W nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r. internowano ponad 300 działaczy świętokrzyskiej „Solidarności”, w tym 11 na 13 członków prezydium Zarządu Regionu Świętokrzyskiego NSZZ „S”. Poza strajkiem w Hucie im. Nowotki na terenie Ostrowca Świętokrzyskiego nie było większych przejawów oporu wobec decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego. 16 grudnia 1981 r. pracownicy KW PZPR w Kielcach przesłali do centrali partii informację, że „na terenie województwa panuje spokój”.
Na przełomie zimy i wiosny 1982 r. struktury opozycyjne zaczęły się reaktywować. Choć nie funkcjonowała jednolita organizacja podziemnej „Solidarności”, funkcjonariusze SB zaczęli odnotowywać wzmożony kolportaż podziemnej prasy oraz wykonywane na murach antykomunistyczne napisy.
Podziemne pismo
Ważnym elementem działalności opozycyjnej były próby wydawania własnych czasopism. Na Kielecczyźnie ukazywał się m.in. „Monitor Świętokrzyski. Pismo NSZZ «Solidarność» Regionu Świętokrzyskiego” czy „CDN. Gazeta Wolnych Ludzi. Region Świętokrzyski”.
Poza strajkiem w Hucie im. Nowotki nie było większych przejawów oporu wobec decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego. 16 grudnia 1981 r. pracownicy KW PZPR w Kielcach przesłali do centrali partii informację, że „na terenie województwa panuje spokój”.
Decyzję o wydawaniu własnego pisma podjęła część dawnych działaczy „Solidarności”, która w czerwcu 1982 r. utworzyła grupę Komitetu Oporu Społecznego w Kielcach. Środowisko zaczęło wydawać swoje pismo, znane jako „KOS”. Najczęściej grupa spotykała się w mieszkaniu Marii i Tadeusza Ludwickich w kieleckim Zalesiu. KOS nie był formalną strukturą z jasno wyznaczonym podziałem kompetencji. Niewątpliwie kluczową rolę w przygotowaniu czasopisma pełnili m.in. Tadeusz Ludwicki, Stanisława Gawlik, Zygmunt Pęksyk czy ks. Tadeusz Musiał.
Za sprawy druku odpowiadał Janusz Barański, który pracował w drukarni Wojewódzkiego Domu Kultury w Kielcach. W kolejnym kroku prasa trafiała do domu Ludwickich w Zalesiu, gdzie następował kolportaż pisma. Obowiązywały konspiracyjne zasady, dystrybutorzy pisma porozumiewali się niekiedy na umówione znaki, a członkowie środowiska często nie znali się wzajemnie. Było wielu kolporterów „KOS-ów”, a za najważniejszych można uznać m.in. Eryka Chojnackiego, Marka Jędrychowskiego, Wojciecha Dębskiego, Wojciecha Radomskiego, Józefa Majtę czy też Bogdana Kaprala. Nakład podziemnego pisma wynosił ok. 1-1,5 tys. egzemplarzy, lecz redakcja zwracała uwagę czytelnikom, by po lekturze przekazywali gazetę dalej.
Obowiązywały konspiracyjne zasady, dystrybutorzy porozumiewali się niekiedy na umówione znaki, a członkowie środowiska często nie znali się wzajemnie.
„KOS-y” wydawano w formacie A5, a objętość gazety wynosiła ok. 4-8 stron. W piśmie można było znaleźć bieżące informacje z regionu oraz z kraju, zamieszczano tam też listy internowanych i aresztowanych, a także nazwiska donosicieli SB.
W „KOS-ach” można było również znaleźć apele do mieszkańców o stawianie wobec władzy oraz apele o pomoc materialną dla więzionych i ich rodzin. Jak wspominała Stanisława Gawlik:
„Zamieszczaliśmy artykuły, które dawały ludziom nadzieję, takie ku »pokrzepieniu serc«”.
W jednym z numerów zauważono, że milicjanci otrzymują w ciągu jednej zmiany trzy posiłki, w których znajduje się 30 dag wędliny. „A ile Ty otrzymujesz, czytelniku?” – pytała retorycznie redakcja „KOS-a”. Środowisko spotykające się w Zalesiu przygotowało sześć numerów pisma.
Grupa Komitetu Oporu Społecznego w Kielcach podjęła także próbę zorganizowania Radia Solidarność na terenie ziemi kieleckiej. Duże zasługi w tym aspekcie należy oddać Zbigniewowi Cichemu oraz Erykowi Chojnackiemu. 12 czerwca 1982 r. o godz. 17.30 z podkieleckiej góry Słowik nadano pierwszą i ostatnią audycję.
„KOS” na celowniku
Pod koniec sierpnia władze KW PZPR w Kielcach zauważały wzmożoną akcję ulotkową i propagandową podziemnej „Solidarności”. Miało to związek z rocznicą „Solidarności”, choć zdaniem części historyków nie można w tej kwestii wykluczyć też gry operacyjnej SB. Pracownicy kieleckiej bezpieki szczególną uwagę zwracali na grupę KOS, która ich zdaniem
„nawołuje do różnych akcji protestacyjnych i zakłócania porządku publicznego”.
Kilka dni później, w wyniku donosu TW „Jana”, funkcjonariusze SB ustalili miejsce druku ulotek. Rozpoczęły się aresztowania członków grupy, które doprowadziły do tego, że na przełomie sierpnia i września 1982 r. środowisko Komitetu Oporu Społecznego w Kielcach zostało zlikwidowane. Kilku współpracowników KOS-a, którzy uniknęli aresztowania, ukrywało się następnie przez kilka miesięcy.
Dwunastu przedstawicieli KOS-u zostało oskarżonych o uczestniczenie w nielegalnych zebraniach związku oraz wydawanie i rozpowszechnianie wydawnictw, które
„nawoływały do różnych akcji protestacyjnych i zakłócania porządku publicznego”.
20 stycznia 1983 r. większość oskarżonych została skazanych na karę więzienia w zawieszeniu oraz kilkadziesiąt tysięcy złotych grzywny.
* * *
Mimo aresztowania grupy, „KOS-y” były nadal wydawane. Począwszy od siódmego numeru pismo o tym samym tytule było przygotowywane przez Andrzeja Karysia i jego współpracowników. Gazeta wychodziła z nakładem ok. 2 tysięcy i miała większą objętość niż poprzedniczka. Jej wydawanie zakończyły masowe aresztowania ludzi związanych z podziemnym pismem, które miały miejsce w maju 1985 r.
