O wyjątkowości protestu zdecydował jego czynny charakter. Strajkujący nauczyciele kontynuowali zajęcia lekcyjne, ale niektóre przedmioty (zwłaszcza te zideologizowane przez system oświaty PRL) zastępowano wykładami na temat „białych plam” z historii Polski, literatury, religii i innych dziedzin wiedzy kształtujących umysłową tożsamość młodych Polaków.
Protest rozpoczął się 19 listopada 1981 r. i trwał do 2 grudnia 1981 r. Objął on około 30 szkół średnich, przede wszystkim w Lublinie, ale także w Świdniku, Kraśniku, Dęblinie i Puławach. W tym czasie władze niemal straciły ideową kontrolę nad strajkującymi placówkami. W niektórych szkołach trwało to praktycznie do 13 grudnia 1981 r.
Eskalujący konflikt
Zarzewiem konfliktu stała sią zmiana na stanowisku kuratora oświaty i wychowania w Lublinie, dokonana 1 października 1981 r. Choć władze komunistyczne nie miały obowiązku konsultować tej nominacji z Regionalną Sekcją Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”, jednak od kilku miesięcy stało się zwyczajem, że o ważniejszych decyzjach i posunięciach władz w sprawach oświatowych uprzedzano związkowców. Na dodatek, nowym kuratorem został dotychczasowy prezes lokalnego Związku Nauczycielstwa Polskiego, co dla nauczycielskiej „Solidarności” było nie do zaakceptowania. Dzień Nauczyciela (14 października 1981 r.) wykorzystano do zorganizowania wiecu nauczycielskiej „Solidarności” w Lublinie, podczas którego przewodnicząca sekcji oświaty Zenobia Kitówna ogłosiła listę 20 postulatów, dotyczących reformy tej branży, zarówno w wymiarze lokalnym, jak i ogólnopolskim (m.in. szybkie przygotowanie odkłamanych podręczników do historii). W następnych dniach po ulicach Lublina jeździły autobusy i trolejbusy komunikacji miejskiej oklejone plakatami popierającymi nauczycielską „Solidarność”.
Wobec tego, że rozpoczęte negocjacje nauczycielskiej „Solidarności” z wojewodą lubelskim nie prowadziły do rozwiązania, zdecydowano o rozpoczęciu protestu w szkołach. Strajk polegający na przerwaniu lekcji i odejściu od klas nie wchodził w rachubę. Wymyślono więc formę czynną strajku. Zajęcia lekcyjne miały być prowadzone według planu, ale niektóre z lekcji miały być zastąpione wykładami dotyczącymi „białych plam” z historii, literatury, kultury itp.
Pod koniec października 1981 r. walne zebranie delegatów NSZZ „Solidarność” placówek oświatowych z całego regionu zaakceptowało formę protestu i wybrało Regionalny Komitet Strajkowy Szkół. Jego przewodniczącym został Wacław Czajka, który podobno pierwszy rzucił hasło strajku w szkołach. Miało się to stać w trakcie negocjacji, gdy zdenerwowany bezowocnością rozmów Czajka rzucił władzom, że w takim razie nauczyciele będą strajkować. Potem groźbę trzeba było zrealizować…
Jakkolwiek było, zgodę na podjęcie akcji strajkowej wyraził Zarząd Regionu Środkowo-Wschodniego NSZZ „Solidarność”. Tuż przed strajkiem pojawił się w Lublinie Bogdan Lis z Komisji Krajowej i namawiał sekcję nauczycieli, aby nie podejmować protestu z uwagi na narastające napięcie w kraju. Sprawa strajku była już jednak przesądzona.
Strajk poprzez prawdę
Uroczyste rozpoczęcie protestu miało miejsce 19 listopada 1981 r. w VIII Liceum Ogólnokształcącym w Lublinie. Podczas apelu całej szkoły, z udziałem Regionalnego Komitetu Strajkowego Szkół, zaprezentowano wszystkie stanowiska i postulaty NSZZ „Solidarność” związane ze strajkiem. W kolejnych dniach do protestu dołączały kolejne szkoły.
W niektórych placówkach, gdzie obawiano się prowokacji ze strony władz, obok straży nauczycielskiej, przy wejściach do szkół pojawiała się też straż robotnicza. Byli to związkowcy „Solidarności” z zakładów pracy w kaskach i ubraniach roboczych.
Zgodnie z opracowaną wcześniej instrukcją, w placówkach szkolnych przystępujących do strajku Komisje Zakładowe „Solidarności” przekształcały się w Komitety Strajkowe (bardzo pomógł fakt, że w odróżnieniu od innych ośrodków i regionów, w Lublinie w każdej szkole istniała osobna organizacja zakładowa). Związkowcy „Solidarności” zakładali opaski. Szkoły obwieszano biało-czerwonymi flagami. Powoływano służby czuwające nad utrzymaniem porządku. Przejmowano kontrolę nad aparatami telefonicznymi. Organizowano apel dla całej szkoły, zapoznając uczniów z celami strajku i obowiązującym na jego czas regulaminem. W niektórych placówkach, gdzie obawiano się prowokacji ze strony władz, obok straży nauczycielskiej, przy wejściach do szkół pojawiała się też straż robotnicza. Byli to związkowcy „Solidarności” z zakładów pracy w kaskach i ubraniach roboczych (m.in. z Lubelskich Zakładów Naprawy Samochodów).
Od razu, pierwszego dnia, rozpoczęto też cykl wykładów dotyczących „białych plam” z historii i innych dziedzin. Już w pierwszej prelekcji młodzież liceum dowiedziała się prawdy o Zbrodni Katyńskiej (wykładowcą był historyk i pierwszy przewodniczący regionalnej sekcji nauczycielskiej „Solidarności” Zygmunt Łupina). W następnych dniach przeprowadzono dwieście kilkadziesiąt tego typu zajęć. Zaangażowanych w to zostało około 100 prelegentów. Działalność wykładową koordynowała Lucyna Duma, wykonując codziennie wieczorem dziesiątki telefonów z prywatnego aparatu w swoim domu. Wykładowcami byli przeważnie nauczyciele akademiccy i studenci, głównie z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Gdy na lubelskich uczelniach rozpoczął się strajk radomski, pracownicy uniwersytetów mogli poświęcić czas spotkaniom w szkołach.
W roli wykładowców w szkołach pojawiło się kilku księży-wykładowców KUL. Byli wśród nich m.in. znany dziś etyk ks. Andrzej Szostek oraz ówczesny regionalny duszpasterz „Solidarności” ks. Mieczysław Brzozowski. Obecność w szkołach księży ubranych w sutanny była w tamtym okresie PRL ewenementem.
Przez cały okres strajku, na budynku, gdzie mieściła się siedziba Zarządu Regionu NSZZ „Solidarność” przy ul. Królewskiej w Lublinie, rozwieszony był na całą szerokość frontonu transparent ze słowami Karola Wotyły:
„Gniew musi wybuchnąć, zwłaszcza że jest wielki. I musi trwać długo, bo jest słuszny”.
W końcowej fazie strajk nabrał rozmachu i objął około 25 szkół średnich w Lublinie, a ponadto dwie szkoły w Świdniku, dwie w Kraśniku oraz po jednej placówce w Dęblinie i Puławach. Łącznie było to około 30 placówek szkolnych.
Gniew musi wybuchnąć
2 grudnia 1981 r. Regionalny Komitet Strajkowy Szkół podpisał wstępne porozumienie z wojewodą lubelskim. Wojewoda zgodził się na powołanie Wojewódzkiej Społecznej Rady Oświaty i Wychowania – wyłonionego oddolnie ciała społecznego mającego nadzorować sprawy szkolnictwa w regionie. Wyrażono także zgodę na oficjalne funkcjonowanie w lubelskich szkołach Niezależnego Ruchu Harcerskiego oraz Federacji Młodzieży Szkolnej. Aby tylko zakończyć szkolny strajk, władze komunistyczne gotowe były zgodzić się na ustępstwa niespotykane nigdzie indziej w Polsce.
Z dniem 3 grudnia 1981 r. strajk czynny nauczycieli zawieszono. Zachowano jednak pogotowie strajkowe. Jeszcze przez kilka dni lubelskie szkoły przeżywały dni wolności. Nadal, aż do wprowadzenia stanu wojennego, organizowano wykłady dotyczące „białych plam”. Kolejne grupy młodzieży dowiadywały się prawdy o wielu zakłamanych aspektach ówczesnej rzeczywistości PRL.
