Za zgodą aliantów już w Teheranie i przy końcu wojny w Jałcie Stalin uzyskał panowanie nad Europą Wschodnią i mógł tam zaprowadzić sowiecki system komunistyczny, na co niewątpliwie liczył od 1920 r. Stalin był pierwszym wygranym tej wojny i mógł krok po kroku, metodycznie i w sposób przemyślany podbić i przekształcić kraje w zupełnie obcy im system, i to kraje, w których nie było dotąd większych wpływów komunistycznych.
„Skomunizować Polskę to czyste szaleństwo”
– miał powiedzieć Winston Churchill do Anthony’ego Edena w rozmowie o powojennych losach Polski. A sam Stalin uspokajał Stanisława Mikołajczyka podczas rozmów na Kremlu w sierpniu 1944 r., w czasie trwania Powstania Warszawskiego, słowami: „komunizm pasuje Polsce jak siodło krowie”, zapewniając go, że nie ma zamiaru wpływać na polityczny porządek w Polsce po swym zwycięstwie.
Krwawy plan Stalina
Rzecz trudna nie okazała się jednak niemożliwa, co trzeba z przykrością stwierdzić.
„A jednak udało się. Nie bez silnego oporu, z krwawą wojną domową, z represjami na niespotykaną skalę, z emigracją poważnej części narodowej siły intelektualnej – ale sowietyzacji Polski dokonano. Został zrealizowany okrutny plan Stalina ujarzmienia całego narodu w imię ideologii, która była temu narodowi zupełnie obca. Stalinowski plan sowietyzacji wychodził z jednego prostego założenia: do zwycięstwa komuniści wcale nie potrzebowali poparcia większości narodu. Wystarczyła, jak się okazało, ślepo oddana komunizmowi, gotowa na wszystko mniejszość, aby za pomocą terroru i wyrafinowanej demagogii społecznej zniewolić większość”
– pisał Mikołaj Iwanow w swej książce1.
Plan Stalina sowietyzacji Polski był dalekosiężny i obliczony na etapy. Wódz Kraju Rad nie spieszył się z zakładaniem komunistycznego i z pochodzenia sowieckiego państwa. Od razu jednak pokazał po Jałcie, jak będzie wpływał na rządy kraju, który zdobył. Porwanie do Moskwy szesnastu przywódców Polski Podziemnej, krwawy terror wobec partyzantki antykomunistycznej, likwidacja przeciwników politycznych, rozbicie i wrogie przejęcie partii: Polskiej Partii Socjalistycznej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, które miały stworzyć demokrację ludową wspólnie z Polską Partią Robotniczą, wreszcie zastraszenie całej ludności to były te pierwsze uderzenia, które torowały drogę mniejszościowej ekipie komunistycznej, tworzącej w ten sposób podwaliny nowego ustroju.
Porwanie do Moskwy szesnastu przywódców Polski Podziemnej, krwawy terror wobec partyzantki antykomunistycznej, likwidacja przeciwników politycznych, rozbicie i wrogie przejęcie PPS i PSL, wreszcie zastraszenie całej ludności to były te pierwsze uderzenia, które torowały drogę mniejszościowej ekipie komunistycznej.
Stalin nie chciał jawnego ustroju komunistycznego w Polsce, rządów partii komunistycznej. Zachowywał na początku – zarówno wobec aliantów, jak i ludności polskiej – pozory utrzymania suwerenności i ustroju demokratycznego w tworzonym na nowo państwie polskim, respektując referenda i wybory, których wyniki można zawsze, mając władzę, z góry ustalić. Uspokajał gorliwych polskich komunistów ze Związku Patriotów Polskich i niedobitki z Komunistycznej Partii Polskiej z Wandą Wasilewską na czele, że nie zamierza wcielić Polski do ZSRS, na co niektórzy liczyli, i zrobić z niej siedemnastej republiki. Tłumaczył, że lepiej, by partia rządząca nazywała się robotnicza niż komunistyczna, że w polskich warunkach komunizacja lub sowietyzacja powinna przebiegać w sposób przemyślany i dostosowany do polskich realiów, że na czele kraju musi stać władza polska, a nie sowiecka.
Mając długie doświadczenie w rządach komunistycznych – od leninowskich zasad partyjnych w latach 20. do własnych rządów dyktatorskich w latach 30. – Stalin dokonywał po wojnie w Europie Wschodniej eksperymentu ustrojowego, zastosowania sowieckiego komunizmu do innych warunków i przekształcenia krajów opornych drogą nie rewolucji, lecz ewolucji w ustroje komunistyczne, z czasem o orientacji narodowej. W krajach podbitych, a także dla świata panowała nadal propaganda internacjonalnego komunizmu, i ścigano „secesję” takiego Władysława Gomułki za „odchylenie nacjonalistyczno-prawicowe”, ale były to tylko wewnętrzne nieporozumienia w ustroju z pozoru polskim, a w istocie sowieckim i zależnym wprost od Moskwy.
Stalin stworzył typ państw-atrap, opartych na policyjnej i wojskowej władzy grupy komunistów zatwierdzanych w Moskwie, państw całkowicie pozorowanych, jedynie zachowujących formy rządów w krajach europejskich. Po kilku latach oporu, walk, pacyfikacji powstał taki twór w Polsce i utrzymał się przez dziesięciolecia mimo kryzysów i krwawo tłumionych buntów. Państwo sowieckie trwało w Polsce prawie pół wieku i przeżyło Stalina.
Ćwierć wieku zwłoki
Widmo komunizmu krążyło nad Polską od roku 1920, ale wtedy zostało radykalnie powstrzymane. Uzyskaliśmy ćwierć wieku czasu, zanim na skutek wojny i układów międzynarodowych zostaliśmy na sowiecki komunizm skazani. Czy jednak wcześniej zdawano sobie sprawę z tego zagrożenia, czy istniała świadomość rozmiarów tego niebezpieczeństwa? Partia komunistyczna w Polsce międzywojennej miała niewielkie znaczenie, choć zdarzyło się paru posłów komunistycznych w Sejmie. Nie było warunków rewolucyjnych, by ZSRS mógł „wyzwalać” lud polski, Włodzimierz Lenin w 1920 r. był zawiedziony tym, że polscy robotnicy nie poparli najazdu na Warszawę. Istniała frazeologia antybolszewicka, ale nie było większej wiedzy o tym, co się dzieje w zrewolucjonizowanym kraju sąsiednim. Wywiad polski miał utrudnioną sytuację, bo Polskę postrzegano jako jednego z głównych wrogów, a w Rosji panowała szpiegomania, donosicielstwo i ścisła kontrola policyjna.
Nastawienie państwa polskiego było antykomunistyczne, istniały też środowiska, które zajmowały się tym zagrożeniem naukowo i propagandowo. Od końca lat 20. wychodziły wydawnictwa antykomunistyczne, miesięcznik „Walka z Bolszewizmem”, biuletyn „Prawda o Komunizmie”, w których pisano o światowych zakusach sowieckiego komunizmu. Jednym z głównych autorów był Henryk Glass, nie tylko publicysta i teoretyk, ale też działacz harcerski i wychowawca młodzieży. Od lat 20. publikował prace o niebezpieczeństwie komunizmu dla Polaków, zwłaszcza jego wpływu na młode pokolenie, m.in. Obrona Polski przed bolszewizmem, Uwagi o rewolucji komunistycznej, Komunizm a dziecko, Ofensywa komunizmu i drogi przeciwdziałania.
Po zwycięstwie Stalina w II wojnie został już tylko jeden totalitaryzm, który miał bezwzględny cel.
Niedawno Instytut Pamięci Narodowej przypomniał tego zasłużonego, a zapomnianego działacza, wydając nieznaną dotąd, bo niepublikowaną jego książkę Mein Kampf Józefa Stalina. Rewolucyjna strategia i taktyka komunistycznego imperializmu. Napisał ją Glass w 1949 r. na emigracji w Londynie pod pseudonimem Adalbert Rock, obawiając się o tę część rodziny, która pozostała w kraju. Jest to syntetyczna prezentacja założeń rewolucji komunistycznej, jej światowych już celów i jawnie terrorystycznych metod. Po zwycięstwie Stalina w II wojnie został już tylko jeden totalitaryzm, który miał bezwzględny cel, w propagandzie komunistycznej nazywany walką z kapitalizmem, a w rezultacie, jak to sformułował autor, obalenie cywilizacji zachodniej, jej wszystkich osiągnięć, praw i wartości na czele z chrześcijaństwem.
Tytuł jest bardzo trafny. Stalin miał również swój Mein Kampf, tyle że nie ogłaszał go tak gromko i ostentacyjnie jak jego błazeński konkurent. Był politykiem poważnym, podstępnym i bezwzględnym, tym bardziej niebezpiecznym niż operetkowy, też groźny, ale pochopny, z zachwyconą nim publicznością niemiecką, Hitler. Autor książki wyczytał nauki Stalina z jego pism i artykułów, głównie z Zagadnień leninizmu. Były one rozwinięciem marksistowskiej teorii w przejętą od Trockiego praktykę działania rewolucji permanentnej. Oparta na terrorze i zniszczeniu, miała być stosowana w samej Rosji i w międzynarodówkach na świecie. Glass dokonał tu pierwszego chyba porównania dwóch totalitaryzmów, zestawił poglądowo w formie tabeli metody ich działania. Były identyczne z wyjątkiem ideologii międzynarodowej komunizmu i narodowej – niemieckiej – nazizmu.
Książka Glassa to rodzaj metodycznego manifestu antykomunistycznego (napisanego po doświadczeniach lat 20., pobycie na terenach rosyjskich i po finale II wojny) obliczonego na potrzeby emigracji, ale też dla publiczności zachodniej, mało świadomej zagrożenia komunistycznego. Napisana skrótowo i hasłowo, była wyraźnie przeznaczona do tłumaczenia i wydania po angielsku. Niestety, nigdy do tego nie doszło. Autor wydawał jeszcze na emigracji pomniejsze prace i większą pt. Metody ekspansji komunizmu. Dzieje ukształtowania systemu w latach 1919–1939 pod pseudonimem Stanisław Jankowski, a pod własnym nazwiskiem, jako działacz harcerski, Młodzi walczą 1912–1920, W pracy i walce. Życiorysy szesnastu wybitnych Polaków XX wieku. W ślad za tą niewielką książką warto by zebrać i wydać jego najważniejsze prace, niedostępne i zapomniane, podobnie jak należy koniecznie przypomnieć sylwetkę tego ciekawego, o bogatej biografii, niezwykle zasłużonego człowieka.
Glass powoływał się w swej książce na pracę Józefa M. Bocheńskiego pt. Filozofia bolszewizmu napisaną pod pseudonimem Józef Miche i wydaną w Rzymie zaraz po wojnie, w 1946 r. Brat Józefa, Adolf, który bohatersko zginął pod Ankoną w lipcu 1944 r., opublikował miesiąc wcześniej w „Orle Białym” artykuł Polska w polityce Stalina. Był on w pełni świadomy sytuacji, w jakiej znajdzie się Polska po zwycięstwie Stalina. W czerwcu 1944 r., między Teheranem a Jałtą, pisał:
„Skład osobowy Związku Patriotów [Polskich] w Moskwie zdaje się wskazywać, że w naszym wypadku marszałek Stalin zamierza zastosować politykę ewolucyjną. Skład »Patriotów« zdaje się wskazywać, że Sowietom zależy na wyrobieniu przeświadczenia, że nie dążą do wprowadzenia ustroju komunistycznego w Polsce, aczkolwiek rząd przez nich przygotowany ma być Rosji niezmiernie bliski. […] Pozbawienie Polski niepodległości odbywałoby się tak powoli i tak stopniowo, że właściwie nie bardzo wiadomo, kiedy by się należało oburzać. W rezultacie cały program mógłby zostać zrealizowany bez większego oporu czynników zachodnich”2.
Bocheński przewidywał, że (w dalszej perspektywie) jest to część większego planu rosyjskiego, który dzisiaj się zadziwiająco sprawdza:
„Starym celem nacjonalizmu rosyjskiego jest Moskwa jako »Trzeci Rzym« po Rzymie cezarów i rzymskich papieży – nowy ośrodek Europy i Azji. W interesie nacjonalizmu rosyjskiego jest dziś niewątpliwie rozszerzenie się ustroju kolektywistycznego. […] W interesie międzynarodowego kolektywizmu, jak i w interesie rosyjskiej racji stanu, zdaje się leżeć skomunizowanie grupy państw leżących między Niemcami i Rosją”3.
Bocheński napisał to w 1944 r.
Zanim Stalin zdobył pół Europy po wojnie, był już przed nią nieobalalnym dyktatorem w sowieckiej Rosji. W końcu lat 30., po Wielkiej Czystce, gdy zlikwidował wszystkich konkurentów, był nie tylko następcą i kontynuatorem Lenina, Dzierżyńskiego, Trockiego (którego ścigał i zlikwidował aż na drugiej półkuli), lecz stał się zupełnie samodzielnym dyktatorem z nieograniczoną władzą.
Był zarazem rewolucjonistą i kontrrewolucjonistą, posługiwał się ideologią i propagandą komunistyczną, ale wcale się nią nie kierował, jeśli nie chciał. Likwidował zarówno mniejszości narodowe, ukraińskich chłopów, jak i wiernych mu komunistów. Stworzył z czasem państwo uniwersalne, komunistyczne w formie, narodowe w treści (lub odwrotnie), by w czasie „wojny ojczyźnianej” odwoływać się już do Rosji, a nie obowiązującego dotąd komunizmu, bronić Rosji, a nie rewolucji.
W 1956 r. nastąpiło pewnego rodzaju qui pro quo. Gomułkę skojarzono z internowanym prymasem Stefanem Wyszyńskim.
Po likwidacji KPP w 1938 r., bo była „przesiąknięta elementem szpiegowskim”, także w Polsce dostrzegano te przemiany w „ojczyźnie światowego proletariatu”. Polski badacz Franciszek Ancewicz w książce Stalinowska koncepcja państwa na tle ewolucji ustrojowej ZSRS, wydanej w Wilnie w 1939 r., zastanawiał się nad „cezaropapizmem” Stalina, czyli jego nieograniczonym jedynowładztwem, w którym łączyła się wszelka władza świecka oraz wyższa ideowa i duchowa, jak to było w wypadku rosyjskich carów, zwierzchników również prawosławia4.
Polska Rzeczpospolita sowiecka?
Dzieje powstawania tego obcego, ale z polskim już udziałem, sowieckiego państwa komunistycznego są już nieźle poznane i opisane przez historyków w licznych pracach źródłowych, opisowych i interpretacyjnych, zwłaszcza przez badaczy Instytutu Pamięci Narodowej. Robert Spałek w cennej i wciągającej książce Na licencji Moskwy przedstawił dzieje i dokonania pierwszego „triumwiratu” PRL, czyli rządów agenta bezpośredniego Bolesława Bieruta i wiernych Moskwie towarzyszy: Jakuba Bermana i Hilarego Minca, a także „komunistę krajowego” Gomułkę, stopniowo usuwanego przez ekipę moskiewską, w końcu oskarżonego o „odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne” i internowanego w latach 1951–1954. Jeśli pierwsi to tylko wierni wykonawcy woli Moskwy, a Berman to „szara eminencja”, minister do wszystkiego, bez wyraźnego stanowiska rządowego, to Gomułka w schizmach i walkach o ortodoksję w komunizmie był pierwszym wrogiem i dziwne, że ocalił głowę, co nie zdarzało się często w innych krajach „demoludów”.
„Rewolucja w Polsce miała być łagodna”
– pewnie w porównaniu z sowiecką – zapewniał Jerzy Goldberg-Borejsza, ale taka okazała się tylko wobec towarzyszy, a nie przeciwników czy zwykłych obywateli.
W 1956 r. nastąpiło pewnego rodzaju qui pro quo, nieporozumienie, które polegało na tym, że internowanego Gomułkę skojarzono z internowanym prymasem Stefanem Wyszyńskim jako więźniami sumienia i po zwolnieniu obu potraktowano Gomułkę jako męża opatrznościowego, który teraz pokieruje krajem. W październiku przeciwstawił się Nikicie Chruszczowowi, planom dalszej nacjonalizacji i komunizacji rolnictwa, a według legendy uratował też od najazdu sowieckiego, takiego jak w Budapeszcie.
Ale październik, jak powiadano, skończył się w listopadzie i razem z tym reformy komunizmu, a przywódca kraju satelickiego nie mógł wyrwać się nie tylko z tego układu, ale i już samoczynnego mechanizmu tego ustroju, który się utrwalił i działał bezwzględnie w kraju podległym. Gomułka musiał wrócić na dawne tory systemu i po wymuszonej przez ZSRS w 1968 r. interwencji w Czechosłowacji, i po kolejnej fali protestów w 1970 r. (podobnie jak w 1956 r.) podjął samobójczą decyzję strzelania do robotników.
Hańba domowa
Po wojnie Polska znalazła się w tragicznym położeniu, o wiele gorszym niż za zaborów, bo był już tylko jeden totalitarny zaborca, który nie tylko rządził terrorem, ale niszczył kraj ekonomicznie, gospodarczo, społecznie, a też moralnie i duchowo, podcinając podstawy egzystencjalne polskiej społeczności.
Bezpieka i NKWD łamały i niszczyły ludzi, którzy nie wytrzymywali fizycznie i psychicznie, ale jeszcze bardziej ponurym zjawiskiem była zdrada niewymuszona, nieraz dobrowolna i chętna.
W walce politycznej, po pokonaniu przeciwników i zniszczeniu podziemia niepodległościowego, chodziło o sowietyzację społeczeństwa, rozbicie go za pomocą inwigilacji, infiltracji i indoktrynacji, mechanizmu donosów i denuncjacji, stworzenia sytuacji, by każdy był wrogiem każdego. W bardzo skutecznej walce z organizacjami konspiracyjnymi posługiwano się w śledztwach torturami i groźbami, szantażem i obietnicami.
Wymuszano informacje groźbami wobec rodzin i bliskich. To były sytuacje tragiczne, skomplikowane, nieraz wymykające się jednoznacznej ocenie. I pojawiały się przypadki zdrady. Z tego powodu schwytano i zamordowano przywódców wielu oddziałów partyzanckich: Hieronima Dekutowskiego „Zaporę”, Zdzisława Brońskiego „Uskoka”, Józefa Franczaka „Lalka”. Danutę Siedzikównę „Inkę” wydała Regina Mordas-Żylińska „Regina”, Mieczysława Dziemieszkiewicza „Roja” jego młodociana narzeczona Alina Burkacka.
Bezpieka i NKWD łamały i niszczyły ludzi, którzy nie wytrzymywali fizycznie i psychicznie, ale jeszcze bardziej ponurym zjawiskiem była zdrada niewymuszona, nieraz dobrowolna i chętna ludzi, którzy przedtem działali w wojennej konspiracji. Takim, też często różnym i skomplikowanym przypadkom, poświęcona jest zbiorowa praca Oblicza zdrady o ponad dwudziestu postaciach, które poszły na współpracę z sowieckim systemem. Najbardziej może złowrogą grupą było kilku sędziów pochodzących z Armii Krajowej, takich jak Mieczysław Widaj, Kazimierz Drohomirecki, Jan Hryckowian, którzy przeszli na stronę komuny i wydawali wyroki śmierci na ludzi, z którymi stali przedtem w jednym szeregu. Są też postaci kontrowersyjne, ludzie wcześniej zasłużeni, jak Jan Rzepecki, Jan Mazurkiewicz, gen. Stanisław Tatar, założyciel Paxu Bolesław Piasecki. Jedną z tajemnic komunizmu, zwłaszcza sowieckiego i jego służb, była umiejętność wciągania do współpracy wszelkimi sposobami, nie tylko brutalnymi, ale i perswazyjnymi, ideowymi, pragmatycznymi. Jak często się podkreśla, różnica w totalitaryzmach polegała na stosunku do kolaboracji.
Budowa sowieckiego systemu totalitarnego polegała na represjach, które obejmowały całe społeczeństwo, niszcząc i naruszając wszelkie stosunki międzyludzkie. Posługiwano się ludźmi, którzy poszli na współpracę, zdrajcami, agentami, kolaborantami, partyjną agenturą wpływu, tworząc społeczeństwo podbite i zdezintegrowane. Według instrukcji z 1946 r. wydanej przez Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego do walki z podziemiem niepodległościowym, by stworzyć skuteczną sieć agenturalną, nakazywano
„werbować jednego informatora na dziesięć gospodarstw i jednego na każdy dom w mieście”5.
Po stanie wojennym w 1981 r. liczba agentury sięgała 100 tys.
Wielka smuta PRL
Co się działo, gdy zabrakło wodza Józefa Stalina?6 Po jego śmierci w 1953 r. system wcale się nie skończył. Przetrwał swego założyciela, utrwalił się, stał się podstawą dalszego bytu ZSRS, tyle że ulegał przemianom i korektom, jako że nie stało takich osobowości jak Stalin, który wykończył wybijających się konkurentów, a też dowódców wojskowych potrzebnych w czasie nadchodzącej wojny. Przetrwał jedynie Ławrientij Beria, ale i ten został szybko zlikwidowany przez współtowarzyszy, którzy powrócili do początków rewolucji i leninowskiej władzy kolegialnej.
Wówczas i w Polsce nastąpił okres niepewności, wyczekiwania na to, co zdarzy się w Moskwie, wyglądania instrukcji dalszej polityki. Były już podskórne ruchy aparatu i partii, niepewnych przyszłości, ale też mało zrozumiałe akcje przeciwne: nagle największy atak przeciw Kościołowi, proces przeciw Kurii Biskupiej w Krakowie, bp. Czesławowi Kaczmarkowi, uwięzienie prymasa Wyszyńskiego. Temu zagadkowemu okresowi bezkrólewia w latach 1953–1956 poświęcona jest zbiorowa praca IPN Między śmiercią Stalina a powrotem Gomułki. Wprawdzie zebrane w niej studia omawiają nie procesy w łonie władzy, a głównie programy ideowe wprowadzane do systemów wychowania, oświaty, kultury, a więc projekty indoktrynacji społeczeństwa, ale w ten sposób pokazują mechanizm wpływu systemu jeszcze nadal stalinowskiego na kształtowanie ludzkiego życia, zachowań i wyborów, orientację w świecie, nową mentalność.
Po strajku głodowym w Poznaniu, gdy nie oszczędzano krwi, nastąpiło bezkrwawe odsunięcie poprzedników i poniekąd odnowienie systemu.
Dopiero po ucieczce Józefa Światły na Zachód w końcu 1953 r., a właściwie po jego audycjach – prawie rok później – w Radiu Wolna Europa, w których zdradzał „tajemnice bezpieki i partii”, zaczął się ruch na szczytach władzy i w resortach represji, który miał na sumieniu dziesiątki tysięcy zamordowanych Polaków, a setki tysięcy (oblicza się na ponad 300 tys.) przepuszczonych przez więzienia i obozy pracy. Ale większy ruch zrobił się dopiero po zagadkowej śmierci Bieruta w Moskwie wiosną 1956 r. To było hasło do odnowy systemu, którą to sztukę opanowano w systemie sowieckim, mianując nową ekipę, która dyskredytowała poprzednią i dekretowała swą nową wiarygodność.
Po dość długim antrakcie, po strajku głodowym w Poznaniu, gdy nie oszczędzano krwi, nastąpiło bezkrwawe odsunięcie poprzedników i poniekąd odnowienie systemu w Październiku ’56. To była ta niby odwilż, „pieredyszka”, kiedy pierwszy raz Sowieci musieli zaakceptować samorodnego Gomułkę. Ale październik, jak powiadano, skończył się w listopadzie. Takie były reguły gry, aż do Wojciecha Jaruzelskiego włącznie.
Polska Rzeczpospolita Ludowa była sowieckim systemem, który opierał się na zbrodni założycielskiej.
Czym zatem była PRL? Polska Ludowa – wytwór powstały i trwający z inspiracji stalinowskiej. Nie tylko sprytna, ale i złośliwa podmiana, fałszywka, kamuflaż, sowiecka „maskirowka”, mająca opanować i zrewolucjonizować państwo, które stało na przeszkodzie w drodze do podboju świata, a którego wcześniej się jednak trochę obawiano (podobno Stalin miał duży szacunek dla Józefa Piłsudskiego). Historycy i politolodzy zastanawiają się nad zagadką PRL, czy była suwerenna bez niepodległości, czy niepodległa bez suwerenności, zarządzana wprost z Moskwy czy przez przedstawicieli, nadzorców i wykonawców w kraju; kolonią czy postkolonią według bardziej aktualnych kategorii.
To wszystko jest ważne, ale najważniejsze wydaje się to, jak powstawała. Polska Rzeczpospolita Ludowa była sowieckim systemem, który opierał się na zbrodni założycielskiej, wymordowaniu takiej liczby Polaków – zwłaszcza z elit, które mogłyby rządzić – by nikt nie myślał o oporze; na fałszerstwach władzy, terrorze i stałej kontroli, by ukryć zbrodniczą działalność; na udziale w tym mordzie nowych Polaków, na wciągnięciu ich w tryby sowieckiego systemu i uzależnieniu, z którego już się nie wyrwą. Zbrodnia założycielska deprawuje i zniewala na zawsze. To działało do końca, Jaruzelski był ostatnim, wiernym jak Bierut, wykonawcą woli sowieckiej, już samoczynnym, bo wypełniał za Sowietów ich plan, wysyłając wojsko przeciw własnemu narodowi.
Czy powstał w Polsce typ homo sovieticus? Czy powstał nowy socjalistyczny naród PRL? Czy też po 1989 r. rzeczywiście pozbyliśmy się sowieckiej infekcji?
Nie ma złudzeń, długi cień sowieckiego komunizmu padał i na wychodzącą z niego Polskę po 1989 r., zaburzał pamięć, fałszował tę najciemniejszą przeszłość. Powstawały mylące opinie i sprzeczne przekazy, naginające fakty do bieżących interesów politycznych. Potrzebna jest więc dalsza praca nad rozplątywaniem wątków Polski nazywanej Ludową. Nieoceniona będzie tu książka Sprzeczne narracje, w której wielu autorów rozważa zasadność licznych sporów pojawiających się w przestrzeni publicznej i medialnej. Historycy rozważają w niej takie kwestie, jak: „wojna domowa czy nowa okupacja?”; „bandy reakcyjnego podziemia czy powojenne podziemie niepodległościowe?”; „polscy komuniści czy bolszewicy w Polsce?”; „wojna z narodem” vs „mniejsze zło”?; „PRL – własność PZPR czy ojczyzna Polaków?”.
Takie i podobne rozważania muszą prowadzić do postawienia następnych pytań – jaki był ostateczny wpływ sowieckiego komunizmu na społeczeństwo polskie, czy powstał w Polsce typ „homo sovieticus”, czy powstał nowy socjalistyczny naród PRL, czy też po 1989 r. rzeczywiście pozbyliśmy się sowieckiej infekcji? Bo dekomunizacja ani głębsze rozrachunki polityczny i moralny nie zostały dokonane. Tkwimy w tym jeszcze, a tu już nowe czasy, sowiecki komunizm zmienił się w rosyjski imperializm, a Stalin może jawić się w obecnej Rosji nie tylko jako wiekopomny wódz narodu, ale i patron, mąż opatrznościowy, który łączy biały i czerwony carat, komunizm i nacjonalizm…
* * *
Cytat w czołówce tekstu przytaczam za: M. Iwanow, Komunizm po polsku. Historia komunizacji Polski widziana z Kremla, Kraków 2017. Iwanow jest rosyjskim historykiem osiadłym w Polsce w latach 80. Zna dobrze zarówno dzieje Związku Sowieckiego, jak i PRL. Jest autorem pierwszej książki o operacji polskiej NKWD w latach 1937–1938: Pierwszy naród ukarany (1991).
Tekst pochodzi z numeru 4/2024 „Biuletynu IPN”
1 M. Iwanow, Komunizm po polsku…, s.6.Pytanie, czy określenie „wojna domowa” jest tu właściwe, skoro była to interwencja państwa obcego z udziałem sił Armii Czerwonej, NKWD, Smierszu, zastępami doradców wojskowych i służb specjalnych, przy wykorzystaniu na początku sowieckiego prawa wojennego wobec całej ludności.
2 A.M.Bocheński, Polska w polityce Stalina, „Arcana” 6/2013, s.113–114.
3 Ibidem, s.110–111.
4 Informacja za: M.Maciejowski, Sprawcy „Operacji (anty)Polskiej” 1937–1938. Szkice, biogramy, Łomianki 2021, s.23–24.
5 Cyt. za: Oblicza zdrady?, red. K. Krajewski, Warszawa 2021, s. 13.
6 Określenie „wieka smuta” w podtytule pojawia się nie w znaczeniu emocjonalnym, lecz źródłowym, historycznym, tj. odnoszącym się do okresu chaosu i upadku w Rosji na początku XVII w. i interwencji polskiej w 1612 r. PRL to niejako sowiecki odwet nie tylko za rok 1920, ale i za 1612, który jest obecnie obchodzony w Rosji jako święto narodowe.
