Jolanta Szostek została przewodniczącą, Andrzej Liss wiceprzewodniczącym, a Anna Spychalska – sekretarzem Prezydium Komitetu Założycielskiego. Najpierw jednak pracownicy dwóch wydziałów wystąpili do dyrektora fabryki, by ten zgodził się na zorganizowanie zebrania informacyjnego w sprawie utworzenia komitetu.
Czy chcesz wstąpić do nowych związków?
Dzień później, tj. 3 września, o godzinie 13.00, po uprzedniej akceptacji kierownictwa zakładu, odbyła się narada przedstawicieli wydziałowych. W jej trakcie wyłoniono siedmioosobową delegację, która pojechała do Gdańska na pierwsze spotkanie informacyjno-organizacyjne nowych związków. Całość nagrano na magnetofon, dlatego pracownicy „Polfy” mogli wysłuchać w radiowęźle zakładowym, o czym to w Gdańsku mówiono.
Wyjazdy do gdańskiego MKZ odbywały się w każdy poniedziałek. Plenum MKZ trwało długo, nierzadko kończyło się po północy. Potem trzeba było jeszcze wrócić do Starogardu. Na miejscu przepisywano m.in. przez sześć kalek pozyskane wiadomości i rozwieszano na związkowych tablicach. Nie na wszystkie artykuły i teksty zgadzała się tzw. cenzura zakładowa: zrywano m.in. cytaty z książki Rozmowy z katem, czy encyklopedyczne definicje słów: socjalizm, demokracja, komunizm itp.
Po pewnym czasie do struktury należały 43 zakłady z miasta i gminy.
„Cenzura” ingerowała także w treść audycji radiowęzła, ale transmisję z Bydgoszczy z marca 1981 r. udało się jeden raz zaprezentować. Tylko ten jeden raz, ponieważ zaplanowana na popołudnie powtórna emisja nie została wyemitowana na skutek interwencji dyrektora fabryki.
Z początkiem września 1980 r. zawiązywano związkowe struktury także w innych miejscach tj. zakładach pracy i instytucjach stolicy Kociewia. W Nadbałtyckich Zakładach Przemysłu Skórzanego „Neptun” od 2 grudnia szefem Prezydium Komisji Zakładowej był Leon Wiczanowski, w Fabryce Mebli Okrętowych „Famos” – Paweł Głuch, który zastąpił Henryka Rzoskę (przewodniczącego komitetu założycielskiego).
Z chwilą wyboru komisji zakładowej, w „Famosie” ustała działalność Rady Zakładowej. Początki działalności komitetu założycielskiego nie były łatwe, nowym związkowcom trudno było się porozumieć z dyrekcją. Chcieli zwalniać nielubianych kierowników, a nawet lekarzy zawodowych, oczekiwali przyznawania dodatków za pracę w warunkach szkodliwych czy zniesienia tzw. trzeciej zmiany. Na propozycje te nie zawsze przystawali zarządzający fabryką. Przez ponad dwa pierwsze miesiące działacze KZ nie mieli nawet jednego pokoju do dyspozycji.
We wrześniu 1980 r., na życzenie dyrekcji zakładu, która nie wierzyła, że NSZZ będzie cieszył się popularnością, wśród załogi przeprowadzono referendum. Zawierało ono pytanie:
„Czy chcesz wstąpić do nowych związków?”.
Ku zaskoczeniu pomysłodawców plebiscytu, okazało się, że raptem pięć osób w przedsiębiorstwie negatywnie odpowiedziało na indagację, a pozytywnie opiniowali ją nawet ci, którzy zasiadali w zarządzie „Famosu”.
Brak dostępu do środków masowego przekazu zainspirował Kociewiaków, by wydawać biuletyn „Nasz Głos. Pismo społeczno-kulturalne NSZZ w Starogardzie”.
98 procent kierowców i mechaników starogardzkiego oddziału PKS zadeklarowało przejście ze Związku Zawodowego Transportowców i Drogowców do NSZZ. 28 września w sali konferencyjnej zakładów „Centra” dokonali oni wyboru Komisji Zakładowej, zwanej Komitetem Robotniczym. Na czele stanął Tomasz Kaszuba. W bazie, na skutek presji załogi, odwołano Bogdana Ramusiaka (dyrektora naczelnego), a po rejestracji Związku majątek Rady Zakładowej przekazano w posiadanie KZ. Sztandar KZ PKS został, jako pierwszy w Starogardzie, poświęcony w czasie wyjątkowej uroczystości w dniu 5 grudnia 1981 r., na co z „wielką dumą, radością i zazdrością” patrzyli przedstawiciele innych komitetów zakładowych „Solidarności” z regionu.
Jest masa spraw do załatwienia…
Zanim doszło do elekcji Komitetu Robotniczego w starogardzkim oddziale PKS, 16 września 1980 r., w świetlicy „Centry”, delegaci z ponad trzydziestu komitetów założycielskich NSZZ regionu powołali Tymczasowy Miejski Komitet Założycielski „Kociewie”. Pierwotnie Tomasz Kaszuba miał zostać szefem „Kociewia” – był nawet fizycznie podobny do Lecha Wałęsy i przekonywująco przemawiał – ale nie wyraził na to zgody.
W tej sytuacji przewodniczącym Prezydium MKZ Kociewie został Leon Wiczanowski, a od tej pory tworzyli to ciało jeszcze m.in.: Roman Cherek ze Szpitala w Kocborowie, Kazimierz Ciecholiński z Huty Szkła, Paweł Głuch z „Famosu”, Tomasz Kaszuba (wiceprzewodniczący) z PKS, Danuta Stasiak z „Centry” i Jolanta Szostek (wiceprzewodnicząca) z „Polfy”. Najważniejsze zadanie, jakie stało przed nowo utworzoną strukturą kociewską, to:
„włączyć się w struktury NSZZ i pomoc organizacjom, które dopiero powstają”.
W momencie utworzenia oddziału kociewskiego przystąpiło do niego 31 przedsiębiorstw z terenu Starogardu. W miesiąc później do miasta przyjechała Alina Pienkowska i Jan Lityński. Oboje zachęcali do tworzenia lokalnej struktury analogicznie, jak gdański MKZ. Znowu sala w „Centrze” zapełniła się po brzegi.
Czas bezpośrednio poprzedzający zjazd regionalny gdańskiej „Solidarności” obfitował w spory co do przyszłości MKZ Kociewie.
Działacze MKZ Kociewie prężnie działali od samego początku – nie zgodzili się na proponowanego przez KM PZPR kandydata na stanowisko dyrektora Wojewódzkiego Przedsiębiorstwa Handlu Wewnętrznego.
Po pewnym czasie do struktury należały 43 zakłady z miasta i gminy. Jej działacze zbierali się w pomieszczeniu Miejskiego Domu Kultury, w dawnym kinie „Sputnik” przy ulicy Sobieskiego – przydzielonym przez Naczelnika miasta, a szef „Kociewia” wszedł do Krajowej Komisji Porozumiewawczej w charakterze obserwatora, bez prawa udziału w głosowaniach:
„Jola Szostek umożliwiła mi spotkanie z Wałęsą i on mówi: »Nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś został członkiem KKP«”
– wspominał Wiczanowski.
Oprócz lokalu, miejska struktura otrzymała numer telefonu, maszynę do pisania. Działalność prowadzono w dwóch pokojach i przedpokoju. Powstało biuro interwencyjne:
„Mieliśmy świadomość, że jest masa spraw do załatwienia”.
Niektóre z nich były dwojakiej natury:
„Poszczególnych kierowników trzeba było usunąć, a niektórych wręcz bronić przed usunięciem”.
Cały czas rejestrowano organizacje związkowe z byłego powiatu starogardzkiego: samego Starogardu, ale i Pelplina, Czarnej Wody, Skórcza, Skarszew i Zblewa. Leon Wiczanowski nie narzekał na relacje z miejscowym establishmentem PZPR i władzami miasta:
„Mieliśmy stosunki bardziej niż dobre. Komitet PZPR starał się nam nie przeszkadzać. Zresztą usunięto I sekretarza po strajkach”.
Deska widział sprawę nieco inaczej:
„Był to bardzo pracowity czas. Dużo spraw było podpisanych, a często nie realizowanych”.
O zasadności istnienia lokalnej organizacji przekonywał Wiczanowski:
„W Starogardzie i byłym powiecie ogrom spraw do załatwienia był najróżniejszy. To były sprawy życiowe, od braku miejsca w przedszkolu do nie przyjęcia człowieka do szpitala, a nasz głos w Gdańsku nie był słyszany. »No radźcie sobie sami« – mawiano. U nas było rozżalenie, że najważniejsze gremia w »Solidarności« – mówią na szerokim forum, że chodzi o sprawy ludzkie, ale w Gdańsku nie miał się tym kto zająć. Dlatego chcieliśmy mieć własny region. W Gdańsku mówiono tylko o potrzebie kolejnych strajków, solidarnościowych, nie solidarnościowych. Ludzie z prowincji nie wiedzieli już o co mają strajkować”.
Brak dostępu do środków masowego przekazu zainspirował Kociewiaków, by wydawać biuletyn „Nasz Głos. Pismo społeczno-kulturalne NSZZ w Starogardzie”. Przełamać barierę informacyjną miała również sekcja propagandowa MKZ Kociewie, której zadaniem było publikowanie i kolportaż materiałów związkowych.
I WZD Regionu Gdańskiego w lipcu 1981 r. przypieczętowało koniec MKZ Kociewie. Delegaci, w tym większość ze Starogardu Gdańskiego, przegłosowali uchwałę o powołaniu Oddziałów Zarządu Regionu w dziewięciu miastach, także w Starogardzie Gdańskim.
Działały i inne niemniej ważne: ekonomiczno-finansowa, kulturalna i organizacyjno-prawna. Ważną częścią aktywności były próby rozwiązywania problemów w budownictwie mieszkaniowym, choć to było karkołomne zadanie, bo działacze nie posiadali żadnych mocy sprawczych, a ponosili ogromną odpowiedzialność.
Ważnym zadaniem do realizacji była poprawa zaopatrzenia w artykuły spożywcze i związane z tym zagadnieniem samo funkcjonowanie placówek handlowych w mieście. Zmartwieniem, któremu starano się zaradzić, była budowa domu kultury, podczas której środki finansowe miały zostać zmarnotrawione. Społeczność Starogardu Gdańskiego dotykały też typowe dla innych miejsc w kraju bolączki – niedobór żłobków i przedszkoli, złe funkcjonowanie komunikacji miejskiej oraz słaby sygnał emisyjny drugiego kanału TVP.
Razem czy osobno?
Czas bezpośrednio poprzedzający zjazd regionalny gdańskiej „Solidarności” obfitował w spory co do przyszłości MKZ Kociewie. Wiadomo było, że w Teatrze Muzycznym w Gdyni zapadnie rozstrzygająca decyzja. Poróżnieni delegaci starogardzcy nie zdołali wypracować wspólnej strategii, bo ścierały się dwie koncepcje. Leon Wiczanowski zakładał, że jest miejsce na istnienie, obok dużych regionów, również tych mniejszych, jak właśnie Kociewie. Przeciwną wizję mieli m.in. Paweł Głuch, Jolanta Szostek, Jarosław Deska i Zygmunt Noga, którzy optowali za strukturą regionalną wpisaną w województwo oraz formacją pomocniczą regionu (oddział) w ramach ZRG. W miarę zbliżania się I Walnego Zebrania Delegatów, szeregi zwolenników „secesji” topniały: z 29 delegatów, czterech pozostało wiernych idei odrębności, co i tak można uznać za dobry wynik, wiedząc jakim poddawani byli naciskom.
Piotr Szubarczyk, który popierał Wiczanowskiego, wspominał o przyjeździe Aliny Pienkowskiej do Starogardu:
„Spotkanie z Alinką przysłaną przez Bogdana Borusewicza odbyło się w »Famosie«. Bardzo emocjonalnie, zdecydowanie wystąpiła przeciw MKZ Kociewie. Nawet do tego stopnia, że stwierdziła, że tych, co chcą odrębności regionu kociewskiego należałoby nazywać prowokatorami”.
I WZD Regionu Gdańskiego w lipcu 1981 r. przypieczętowało koniec MKZ Kociewie. Delegaci, w tym większość ze Starogardu Gdańskiego, przegłosowali uchwałę o powołaniu Oddziałów Zarządu Regionu w dziewięciu miastach, także w Starogardzie Gdańskim. Zwolennicy włączenia Kociewia do Gdańska wygrali też wybory do gdańskiego Zarządu Regionu. Mandaty z listy cząstkowej uzyskali Achilles Gałązka (ZOZ), Jarosław Deska (Polfa) i Waldemar Ludew (Centra/Ema-Elektron). Oni też kierowali terenowym oddziałem ZRG powstałym po wyborach. Głuch został kierownikiem, a zastępcą – Zdzisław Drężek.
Ważnym wydarzeniem w dziejach starogardzkiej „Solidarności”, kiedy chwilowo ustała konfrontacja, były obchody święta 3 maja 1981 r. MKZ Kociewie współorganizował z tej okazji jedno z największych wydarzeń w historii miasta – mszę św. na starogardzkim rynku, w której, według różnych danych, udział wzięło około 15 tys. osób. Drugim istotnym wydarzeniem była przedwyborcza wizyta Lecha Wałęsy i jego spotkanie z mieszkańcami miasta na stadionie Wierzycy. Frakcja działaczy MKZ Kociewie przeciwna spotkaniu zmuszona została przez Leona Wiczanowskiego do opuszczenia komitetu organizacyjnego. Na stadion przybyło około 3,5 tys. osób, a niepogodzeni z manifestacją poparcia dla Wałęsy aktywiści starogardzkiej „Solidarności” zrzucili tablicę MKZ sprzed wejścia do budynku.
