumacji, w prasie konspiracyjnej skalę zbrodni niemieckich na Pomorzu w 1939 r. oszacowano od 20 tys. do 50 tys. ofiar2. Polscy i niemieccy historycy przez dekady odwoływali się do tych danych, szacując liczbę ofiar na 20 tys., 30 tys., 40 tys., 50 tys., a nawet 65 tys. Kalkulacje te były przeważnie intuicyjne, stanowiły „matematykę” niearytmetyczną i nie bazowały na dodawaniu do siebie liczby ofiar w poszczególnych miejscach kaźni.
Znane są jedynie dwa niemieckie dokumenty, w których sami sprawcy podają liczbę ofiar. Ludolf von Alvensleben w piśmie do Kurta Daluege, szefa Głównego Urzędu Policji Porządkowej w Berlinie, na temat działalności Selbstschutzu Westpreussen napisał 7 października 1939 r.:
„Z najostrzejszymi środkami trzeba było wystąpić przeciwko 4247 byłym obywatelom polskim”3.
Na początku października masowa akcja eksterminacyjna dopiero się rozpoczynała. 20 października 1939 r. dr Franz Röder, dowódca Einsatzkommando 16, donosił, że mimo całej bezwzględności udało się zniszczyć tylko ułamek ludności polskiej w Prusach Zachodnich (szacunkowo 20 tys.)4. Zdaniem Barbary Bojarskiej, biorąc pod uwagę, że masowa akcja eksterminacyjna po przejęciu władzy nad Okręgiem Rzeszy Gdańsk-Prusy Zachodnie przez zarząd cywilny jeszcze się nasiliła, można przypuszczać, że do końca 1939 r. zamordowano kolejne 20 tys. ofiar5. Stąd przyjęto liczbę 40 tys. ofiar, którą później obniżono – intuicyjnie – do 30 tys.
„Matematyka arytmetyczna”
Obliczenia na podstawie „matematyki arytmetycznej” wcale nie rozwiązały tego fundamentalnego problemu. W aktach z procesu Alberta Forstera znajduje się „Zestawienie strat osobowych i rzeczowych na terenie tzw. Gau Danzig-Westpreussen na podstawie dotychczasowych danych”.
Według niego na tym obszarze zamordowano od 17 427 do 23 157 osób6. Liczby te dotyczą całego okresu okupacji i nie obejmują wszystkich powiatów przedwojennego województwa pomorskiego. Niektóre dane cząstkowe z poszczególnych powiatów w kontekście współczesnych badań nie budzą wątpliwości, inne jednak (np. powiat świecki) nie są wiarygodne. Statystyka nie obejmuje zamordowanych pacjentów szpitali psychiatrycznych. Po wojnie Główna Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce przeprowadziła 2 ankiety mające zobrazować straty osobowe społeczeństwa polskiego w czasie II wojny światowej. Pierwsza została opracowana już w 1945 r., druga w roku 1969. Według pierwszej ankiety na Pomorzu Gdańskim miało zostać zamordowanych 54 679 osób, według drugiej 72697. Żadna z tych liczb nie jest wiarygodna, pierwsza jest przeszacowana, druga – niedoszacowana. Dieter Schenk na podstawie danych z Centrali Badania Zbrodni Narodowosocjalistycznych w Ludwigsburgu liczbę ofiar w Okręgu Rzeszy Gdańsk-Prusy Zachodnie w latach 1939–1945 oszacował od 52 794 do 60 750 osób8.
Liczba ofiar w śledztwach zachodnioniemieckich opiera się głównie na polskich kalkulacjach, a one w dużej części bazują na szacunkach podawanych przez polskich świadków po wojnie. Liczyli oni ciężarówki albo salwy wystrzałów i nie mogli wiedzieć, ile osób zostało zamordowanych. Podobnie metoda szacowania liczby ofiar na podstawie wielkości grobów nie może być uznana za precyzyjną.
Trudno współcześnie znaleźć wiarygodne źródła historyczne potwierdzające, że np. w Piaśnicy zamordowano 12–14 tys. osób, w Mniszku 10–12 tys., w Karolewie 8 tys., w Szpęgawsku 7 tys., w „Dolinie Śmierci” w Bydgoszczy 3 tys., w Łopatkach 2,5 tys., w Klamrach 2 tys., w Skrwilnie 1,5 tys. Liczby ofiar znanych z imienia i nazwiska lub liczby ciał ekshumowanych są wielokrotnie niższe.
Liczba najmniejsza z możliwych
Dla wielu historyków jedyną wiarygodną metodą szacowania skali zbrodni jest odejście od liczb podawanych w protokołach zeznań świadków i skupienie się wyłącznie na danych, które wynikają z ekshumacji albo z imiennych rejestrów ofiar z poszczególnych miejsc kaźni. Będą to liczby tylko cząstkowe, niepełne, „najmniejsze z możliwych”, ale jedynie takie mają podstawę w wiarygodnych źródłach historycznych9. Nierozwiązywalny pozostaje problem, w jaki sposób ustalić liczbę ofiar zamordowanych w miejscach spalania zwłok, gdzie wielkość grobu wskazuje, że były to setki lub tysiące, a z imienia i nazwiska znamy zaledwie kilkadziesiąt osób.
Jeżeli przyjmiemy także metodę szacowania dla wszystkich 23 powiatów przedwojennego województwa pomorskiego przy obecnym stanie wiedzy, to liczba ofiar wyniesie od 14 423 do 16 201 osób (ponad 10 tys. to polska ludność cywilna, 4–5 tys. pacjenci szpitali psychiatrycznych oraz ponad 300 pomorskich Żydów, których udało się zidentyfikować)10.
Czy ta liczba podważa pogląd o największej skali terroru niemieckiego na Pomorzu i Kujawach w 1939 r.? Do tej pory najczęściej przyjmuje się, że
„do końca roku 1939 szwadrony śmierci Selbstschutzu wraz z grupami operacyjnymi Policji Bezpieczeństwa zamordowały łącznie ponad 40 000 osób, z czego około 30 000 ofiar zginęło w okręgu Rzeszy Gdańsk-Prusy Zachodnie, 10 000 – w okręgu Rzeszy Kraj Warty, 1500 – na wschodnim Górnym Śląsku i 1000 – w rejencji ciechanowskiej. W Generalnym Gubernatorstwie […] ofiarą egzekucji padło 5000 osób”11.
Nawet podana liczba „najmniejsza z możliwych” potwierdza wyjątkową skalę terroru niemieckiego na Pomorzu i Kujawach w pierwszych miesiącach okupacji. Aby właściwie porównać skalę terroru, taką samą metodę szacowania powinno się przyjąć w stosunku np. do drugiego w kolejności Kraju Warty, gdzie miało zostać rozstrzelanych 10 tys. osób.
Archeologia zbrodni pomorskiej 1939
Źródła pisane z archiwów polskich i niemieckich rzadko dostarczają nowych przełomowych informacji na temat liczby ofiar, choć ustalenie imiennych list z poszczególnych miejsc kaźni (arytmetyka elementarna) ciągle się nie zakończyło. Wydaje się, że tylko „archiwum ziemi”, czyli badania archeologiczne, może przybliżyć nas do ustalenia pełniejszej liczby ofiar. Ma to szczególne znaczenie zwłaszcza w miejscach, w których Niemcy spalili zwłoki.
Archeolog dr Dawid Kobiałka, kierownik międzynarodowego projektu „Archeologia zbrodni pomorskiej 1939”, podkreśla, że nie ma zbrodni doskonałej, nawet po spaleniu ciał zostaje popiół. Na podstawie jego ilości można oszacować, choćby w przybliżeniu, liczbę ofiar12. Najnowsze badania Kobiałki pokazują także, że nie wszystkie ciała zostały ekshumowane z odkrytych dołów śmierci po wojnie.
W czerwcu 2025 r. w ramach śledztwa Okręgowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Gdańsku odkryto nad jeziorem Borówno k. Bydgoszczy 23 ciała ofiar z dołu, z którego w 1945 r. ekshumowano 102 zwłoki. Zlokalizowano także miejsce, gdzie spalono zwłoki nieznanej liczby niezidentyfikowanych osób.
Czy w innych miejscach kaźni na Pomorzu i Kujawach, podobnie jak w Borównie, nadal leżą w ziemi ciała ofiar nieujętych w żadnych statystykach? O ile jest większa rzeczywista liczba ofiar zbrodni pomorskiej 1939 od „najmniejszej z możliwych”? Czy bliższa ona będzie 20 tys., czy 30 tys. ofiar? Na te pytania powinniśmy ciągle szukać odpowiedzi, mając jednak świadomość, że słuszny pod względem moralnym postulat Zbigniewa Herberta, aby „w tych sprawach nie pomylić się ani o jednego”, w praktyce badawczej jest niemożliwy do zrealizowania. Erich Emmanuel Schmidt w jednej ze swoich powieści napisał, że najważniejsze pytania ciągle pozostaną tajemnicą, tylko na te nieciekawe będziemy w stanie znaleźć ostateczną odpowiedź. To prawda, która dotyczy zarówno arytmetyki, jak i historii13.
Utracone korzyści
Refleksja nad liczbami to także pretekst do zastanowienia się nad losem każdego z zamordowanych. Nie wiemy i nigdy się nie dowiemy, co i ile każdy z nich mógłby osiągnąć w życiu dla siebie, swojej rodziny, swojej małej i dużej Ojczyzny – gdyby żył. Nie sposób oszacować ekonomicznego kosztu utraconych korzyści z tą jednak różnicą, że to nie ofiary, które z nikim nie walczyły, wybrały swój los – decydowali sprawcy i ludobójcza polityka państwa niemieckiego. Rafał Lemkin, twórca pojęcia ludobójstwo (genocide), twierdził, że
„kiedy morduje się naród, ginie też jego kultura. Martwi nie stworzą literatury. Życie narodu trwa w jego kulturze, kiedy zakończy się życie jednostek”. „Ludobójstwo popełnione na narodzie oznacza w praktyce zagładę jego kultury, a tym samym zubożenie jego cywilizacji światowej”14.
Już w 1944 r. był przekonany, że:
„jest zbyt późno na naprawienie krzywd, jako że po wyzwoleniu takie grupy ludności w najlepszym razie otrzymają reparacje, nie mając jednak szans na odbudowę wartości, które zostały zniszczone nieodwracalnie, takich jak życie ludzkie, skarby sztuki i archiwa historyczne”15.
Tekst pochodzi z numeru 9/2025 „Biuletynu IPN”
Czasopismo dostępne w księgarniach IPN, placówkach Poczty Polskiej lub na stronie ksiegarniaipn.pl
1 C. Madajczyk, Polityka narodowościowa władz hitlerowskich na Pomorzu, „Najnowsze Dzieje Polski” 1965, t. 9, s. 5.
2 A. Gąsiorowski, Wojna obronna i jesień 1939 roku na Pomorzu w świetle wydawnictw konspiracyjnych z lat 1939–1945, [w:] Wrzesień 1939 roku i jego konsekwencje dla ziem zachodnich i północnych Drugiej Rzeczypospolitej, red. R. Sudziński, W. Jastrzębski, Toruń–Bydgoszcz 2001, s. 159.
3 Pismo dowódcy Selbstschutzu na Pomorzu Gdańskim Alvenslebena do szefa Głównego Urzędu Policji Porządkowej w Berlinie, SS-Obergruppenführera Kurta Daluege, [w:] Jesień 1939. Dokumentacja pierwszych miesięcy okupacji niemieckiej na Pomorzu Gdańskim, oprac. J. Sziling, Toruń 1989, s. 80.
4 Uwagi dowódcy 16 Komendy Operacyjnej Służby Bezpieczeństwa, SS-Sturmbannführera dr. Franza Rödera o rozwiązaniu problemu polskiego na Pomorzu Gdańskim, [w:] Pierwsze miesiące okupacji hitlerowskiej w Bydgoszczy w świetle źródeł niemieckich, oprac. T. Esman, W. Jastrzębski, Bydgoszcz 1967, s. 61.
5 B. Bojarska, Skutki hitlerowskiej polityki eksterminacyjnej na Pomorzu Gdańskim, [w:] Zbrodnie i sprawcy. Ludobójstwo hitlerowskie przed sądem ludzkości i historii, red. C. Pilichowski, Warszawa 1980, s. 341.
6 AIPN GK, 196/229, Akta z procesu Alberta Forstera, t. 19, Zestawienie strat osobowych i rzeczowych na terenie tzw. Gau Danzig-Westpreussen na podstawie dotychczasowych danych, b.d., k. 3962.
7 Zob. W. Jastrzębski, J. Sziling, Okupacja hitlerowska na Pomorzu Gdańskim w latach 1939–1945, Gdańsk 1979, s. 95–106.
8 D. Schenk, Albert Forster – gdański namiestnik Hitlera. Zbrodnie hitlerowskie w Gdańsku i Prusach Zachodnich, tłum. W. Tycner, J. Tycner, Gdańsk 2002, s. 419–423.
9 W. Jastrzębski, Selbstschutz na ziemiach polskich w latach 1939–1940. Stan badań i perspektywy badawcze, [w:] Zapomniani kaci Hitlera. Volksdeutscher Selbstschutz w okupowanej Polsce 1939–1940. Wybrane zagadnienia, red. I. Mazanowska, T.S. Ceran, Bydgoszcz–Gdańsk 2016, s. 295–299.
10 T. Ceran, Zbrodnia pomorska 1939. Początek ludobójstwa niemieckiego w okupowanej Polsce, Bydgoszcz–Warszawa 2024, s. 327–328.
11 J. Böhler, Najazd 1939. Niemcy przeciw Polsce, tłum. D. Salamon. Kraków 2011, s. 170.
12 Zob. D. Kobiałka, Archeologia Zbrodni pomorskiej 1939, [w:] Archeologia wobec materialnych śladów współczesności, Kraków 2023, s. 81–102.
13 Zob. Y. Ogawa, Ukochane równanie profesora, tłum. A. Horikoshi, Warszawa 2019.
14 R. Lemkin, Nieoficjalny. Autobiografia Rafała Lemkina, red. D.L. Frieze, tłum. H. Jankowska, Warszawa 2018, s. 204, 221.
15 Idem, Rządy państw Osi w okupowanej Europie. Prawa okupacyjne, analiza rządzenia, propozycje zadośćuczynienia, tłum. A. Bieńczyk-Missala et al., Warszawa 2023, s. 202.
