Członkini Solidarności niewstydząca się swego patriotyzmu i religijności, zdecydowanie piętnowała system komunistyczny, którego funkcjonariusze w latach dziewięćdziesiątych zmieniali się w „demokratów”.
Alicja rozpoczęła edukację w siedmioklasowej polskiej publicznej szkole powszechnej nr 9. Z powodu swojego „aryjskiego” wyglądu była poddawana badaniom rasowym, w celu zniemczenia.
Alicja Perz urodziła się 29 października 1932 r. w Łodzi. Jej ojciec Henryk jako robotnik trudnił się pracami dorywczymi. W okresie międzywojennym był działaczem Polskiej Partii Socjalistycznej i członkiem Polskiego Związku Zachodniego. Dzięki niemu Alicja odebrała patriotyczne wychowanie w duchu katolickim. Matka, Janina pracowała w małej prasowalni1.
Po wybuchu II wojny światowej wskutek donosów złożonych przez niemieckich znajomych Henryk Perz został aresztowany za wrogie nastawienie do reżimu hitlerowskiego i osadzony w więzieniu na Radogoszczu. Po kilku miesiącach przewieziono go do Krakowa, do więzienia na Montelupich, z którego został zwolniony, lecz bez prawa powrotu do Łodzi. Niedługo po aresztowaniu Henryka, Janina i Alicja zostały wysiedlone i znalazły się w Krośnie, skąd przeniosły się do Krakowa. Rodzina zamieszkała na Kazimierzu, przy ul. Augustiańskiej. Alicja rozpoczęła edukację w siedmioklasowej polskiej publicznej szkole powszechnej nr 9, a z powodu swojego „aryjskiego” wyglądu była poddawana badaniom rasowym, w celu zniemczenia.
W obronie krzyża
Do Łodzi Perzowie powrócili w marcu 1945 r. Henryk podjął pracę w Miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym jako konduktor. Alicja należała do 17. Łódzkiej Drużyny Harcerskiej przy Publicznej Szkole Powszechnej nr 116, gdzie mogła doświadczyć harcerstwa prowadzonego wedle przedwojennych wzorców.
Siedemnastoletnia Alicja zaproponowała czwórce swych przyjaciół utworzenie tajnego związku, którego głównym celem miało być odkłamywanie komunistycznej propagandy.
W 1948 r. podjęła naukę w XV Gimnazjum i Liceum przy ul. Drewnowskiej. W tym czasie władze komunistyczne, po zdławieniu masowego oporu zbrojnego, rozpoczęły wprowadzanie zmian w szkolnych programach nauczania, likwidowały stare harcerstwo, podporządkowując je – utworzonemu w lipcu 1948 r. na wzór sowieckiego Komsomołu – Związkowi Młodzieży Polskiej. Indoktrynacja społeczeństwa była wszechobecna.
Do podjęcia przez Alicję działalności konspiracyjnej przyczyniło się bez wątpienia zdarzenie z jesieni 1949 r. Wówczas to, w ramach tzw. trzydniówki Powszechnej Organizacji „Służba Polsce”, młodzież licealna brała udział w kopaniu buraków cukrowych pod Rogowem. Na żądanie jednego z obecnych tam aktywistów ZMP dziewczyna miała zdjąć z szyi krzyżyk, czemu stanowczo się sprzeciwiła. Był to jeden z impulsów do czynnego oporu wobec komunistycznej rzeczywistości w Polsce2.
Związek Białej Tarczy
Wkrótce siedemnastoletnia Alicja zaproponowała czwórce swych przyjaciół utworzenie tajnego związku, którego głównym celem miało być odkłamywanie komunistycznej propagandy obecnej w edukacji szkolnej oraz zwalczanie ZMP – organizacji indoktrynującej uczniów i nauczycieli3.
Ich sprzeciw budziła również zależność Polski od Związku Sowieckiego i uprzywilejowanie w życiu codziennym członków partii komunistycznej. Nazwę organizacji, Związek Białej Tarczy, zaproponowała Perz, a inspiracją była powieść Stanisława Piaseckiego o tym tytule. Po kilkutygodniowej działalności, pod koniec listopada 1949 r., w szeregi organizacji wstąpili kolejni członkowie, w tym Andrzej Szletyński, który stanął na czele grupy.
Alicja w przeddzień zatrzymania otrzymała świadectwo ukończenia X klasy liceum. W trakcie rewizji w jej mieszkaniu znaleziono egzemplarze gazetki „Zarzewie”. Do siedziby WUBP w Łodzi przewieziono ją samochodem ciężarowym. Pierwsze przesłuchania – jak wspominała – były bolesne.
Pochodził z rodziny o silnych tradycjach patriotycznych, zaangażowanej w działalność niepodległościową i współtworzącej harcerstwo na terenie odrodzonej Polski. Ojciec chłopca, por. Stefan Szletyński został zamordowany w Katyniu, matka – Jadwiga z Wocalewskich zginęła wraz ze swą siostrą Marią w Powstaniu Warszawskim4. Andrzej był drużynowym 15 ŁDH im. Andrzeja Małkowskiego, która na skutek komunistycznych zmian w harcerstwie zaprzestała działalności. Na jej sztandar w lesie lućmierskim niedaleko Zgierza członkowie Białej Tarczy złożyli przysięgę. Organizacja liczyła dziesięć osób w wieku 15–17 lat.
Związek prowadził działania propagandowe, kolportując ulotki, których część była redagowana przez Alicję Perz. Wysyłano także listy ostrzegawcze do służalczych komunistów i niszczono gabloty z komunistycznymi treściami. W połowie lutego 1950 r. gazetka „Zarzewie” została odbita na powielaczu w około dwustu egzemplarzach. W jednym z tekstów można było przeczytać:
„Po raz drugi w historii pod naciskiem rosyjskich bagnetów zdrajcy wydali Polskę na łup Moskwy. Nie potrzeba dodawać w jaki sposób Armia Czerwona zapobiegła wybuchowi wojny domowej: aresztowania, katownie, szubienice, rozstrzeliwania to rzecz codzienna ale i głęboko ukryta. Takiego upodlenia narodu nie przechodziliśmy jeszcze, nie wiemy czy godłem naszym jest orzeł czy gwiazda, którą znajdujemy tam wszędzie, gdzie powinien wisieć orzeł, zamiast flag polskich powiewają flagi sowieckie. Ale te oznaki zewnętrzne są może mniej tragiczne, niż to, że po 30 latach przerwy znów staliśmy się narodem uciskanym nie posiadającym właściwie niepodległości. Znów w Warszawie rezyduje namiestnik kata Wschodniej Europy – Konstanty tym razem Rokossowski”.
Przed celebrowanym przez komunistów świętem 1 Maja ukazała się kolejna ulotka Do wszystkich, którym droga jest wolność:
„Wrogowie i zdrajcy, którzy zwą się wolnym rządem polskim, którzy dobrowolnie przyjęli najstraszniejsze jarzmo komunizmu, którym drogie są tylko ich własne interesy, gotowi są za nędzne ochłapy rzucone przez bandytów stalinowskich zaprzedać naszą ojczyznę w całkowitą niewolę sowiecką! Walka z Kościołem, ciągłe kłamstwa propagandy, portrety Stalina, czerwone sowieckie sztandary, więzienia i tortury – oto droga, którą chcą osiągnąć swój cel”.
Alicja, zamknięta przez kolegów w sali gimnastycznej, wydłubała oczy na portretach Lenina i Stalina. Przed majową akademią zniszczono przygotowaną przez członków ZMP okolicznościową dekorację oraz uszkodzono portret marsz. Konstantina Rokossowskiego. Jako jedyna w chórze szkolnym Alicja odmówiła śpiewania kantaty na cześć Stalina5. Ostatnią akcją ZBT było włamanie się do świetlicy szkolnej w nocy z 22 na 23 czerwca 1950 r., zniszczenie dokumentacji ZMP i pozyskanie pieniędzy na działalność.
Śledztwo
Działania prowadzone przez ZBT spowodowały wzmożone wysiłki funkcjonariuszy MO oraz WUBP w Łodzi, zmierzające do jak najszybszego wykrycia sprawców. Na podstawie zachowanych śladów, w tym odcisków palców, ustalono tożsamość jednego z członków grupy. Po ostatniej akcji, w dniu 24 czerwca, dokonano aresztowań.
Na początku 1953 r. wobec Perzówny zastosowano amnestię, zmniejszając wyrok dwunastu lat o połowę.
Alicja w przeddzień zatrzymania otrzymała świadectwo ukończenia X klasy liceum. W trakcie rewizji w jej mieszkaniu znaleziono egzemplarze gazetki „Zarzewie”. Do siedziby WUBP w Łodzi przewieziono ją samochodem ciężarowym. Pierwsze przesłuchania – jak wspominała – były bolesne. Zastosowano wobec niej „konwejer”, przesłuchując przez kilkadziesiąt godzin bez przerwy, bez jedzenia i picia. Zmuszano ją do robienia przysiadów i skakania „żabką”. Gdy odmawiała, musiała stać wiele godzin, aż do omdlenia. Była znieważana i bita.
Próbowano powiązać działalność ZBT z innymi organizacjami podziemia antykomunistycznego, jak również z ośrodkami zagranicznymi. Śledztwo zakończono w połowie września. Wszystkich oskarżono o czyny z art. 86 § 2 Kodeksu Karnego Wojska Polskiego, tj. o przynależność do nielegalnej organizacji mającej na celu obalenie przemocą ustroju państwa polskiego.
Proces
Rozprawa członków ZBT, której przewodniczył kpt. Wacław Bohatyrewicz, rozpoczęła się 27 listopada 1950 r. przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Łodzi. Podczas konwojowania na salę rozpraw dłonie Alicji krępowano sznurem, gdyż były zbyt drobne i spadały z nich kajdanki. W trakcie rozprawy Alicja Perz przyznała się do założenia organizacji, której celem miała być walka z ZMP oraz ustrojem komunistycznym, wyjaśniając:
„Ja uważałam, że to co robiłam, robiłam słusznie, a teraz jak oceniam swoją działalność? Trudno by w przeciągu pięciu miesięcy można było zmienić swoje poglądy, nie mając do tego sposobności”6.
Andrzej Szletyński nie wykazał skruchy, uzasadniając swą przynależność do organizacji niechęcią do Sowietów, którzy zamordowali mu ojca. 30 listopada zapadły surowe wyroki. Alicja Perz została skazana na dwanaście lat więzienia oraz cztery lata pozbawienia praw publicznych i obywatelskich praw honorowych.
Najwyższy wyrok, piętnaście lat więzienia, otrzymał Szletyński. Pozostali członkowie i współpracownicy ZBT otrzymali wyroki od dwunastu lat więzienia do kar w zawieszeniu7. Najwyższy Sąd Wojskowy decyzją ze stycznia 1951 r. nie uwzględnił skarg rewizyjnych.
Łódź–Fordon–Bojanowo
Po rozprawie Alicja kilka miesięcy przetrzymywana była w więzieniu przy ul. Sterlinga w Łodzi. Pomimo ciężkich warunków, sama lub z koleżankami urządzała przez okno koncerty dla więźniów, śpiewając pieśni harcerskie i z domowych śpiewników. Pod koniec kwietnia 1951 r. trafiła do więzienia przy ul. Gdańskiej, skąd po niecałych dwóch miesiącach, 18 czerwca, przeniesiono ją do Fordonu. Po przyjeździe specjalnego pociągu do Bydgoszczy więźniowie zostali przepędzeni z tobołkami do odległego o kilka kilometrów zakładu karnego8.
Pierwsze pięć miesięcy Alicja spędziła w ciasnym lochu piwnicznym z trzynastoma współwięźniarkami. Bez spacerów, pracy, lektury, z kipiszem [rewizją] co kilka dni9. Niektóre strażniczki biły osadzone dziewczęta pękami kluczy. Po jakimś czasie trafiła na górę, gdzie mieściły się pięćdziesięcioosobowe cele z piętrowymi łóżkami. Pracowała w hafciarni, choć z uwagi na wadę wzroku i zakaz posiadania okularów nie wyrabiała więziennej normy. Po przeniesieniu do prasowalni mogła już zarobić na „wypiskę”. Przez pewien czas przebywała w specjalnie utworzonej „celi małolat”, gdzie wyroki odsiadywały młodociane polityczne.
Na początku września 1980 r. wstąpiła do Solidarności na terenie swego zakładu pracy, wykazując się dużą aktywnością związkową.
Na początku 1953 r. wobec Perzówny zastosowano amnestię, zmniejszając wyrok dwunastu lat o połowę. 1 czerwca 1953 r. trafiła do eksperymentalnego więzienia dla kobiet w Bojanowie. Kierowano tam w latach 1952–1956 dziewczęta w wieku od 16 do 24 lat skazane za „zbrodnie antykomunistyczne”.
Osadzone razem z więźniarkami kryminalnymi były poddawane ostrej indoktrynacji. Ich resocjalizacja odbywała się według sowieckich wzorców Antona Makarenki. Alicję zatrudniono w więziennym radiowęźle, a do czasu przybycia profesjonalnych nauczycieli uczyła też języka polskiego w szkole stopnia podstawowego. Miała wyjątkową pamięć, cytowała wiersze, fragmenty powieści i nadawała w odcinkach własne opowiadanie, które pozwalało więźniarkom oderwać się od ponurej rzeczywistości. Pisała też wiersze10. Dzięki amnestii i warunkowemu zawieszeniu kary 9 marca 1954 r. wyszła na wolność.
Rodzina, praca, Solidarność
Szykanowana, nie mogła kontynuować przerwanej edukacji ani znaleźć pracy. 25 lutego 1955 r. wyszła za mąż za Andrzeja Szletyńskiego, z którym już w czasie działalności w Związku Białej Tarczy łączyła ją silna więź. Andrzej, który na wolność wyszedł kilka miesięcy wcześniej, został wkrótce powołany do odbycia dwuletniej służby wojskowej w batalionach górniczych w kopalni w Zabrzu.
Uczestniczyła w upamiętnianiu ofiar systemu komunistycznego, organizowała zbiórki pieniężne na budowę pomników i tablic pamiątkowych.
Alicja Szletyńska urodziła córeczkę. Jej sytuacja finansowa była bardzo trudna, ponadto pojawiały się nawroty nabytej w więzieniu gruźlicy, którą udało się zaleczyć po ośmiomiesięcznym pobycie w specjalistycznym szpitalu w Tuszynku pod Łodzią oraz dzięki lekowi sprowadzonemu ze Szwecji przez ciotkę Alicji (byłą więźniarkę obozu koncentracyjnego w Ravensbrück). Po kilku pracach dorywczych znalazła wreszcie zatrudnienie w Łódzkich Zakładach Farmaceutycznych Polfa przy ul. Drewnowskiej 43/47. Zatarcie skazania nastąpiło w czerwcu 1966 r.
Na początku września 1980 r. wstąpiła do Solidarności na terenie swego zakładu pracy, wykazując się dużą aktywnością związkową. W stanie wojennym ukrywała w swym mieszkaniu pieniądze Komisji Zakładowej. W latach osiemdziesiątych nasiliły się nabyte w więzieniu choroby. Mając rentę inwalidzką, pracowała jeszcze na pół etatu. Na emeryturę przeszła w 1987 r.
Bezkompromisowa
Po przełomie politycznym postanowieniem Sądu Wojewódzkiego w Łodzi z 15 kwietnia 1992 r. stwierdzono nieważność wyroku WSR w Łodzi z 30 listopada 1951 r. Szletyńska wstąpiła do Związku Więźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego i pełniła w nim funkcję skarbnika.
Uczestniczyła w upamiętnianiu ofiar systemu komunistycznego, organizowała zbiórki pieniężne na budowę pomników i tablic pamiątkowych. Pisała artykuły do magazynów kombatanckich, wspominając działalność konspiracyjną i komentując zachodzące przemiany polityczne. Nie unikała przy tym ostrych osądów, bezkompromisowo wskazując wszelkie negatywne jej zdaniem zjawiska społeczne. Warto przytoczyć niektóre z nich. I tak na łamach kombatanckiego „Weterana” z 1993 r. ukazał się jej tekst pt. Korzenie i pędy, w którym Szletyńska powraca pamięcią do zachowań ubeckich śledczych i funkcjonariuszy więziennych z okresu stalinowskiego. Tekst kończy przestrogą:
„Obecni działacze postkomunistycznej lewicy, parweniuszostwo ducha swych rodziców i dziadów zamknęli w pancernych kasach i sejfach z napisem »ściśle tajne«. Sami wykształceni na uniwersytetach za oceanem, z dumą obnoszą i prezentują swoją wiedzę, maniery, swój humanitaryzm, rzekomą tolerancję i ukrywszy rodowego wilka w skórze owcy, mamią pozornie nową wizją świata. Dajmy im władzę, a oni nas znów urządzą”11.
Rok później w tym samym czasopiśmie opublikowała artykuł Współodpowiedzialność, opisujący w dosadny sposób ówczesną sytuację w Polsce i odradzające się wpływy komunistów:
„W politycznej naiwności i braku wyrobienia myśleliśmy, że przegrane przez komunistów pierwsze niesfałszowane wybory, to pełne i niepodważalne zwycięstwo. Tymczasem za naszymi plecami stała się nowa Targowica, przypieczętowana przed i przy okrągłym stole, ze wszystkimi ustaleniami zależności, podziałem władzy, majątku, dochodów, wpływów i decyzji. Ubrano tę nową zdradę w biało-czerwoną sukienkę, która brudząc się z upływem czasu i poczynań – czerwieniała, czerwieniała aż do skutku. […] Na początku wypełzły tzw. »autorytety moralne«, często w profesorskich togach […] którzy usiłują wyprowadzić nas z katolickiego ciemnogrodu do prawdziwej Europy, w której nie mówi się o tak żenujących głupstwach jak Bóg, etyka, prawość, patriotyzm, wzajemna miłość i poszanowanie, prawda, wierność i odpowiedzialność. Wartości te, to przeżytki niegodne współczesnego człowieka, demoralizujące naród, któremu zachciało się wolnej ojczyzny, suwerennej, rządzonej przez mądrych i niezależnych ludzi”12.
W piśmie kombatanckim „Nasz Los” z października 1994 r. ukazały się jej Rozważania różańcowe w intencji ofiar terroru stalinowskiego13.
Wyczulona na punkcie przekazywania młodemu pokoleniu niezafałszowanej historii, w tekście dotyczącym otwarcia wystawy poświęconej więźniom politycznym z lat 1945–1956 Szletyńska napisała:
„Dziś się mówi i pisze (szeroko), że pierwszy opór przeciw totalitaryzmowi komunistycznemu zaczął się, jak wybuch wulkanu, w 1968 roku. O potęgo zsowietyzowanej propagandy! Myślę, że trzeba nie tylko mówić otwarcie i szczerze o tamtych czasach, ale krzyczeć! Trzeba na takie wystawy przyprowadzać młodzież szkolną i organizować odczyty – oglądać z nimi dokumenty, uczyć prawdziwej historii, pokazywać prawdziwych bohaterów, prawdziwe wzory postaw, godne miana idoli tak bardzo młodym ludziom potrzebnych”14.
Do końca swych dni Alicja Szletyńska głosiła z odwagą i bezkompromisowością o sprawach wiary i miłości do Ojczyzny. Oprócz aktywnej działalności kombatanckiej, zawsze była otwarta na potrzeby drugiego człowieka, służąc dobrym słowem i pomocą materialną. Odznaczona m.in. Złotym Krzyżem Zasługi, Krzyżem za Wolność i Niepodległość, Krzyżem Walki o Niepodległość, Srebrnym Medalem Opiekuna Miejsc Pamięci Narodowej. W 2007 r. została awansowana do stopnia podporucznika.
Otoczona szacunkiem i wdzięcznością najbliższych, przyjaciół i tych, którym pomogła, zmarła 1 maja 2015 r. Spoczęła w grobowcu rodziny Wocalewskich i Szletyńskich na Starym Cmentarzu przy ul. Ogrodowej w Łodzi.
Tekst pochodzi z numeru 12/2023 „Biuletynu IPN”
1 M. Królikowska, Żyjąc bez kompromisów – kilka słów o Alicji Szletyńskiej, „Krakowski Rocznik Historii Harcerstwa” 2018, t. XIV.
2 Ibidem.
3 Zob. m.in. P. Wąs, Ojciec mój był w niewoli rosyjskiej, potem w obozie w Katyniu… „Związek Białej Tarczy” w Łodzi jako przykład ideowej antykomunistycznej organizacji młodzieżowej, https://przystanekhistoria.pl/pa2/teksty/80377,Ojciec-moj-byl-w-niewoli-rosyjskiej-potem-w-obozie-w-Katyniu-Zwiazek-Bialej-Tarc.html [dostęp 2 X 2023 r.].
4 Zob. P. Wąs, Ofiara Zbrodni Katyńskiej. Stefan Szletyński (1893–1940), „Biuletyn IPN” 2022, nr 4, s.100–113.
5 T.Lenczewski, Biała Tarcza, „Karta” 1991, nr 3, s.115.
6 AIPN Łd,6/1206, t.2, Protokół rozprawy głównej, Łódź, 27 XI 1950 r., k.32v–33.
7 Ibidem, Wyrok, Łódź, 30 XI 1950 r., k.55–66.
8 T.Lenczewski, Biała…, s.118.
9 Oświadczenie Alicji Szletyńskiej, 25 V 1992 r.(zbiory Andrzeja Szletyńskiego).
10 M.Królikowska, Żyjąc bez…
11 A. Szletyńska, Korzenie i pędy, „Weteran” 1993, nr 4, s. 5.
12 A.Szletyńska, Współodpowiedzialność, „Weteran” 1994, nr 1, s.11.
13 A.Perz-Szletyńska, Rozważania różańcowe, „Nasz Los” 1994, nr 5, s.8–9.
14 A.Szletyńska, Wyprowadzić z ukrycia dzieje więźniów politycznych, „Nasz Los” 1998, nr 5, s.6.
