„Wieś polska ma szczególny tytuł do wdzięczności dla Papieża Jana Pawła II, który w 1975 r. jako metropolita krakowski podczas obchodów setnej rocznicy urodzin przywódcy chłopów polskich – Wincentego Witosa, celebrował uroczystą Mszę świętą i uczestniczył w poświęceniu przez Waszą Eminencję tablicy pamiątkowej w katedrze królewskiej w Warszawie dla uczczenia jego zasług”.
Fragment uroczystego adresu działaczy ludowych do prymasa Polski, kard. Stefana Wyszyńskiego z okazji pierwszej pielgrzymki do Polski papieża Jana Pawła II, maj 1979 r.
Na marginesie historii
W rzeczywistości dyktatury komunistycznej panującej w Polsce od 1944 r. postać trzykrotnego premiera II Rzeczypospolitej oraz największego przywódcy chłopów polskich – Wincentego Witosa – przez większość czasu skazana była na całkowite zapomnienie.
Wprawdzie jeszcze jesienią 1945 r. w uroczystościach pogrzebowych Witosa brali udział najwyżsi przedstawiciele nowej władzy z przewodniczącym Krajowej Rady Narodowej, Bolesławem Bierutem, na czele, ale podobne gesty miały wyłącznie charakter koniunkturalny i były obliczone na zdobycie przez komunistów jak największego poparcia w społeczeństwie polskim. Po przejęciu przez nich pełni władzy oraz likwidacji Polskiego Stronnictwa Ludowego, ostatniej niezależnej partii w ówczesnym parlamencie, nad postacią przywódcy chłopów polskich rozciągnięta została szczelna zasłona milczenia.
Pamięć o Wincentym Witosie i jego zasługach dla Polski przetrwała jednak wśród byłych działaczy PSL, którzy w nowej rzeczywistości znaleźli się na marginesie życia politycznego w kraju. W warunkach gomułkowskiej odwilży coraz liczniej i coraz odważniej zaczęli oni gromadzić się w swoich kręgach towarzyskich, by przynajmniej na płaszczyźnie prywatnej móc kultywować tradycję niezależnego ruchu ludowego oraz pamięć o jego największym przywódcy.
W środowisku krakowskim organizowali się oni głównie wokół mec. Stanisława Mierzwy, który przez wiele lat był jednym z najbliższych współpracowników Witosa. W Warszawie prym wśród niezależnych ludowców wiódł natomiast były komendant główny Batalionów Chłopskich – płk Franciszek Kamiński. Pomimo bardzo ograniczonych możliwości działania, środowiska te znajdowały się pod stałą obserwacją organów bezpieczeństwa państwa, ponieważ w ich optyce stanowiły istotne zagrożenie dla podstaw władzy komunistycznej w Polsce.
Plany i zamierzenia dotyczące różnych form upamiętnienia Wincentego Witosa w przestrzeni publicznej powstawały wśród niezależnych ludowców jeszcze w latach sześćdziesiątych, jednak podjęcie realnych działań w tym zakresie stało się możliwe dopiero na fali liberalizacji władzy w Polsce, do której doszło po tragicznych wydarzeniach z grudnia 1970.
Już rok później, z inicjatywy środowiska krakowskiego, powstało Muzeum Wincentego Witosa w Wierzchosławicach, natomiast w 1973 r. zarejestrowano Towarzystwo Przyjaciół tegoż Muzeum. Obie te instytucje działały przede wszystkim w duchu zachowania pamięci o trzykrotnym premierze Rzeczypospolitej, ale szybko stały się one również centrum niezależnej myśli ludowej, a swoimi działaniami promieniowały na całą Polskę. W kontekście przypadającej w 1974 r. setnej rocznicy urodzin Wincentego Witosa, dawało to realną nadzieję na możliwość podjęcia kolejnych kroków na drodze do przypomnienia Polakom tej niezwykle ważnej i zasłużonej postaci historycznej. Jednym z pomysłów na tym polu stało się wmurowanie tablicy upamiętniającej przywódcę chłopów polskich w bazylice archikatedralnej pw. św. Jana Chrzciciela w Warszawie.
Wielki syn polskiego narodu i wierny syn Kościoła
Według ustaleń Janusza Skickiego, pomysłodawcą tego, by w setną rocznicę urodzin Wincentego Witosa odsłonić tablicę z jego wizerunkiem w jednym z kościołów w Warszawie, był Franciszek Kieć – prezes Towarzystwa Przyjaciół Muzeum Wincentego Witosa w Wierzchosławicach. W tym celu w Warszawie powołany został Komitet Organizacyjny, który miał zająć się całokształtem spraw związanych z ufundowaniem tablicy. Na jego czele stanął Franciszek Kamiński, a w jego składzie, obok wnuka Witosa – Wincentego Stawarza, znaleźli się dawni działacze PSL: Stanisław Mierzwa, Edward Czubek, Stanisław Laskowski oraz prof. Marian Frelek.
Pierwotnie ludowcy planowali, że tablica upamiętniająca Witosa mogłaby znaleźć swoje miejsce w Bazylice Świętego Krzyża przy Krakowskim Przedmieściu, jednak kard. Stefan Wyszyński zaproponował godniejszą lokalizację w postaci bazyliki archikatedralnej pw. św. Jana Chrzciciela w Warszawie. W związku z powziętymi ustaleniami 5 października 1973 r. Komitet Organizacyjny wystosował oficjalną prośbę do prymasa Polski, pisząc m.in.:
„W 1974 r. przypada setna rocznica urodzin jednego z wielkich synów Narodu Polskiego – Wincentego Witosa. W celu godnego uczczenia tej rocznicy i upamiętnienia zasług Wincentego Witosa dla Polski i Ludu Polskiego, grono działaczy Ruchu Ludowego, komendantów, dowódców i żołnierzy Batalionów Chłopskich pragnie między innymi ufundować tablicę pamiątkową w kościele św. Jana Chrzciciela w Warszawie (...). Wincenty Witos, podobnie jak cała warstwa chłopska, był głęboko wierzącym i w pełni doceniał rolę wiary i Kościoła w życiu narodu. Umieszczenie przeto tablicy pamiątkowej Wincentego Witosa w Archikatedrze byłoby najlepszym hołdem złożonym temu wielkiemu synowi polskiego narodu i wiernemu synowi Kościoła (…)”1.
W obawie przed ingerencją władz państwowych dalsze prace nad realizacją tego projektu przebiegały w ścisłej tajemnicy, a informacje na ten temat były reglamentowane nawet w środowisku samych ludowców. Szczegóły ustalano podczas kolejnych spotkań z prymasem Wyszyńskim, a jedno z nich z udziałem płk. Kamińskiego oraz prof. Frelka odbyło się 26 czerwca 1974 roku. Projekt tablicy wykonał warszawski artysta – Józef Gazy. Obejmował on wykonanie odlewu z brązu o wymiarach 220 na 120 cm, na którym umieszczono płaskorzeźbę Witosa oraz cytat z jego przemówienia, które wygłosił ostatniego dnia tzw. procesu brzeskiego w styczniu 1932 r.:
„Potęgi Państwa i jego przyszłości nie zabezpieczy żaden , choćby największy geniusz – uczynić to może cały świadomy swych praw i obowiązków Naród”.
Ostatecznie z powodów organizacyjnych odsłonięcie tablicy upamiętniającej Witosa trzeba było przesunąć na 1975 rok, co jednak zbiegło się z 30. rocznicą jego śmierci.
TW „Leon” donosi...
Według ustaleń Służby Bezpieczeństwa sprawami związanymi bezpośrednio z organizacją uroczystości odsłonięcia tablicy Wincentego Witosa w Archikatedrze Warszawskiej w niedzielę 28 grudnia 1975 r. zajmowały się osoby z terenu Warszawy. Środowisko byłych działaczy PSL-u z terenu Małopolski (określane w dokumentach SB również jako „grupa krakowsko-tarnowska”) skupiło się natomiast na zabiegach zmierzających do jak najliczniejszego udziału w tej uroczystości ludowców z tego regionu Polski. To właśnie w tej grupie znalazł się tajny współpracownik o pseudonimie „Leon”, który raportował organom bezpieczeństwa państwa o wszystkich szczegółach organizacyjnych wyjazdu do stolicy, a także o przebiegu samej uroczystości.
Delegacja ludowców z Małopolski liczyła ostatecznie około 100 osób, a przewodziła jej grupa wybitnych działaczy na czele ze Stanisławem Mierzwą, Mieczysławem Kabatem, Józefem Marcinkowskim, Edwardem Kaletą i Wojciechem Jekiełkiem. Grupa ta zabrała ze sobą łącznie 13 sztandarów ludowych z okresu międzywojennego, z których część została wypożyczona na tę okazję z Muzeum Wincentego Witosa w Wierzchosławicach, a część dostarczyli ludowcy ze swoich zbiorów prywatnych. Ponadto, jak donosił dalej TW „Leon”, część delegacji występującej w charakterze pocztów sztandarowych ubrana była w tradycyjne stroje ludowe.
Pierwotnie podróż do Warszawy miała odbyć się autokarem wynajętym przez Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze (PTTK), ale w ostatniej chwili instytucja ta odmówiła podstawienia pojazdu pod pozorem braku kierowców. W rzeczywistości odmowa była jednak efektem działań podjętych wcześniej przez Służbę Bezpieczeństwa. Jak zauważył TW „Leon” wśród większości delegatów dominowało właśnie takie przekonanie, że to forma celowej przeszkody ze strony władz. Ostatecznie cała delegacja wyjechała do stolicy pociągiem o godzinie 9.00 i była największą grupą ludowców spoza Warszawy, która tego dnia zdołała dotrzeć na uroczystość.
Tam, gdzie tanki hitlerowskie rozbiły mur
Uroczysta msza święta w Archikatedrze Warszawskiej rozpoczęła się punktualnie o godzinie 18.00. Mszę celebrował metropolita krakowski, kard. Karol Wojtyła, a kazanie wygłosił prymas Polski, kard. Stefan Wyszyński. Wśród najwyższych dostojników hierarchii kościelnej znaleźli się również: biskup tarnowski Jerzy Ablewicz oraz biskupi warszawscy Zdzisław Kraszewski i Wacław Majewski. Ponadto z Wierzchosławic przybył proboszcz tamtejszej parafii – ks. Piotr Wenda. Środowisko niezależnych działaczy ruchu ludowego reprezentował natomiast płk. Franciszek Kamiński, który podczas uroczystości wygłosił okolicznościowe przemówienie przedstawiające sylwetkę Wincentego Witosa.
Ksiądz kardynał Stefan Wyszyński, który od samego początku był wielkim orędownikiem pomysłu upamiętnienia Wincentego Witosa, odniósł się w swoim kazaniu m.in. do szczególnego miejsca ,jakie zostało wybrane na wmurowanie poświęconej mu tablicy:
„Przychodzimy do Archikatedry Stolicy Polski, która przeżyła swoją chwałę, jako katedra królewska, i swoją mękę, zburzona aż do podstaw w czasie Powstania Warszawskiego. Właśnie w tym miejscu, gdzie dziś umieściliśmy tablicę Wincentego Witosa, tanki hitlerowskie rozbiły mur (...). Uważaliśmy, że jest to najwłaściwsze miejsce dla uczczenia człowieka tak wielkich zasług, aby to, co było kiedyś tylko kruchym murem, w tej brązowej tablicy było trwałym znakiem woli życia Narodu i obrony tego, co Naród uważa za najświętsze”2.
Po zakończeniu mszy świętej kard. Stefan Wyszyński dokonał poświęcenia tablicy upamiętniającej Wincentego Witosa, czym zakończył też całą uroczystość. Krakowscy delegaci jeszcze tego samego dnia udali się w drogę powrotną. Jak donosił TW „Leon” podczas rozmów w pociągu szczególny zachwyt nad przebiegiem uroczystości wyrażał Edward Kaleta:
„Stwierdził on niemal dosłownie, że nareszcie Wincenty Witos odzyskuje swój blask i wielkość, a przyszłość jeszcze wykaże, że tylko on a nie kto inny obok Rataja będzie największym synem chłopskim w narodzie polskim”.
...nie byłam, bo nie wiedziałam
W ocenie Służby Bezpieczeństwa w uroczystości udział wzięło około 500-600 ludzi, a katedra wypełniona była w około 90%. Odnotowano też, że lider środowiska krakowskiego – mec. Stanisław Mierzwa – był zadowolony z przebiegu uroczystości oraz ilości osób przybyłych z różnych stron Polski. Nie wszystkim chętnym udało się jednak dotrzeć, ponieważ większość zaproszeń na uroczystość wysyłanych przez Towarzystwo Przyjaciół Muzeum Wincentego Witosa w Wierzchosławicach nigdy nie dotarło do swoich adresatów. W znacznej mierze zostały one przechwycone przez jednostki terenowe Służby Bezpieczeństwa.
Wśród takich osób znalazła się m.in. zasłużona działaczka ruchu ludowego, Barbara Matusowa (m.in. szefowa Zielonego Krzyża w Komendzie Okręgowej BCh w czasie okupacji niemieckiej). Już 10 stycznia 1976 r. z dużym rozgoryczeniem pisała o całej sytuacji w liście do Stanisława Mierzwy:
„Drogi Stachu! Jestem bardzo sfrustrowana (mówiąc dzisiejszym językiem) w związku z uroczystościami 28/XII. Primo! To brzmi może śmiesznie, ale nie byłam, bo nie wiedziałam. Nikt mnie nie zawiadomił, a zwykle na wszelkie uroczystości tego typu otrzymywałam pisemne zaproszenie czy zawiadomienie (…)”.
W tym samym czasie inny działacz ludowy (podpisujący swój list: „Franek”), żalił się Mecenasowi:
„Przykro mi jest, że żaden z Was nie poinformował mnie dokładnie o uroczystości ku czci ś.p. W. Witosa. Najpierw poinformował mnie Tadek z Tarnowa, że w dniu 28/XII o godz. 18 odbędzie się uroczystość 30-lecia śmierci W. Witosa w kościele św. Jana. Ale gdzie? Wobec tego nastawiłem się, że to będzie w Tarnowie”.
Tym samym, dzięki działaniom prewencyjnym podjętym przez SB, władzom udało się uniknąć masowej manifestacji chłopskiej w samym centrum Warszawy.
* * *
Odsłonięcie tablicy upamiętniającej Wincentego Witosa w Archikatedrze Warszawskiej bez wątpienia było wielkim sukcesem środowiska niezależnych ludowców, za co jego najważniejsi przedstawiciele jeszcze długo wyrażali ogromną wdzięczność hierarchii kościelnej w Polsce. Warto bowiem podkreślić, że podobne upamiętnienia przywódcy chłopów polskich w przestrzeni publicznej zaczęły pojawiać się dopiero w latach 80. (pomnik-popiersie w Wierzchosławicach – 1982 r.; pomnik w Warszawie – 1985 r.; pomnik w Tarnowie – 1988 r.). Niemniej ważny pozostaje również fakt, że poświęcenie tablicy Witosa stało się doniosłym aktem solidarności Kościoła z dążeniami mieszkańców wsi do zajęcia przez nich należnego im miejsca w społeczeństwie polskim.
1 Cyt. za: J. Skicki, Drogą Witosa. 50 lat Muzeum i Towarzystwa Przyjaciół Muzeum Wincentego Witosa w Wierzchosławicach, Wierzchosławice 2022, s. 56-57.
2 Cyt. za: J. Skicki, Drogą Witosa..., s. 58.
