Był zawodowym żołnierzem, mężem, ojcem dwojga dzieci. Przez 24 lat pełnił posługę kapłańską wśród Polaków na Podolu. Otwarcie i czynnie angażował się w działalność charytatywną. Dzięki swej wierze i determinacji w działaniu w ciągu niespełna 10 lat wybudował 20 nowych kościołów, 29 mieszkań dla księży, dwa gmachy seminaryjne, dom dla ubogich, odbudował dziewięć starych świątyń. Wśród wiernych cieszył się niekwestionowanym autorytetem, przez urzędników sowieckich uznawany był z kolei za „fanatyka” i „ekstremistę”.
Życie przed kapłaństwem
Władysław Wanags urodził się 7 kwietnia 1931 r. w łotewskiej wsi Strody w rodzinie Pawła i Łucji z domu Szumskiej1. Dzieciństwo chłopca przypadło na okres kształtowania się młodego państwa łotewskiego, które po zakończeniu I wojny światowej zdobyło niepodległość, a w 1921 r. zostało uznane przez międzynarodowe gremia i stało się członkiem Ligi Narodów. Niedługo jednak Władysław się cieszył z niezawisłości swojego kraju, albowiem już w czerwcu 1940 r. Łotwa znalazła się w granicach ZSRS2.
W pewnym momencie Władysław ciężko zachorował. Lekarze nie potrafili mu pomóc. Wtedy zaczął częściej chodzić do kościoła oraz więcej się modlić. Pojawiły się nieporozumienia z żoną, która sprzeciwiała się temu, aby dzieci chodziły z ojcem na Msze św.
W 1948 r. Władysław ukończył siedmioletnią szkołę, po czym przez 4 lata pracował w kołchozie. Następnie został powołany do wojska. Jego jednostka stacjonowała w Gwardziejsku, na terenie Prus Wschodnich. Ukończył szkołę podoficerską, po czym został dowódcą oddziału, później dowódcą plutonu, a w końcu dowódcą baterii. W 1956 r. został zdemobilizowany w stopniu starszego sierżanta3.
Jeszcze podczas służby w wojsku ożenił się z Rosjanką o imieniu Walentyna. Po powrocie do Łotwy urodziła mu się córka Łucja. W 1961 r. przyszła na świat druga córka, której nadano imię Rita. W pewnym momencie Władysław ciężko zachorował. Lekarze nie potrafili mu pomóc. Wtedy zaczął częściej chodzić do kościoła oraz więcej się modlić. Pojawiły się nieporozumienia z żoną, która sprzeciwiała się temu, aby dzieci chodziły z ojcem na Msze św. Ponadto okazało się, że kobieta była już niegdyś w związku małżeńskim, dlatego drugi ślub z Władysławem został uznany za nieważny. Po jakimś czasie Wanags spotkał inną kobietę, którą bardzo pokochał. Razem chodzili do kościoła, śpiewali w chórze. Jednak jego przeznaczeniem było zupełnie inne życie4.
Wobec powołania
Po kilku latach niepewności i poszukiwań duchowych, w 1969 r. Władysław wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Rydze. W Związku Sowieckim seminaria istniały tylko w Kownie i Rydze. Przed rozpoczęciem studiów w seminarium każdy kandydat musiał uzyskać pozwolenie od KGB, ponieważ wszystkie uczelnie duchowne na terenie ZSRS znajdowały się pod nadzorem władz. Przed udzieleniem zgody proponowano każdemu kandydatowi współpracę, która polegać miała na dostarczaniu informacji z życia duchownych. Kandydaci, którzy na to się godzili, bardzo często nie dostawali pozwolenia na studia. Podczas rozmowy z Władysławem funkcjonariusze KGB proponowali mu pracę zakrystiana zamiast studiów w seminarium. Odpowiedź Wanagsa była następująca:
„To jest wola Boża i muszę ją wypełnić. Nie mogę sprzeciwiać się Bogu”5.
W seminarium Władysław Wanags doświadczał wsparcia wykładowców, którzy pomagali mu, gdy myślał, że nie poradzi sobie z nauką. Przez długi czas opiekował się nim ks. Piotr Upienieks, a po jego śmierci – ks. Victors Pentjušs, który potajemnie prowadził nowicjat zakonu księży marianów. Święcenia kapłańskie otrzymał 2 sierpnia 1973 r. z rąk bp. Valerijansa Zondaksa, po czym postanowił wstąpić do zakonu mariańskiego. Pierwsze śluby zakonne złożył w roku 1975, a wieczyste – w 19796.
Po pewnym czasie bp Vaivods skierował ks. Wanagsa na Ukrainę do Gródka Podolskiego, gdzie mieszkało wielu polskich katolików, którzy potrzebowali kapłana. Po otrzymaniu zgody od władz państwowych ks. Władysław wyjechał na Ukrainę.
Posługę kapłańską ks. Władysław Wanags zaczął pełnić jako wikariusz parafii w Łatgalii, a potem w Lipawie, gdzie dominowali protestanci, nie licząc ateistów. Wanagsowi udało się w ciągu kilku miesięcy znacznie rozbudzić życie katolickie w mieście, co z kolei zwróciło na niego uwagę sowieckich służb specjalnych. Aktywność Władysława bardzo niepokoiła proboszcza parafii lipawskiej, który w końcu zwrócił się do administratora apostolskiego Rygi i Lipawy, bp. Juliansa Vaivodsa, z prośbą przeniesienie nadgorliwego wikariusza do innej placówki. Po pewnym czasie bp Vaivods skierował ks. Wanagsa na Ukrainę do Gródka Podolskiego, gdzie mieszkało wielu polskich katolików, którzy potrzebowali kapłana. Po otrzymaniu zgody od władz państwowych ks. Władysław wyjechał na Ukrainę7.
Swoją pierwszą Mszę św. w nowej parafii odprawił w Środę Popielcową, 23 lutego 1977 r. Już po kilku dniach pobytu Wanagsa na Ukrainie, w kaplicy pojawił się pracownik z KGB. Przyszedł tam w celu uzyskania informacji o nowym proboszczu. Ksiądz zaprosił gościa do stołu, a sam poprosił gospodynię, aby z najbliższego sklepu przyniosła butelkę dobrego alkoholu. Podczas rozmowy gość próbował zadawać różne pytania, nie zapominając przy tym o kieliszku, co z kolei szybko doprowadziło go do stanu nietrzeźwości. Po spotkaniu z Wanagsem funkcjonariusz poinformował przełożonych:
„To kapłan bałtycki, nie fanatyk, szkody nam nie zrobi”8.
Proboszcz i KGB
Początkowo wierni nie mieli zaufania do Wanagsa. Wiedzieli, że ukończył szkołę wojskową, był niegdyś żonaty, miał dzieci, przypuszczali więc, że mógł być agentem KGB. Jednakże już niebawem sytuacja diametralnie się zmieniła9.
9 kwietnia 1977 r., w Wielką Sobotę, tuż przed uroczystą Mszą zapaliła się kaplica. Ksiądz Wanags, gdy tylko o tym się dowiedział, natychmiast rzucił się do ratowania niewielkiej świątynki. Wszedł po drabinie na palący się dach i, zdjąwszy sutannę, zaczął nią dusić ogień, lecz pożar ciągle rozpalał się na nowo.
„Pewnie jest tu coś, co roznieca pożar!”
– pomyślał sobie.
I faktycznie, gdy rozejrzał się, zauważył jakiś podejrzany, dymiący przedmiot. Bez zastanawiania wychwycił go z ognia i zrzucił na ziemię. Gdy ludzie podeszli bliżej, zobaczyli, że była to butelka z palącą się smołą. Pożar udało się ugasić, kapłan natomiast dostał kilka dotkliwych oparzeń, co jednak przekonało do niego ludzi, że to nie jakiś przebieraniec czy nasłany agent, ale jednak prawdziwy ksiądz rzymskokatolicki10.
„Ludzie nie mogli wyjść z podziwu. Zaczęli modlić się za mnie. W ten sposób Pan Bóg pozwolił mi zdobyć ich serca. Wrogowie zaś myśleli, że jak spali się kaplica, to winę zrzuci się na nowego księdza, a wtedy sami parafianie go wypędzą. Zawiedli się”
– wspominał po latach ks. Wanags11.
Wzrost autorytetu Władysława Wanagsa wśród ludzi na nowo zwrócił na niego uwagę władzy lokalnej. Funkcjonariusze KGB korzystali z każdej okazji, aby skłonić kapłana do współpracy. Po jednej z rozmów, długiej i męczącej, której celem była propozycja współpracy, Wanags, udając, iż nie rozumie istoty rozmowy, wyciągnął pieniądze i podał je swojemu rozmówcy. A gdy ten się oburzył, że nie bierze łapówek, ksiądz wyjaśnił: urzędnik nic konkretnego podczas tej rozmowy nie powiedział, więc duchowny, nie rozumiejąc celu wizyty, ocenił sytuację jako wymuszenie na nim pieniędzy. Urzędnikom nie udało się zrealizować swojego zamiaru. Po pewnym czasie pracownicy KGB zaprosili księdza na rozmowę, która miała odbyć się na działce w lesie.
„Coś ty za urzędnik, że w lesie masz kantor?”
– odpowiedział Wanags na otrzymaną propozycję i nie pojechał z nimi12.
Już na początku swej pracy na Ukrainie ks. Władysław Wanags postanowił rozbudować kaplicę cmentarną, która nie tylko nie mogła pomieścić wszystkich wiernych, ale była także mocno zdewastowana. W środku panowała wilgoć, wentylacja nie działała prawidłowo, a drewniana podłoga została całkowicie zniszczona przez pleśń. W 1978 r. zawalił się sufit wraz ze ścianą od strony południowej. W miarę możliwości staraniem parafian przeprowadzano remonty pomieszczenia13.
Funkcjonariusze KGB stale śledzili duchownego, sprawdzali jego kontakty, słuchali kazań, które wygłaszał.
Ksiądz Wanags miał zamiar zbudować nowy kościół, zachowując jego dotychczasowe wezwanie św. Stanisława – Biskupa i Męczennika. W tym celu wraz z wiernymi nieustannie zwracał się do władz miejskich z prośbą o pozwolenie na powiększenie kaplicy. Te jednak przez długi czas odmawiały. Dopiero w 1981 r. udało otrzymać zgodę na rozbudowę kaplicy o powierzchni 154 m2 14. Świątynia jednak wciąż była za mała, dlatego ks. Wanags wraz z parafianami ponowił starania o jej kolejną przebudowę. Władze państwowe z kolei nie wyrażały zgody na jakąkolwiek, nawet najmniejszą zmianę. Wobec tego uparty proboszcz zaczął potajemnie, nocą rozbudowywać cmentarną kaplicę. Kiedy władze się zorientowały było już za późno: mury stały i ciężko byłoby je rozbierać, na dodatek nie wiadomo jak ludzie wówczas by się zachowali.
W tym czasie rozpoczęła się intensywna inwigilacja ks. Wanagsa. Funkcjonariusze KGB stale śledzili duchownego, sprawdzali jego kontakty, słuchali kazań, które wygłaszał. Celem osłabienia jego autorytetu wśród ludzi, puszczali rozliczne pogłoski, przypisując mu ekstremizm, zaburzenia psychiczne, dążenie do władzy, fanatyzm religijny. Wielokrotnie wzywano go na rozmowy „profilaktyczne”, przygotowano także przeciwko niemu proces, który – dzięki potężnemu oporowi parafian – nie doszedł do skutku. Po jakimś czasie przygotowano nowy proces, udało się jednak udowodnić, że zarzuty zostały sfałszowane. Kilkakrotnie podejmowano próby fizycznej likwidacji kapłana. Pewnego razu jego samochód staranowano ciężarówką, jednak ks. Wanagsa w samochodzie wtedy nie było. Za kierownicą siedział inny ksiądz, który w wyniku wypadku został ciężko ranny. Próbowano także pobić gródeckiego proboszcza, co też się nie udało – był on na tyle sprawny i silny fizycznie, by się obronić nawet, gdy zaatakowało go kilku przeciwników15.
Ksiądz Wanags nie ustępował, w dalszym ciągu powiększał obiekt sakralny. Po jakimś czasie wybudował podziemne pomieszczenie pod świątynią, gdzie ludzie mogli swobodnie chrzcić swoje dzieci, a one przyjmować I Komunię bez kontroli władz. Pewnego dnia w radiu BBC ogłoszono, że na Ukrainie, w Gródku Podolskim wierni modlą się w katakumbach. Ta informacja mogła negatywnie wpłynąć na wizerunek ZSRS na arenie międzynarodowej. W okresie pieriestrojki Kremlowi zależało na tym, aby Związek Sowiecki był przedstawiony za granicą jako państwo demokratyczne, gdzie nie ma żadnych politycznych і religijnych prześladowań. Ostatecznie władze zdecydowały się wydać zezwolenie na budowę kościoła16.
Pomimo oficjalnej zgody na prowadzenie prac budowlanych, wciąż występowały utrudnienia ze strony władz. Tym razem przeszkadzano w dostarczaniu budulca. Wtedy parafianie zaczęli zamawiać je na swoje nazwiska, przechowywać u siebie w domu, a później potajemnie przynosić do kaplicy. Wszystkie prace budowlane przeprowadzano własnymi środkami і siłami wiernych. W budowie brały udział nawet osoby starsze, kobiety і dzieci17. Po ostatecznym wzniesieniu kościoła, 17 września 1988 r. bp. Vilhelms Ņukšs dokonał jego uroczystego poświęcenia18.
Nieskrępowana działalność
Stopniowa liberalizacja polityki władz państwowych wobec Kościoła, która nastąpiła tuż przed upadkiem ZSRS, rozpoczęła najlepszy okres życia księdza-budowlańca. Po wybudowaniu kościoła pw. św. Stanisława, Wanags postanowił założyć w Gródku małe seminarium duchowne, a więc, otrzymawszy zgodę od ks. Pentjušsa, wzniósł dwa budynki i ogłosił nabór, nieco później zjawili się pierwsi alumni.
Odpowiadając na prośby, napływające od wiernych z rozlicznych miejscowości obwodu chmielnickiego, ks. Wanags podjął się budowy kolejnych świątyń.
Zaraz potem wybudował w tej miejscowości Dom Miłosierdzia, ośrodek dla ubogich osób w podeszłym wieku. Jednak po zakończeniu prac budowlanych decyzją bp. Jana Olszańskiego, pasterza reaktywowanej w 1991 r. diecezji kamieniecko-podolskiej, gmach przekazano Wyższemu Seminarium Duchownemu, które ciągle się rozwijało. Wtedy ks. Władysław, otrzymawszy pomoc materialną z Polski, rozpoczął budowę czwartego budynku, w którym obecnie znajduje się Dom Miłosierdzia19.
Odpowiadając na prośby, napływające od wiernych z rozlicznych miejscowości obwodu chmielnickiego, ks. Wanags podjął się budowy kolejnych świątyń. W ten sposób powstały m.in. kościoły w Wołoczyskach, Satanowie, Sołobkowcach, Sachkamieniu, Nowej Uszycy, Klinówie, Bedrykowcach. Nie jest to wszakże pełna lista dokonań ks. Władysława, który budował do końca życia. Już schorowany, wzniósł dwa kolejne kościoły w Gródku Podolskim: św. Józefa i św. Faustyny Kowalskiej. Ogółem w ciągu niespełna dziesięciu lat wybudował dwadzieścia nowych świątyń i odbudował dziewięć starych20.
28 marca 2001 r. Fundacja „Dzieło Nowego Tysiąclecia”, powołana przez Konferencję Episkopatu Polski z inicjatywy papieża Jana Pawła II, przyznała ks. Władysławowi Wanagsowi nagrodę „Totus” za wybitne zasługi w promowaniu kultury chrześcijańskiej, pracę charytatywną i dydaktyczno-wychowawczą. Nagrodę, nazywaną katolickim Noblem, w postaci srebrnej figurki anioła, dyplomu i premii pieniężnej w wysokości 25 tysięcy złotych wręczył mu prymas Józef Glemp. Uroczystość odbyła się na Zamku Królewskim w Warszawie. Nagrodę pieniężną ks. Wanags natychmiast przeznaczył na potrzeby Domu Miłosierdzia21.
10 listopada 2001 r. o 23.25 dzwony kościoła św. Stanisława w Gródku poinformowały o tym, że po ciężkiej i nieuleczalnej chorobie zmarł ks. Władysław Wanags, wieloletni proboszcz tej parafii. Pożegnać się z kapłanem przybyło kilka tysięcy wiernych z różnych zakątków Ukrainy, delegacje z zagranicy, przedstawiciele różnych wyznań i narodowości. Uroczystą homilię w dniu pogrzebu wygłosił biskup diecezji kijowsko-żytomierskiej Jan Purwińśki22. Podczas kazania wybrzmiały następujące słowa, które wydają się trafnym podsumowaniem drogi życiowej ks. Władysława Wanagsa:
„Sam Bóg był z tym księdzem. Chociaż nie posiadał stopnia doktora, nie był wielkim teologiem, to szedł przez życie z miłością i nadzieją na spotkanie Jezusa Chrystusa i Jego Matki. Wszystkie sprawy, którymi się zajmował, począwszy od odbudowy małej kapliczki po budowę nowych świątyń, zawierzał Maryi. Wybudowane z jego inspiracji seminarium duchowne i Dom Miłosierdzia stały się pomnikami jego pracy i modlitwy. Zawsze będą przypominać o jego oddaniu sprawom wiary na terenie, do którego został skierowany. Jednak to nie budowa świątyń jest najważniejsza, daleko ważniejsza jest odbudowa wiary, jakiej dokonał ks. Władysław w sercach ludzkich, w sercach dzieci, młodzieży i osób starszych. Wybudowane kościoły napełniają się wiernymi, którzy wzorem swojego kapłana podążają drogą chrześcijańskiej doskonałości”23.
1 Archiwum Państwowe Obwodu Chmielnickiego w Chmielnickim (dalej: APOCh), f. P-6416, op. 1, spr. 43, k. 186.
2 W. Rożkow, Ksiądz Władysław Wanags (1931-2001) – obrońca Kościoła na Podolu, Biały Dunajec-Ostróg 2018, s. 16-17.
3 APOCh, f. P-6416, op. 1, spr. 43, k. 188; Archiwum Parafii pw. św. Stanisława – Biskupa i Męczennika w Gródku Podolskim, Autobiografia to jest krótki życiorys księdza W. Wanagsa do 25 września 1986 roku (dalej: W. Wanags, Autobiografia), s. 7-8; W. Wanags, Nie sprzeciwiaj się Bogu [wywiad z ks. W. Wanagsem przeprowadzony przez S. Kurlandzkiego], w: S. Kurlandzki, L. Danilecka, Panie, do kogóż pójdziemy? Marianie na Ukrainie, Warszawa 2001, s. 223.
4 W. Wanags, Autobiografia, s. 7-9.
5 W. Rożkow, Ksiądz Władysław Wanags…, s. 19.
6 Ibidem, s. 20-21.
7 W. Wanags, Nie sprzeciwiaj się Bogu, s. 224.
8 Ibidem, s. 226.
9 Idem, Autobiografia…, s. 21.
10 W. Rożkow, Ksiądz Władysław Wanags…, s. 31.
11 W. Wanags, Nie sprzeciwiaj się Bogu, s. 226.
12 Ibidem, s. 227.
13 APOCh, f. P-6416, op. 1, spr. 43, k. 142.
14 Ibidem, k. 172.
15 W. Rożkow, Ksiądz Władysław Wanags…, s. 39.
16 Ibidem, s. 44.
17 W. Wanags, Nie sprzeciwiaj się Bogu, s. 227-228.
18 N. Szpyczko, Śladami Księdza Władysława Wanagsa, niestrudzonego sługi Maryi, „Rota” 2004, nr 49, s. 1.
19 Archiwum TV Trwam w Toruniu, bsygn., Wywiad z ks. R. Dzwonkowskim przeprowadzony przez M. Palembas, M. Kanię, 12 XI 2019 [nagranie dźwiękowe].
20 W. Rożkow, Ksiądz Władysław Wanags…, s. 53-78.
21 S. Kurlandzki, Pierwsza nagroda, w: S. Kurlandzki, L. Danilecka, Panie, do kogóż pójdziemy? Marianie na Ukrainie, Warszawa 2001, s. 261.
22 W. Rożkow, Ksiądz Władysław Wanags…, s. 79.
23 З проповіді єпископа-ординарія Київсько-Житомирської дієцезії Яна Пурвінського під час заупокійної Служби Божої в парафіяльному костелі у місті Городку Хмельницької області 13 листопада 2001 року, „Głos Podola”, nr 2-5 (2001), s. 20.
