Pawiak – więzienie istniejące w Warszawie od lat trzydziestych XIX w. – już 2 października 1939 r. został przejęty przez Niemców. W listopadzie 1940 r. znalazł się w granicach getta. Funkcjonował do sierpnia roku 1944, jako największe na ziemiach polskich więzienie polityczne. W czasie Powstania Warszawskiego został zburzony. Obecne Muzeum Więzienia Pawiak, powstałe w 1965 r., wzniesiono na ocalałych fundamentach gmachu i fragmentach piwnic.
Pawiak – miejsce kaźni
Szacuje się, że w latach 1939–1944 przez Pawiak przeszło ok. 100 tys. więźniów, z których 37 tys. zginęło w egzekucjach, zostało zamordowanych w czasie przesłuchań lub zmarło z powodu obrażeń poniesionych w wyniku tortur, a także z powodu chorób, wycieńczenia i głodu.
Około 60 tys. więźniów Pawiaka zostało wywiezionych do niemieckich obozów koncentracyjnych, najwięcej do KL Auschwitz-Birkenau. Ostatnie transporty – do KL Gross-Rosen i KL Ravensbrück – wysłano jeszcze 30 lipca 1944 r., a ostatnie zbiorowe egzekucje przeprowadzono w sierpniu, w czasie Powstania Warszawskiego. Celem oprawców było zdążenie przed zbliżającym się frontem sowieckim – nie tylko ze zgładzeniem jak największej liczby znienawidzonej ludności podbitego kraju, ale również z zatarciem śladów zbrodni.
Świadectwa zbrodni
Jednym z więźniów Pawiaka był Leon Wanat, nauczyciel, uczestnik kampanii wrześniowej i ruchu oporu. Przetrzymywany był przez ponad cztery lata (maj 1940 – lipiec 1944), a ponieważ pracował w kancelarii więzienia, miał doskonały wgląd w jego funkcjonowanie. Po wojnie napisał książkę dokumentalno-wspomnieniową Za murami Pawiaka, która była wielokrotnie wznawiana. To i inne świadectwa z tego miejsca kaźni robią wstrząsające wrażenie.
Strona pierwsza odpisu protokołu przesłuchania świadka Leona Wanata – byłego więźnia Pawiaka – z 3 czerwca 1946 r., kiedy to zeznawał przed członkiem Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Niemieckich w Łodzi, sędzią Sabiną Krzyżanowską (z zasobu AIPN)
W Archiwum IPN znajduje się raport Delegatury Rządu na Kraj dotyczący tajnych egzekucji w Warszawie w okresie od maja 1943 r. – po powstaniu w getcie – do momentu wybuchu Powstania Warszawskiego. Dokument ten został oparty na materiałach kontrwywiadu działającego na Pawiaku. Autorzy raportu, poza rozstrzeliwaniami w ruinach getta, odnotowują również wcześniejsze miejsca, w których osadzeni byli mordowani:
„W pierwszych latach wojny egzekucje więźniów odbywały się bądź w Ogrodzie Sejmowym przy ul. Wiejskiej (1939), bądź poza miastem – w słynnych Palmirach (1940–[19]41), gdzie znalazło śmierć tysiące ofiar, czy też w lasach piaseczyńskich w okolicach Pyr ([19]42 r.). Niemcy dążyli do maskowania zbrodni. Zacierali ślady mogił zbiorowych, niejednokrotnie karali śmiercią zabłąkanych świadków egzekucji. Ofiary wywożono z więzienia samochodami, przeważnie nocą lub o świcie”.
Dalej w dokumencie mowa jest m.in. o powstaniu w getcie i eksterminacji Żydów, o wielkiej fali aresztowań, jaka miała miejsce w Warszawie od 15 maja 1943 r., o prowadzonych w ślad za tym brutalnych śledztwach – potwornych torturach, jakim poddawano więźniów, wreszcie o zbiorowych egzekucjach, w tym największej – z 29 maja, w której zginęło ponad pięćset osób.
Kopia maszynopisu tekstu Delegatury Rządu na Kraj pt. „Tajne egzekucje w Warszawie (Pawiak) 1942–1943” (strona pierwsza), b.d. Pada w nim m.in. (pisownia oryginalna): „[…] od chwili zniszczenia ghetta warszawskiego, od początku maja [19]43 r., zaczynają się masowe egzekucje na terenie zburzonej dzielnicy” (fot. z zasobu AIPN)
Hitlerowskie ludobójstwo i hitlerowska propaganda
Genezę i szokujące okoliczności tego i innych mordów w ruinach getta – w bliskim sąsiedztwie Pawiaka, tak że strzały były w więzieniu dobrze słyszalne – opisują także świadkowie, byli więźniowie. W Archiwum IPN znajduje się bogata dokumentacja ich zeznań przed Główną Komisją Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce.
Felicjan Loth, chirurg w szpitalu więziennym, na przesłuchaniu z 1 października 1947 r. powiedział:
„Sposoby odróżnienia transportu do obozu i na egzekucję były takie, że w wypadku transportu egzekucyjnego nigdy nie pytano lekarzy, czy dany więzień nadaje się do transportu czy nie, zabierano chorych, a czasami umierających”.
Michał Przerwa-Tetmajer, zatrudniony w więziennej stolarni, 21 października 1947 r. zeznawał, że więźniom wywożonym na rozstrzelanie
„kazano wychodzić z cel i zabierać z sobą wszystko. Później zostawiali wszystkie rzeczy […] i wyprowadzano ich w bieliźnie z zaklejonymi czy też zagipsowanymi ustami i powiązanych ładowano do samochodu. Sceny takie widziałem przez szczelinę w murach […]. Po pewnym czasie przyjeżdżały zakrwawione samochody”.
Przerażające wieści o masowych zbrodniach z końca maja i pierwszych dni czerwca 1943 r. szybko rozeszły się po Warszawie. Na murach pojawiły się hasła: „Pawiak pomścimy”, malowane przez młodzież z Organizacji Małego Sabotażu „Wawer”, o której pisał Aleksander Kamiński w Kamieniach na szaniec.
W akowskim „Biuletynie Informacyjnym” z 10 czerwca 1943 r. zamieszczono artykuł, w którym masakrę na Pawiaku porównano do niedawno odkrytej zbrodni katyńskiej. Oburzenie, z jakim Niemcy donosili światu o masowych grobach w Lesie Katyńskim, trafnie zostało zdemaskowane jako cyniczny chwyt hitlerowskiej propagandy – obciążając Sowietów, okupanci niemieccy chcieli odwrócić uwagę od własnego ludobójstwa.
Więcej interesujących materiałów na profilu Archiwum IPN
