Następcę zrezygnowanego bp. Edwarda O’Rourke papież wyznaczył ks. Franciszka Sawickiego, cenionego profesora filozofii w pelplińskim seminarium. Już wcześniej jednak hitlerowskie władze Gdańska uznały go za persona non grata, teraz więc tym bardziej nie zgodziły się na tę nominację, grożąc, iż nie wpuszczą „polskiego biskupa” do miasta.
Następcę zrezygnowanego bp. Edwarda O’Rourke papież wyznaczył ks. Franciszka Sawickiego, cenionego profesora filozofii w pelplińskim seminarium. Już wcześniej jednak hitlerowskie władze Gdańska uznały go za persona non grata, teraz więc tym bardziej nie zgodziły się na tę nominację.
Ostatecznie drugim biskupem gdańskim został ks. Karol Maria Splett (1898–1964), który do pewnego stopnia był człowiekiem pogranicza (urodzony w Sopocie z rodziców Niemców, choć matka nosiła polskie nazwisko), wychowanym jednak w kulturze niemieckiej. Uczył się w konwikcie biskupim w Chojnicach, następnie w Wejherowie i Gdańsku, a wreszcie w seminarium duchownym w Pelplinie. Jako kleryk spędzał część wakacji przy polskich księżach, aby doskonalić znajomość języka polskiego. Święcenia kapłańskie przyjął w 1921 r., a w kolejnych latach studiował i praktykował w Rzymie. Do Gdańska wrócił w 1924 r. ze stopniem doktora prawa kanonicznego.
Pełnił posługę wikariuszowską w parafiach św. Brygidy w Gdańsku, w Pręgowie i św. Mikołaja w Gdańsku. Po trzech latach administrowania parafią katedralną w Oliwie i pełnienia innych funkcji w diecezji 13 czerwca 1938 r. – w wieku zaledwie 40 lat – otrzymał nominację na biskupa gdańskiego. 24 sierpnia przyjął sakrę biskupią w katedrze oliwskiej z rąk niemieckiego biskupa Moguncji Alberta Stohra, co zostało negatywnie odebrane przez stronę polską.
Młodemu biskupowi udało się erygować dwie parafie: w Gdańsku-Letnicy i Sopocie-Karlikowie. Nie wyznaczył nikogo na stanowisko swego wikariusza generalnego (jego najbliższym współpracownikiem był administrator parafii katedralnej ks. Antoni Behrendt). W 1939 r. powołał nowy skład kolegium konsultorów, wymieniając trzech z czterech kapłanów.
Martyrologia duchowieństwa
Jeszcze przed atakiem na Westerplatte nocą z 31 sierpnia na 1 września 1939 r. Niemcy przystąpili do realizacji swojej eksterminacyjnej polityki wobec ludności polskiej na Pomorzu Gdańskim, a ich pierwszym celem stała się inteligencja (działania te określa się mianem zbrodni pomorskiej). Wśród poniżeń, szykan i tortur uwięziono ośmiu polskich księży (Leon Bemke, Józef Dydymski, Marian Górecki, Bronisław Komorowski, Alfons Muzalewski, Franciszek Rogaczewski, Władysław Szymański, Bernard Wiecki), którzy znajdowali się wówczas na terenie diecezji – z dwunastu w niej pracujących; dziewiątego ujęto dwa tygodnie później (Walter Hoeft). Dwóch szczęśliwie uniknęło aresztowania, a następnie ukrywało się (Władysław Ciechorski, Stanisław Nagórski). Tylko jeden polski ksiądz (Jerzy Majewski) pozostał na swoim stanowisku wikariusza dzięki protekcji wpływowego dziekana, ks. Pawła Schütza, lecz wolnością cieszył się tylko do listopada 1940 r.
Tylko jeden polski ksiądz (Jerzy Majewski) pozostał na swoim stanowisku wikariusza dzięki protekcji wpływowego dziekana, ks. Pawła Schütza, lecz wolnością cieszył się tylko do listopada 1940 r.
Siedmiu z wymienionych pozbawiono życia: zamordowano w Piaśnicy (11 listopada 1939 r.: ks. Hoeft) i obozie koncentracyjnym Stutthof (11 stycznia 1940 r.: księża Rogaczewski, Szymański i Wiecki, a 22 marca 1940 r. – w Wielki Piątek – Komorowski i Górecki); ostatni zmarł z wycieńczenia w Dachau (22 sierpnia 1942 r.: ks. Majewski). Naziści zabili też czterech księży narodowości niemieckiej: Roberta Wohlfeila (aresztowany 1 września 1939 r., zmarł z wycieńczenia w Oranienburgu w 1940 r.), Jana Aeltermana (ujęty i zamordowany pod Wysinem w listopadzie 1939 r.), Ernesta Karbauma (aresztowany w 1940 r., zmarł z wycieńczenia w Stutthofie w tym samym roku) i Bruno Binnebesela (aresztowany w 1943 r., skazany i ścięty w więzieniu Brandenburg-Görden w 1944 r.). W sumie więc w okresie wojny z rąk niemieckich diecezja gdańska bezpowrotnie straciła jedenastu kapłanów pracujących na jej terenie w sierpniu 1939 r., co stanowiło ponad 10% całego jej ówczesnego duchowieństwa. Po wojnie z wymienionych dwunastu polskich kapłanów do diecezji gdańskiej powrócił tylko ks. Ciechorski.
Jeszcze większe straty osobowe zbrodnia pomorska przyniosła w diecezji chełmińskiej. Według najnowszych ustaleń Jana Szilinga, na ogólną liczbę blisko 700 przebywających lub zatrudnionych w niej kapłanów tylko jesienią 1939 r. aresztowano 431 i zabito 215; później aresztowano stu kolejnych. Łącznie w okresie wojny z rąk Niemców poniosło śmierć męczeńską 302 kapłanów diecezji chełmińskiej, nie wspominając tych, którzy zmarli z powodu represji i okupacyjnych warunków życia. Jej zarząd uległ unicestwieniu: ordynariusz bp Stanisław Wojciech Okoniewski opuścił Polskę we wrześniu 1939 r. (zmarł w 1944 r.), natomiast biskup pomocniczy Konstantyn Dominik odmówił współpracy z Niemcami i w październiku 1939 r. został internowany, a następnie wywieziony do Gdańska (gdzie zmarł w 1942 r.). W październiku 1939 r. aresztowano wszystkich 20 przebywających w Pelplinie księży – przy życiu pozostał tylko jeden z nich: ks. Franciszek Sawicki. Seminarium duchowne zlikwidowano.
Tablica w sanktuaryjnej kaplicy Niepokalanego Poczęcia NMP w Söder, pow. Hildesheim (Niemcy), upamiętniająca jedenastu kapłanów diecezji gdańskiej – ofiary nazistów z II wojny światowej (Domena publiczna)
Błogosławieni Męczennicy Gdańscy, obraz Pawła Białogorceva wiszący w kościele św. Urszuli Ledóchowskiej w Gdańsku-Chełmie. Beatyfikowani przez papieża Jana Pawła II w 1999 r. ks. Franciszek Rogaczewski, ks. Marian Górecki, s. Alicja Kotowska, ks. Władysław Miegoń i ks. Bronisław Komorowski (Parafia pw. św. Urszuli Ledóchowskiej w Gdańsku-Chełmie)
Germanizator czy ratownik dusz?
Pod wpływem niemieckich sugestii i w obliczu tragicznej sytuacji duszpasterskiej w diecezji chełmińskiej, 5 grudnia 1939 r. Stolica Apostolska mianowała bp. Spletta jej tymczasowym administratorem apostolskim. I choć było to rozwiązanie prowizoryczne, pozostawało w sprzeczności z ustaleniami konkordatu Polski z Watykanem, co po wojnie dało komunistom pretekst do jego zerwania. Początkowo, bez żadnej jurysdykcji, biskup gdański zarządzał też skrawkami diecezji płockiej i włocławskiej, które weszły w skład utworzonego w październiku 1939 r. Okręgu Rzeszy Gdańsk-Prusy Zachodnie.
Łącznie w okresie wojny z rąk Niemców poniosło śmierć męczeńską 302 kapłanów diecezji chełmińskiej, nie wspominając tych, którzy zmarli z powodu represji i okupacyjnych warunków życia.
Postawa biskupa gdańskiego w okresie wojny do dziś wzbudza silne kontrowersje. Już na samym jej początku – gdy na Westerplatte bronili się jeszcze polscy żołnierze, a kapłanów zamęczano w więzieniach – 4 września 1939 r. biskup wydał list pasterski, prosząc o „błogosławieństwo na przyszłość dla Führera, narodu i ojczyzny” oraz wyrażając radość z powrotu Gdańska do (niemieckiej) Macierzy. Jak później to tłumaczono, ordynariusz musiał wyrazić „powszechne odczucie” gdańszczan, by nie oskarżono go o zdradę. Nie da się jednak ukryć, że hierarcha należał do tych obywateli i kapłanów Wolnego Miasta, którzy uważali Gdańsk za oderwaną w 1920 r. część Rzeszy.
6 września na mocy nowych przepisów bp Splett zawiesił polskie nabożeństwa, a później zakazał posługiwania się językiem polskim w kazaniach i publicznych modlitwach.
6 września na mocy nowych przepisów bp Splett zawiesił polskie nabożeństwa, a później zakazał posługiwania się językiem polskim w kazaniach i publicznych modlitwach (co w zasadzie i tak już obowiązywało), ogłosił odgórny nakaz usunięcia ze świątyń polskich napisów i emblematów, a 25 maja 1940 r. – zakaz spowiadania w języku polskim. To ostatnie było niezgodne z prawem naturalnym i kanonicznym, stanowiąc ewidentne nadużycie władzy biskupiej, dokonało się natomiast na wielokrotnie ponawiane żądanie gestapo i pod groźbą aresztowania pozostałych przy życiu kapłanów chełmińskich, którym przez cały czas groził terror za jakiekolwiek złamanie obowiązujących przepisów (wydanych przez gestapo) dotyczących używania języka polskiego w przestrzeni publicznej. Z powodu zakazu spowiedzi biskup otrzymał upomnienie od papieskiego przedstawiciela i nakaz naprawienia szkody (wycofania zakazu), co miał czynić w prywatnych rozmowach. Sam zresztą spowiadał po polsku.
Jednocześnie w obliczu terroru biskup gdański wspierał polskich księży, aresztowanych i ukrywających się, a nawet związanych z konspiracją. Na samym początku września 1939 r. przyjął w Oliwie i zaopiekował się do czasu ich wysiedlenia polskimi dominikankami. Podejmował w większości nieskuteczne interwencje w sprawie uwięzionych. Zadbał o ogołoconą diecezję chełmińską, w której w 1941 r. pracowało już blisko dwustu księży, niemniej mogli to być tylko kapłani wpisani na niemiecką listę narodowościową. W związku z opróżnieniem wielu parafii biskup sprowadził do pracy kilkudziesięciu (zaakceptowanych przez gestapo) kapłanów z Rzeszy i diecezji gdańskiej. Z punktu widzenia nazistów mieli oni (re)germanizować podbite tereny, z punktu widzenia Kościoła – ratować dusze. Nie do końca wiadomo, jaki cel przyświecał samemu biskupowi, który w liście do marszałka Rzeszy Hermanna Göringa z 1942 r. stwierdził, że w kwestii „odrodzenia i rozpowszechniania kultury niemieckiej” w podległych mu placówkach
„spełnił bez reszty obowiązek niemieckiego biskupa”.
Czy pisał to, żeby się pochwalić, czy tylko zastosował odpowiednią – biorąc pod uwagę adresata – figurę retoryczną?
Wojenna rzeczywistość
W diecezji gdańskiej życie duszpasterskie zmieniło się w zasadzie nieznacznie (nie licząc ogólnych warunków wojennych). Liczba księży nie uległa znacznemu spadkowi (pod koniec 1944 r. miało ich być 72 wobec 99 w sierpniu 1939 r.), nabożeństwa (nie licząc polskich) nie uległy ograniczeniom, restrykcjom poddano jedynie zewnętrzny kult, jak pielgrzymki. Z czasem, w związku z nalotami, wprowadzono zaciemnienie i nakaz zamykania kościołów w określonych godzinach. Z cmentarzy usunięto żelazne elementy z przeznaczeniem dla przemysłu zbrojeniowego, w tym samym celu rekwirowano dzwony kościelne. Pod koniec 1943 r. podjęto się zabezpieczania gdańskich dzieł sztuki, w tym kościelnych, które wywożono do miejsc niezagrożonych nalotami.
Prawdziwa wojna przyszła do Gdańska dopiero w marcu 1945 r.
Artykuł powstał w oparciu o skrócone i przeredagowane fragmenty okolicznościowej książki Diecezja gdańska w okresie komunizmu (1945–1989). Rys historyczny w stulecie biskupstwa gdańskiego, Gdańsk 2025, wydanej przez gdański oddział IPN.
