W relacji Tadeusza Świeckiego, przewodniczącego Obywatelskiego Komitetu Obrony Państwa na powiat płocki, o wtargnięciu bolszewików do Płocka czytamy:
„Huk dział wstrząsnął powietrzem. W okolicach mostu i płynących pancerek padały granaty i rwały się szrapnele (…). Uciekający wyrobnik przerażonym głosem zawołał do nas, że bolszewicy sforsowali okopy od strony Dobrzynia i są już w mieście”1.
Na kolej i do Rosji!
Pojawienie się bolszewików w pamięci mieszkańców Mazowsza północnego zapisało się w pamięci jako trudny czas. Wskazują na to relacje mieszkańców, w których powtarzają się informacje mówiące o masowych grabieżach i gwałtach w miastach oraz pustoszeniu obszarów wiejskich w poszukiwaniu pożywienia.
W miastach zajętych przez oddziały Armii Czerwonej bolszewicy poruszali się z bronią w ręku. Przeszukiwali mieszkania, zabierali kosztowności, pieniądze i rekwirowali odzież, bieliznę i obuwie. W miastach rabowali składy i sklepy. W Pułtusku:
„Rozbijali sklep za sklepem i zabierali wszystko. Furmanki czekały na rynku. Zapytani, dokąd towar będzie odprawiany, mówili: »Na kolej i do Rosji!«. Ze sklepami skończywszy zabrali się do domów. Początkowo domy drewniane i biedne omijali. Chodziło im o murowane, tam łupu więcej. Dochodziło do tego, że przechodniom zdejmowali buty z nóg i odzież”2.
Pułtusk nie był jednak odosobniony – podobne wydarzenia miały miejsce w większości mazowieckich miast. Należy jednak zaznaczyć, że postawa mieszkańców mazowieckich miast i miasteczek wobec bolszewików była uzależniona od pozycji społecznej, wykonywanego zawodu i zaangażowania w przygotowania do obrony.
Postawy ludności
Bolszewicy na obszarach wiejskich domagali się od miejscowej ludności dostarczania im określonych ilości bydła, trzody chlewnej, zboża i innych płodów rolnych. Chłopom, którzy wywiązywali się z polecenia sowieckich władz, płacono rublami lub wydawano pokwitowania z widniejącym na nich hasłem zapisanym w języku obcym:
„Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!”.
Łupem bolszewików padały też gospodarstwa zamożnych chłopów. Opornych chłopów karano dodatkowymi rekwizycjami, dochodziło nawet do morderstw. Bolszewicy zabierali chłopom nie tylko żywność i inwentarz, ale też (podobnie jak w miastach) odzież i bieliznę. Zmuszali też chłopów do pracy przy odbudowie mostów, zniszczonych przez wycofujące się oddziały polskie, oraz przy młóceniu zboża, wypieku chleba i kopaniu ziemniaków. Uzyskane towary i płody rolne były rekwirowane.
Postawa mieszkańców mazowieckich miast i miasteczek wobec bolszewików była uzależniona od pozycji społecznej, wykonywanego zawodu i zaangażowania w przygotowania do obrony.
Z życzliwością bolszewicy na Mazowszu północnym odnosili się jedynie do biedoty miejskiej, czyli do robotników rolnych i fornali. Określali ich mianem „towarzyszy” i nagradzali nominacjami na stanowiska wójtów i sołtysów3. Inne nastawienie mieli bolszewicy do zamożnych chłopów. Nie chcieli oni wydawać żołnierzom Armii Czerwonej żywności i bydła, które ukrywali w lasach. Często dochodziło więc do sytuacji, że zamożni chłopi byli zatrzymywani przez bolszewików jako zakładnicy do czasu, aż rodzina oddała określoną ilość żywności i bydła.
Warstwą społeczną, do której bolszewicy odnosili się z wielką niechęcią, było ziemiaństwo. Majątki ziemskie grabiono, zaś właścicieli, którzy nie zdążyli zbiec, skazywano na śmierć. Incydenty te miały miejsce w wielu miejscowościach na terenie Mazowsza północnego. W powiecie sierpeckim zamordowano m.in. właściciela majątku w Rościszewie – Jana Targowskiego – i właściciela majątku w Chamsku – Władysława Rychtera4.
Z wrogością bolszewików na Mazowszu północnym spotykali się też księża. Wielu spośród nich odpowiedziało pozytywnie na apel biskupa diecezji płockiej, Antoniego Juliana Nowowiejskiego, i pozostało w swoich parafiach. Nie brakowało też zatrzymań duchownych.
Opornych chłopów karano dodatkowymi rekwizycjami, dochodziło nawet do morderstw. Bolszewicy zabierali chłopom nie tylko żywność i inwentarz, ale też (podobnie jak w miastach) odzież i bieliznę.
Przykładem może tu być ks. kan. Leon Gościcki, proboszcz z Goworowa w dekanacie różańskim, którego bolszewicy aresztowali wraz z wikariuszem, ks. Stanisławem Nowakowskim. Spotkało się to z niezadowoleniem parafian, którzy domagali się wypuszczenia duchownych. Z prośbą o uwolnienie duchownych udała się do czerezwyczajki delegacja w składzie: wójt Stanisław Karolak, protestant-młynarz Wideman oraz miejscowy rabin Gerlic. Na skutek tego działania ks. kan. L. Gościcki został zwolniony z aresztu, ale w zamian za to uwięzieni zostali członkowie delegacji. Następnego dnia członkowie delegacji, wraz z ks. S. Nowakowskim, zostali zapędzeni do Różana. Uwięzionych wypuszczono dopiero po interwencji ks. kan. L. Gościckiego, któremu udało się przekonać bolszewików, że oburzona z powodu aresztowania księdza i rabina ludność będzie na tyłach ich armii robić dywersję.
Z wrogością bolszewików na Mazowszu północnym spotykali się księża. Wielu spośród nich odpowiedziało pozytywnie na apel biskupa diecezji płockiej, Antoniego Juliana Nowowiejskiego, i pozostało w swoich parafiach.
Obecność duchownych wśród parafian, mimo grożącego im niebezpieczeństwa ze strony bolszewików, miała wpływ na nastroje patriotyczno-religijne panujące wśród mieszkańców Mazowsza północnego. Efektem działalności i postawy duchowieństwa był masowy udział mieszkańców miast i wsi Mazowsza północnego w nabożeństwach – tak niedzielnych, jak i w dni powszednie.
Grupą społeczną, która inaczej niż pozostali postrzegała bolszewików, była mazowiecka biedota wiejska. Wśród tej grupy ludności można wskazać postawy bardzo skrajne – od radosnego powitania, aż po wrogość. Radość towarzyszyła tym chłopom, którzy wierzyli, że przy pomocy bolszewików odbiorą ziemię właścicielom majątków ziemskich. W Leszczynie Księżym niedaleko Bielska
„wybudowano na powitanie bolszewików bramę triumfalną przybraną kwiatami i czerwonymi flagami”5.
Z przejawami sympatii bolszewicy spotkali się też w Siecieniu, w którym dziewczęta ofiarowały im kwiaty. W wielu folwarkach na Mazowszu północnym o bolszewikach mówiono: „nasi idą”6. Niechlubne zachowania na Mazowszu występowały też wśród służby dworskiej. Ludność ta wskazywała bolszewikom miejsca, gdzie zakopane były srebra i kosztowności oraz gdzie ukrywano konie i bydło. Zdarzały się też sytuacje, w których służba dworska sama brała czynny udział w rabunku majątków ziemskich.
Wśród biedoty wiejskiej, co należy wyraźnie podkreślić, były osoby, które odznaczały się patriotyczną postawą. Wynika to z relacji Antoniego Włoczewskiego, w której czytamy:
„Ludność tutejsza, a głównie służba folwarczna zachowała się z całą godnością, jak na prawdziwych Polaków przystało. Służba np. folwarku Bożewo własność folwarczną chroniła przed łupieżcami, jakby swoją, rozumiejąc, że dobro jednostek jest dobrem ogólnym (…)”7.
Powyższa relacja pozwala stwierdzić, że biedota wiejska nie wykazywała jednoznacznego nastawienia w stosunku do bolszewików. Jej postawa była uzależniona od relacji chłopi-dwór i możliwości uzyskania korzyści majątkowych.
Ante portas
Mieszkańcy Mazowsza północnego doświadczyli najazdu bolszewickiego w kontekście powszechnej biedy, która była następstwem pierwszej wojny światowej. W miastach pojawienie się bolszewików wywołało wśród mieszkańców atmosferę strachu i chęć zaangażowania w przygotowania do obrony miasta.
Biedota wiejska nie wykazywała jednoznacznego nastawienia w stosunku do bolszewików. Jej postawa była uzależniona od relacji chłopi-dwór i możliwości uzyskania korzyści majątkowych.
Na represje ze strony bolszewików na Mazowszu północnym najbardziej narażeni byli przedstawiciele elit – lokalne władze, duchowieństwo i klasy posiadające. Na agitację komunistyczną, prowadzoną przez bolszewików, najbardziej podatne były najuboższe warstwy mazowieckiego społeczeństwa, czyli robotnicy rolni i fabryczni.
Bolszewicy na Mazowszu północnym wobec ludności cywilnej stosowali przemoc, grabieże i gwałty, a z polskimi żołnierzami rozprawiali się bezwzględnie i ze szczególnym okrucieństwem. W obliczu najazdu bolszewickiego nastąpiła jednak mobilizacja całego społeczeństwa, dzięki której doszło do przełomu w walkach na Mazowszu. Zadecydowało to o dalszych losach wojny polsko-rosyjskiej w 1920 roku.
1 T. Świecki, F. Wybult, Mazowsze Płockie w czasach wojny światowej i powstania państwa polskiego Toruń 1932, s. 361.
2 Cyt. za J. Szczepański, Wojna 1920 roku w powiecie pułtuskim, Pułtusk 1990, s. 20-21.
3 „Żołnierz Polski” 1920, nr 146, s. 3-4; „Ojczyzna” 1920, nr 36, s. 2; „Do Pracy” 1928, nr 20, s. 8.
4 „Kurier Płocki” 1920, nr 242, s. 1; „Kurier Warszawski” 1920, nr 246, s. 2.
5 T. Kuźmiński, Wieś w walce o Polskę Ludową 1910-1920, Warszawa 1960, s. 253.
6 Ibidem, s. 254.
7 A. Włoczewski, Z inwazji bolszewickiej. Bożewo, „Kurier Płocki”, 1920, nr 210, s. 3.
