Urodził się 18 września 1953 r. w Krakowie jako syn Borysa i Elżbiety z d. Berg. Ukończył Lotnicze Zakłady Naukowe we Wrocławiu, a następnie podjął studia na Wydziale Mechanicznym Politechniki Wrocławskiej. Ukończenie szkoły wyższej zajęło mu nieco ponad 10 lat. Nie wynikało to jednak z jakiejś przesadnej niechęci do nauki, lecz z częstego udziału w wyprawach wysokogórskich.
Ostatecznie na podstawie pracy magisterskiej związanej poniekąd z tematyką górską („Wymagania wytrzymałościowe i technika asekuracji jako podstawowe problemy zastosowania lin alpinistycznych”) w 1983 r. udało mu się uzyskać tytuł magistra inżyniera.
Z miłości do gór
Jak wynika z powyższego, w tym okresie góry dla Aleksandra Lwowa były niezwykle istotne, jeśli nie najistotniejsze. Przygodę z nimi rozpoczął w 1970 r. w Górach Sokolich (Sokolikach). W 1972 r. został członkiem Koła Wrocławskiego Klubu Wysokogórskiego (potem Klub Wysokogórski we Wrocławiu). Wkrótce przyszła kolej na Tatry, w których m.in. jest autorem pierwszych polskich przejść środkowej turni na Kołowym Szczycie czy Czarnego Filara na zachodniej ścianie Łomnicy.
W kolejnych latach wspinał się w Alpach, Norwegii, Pamirze (Pik Rewolucji), Afganistanie (przejście nową drogą lewego filara szczytu Kohe Szachaur).
Końcówka dekady lat siedemdziesiątych przyniosła najwyższe góry. Na przełomie 1979/1980 r. Aleksander Lwow uczestniczył w zakończonej sukcesem zimowej wyprawie Andrzeja Zawady na Mount Everest (potem jeszcze wspinał się na najwyższy szczyt w 1986 i 1991 r.).
W Himalajach i Karakorum udało mu się dotrzeć na szczyty Manaslu (1984 r.; 8163 m), Lhotse (1986 r.; 8516 m), Czo Oju (1987 r.; 8201 m) i Gaszerbrum II (1993 r.; 8035 m). Dwukrotnie brał udział w wyprawach na K2 (1982 r., 1987/1988 r.; 8611 m) i Dhaulagiri (1983 r., 1985 r.; 8167 m).
Prawda o Broad Peak
W 1988 r. uczestniczył w pamiętnej wyprawie na Broad Peak (8051 m), podczas której wspólnie z Maciejem Berbeką próbowali zdobyć wierzchołek góry. Po niemal 8 godzinach ataku szczytowego i pogorszeniu pogody Aleksander Lwow na wysokości 7900 m zdecydował się na odwrót. Berbeka ruszył jednak w górę i osiągnął Rocky Summit (przedwierzchołek niższy od głównego o około 20 metrów), choć był przekonany, że dotarł na szczyt.
W tym czasie Aleksander Lwow oczekiwał na niego w namiocie, położonym na wysokości 7300 m. Tak opisywał on te chwile:
„Maciek nie powrócił do namiotu ani wieczorem, ani w nocy. Przez cały następny dzień zamieć nie słabła. W chwilach, kiedy pod naporem huraganu część namiotu unosiła się górę, byłem przekonany, że oto lada moment wiatr porwie mnie razem z moim wątłym schronieniem, uniesie jak balon i rzuci w przepaść […]. Była 19, gdy Maciek niczym zjawa dotarł do namiotu. Bez słowa stanął […] i czekał póki nie ściągnąłem mu raków. Był bardzo wyczerpany”1.
Dzięki pomocy kolegów: Mirosława Dąsala, Mirosława Gardzielewskiego i Krzysztofa Wielickiego udało się bezpiecznie wspinaczy sprowadzić na dół. W świat jednak poszła nieprawdziwa wiadomość o pierwszym zimowym zdobyciu Broad Peaku. O tym błędzie wiedzieli wszyscy uczestnicy wyprawy oprócz… Berbeki.
„Maciejowi nie powiedziano o pomyłce ani wtedy, ani później […]. Nikt się na to nie zdobył: leader nie, gdyż zupełnie co innego podał w świat, koledzy nie, gdyż skoro nie kierownik, to czemużby oni, ja nie, bo o wszystkim wiedziałem »z trzeciej ręki«, no a poza tym z miejsca mogłoby to być postrzegane jako próba bagatelizowania mojej »porażki«. Mimo odmrożeń Berbeka był bardzo szczęśliwy i nikt nie miał serca tego szczęścia burzyć, a im więcej czasu mijało, tym trudniej było to uczynić”2.
Sytuacja skomplikowała się jeszcze bardziej po powrocie do Polski, gdzie Berbekę uhonorowano medalem. Sprawa wyszła na jaw dopiero po kilku tygodniach, do czego przyczynił się Aleksander Lwow, a dokładnie – jego tekst w „Taterniczku”, w którym przyznał, że Berbeka nie dotarł na szczyt Broad Peaku, i dodał:
„Jest on niższy [przedwierzchołek] od głównego zaledwie o 17 metrów, lecz odległy od niego aż o ok. godzinę wspinaczki eksponowaną granią. Ta godzina więcej mogłaby po prostu Maćka zgubić. Może więc dobrze się stało, że nie zorientował się w swej pomyłce?”3.
Artykuł wywołał burzę w środowisku polskich wspinaczy, a Polski Związek Alpinistyczny oficjalnie przyznał, że nie udało się dotrzeć na szczyt góry.
* * *
Z zapisów ewidencyjnych Służby Bezpieczeństwa wynika, że w latach osiemdziesiątych XX w. bezpieka starała się zwerbować go jako tajnego współpracownika i zarejestrowała jako kandydata na TW. Do pozyskania jednak nie doszło. O tych próbach i swojej odmowie Aleksander Lwow pisał potem w swej książce4.
Aleksander Lwow w 1994 r. stworzył i przez 10 lat redagował właściwie pierwszy polski miesięcznik o tematyce górskiej „Góry i Alpinizm”.
Dwukrotnie uhonorowano go złotymi medalami „Za wybitne osiągnięcia sportowe”. W 1999 r. został „zbiorowym” laureatem nagrody Kolos za zimową wyprawę na Mount Everest.
Prezentowane fotografie Aleksandra Lwowa pochodzą z jego akt paszportowych, przechowywanych w zasobie Oddziałowego Archiwum IPN we Wrocławiu.
Więcej interesujących materiałów na profilu Archiwum IPN
1 Cyt. za: A. Lwow, „Zwyciężyć – znaczy przeżyć”, Kraków 1994, s. 172–173.
2 A. Lwow, „Zwyciężyć – znaczy przeżyć”, Kraków 1994, s. 176.
3 Cyt. za A. Lwow, „Zwyciężyć znaczy przeżyć. Broad Peak po raz pierwszy w zimie”, „Taterniczek” 1988, z. 2, s. 15.
4 Zob. A. Lwow, „Zwyciężyć – znaczy przeżyć”, Kraków 1994, s. 106–111.
