Od początku rządów w powojennej Polsce celem komunistów były rządy monopartyjne. Dla stworzenia pozorów pluralizmu dopuszczono do legalnego działania inne partie, w tym PPS. Zwłaszcza socjaliści byli potrzebni do narodowego uwierzytelnienia nowej władzy. W przeciwieństwie do ruchu komunistycznego, nie byli oni powszechnie utożsamiani z moskiewską agenturą.
PPS „lubelska” początkowo była partią koncesjonowaną, podporządkowaną pepeerowcom. Jednak z biegiem czasu zaczęła wybijać się na niezależność. Mniej więcej od połowy 1946 r. spory z komunistami nasilały się. Na łamach pism pepeesowskich alarmowano o dyktatorskich zapędach PPR czy też o jej wszechwładzy w resorcie bezpieczeństwa.
Coraz częściej dochodziło do napięć między liderami obu partii. W znanym artykule na łamach „Robotnika” Edward Osóbka-Morawski, ówczesny przewodniczący CKW PPS, twierdził, że to jego formacja lepiej „poprowadzi sztandar jedności narodu”.
Pepeesowcy wierzyli, że to oni powinni przewodzić w budowie nowego ustroju. Do tego próbowali też przekonać Moskwę.
Umowa o jedności działania
Komuniści nie chcieli niezależnej PPS. Poprzez swoją agenturę próbowali bezskutecznie doprowadzić do wymiany kierownictwa partii.
28 listopada 1946 r. doszło do podpisania umowy o jedności działania między PPR i PPS. Oficjalnie porozumienie miało gwarantować równorzędność obu partiom, socjalistom zagwarantowano określone stanowiska w aparacie państwowym. Jednak, jak następnie się okazało, stanowiło ważny element procesu ich podporządkowywania. W umowie pepeesowcy zgodzili się na utworzenie w przyszłości jednej partii z komunistami.
Dokument narzucał też socjalistom wrogi stosunek wobec PSL. To było równie istotne, bowiem pepeesowcy próbowali zachowywać równowagę w relacjach z komunistami i ludowcami, uchodzącymi za ostatnią siłę opozycyjną w powojennej Polsce.
Krok po kroku
W 1947 r. doszło do kilku wydarzeń, które miały przyspieszyć proces wchłaniania socjalistów. W pierwszych powojennych wyborach parlamentarnych ze stycznia 1947 r. – choć niedemokratycznych –PPS otrzymała największą liczbę mandatów, a premierem został jej sekretarz generalny – Józef Cyrankiewicz. Jednak ten sukces okazał się pozorny. „Wyborom” towarzyszyła pacyfikacja PSL, a to z kolei oznaczało, że komuniści mogli skupić się na ostatniej przeszkodzie na drodze do rządów monopartyjnych, czyli PPS.
Działacze PPR coraz mocniej ingerowali w decyzje kierownictwa PPS. Choćby przed posiedzeniem Rady Naczelnej przeprowadzali rozmowy ostrzegawcze, stosowali także szantaże. Podczas Rady dokonano wymiany na stanowisku przewodniczącego Centralnego Komitetu Wykonawczego PPS. Coraz bardziej krnąbrnego wobec pepeerowców Osóbkę-Morawskiego zastąpił Kazimierz Rusinek.
Komuniści postanowili krok po kroku testować postawę socjalistów. A ta reakcja okazywała się dla nich pomyślna – socjaliści nie stawiali istotnego oporu. Na przełomie maja i czerwca 1947 r. doszło do aresztowania niezależnych socjalistów, działających w okresie II wojny światowej w PPS-WRN. Wśród osadzonych znalazło się wielu cenionych i doświadczonych działaczy partii, w tym Kazimierz Pużak. Działacze PPS „lubelskiej” nie wstawili się za swoimi dawnymi towarzyszami, a w swojej prasie zamieścili artykuł w pełni zgodny z instrukcjami Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Pepeesowcy milcząco godzili się na komunistyczny terror, ale także na tworzenie podwalin ustrojowych PRL – m.in. uruchomienie instytucji cenzury.
W październiku 1947 kierownictwo PPS „lubelskiej” w specjalnej uchwale pozytywnie odniosło się do utworzenia Kominformu, czyli Biura Informacyjnego Partii Komunistycznych i Robotniczych. Powstanie tej organizacji oznaczało przyspieszenie stalinizacji, czyli także marginalizację formacji socjalistycznych i wprowadzenie rządów monopartyjnych w państwach bloku wschodniego. Procesy wchłaniania trwały już m.in. w Rumunii, a następnie zaczęły się też w kolejnych krajach.
Ostatnią próbą zawalczenia o swoją podmiotowość przez działaczy PPS był wrocławski kongres partii, który odbył się w grudniu 1947 r. Podczas zjazdu większość delegatów, w tym przedstawicieli kierownictwa, opowiadała się za dalszym niezależnym funkcjonowaniem ich partii i przeciwstawiła się naciskom na zjednoczenie z PPR.
Rozprawa z CUP
W 1948 r. komuniści postanowili zwiększyć presję wobec pepeesowców. Pretekstem do tego okazała się rozprawa z Centralnym Urzędem Planowania. Na czele CUP stał działacz PPS – Czesław Bobrowski, a sama instytucja również stanowiła bastion socjalistów.
W lutym 1948 r. działacze PPR – Hilary Minc, Eugeniusz Szyr i Jakub Berman – rozpoczęli nagonkę na CUP. Zarzucali urzędowi nieprawidłowe podejście do zagadnienia produkcji, ale rzeczywistym powodem były różnice, jakie dzieliły PPR i PPS w poglądach na sprawy gospodarcze. Podczas gdy komuniści chcieli upaństwowienia, socjaliści opowiadali się za trójsektorowym systemem gospodarczym – pozostawieniem drobnego rzemiosła i handlu w prywatnych rękach oraz ważnej roli sektora spółdzielczego. Komuniści potwierdzili swoją dominację, doprowadzając do dymisji Bobrowskiego i jego współpracowników.
Zgoda na „zjednoczenie”
Wobec narastającej presji i dominacji komunistów, Cyrankiewicz w marcu 1948 r. podjął decyzję o zgodzie na połączenie z PPR. Nim do tego doszło, jego partia miała zostać odpowiednio przygotowana. Z kierownictwa PPS usuwano tych socjalistów, których uznawano za opornych wobec „zjednoczenia”. Ich miejsce zastępowali agenci PPR lub działacze w pełni podporządkowani tej formacji.
Wewnątrz PPS doszło do masowych czystek. Kryteria eliminacji zostały tak przygotowane, aby z partii można było usunąć każdego niepożądanego w nowej formacji. Jeszcze w grudniu 1947 r. różnica w liczebności PPS i PPR wynosiła 100 tysięcy członków (PPR – 820 tys., PPS – 713 tys.), zaś rok później pepeerowców było już dwukrotnie więcej (PPR – 1 mln, PPS – ok. 530 tys.).
Kongres zjednoczeniowy PZPR w pełni potwierdził dominację PPR. Cyrankiewicz w swoim referacie wprost przyznał, że to komuniści byli przywódcami ruchu robotniczego, mówił także o wielkości ideologicznych osiągnięć PPR, zaś swoje dawne autorytety z PPS określił mianem „przewodników ideologii burżuazyjnej”. Uznawał też, że jego partia odciągała robotników od rzeczywistej walki, którą prowadzili komuniści.
„Chcąc ująć rolę PPS w sposób krótki, zwięzły i dosadny, należy powiedzieć, że jej twórcy i przywódcy, przeniknięci ideologią nacjonalistyczną i rojący marzenia o Polsce w granicach z 1772 roku, postanowili wyzyskać szyld socjalizmu, by wprzęgnąć masy robotnicze Polski do rydwanu walki o odbudowanie szlachecko-burżuazyjnego państwa polskiego”
– grzmiał podczas kongresu zjednoczeniowego dawny przywódca „lubelskiej” PPS.
