Wincenty Witos widział w nim swojego następcę na stanowisku prezesa struktur okręgowych powojennego Polskiego Stronnictwa Ludowego. Komuniści uważali go za poważnego politycznego przeciwnika.
Działalność w ruchu ludowym
Władysław Kojder urodził się 4 marca 1902 r. w Grzęsce w powiecie przeworskim, w rejonie uważanym za silny ośrodek ruchu ludowego. Pochodził z wielodzietnej rodziny chłopskiej. Odbyta przez niego edukacja była charakterystyczna dla większości współczesnych mu działaczy ludowych. Ukończył czteroklasową szkołę powszechną w rodzinnej Grzęsce i szereg kursów z zakresu spółdzielczości i rolnictwa (m.in. w Szycach, Pilźnie i Dublanach k. Lwowa).
Działał w spółdzielczości i samorządzie. Założył spółdzielnię mleczarską w rodzinnej Grzęsce. Angażował się także w działania na rzecz poprawy oświaty na wsi.
Formalnie z ruchem ludowym związał się w połowie lat dwudziestych XX w., po odbyciu służby wojskowej. Wstąpił do Małopolskiego Związku Młodzieży, istniejącego przy Małopolskim Towarzystwie Rolniczym. Został członkiem Koła Młodzieży Wiejskiej w rodzinnej Grzęsce. Był jego sekretarzem, a następnie prezesem.
W 1927 r. został prezesem Zarządu Powiatowego Małopolskiego Związku Młodzieży Wiejskiej w Przeworsku. Dalej działał w Związku Młodzieży Wiejskiej RP „Wici”, powstałym w 1928 r. Wszedł do władz wojewódzkich „Wici”, obejmując funkcję wiceprezesa, a w 1938 r. prezesa Zarządu Wojewódzkiego ZMW „Wici” we Lwowie. Związał się również z PSL „Piast”, a od 1931 r. ze Stronnictwem Ludowym. Był sekretarzem, a od 1936 r. wiceprezesem, Zarządu Powiatowego Stronnictwa Ludowego w Przeworsku. Na rok przed wybuchem wojny został wybrany członkiem Rady Naczelnej tej partii.
Patriotyzm jedynie deklarowany, niepołączony z czynami, był przez niego krytykowany.
Działał również w spółdzielczości i samorządzie. Założył spółdzielnię mleczarską w rodzinnej Grzęsce. Był jednym ze współorganizatorów Okręgowego Oddziału Związku Spółdzielni Spożywców „Społem” w Rzeszowie. Zasiadał również w radzie nadzorczej Spółdzielni Mleczarskiej we Lwowie. W latach 30. XX w. był radnym gminy Przeworsk i członkiem Wydziału Powiatowego w Przeworsku. Angażował się także w działania na rzecz poprawy oświaty na wsi. Był jednym z inicjatorów budowy Wiejskiego Uniwersytetu Ludowego w Gaci (powiat przeworski).
Kojder, mimo że nie był osobą wykształconą, bacznie obserwował rzeczywistość. Prowadził dziennik. Pisał listy. Publikował w prasie (m.in. w „Wiciach” i „Zniczu”). Poświęcał czas na refleksję nad bieżącymi wydarzeniami. Rozmyślał, co przyniesie przyszłość. Niektóre jego myśli i spostrzeżenia mają wymiar uniwersalny. Warto przytoczyć jego refleksję z 1943 r. na temat patriotyzmu. Patriotyzm widział przed wszystkim jako działanie, codzienną pracę i wybory, które przyczyniają się do dobra narodu i państwa. Pisał:
„Słowo patriotyzm jest Polakom zbyt dobrze znane. Używają go nie tylko w okresie wojennym, ale i pokojowym na wykazanie najwyższej cnoty, na którą trzeba się zdobyć w służbie Ojczyzny. Często też ta piękna cnota podniecała nas do walki, ofiar i pracy. Powinnością bowiem każdego obywatela, moralnym nakazem, z którego wyłamać się nie wolno, jest sumienne i gorliwe wypełnianie obowiązków obywatelskich. Państwo, które posiada jak najwięcej obywateli gotowych wypełniać ciążące zadania, opiera się na fundamencie niezwykle trwałym”.
Patriotyzm jedynie deklarowany, niepołączony z czynami, był przez niego krytykowany. Pisał:
„Byli i są tacy nazbyt krzykliwi, którzy z pięknego słowa patriotyzm i Ojczyzna chętnie stworzyliby monopol, skutkiem tego zatraciło ono nieco na zewnętrznej wartości, używane zbyt hałaśliwie. Takim wydaje się sam krzyk o patriotyzmie, skoro jest głośnym – czynem patriotycznym”.
Jeszcze przed wojną ożenił się z cztery lata młodszą Aurelią Winkiel, działaczką ZMW RP „Wici”. Byli szczęśliwym małżeństwem. Mieli trojkę dzieci: Elżbietę (ur. 1934), Urszulę (1939–1940) i Andrzeja (ur. 1941).
II wojna światowa
W sierpniu 1939 r. Kojder został zmobilizowany przez 10. pułk artylerii ciężkiej. Szlak bojowy przeszedł razem z 24. Dywizją Piechoty, z którą dotarł pod Lwów. Do Grzęski powrócił na początku października 1939 r.
W działalność polityczną zaangażował się późno, kiedy znane już były ustalenia konferencji jałtańskiej.
Na przełomie 1939 i 1940 r. podjął działalność konspiracyjną w oparciu o tajne struktury Stronnictwa Ludowego („Roch”). W styczniu 1940 r. Okręgowe Kierownictwo Ruchu Ludowego w Krakowie mianowało go przewodniczącym „trójki” powiatowej w Przeworsku, a wkrótce potem pełnomocnikiem OKRL na dziewięć zachodnich powiatów województwa lwowskiego (powiaty: brzozowski, jarosławski, kolbuszowski, łańcucki, niżański, przeworski, przemyski, rzeszowski i tarnobrzeski).
Nadzorował m.in. Chłopską Straż, następnie Bataliony Chłopskie i Ludową Straż Bezpieczeństwa. Współorganizował i koordynował tajne nauczanie. Posługiwał się wówczas pseudonimami: „Grab”, „Trzaska”, „Zawieja”. Był jednym z najważniejszych działaczy konspiracyjnego ruchu ludowego w regionie.
Po zajęciu Rzeszowszczyzny przez Armię Czerwoną w lecie 1944 r. Kojder nie podjął oficjalnie działalności politycznej. Nie przystąpił do „lubelskiego” Stronnictwa Ludowego związanego z Polskim Komitetem Wyzwolenie Narodowego. Przez pół roku koncentrował się jedynie na pracy w spółdzielczości.
Powrót do działalności politycznej
W działalność polityczną zaangażował się późno, kiedy znane już były ustalenia konferencji jałtańskiej. 25 lutego 1945 r., podczas pierwszego zjazdu powiatowego Stronnictwa Ludowego w Przeworsku, został wybrany wiceprezesem Zarządu Powiatowego. Nie poparł komunistycznego Rządu Tymczasowego, będącego w rzeczywistości kontynuacją PKWN, sceptycznie odnosił się również do przeprowadzonej reformy rolnej.
Nie poparł komunistycznego Rządu Tymczasowego, będącego w rzeczywistości kontynuacją PKWN, sceptycznie odnosił się również do przeprowadzonej reformy rolnej.
Od sierpnia 1945 r. działał bardzo aktywnie w Polskim Stronnictwie Ludowym, któremu przewodzili wówczas Wincenty Witos i Stanisław Mikołajczyk. Zaangażował się w budowanie struktur tej partii w powiecie przeworskim i województwie rzeszowskim. Brał udział w zjazdach powiatowych ugrupowania. Krytykował sytuację polityczną w kraju. Głosił, że wolne wybory przesądzą o przyszłości ustrojowej Polski.
Wszedł do władz okręgowych stronnictwa w Krakowie, które swym zasięgiem obejmowały województwa: śląskie, krakowskie i rzeszowskie. 16 września 1945 r. uczestniczył w Walnym Zjeździe Okręgowym PSL w Krakowie, podczas którego został wybrany zastępcą prezesa Zarządu Okręgowego PSL w Krakowie. Zastępował więc samego Wincentego Witosa, który widział w nim swego godnego następcę. Delegaci wybrali go również na członka Naczelnego Komitetu Wykonawczego PSL.
Uprowadzenie i śmierć
Po krakowskim zjeździe powrócił do domu, do Grzęski. 17 września, ok. godziny 19.00, został uprowadzony z własnego domu przez grupę uzbrojonych i umundurowanych mężczyzn. Wywieziono go samochodem ciężarowym w kierunku Rzeszowa. Od tego momentu nie wiadomo, co dokładnie działo się z Władysławem Kojdrem.
Nie ma pewności jak wyglądały ostatnie godziny jego życia, gdzie został zamordowany, ani dokładnie przez kogo. Obrażenia, które odniósł, mogą świadczyć, że został dotkliwie pobity (zmasakrowany). Niezależne ustalenia ludowców mówiły, że
„został zamordowany w drodze. Ręce i nogi miał związane paskiem sowieckim, zęby mu powybijali, czaszkę połamali w drobne kawałki, ponadto dostał dwie serie z automatu […]. Tak zmasakrowanego w nieludzki sposób wyrzucono w lasach koło Rudnej za Rzeszowem”.
21 września zwłoki Władysław Kojdra – wówczas niezidentyfikowane – zostały przypadkowo odnalezione przez miejscowe dzieci w lesie, nieopodal drogi, w Rudnej k. Rzeszowa. Miał 10 ran postrzałowych w tył głowy, 14 w korpus i lewą rękę. Niektóre relacje mówią aż o 36 ranach postrzałowych. Jego zwłoki zostały, jako niezidentyfikowane, szybko pochowane na cmentarzu w Rudnej k. Rzeszowa.
Uroczysty i manifestacyjny pogrzeb Władysława Kojdra odbył się 1 czerwca 1946 r. na cmentarzu parafialnym w Przeworsku. W uroczystościach pogrzebowych udział wzięło około 30 tys. ludzi z całego kraju.
29 września 1945 r. poszukująca męża Aurelia Kojder zidentyfikowała w prokuraturze w Rzeszowie fragment garderoby, jaki zabezpieczono przy zwłokach odnalezionych w Rudnej k. Rzeszowa. Z dużym prawdopodobieństwem uznać można było, że odnaleziony w Rudnej zamordowany człowiek to Władysław Kojder. Konieczna była jednak ekshumacja, która umożliwiłaby ostateczne potwierdzenie tożsamości zmarłego. Jednak władze polityczne i administracyjne województwa opóźniały ją celowo. Odbyła się ona dopiero 31 maja 1946 r. Rodzina i przyjaciele dokonali identyfikacji zwłok.
Uroczysty i manifestacyjny pogrzeb Władysława Kojdra odbył się 1 czerwca 1946 r. na cmentarzu parafialnym w Przeworsku. W uroczystościach pogrzebowych udział wzięło około 30 tys. ludzi z całego kraju. Na całej trasie przejazdu trumny z ciałem działacza, tj. z Rzeszowa przez Łańcut do Grzęski, a potem do Przeworska, gromadziły się setki osób. Fotograf zamówiony przez PSL, który dokumentował pogrzeb, został po kilku dniach pozbawiony przez Urząd Bezpieczeństwa aparatu fotograficznego i wszystkich negatywów zdjęć
„aby nikt nie miał pamiątki z pogrzebu”.
Do dziś nie znamy morderców ani zleceniodawców zabójstwa tego wybitnego działacza ruchu ludowego. Polityczna i moralna odpowiedzialność za jego śmierć spoczywa na Polskiej Partii Robotniczej i podległym jej aparacie bezpieczeństwa. Potwierdza to wiele poszlak. Na przykład 27 sierpnia 1945 r. na posiedzeniu egzekutywy KW PPR w Rzeszowie pierwszy sekretarz Stanisław Hanyż wzywał do szybkiego rozprawienia się z PSL. Wskazał również, kto ma się tym zająć, mówiąc:
„Mamy bezpieczeństwo [tj. Urząd Bezpieczeństwa – M.B.] by ich unieszkodliwić”.
Niecałe trzy tygodnie później zamordowany został Władysław Kojder. Czy to tylko zbieg okoliczności? 10 października, a więc kilkanaście dni po zabójstwie ludowca, szef WUBP w Rzeszowie, mjr Władysław Sobczyński, chwalił się przełożonym, że bezpieka skutecznie przeciwdziała PSL w województwie rzeszowskim
„wskutek powzięcia przez nas [Urząd Bezpieczeństwa – M.B.] najostrzejszego kursu”.
Co mogły oznaczać te słowa, czy dotyczyć mogły zabójstwa najważniejszego działacza PSL na Rzeszowszczyźnie? Warto dodać, że po śmierci Kojdra, w październiku 1945 r., wspomniany major Sobczyński został trzykrotnie odznaczony komunistycznymi medalami. Pytaniem pozostaje: za co przełożeni go tak docenili?
O tym, że Kojder został porwany przez funkcjonariuszy UB, wspomniał rodzinie ludowca sam wojewoda rzeszowski, Jan Mirek z PPS. Po kilku dniach wyparł się jednak wszystkiego.
O tym, że Kojder został porwany przez funkcjonariuszy UB, wspomniał rodzinie ludowca sam wojewoda rzeszowski, Jan Mirek z PPS. Po kilku dniach wyparł się jednak wszystkiego. Kilka osób, które odważyło się prowadzić niezależne „śledztwo” w sprawie zabójstwa Kojdra lub mogło dysponować prawdziwymi informacjami na ten temat, straciło życie w niewyjaśnionych okolicznościach.
Zabójstwo Władysława Kojdra to tylko jeden z wielu przykładów morderstw dokonanych na działaczach PSL w latach 1945–1947, za które nikt do tej pory nie odpowiedział.
