W maju 1923 r. władzę w Polsce przejął drugi rząd Wincentego Witosa, którego podstawą była – po raz pierwszy w dwudziestoleciu – regularna koalicja, posiadająca arytmetyczną większość w sejmie. Perspektywa długoterminowej stabilizacji, którą miał zapewnić sojusz prawicy i PSL „Piast”, okazała się jednak fatamorganą. Galopujący spadek wartości marki polskiej dezorganizował działania państwa w wielu dziedzinach i walnie przyczynił się do gwałtownych wystąpień robotników, w tym krwawych zajść w Krakowie. Po pół roku większość rządowa rozpadła się. Na porządku dziennym znalazły się rozwiązania nadzwyczajne.
„Ostry stan krytyczny”
Pod koniec 1923 r. inflacja, której stopa roczna wyniosła 35 715%, stała się głównym i wszechogarniającym elementem życia w Polsce. Kryzys, stanowiący rezultat wieloletnich zaniechań kolejnych ekip, ratujących budżet poprzez drukowanie pieniędzy, nie dawał się już lekceważyć. Prezydent Stanisław Wojciechowski zdecydował się na powołanie gabinetu pozaparlamentarnego, na którego czele stanął Władysław Grabski. Pod presją nadciągającej katastrofy gospodarczej główne siły polityczne zdecydowały się go poprzeć, godząc się także przyznać rządowi półroczne (a później o pół roku przedłużone) prawo do wydawania w sprawach skarbu i reformy walutowej rozporządzeń z mocą ustawy.
O skali problemu, dramatyzmie sytuacji i hierarchii zadań, jakie stanęły przed nowym gabinetem, świadczy exposé premiera, wygłoszone 20 grudnia 1923 r. Swoje wystąpienie programowe – na tle innych premierów wyjątkowo krótkie – poświęcił Grabski wyłącznie gospodarce, podkreślając, że jest to problem węzłowy:
„Doszliśmy […] dziś do takiego stanu, że wszelki postęp w każdej dziedzinie, nawet szkolnictwa, nie mówiąc o reformie rolnej lub udoskonaleniach socjalnych, staje się niemożliwy, jeżeli najpierw […] nie uporamy się z trudnościami finansowymi, które nie tylko paraliżują wszelkie porywy do udoskonalenia naszego stanu wewnętrznego, ale wytwarzają niebezpieczeństwo zarówno utrzymania pokoju wewnętrznego, jak i stanu obronności”.
Sanacja budżetu, Bank Polski i reforma monetarna
Głównymi celami Grabskiego, który został także ministrem skarbu, było zrównoważenie budżetu i zatrzymanie hiperinflacji, a następnie ustanowienie nowej waluty. Po objęciu władzy przez nowy rząd bezzwłocznie podjęto trudne społecznie zadanie wprowadzania oszczędności. W wyniku m.in. przyspieszenia płatności podatku majątkowego, zwolnień urzędników (ok. 29 tys.) i wstrzymania subsydiów dla kolei cel obniżenia wydatków krótkoterminowo udało się osiągnąć. Za cięcia odpowiadał nadzwyczajny komisarz oszczędnościowy, którym został wojewoda lubelski Stanisław Moskalewski. Humorystyczne świadectwo odbioru jego ówczesnych działań stanowi fakt, że szybko otrzymał on przydomek „Moskalini”.
Kolejnym krokiem była reforma walutowa. Państwo zaprzestało druku marki, co w połączeniu z innymi zabiegami spowodowało, że spadek jej wartości zatrzymał się. Wkrótce rozpoczęto emisję akcji Banku Polskiego, które prawie w całości (na sumę 100 mln nowych złotych) zostały wykupione przez krajowe przedsiębiorstwa i obywateli. Bank został organem emisyjnym nowej waluty – złotego. Niezależność BP, której elementem był monopol na druk banknotów, miał chronić państwo przed wzrostem inflacji – rząd tracił możliwość zasypywania dziur w budżecie emitowanymi przez siebie pieniędzmi. 28 kwietnia 1924 r. rozpoczęto denominację, czyli wymianę marek na złotówki w relacji 1 800 000 mkp – 1 zł.
Godne podkreślenia, że rząd nie zdecydował się na poszukiwanie kredytu stabilizacyjnego za granicą. Premier obawiał się uzależnienia państwa od czynników zewnętrznych, a ponadto słusznie przewidywał, że wciąż słaba pozycja Polski na Zachodzie będzie skutkowała trudnością w zdobyciu funduszy na odpowiednich warunkach. Fakt przeprowadzenia reformy walutowej siłami krajowymi stanowi wielkie osiągnięcie ówczesnej ekipy, nie mające w epoce precedensu.
Sprawne przeprowadzenie zmian i łatwo widoczna poprawa sytuacji sprawiły, że Władysław Grabski w początkach swoich rządów znalazł się u szczytu powodzenia. Podczas jednego z publicznych zebrań w kwietniu 1924 r. skandowano na jego cześć: „Niech żyje zbawca Polski!”. Społeczne zaufanie bardzo się przydało – decydowało o skuteczności ściągania danin i pozyskiwania kapitału dla Banku Polskiego. Jednym z czynników sukcesu Grabskiego, który już w 1924 r. został odznaczony Orderem Orła Białego, była umiejętnie prowadzona polityka informacyjna rządu. Przykład dawał sam premier – z biegiem czasu coraz bardziej krytyczny wobec niego marszałek sejmu Maciej Rataj wspominał:
„Swoją wiarą, zapałem, fanatyzmem [Grabski] umiał zarazić izbę, sterroryzować ją. Tak zresztą było do końca jego rządów!”.
Dalsze reformy państwa
Prócz palących kwestii gospodarczych, gabinet Grabskiego podejmował zadania dotyczące innych dziedzin życia państwowego, które bądź to stanowiły spadek po poprzednikach, bądź też konieczną odpowiedź na wyzwanie chwili.
W latach 1923–1924 we wschodniej części kraju miały miejsce liczne wypadki naruszania granicy przez przenikające z ZSRS grupy dywersyjne. Najgłośniejszy stał się atak z sierpnia 1924 r., podczas którego dywersanci przejęli kontrolę nad powiatowym miastem Stołpce (woj. nowogródzkie). Niepokoje zagrażały porządkowi wewnętrznemu oraz międzynarodowej pozycji państwa. W związku z tym rząd podjął decyzję o utworzeniu Korpusu Ochrony Pogranicza – specjalnej formacji wojskowej, która przejęła odpowiedzialność za szczelność granic wschodnich. W kolejnych latach KOP odegrał dużą rolę w stabilizowaniu sytuacji na kresach, pozostając ważną instytucją II RP do końca jej istnienia.
Ekipa Grabskiego podjęła także kwestię uregulowania sytuacji prawnej słowiańskich mniejszości narodowych. Skład tzw. komisji czterech (do której nie zaproszono przedstawicieli niepolskich obywateli RP!) w pewnej mierze odzwierciedlał układ sił w sejmie – narodowy demokrata zasiadał w niej obok lewicowego ludowca. Rezultatem prac były przyjęte przez sejm ustawy, realizujące koncepcję państwowej asymilacji mniejszości. Wiele z wprowadzonych wówczas zapisów mogło uchodzić za kontrowersyjne („jest to być może minimum tego, czego mniejszości żądają, ale zarazem maksimum tego, co się dało osiągnąć jako kompromis wszystkich stronnictw polskich” – pisał Stanisław Thugutt), czego dowiodły z resztą protesty posłów białoruskich i ukraińskich. Ustawy przysłużyły się jednak umocnieniu młodego państwa, obdarzonego wyjątkowo bogatą strukturą narodowościową.
W 1925 r. w życie wszedł konkordat. Specjalny przedstawiciel premiera, którym został jego brat Stanisław Grabski, w krótkim czasie doszedł do porozumienia z papieżem Piusem XI. Umowie, zawierającej typowe dla ówczesnych realiów zapisy, również przyznać należy walor państwowotwórczy. Wprowadzała ona m.in. dostosowanie kształtu prowincji kościelnych do granic RP i zapewnienie państwu prawa weta przy wyborze biskupów.
Posiedzenie Komitetu Budowy Pomnika Nieznanego Żołnierza w Warszawie, 1924 r. Widoczni m.in.: prezes Związku Legionistów Polskich Walery Sławek, generał Władysław Sikorski, premier Władysław Grabski, gen. Józef Haller, gen. Tadeusz Jordan Rozwadowski, gen. Daniel Konarzewski, gen. Kazimierz Sosnkowski, biskup polowy WP Stanisław Gall.(fot. z zasobu NAC)
Rząd Grabskiego przygotował także i zgłosił w parlamencie projekt reformy rolnej, będącej – biorąc pod uwagę rolniczy charakter kraju oraz strukturę własnościową gruntów – aktem prawnym o podstawowym znaczeniu. Choć ustawa został przyjęta już po ustąpieniu gabinetu, a jej treść oraz późniejsze wykonywanie budziły wiele zastrzeżeń, także uregulowanie sprawy parcelacji stanowi zasługę ówczesnej ekipy. Jej znaczenie, podobnie jak pozostałych wymienionych wyżej zmian, okazało się o wiele trwalsze od rządu Grabskiego.
Warto wspomnieć, że choć za gabinetem nie stała żadna sformalizowana koalicja, nie mógł on działać bez poparcia sejmu. Z biegiem czasu sytuacja ta wymuszała na premierze coraz częstsze decyzje, które miały przychylnie usposabiać poszczególne stronnictwa. Rezultatem były roszady kadrowe i kompromisy. Człowiekiem Grabskiego od pracy politycznej w znaczeniu bismarckowskim („ludzie nie powinni widzieć, jak się robi kiełbasę i politykę”) został urzędnik Ministerstwa Skarbu Stanisław Kauzik. Swoista równowaga sił pomiędzy cieszącymi się zaufaniem poszczególnych partii ministrami przez długi czas zapewniała rządowi względnie stabilne poparcie w parlamencie, a zatem – demokratyczny mandat.
Premier Władysław Grabski z żoną przed domem zdrojowym w Krynicy, 1925 r. Widoczni także: minister sprawiedliwości Antoni Żyliński, minister robót publicznych Mieczysław Rybczyński, wojewoda krakowski Władysław Kowalikowski, wojewoda śląski Mieczysław Bilski i szef Kancelarii Cywilnej Prezydenta RP Konstanty Lenc (fot. z zasobu NAC)
Upadek
Wkrótce w gospodarce państwa ujawniły się trudności, wynikające z radykalnego charakteru dokonanych wcześniej zmian. Rząd zaczęło ponadto opuszczać szczęście. W 1924 r. Polskę nawiedziła powódź, a następnie dotknęła ją klęska nieurodzaju. Rygorystyczna polityka podatkowa spowodowała zmniejszenie produkcji i bankructwa przedsiębiorstw, wzmogło się bezrobocie. Z wysokim oprocentowaniem kredytów wiązał się zastój w inwestycjach. Brak inflacyjnej premii eksportowej oraz niski poziom produkcji zboża przełożyły się na niekorzystny bilans w handlu zagranicznym, to zaś spowodowało topnienie zapasów walut Banku Polskiego.
Ciosem dla gospodarki stała się wojna celna z Niemcami, która wybuchła w połowie 1925 r., gdy przestały obowiązywać preferencyjne dla Polski zapisy umów międzynarodowych, zmuszające zachodniego sąsiada do przyjmowania naszej produkcji. Utrata ponad 40% eksportu uderzyła w przemysł i spowodowała dalsze osłabienie złotówki. Gabinet, dążąc do stabilizacji sytuacji, pozyskiwał wysoko oprocentowane pożyczki zagraniczne i starał się wpływać na Bank Polski, aby ten skupował złotówki na giełdzie. Deficyt budżetowy rósł, co pokrywano także emisją bilonu (rząd miał takie prawo) i alternatywnych dla banknotów biletów zdawkowych.
Energia Grabskiego wypalała się w ciągłej walce z przeciwnościami, pojawiającymi się w różnych punktach rzeczywistości. Nie sprzyjała sytuacja międzynarodowa – prócz zaognienia stosunków z Niemcami zdecydowanie niekorzystne okazały się dla Polski postanowienia konferencji w Locarno, które osłabiły rangę zachodniej granicy RP i znaczenie sojuszu z Francją. Kryzys postabilizacyjny w rosnącym stopniu dotykał obywateli, czego rezultatem były coraz słabsze notowania rządu. Gdy w listopadzie 1925 r. szef Banku Polskiego Stanisław Karpiński odmówił dalszej wyprzedaży zapasów złota i walut, która mogłaby zatrzymać spadek wartości złotówki, Grabski podał się do dymisji.
Bilans
Premier w ciągu roku z męża opatrznościowego stał się „najbardziej znienawidzonym człowiekiem w Polsce”. Niezadowolenie społeczne, które narosło pod koniec jego rządów, stało się podglebiem dla ataków na ustrój demokratyczny i ułatwiło sukces zwolenników władzy silnej ręki. Już w 1926 r. dała się natomiast odczuć trwająca do początku światowego kryzysu w 1929 r. poprawa koniunktury gospodarczej, związana niewątpliwie z działaniami rządu Grabskiego. Instytucje i rozwiązania, wprowadzone w latach 1924–1925, w dużej mierze utrzymały się do wybuchu II wojny światowej, udowadniając tym samym swoją przydatność.
Choć powołany w warunkach kryzysowej mobilizacji i dysponujący nadzwyczajnymi środkami, powstały przed stu laty rząd Władysława Grabskiego działał w ramach procedur demokratycznych, wyznaczanych przez konstytucję marcową. Wiele ze zmian, które wprowadził, stanowiło wynik kompromisu pomiędzy większością reprezentowanych w parlamencie stronnictw. Istnienie przez dwa lata gabinetu o szerokim poparciu i tak dużych zasługach stanowi dowód – przy wszystkich słabościach premiera, rządu oraz ówczesnego ustroju – na wydolność systemu politycznego przed 1926 r. W pewnej perspektywie Grabski (a z nim polska demokracja) stał się ofiarą zjawiska odroczenia w czasie działania reform gospodarczych. Gdy sytuacja w kraju poprawiła się, władza była już w rękach majowych zamachowców.
