Urodził się 9 lutego 1909 r. w Słocinie koło Rzeszowa. Jego ojciec Jan był kolejarzem. Matka, Maria z d. Ruszała, zmarła, gdy Józef miał dziewięć lat. Mimo trudnej sytuacji materialnej rodziny ukończył Państwowe Seminarium Nauczycielskie w Rzeszowie. Po maturze, w 1932 r., jako poborowy z cenzusem trafił na Dywizyjny Kurs Podchorążych Rezerwy 24. Dywizji Piechoty przy 39. pułku piechoty w Jarosławiu. Był prymusem, co doceniali kolejni przełożeni.
Po dwukrotnych ćwiczeniach – praktyce dowódczej – w rzeszowskim 17. pułku piechoty, otrzymał w 1937 r. awans na podporucznika, a w 1939 r. na porucznika rezerwy. Gorzej układała się jego kariera zawodowa. Pracował dorywczo w zawodach niezwiązanych z edukacją bądź zastępował nauczycieli szkół powszechnych. Dopiero 1 września 1938 r. dostał etat w Szkole Powszechnej w Błażowej.
W sierpniu 1939 r. został zmobilizowany do 165. pułku piechoty i wysłany w rejon przygraniczny nad Liswartę, na zachód od Częstochowy. Był dowódcą plutonu zwiadowczego. Od 1 września brał udział w walkach z Niemcami. Podczas działań na Kielecczyźnie jego pododdział został rozbity i por. Lutak dostał się do niewoli niemieckiej. Nie załamał się i szybko przygotował plan ucieczki, którą zrealizował na początku października 1939 r. Dotarł do Błażowej, gdzie mieszkali żona i syn.
Początki konspiracji
Szukając kontaktów ze spontanicznie tworzonym podziemiem, często wyjeżdżał do niezbyt odległego Rzeszowa. Tam natrafił na siatkę ppłk. Kazimierza Heilmana-Rawicza, dowódcy bydgoskiego 62. pułku piechoty, który wraz ze swymi oficerami – wśród nich był por. Łukasz Ciepliński – rozpoczął formowanie struktur podziemia wojskowego na Rzeszowszczyźnie. Fundament kadry stanowili niedawni oficerowie służby stałej i rezerwy miejscowych pułków piechoty i kawalerii.
Porucznik Ciepliński jako pierwszy dotarł do Lutaka. Szybko przekonał się, że znalazł niezwykle wartościowego oficera, który świetnie łączył kontrolowaną brawurę z umiejętnością pracy tajnej. Wkrótce ppłk Heilman-Rawicz (notabene pochodzący z Błażowej) powierzył Lutakowi zadanie uruchomienia konspiracji w południowej części powiatu rzeszowskiego.
Energiczne działania nastawione na dobór najbardziej wartościowych osób przyniosły pożądany rezultat. Jeszcze w 1939 r. siatka zorganizowana przez Lutaka trafiła do Służby Zwycięstwu Polski, a potem w szeregi Związku Walki Zbrojnej.
W ramach tej ogólnopolskiej konspiracji wojskowej por. Józef Lutak (pod pseudonimem „Orzeł”) otrzymał dowództwo placówki Błażowa w Obwodzie ZWZ Rzeszów.
Nie tylko umiał werbować konspiratorów, ale też dobrze ich zabezpieczał przed Niemcami (a właśnie wiosną 1940 r. okupanci brutalnie rozbili szereg struktur podziemnych na Rzeszowszczyźnie). Placówka Błażowa była stawiana za wzór w całym Obwodzie Rzeszowskim. Szykując swoich żołnierzy do zadań wynikających z planu powstania powszechnego, por. Lutak uruchomił specjalne kursy wiedzy wojskowej. Z końcem 1939 r. powołał pierwszą grupę dywersyjno-sabotażową w Żarnowej i powierzył jej dowództwo kpr. Stanisławowi Mikulskiemu „Żmii”. Organizował wyprawy po broń powrześniową, a od czerwca 1941 r. po porzuconą przez Sowietów. Prowadził przerzuty z okupacji sowieckiej, a także na Węgry i z powrotem.
Na początku 1940 r. Lutak przez kilka miesięcy pracował jako nauczyciel w Tyczynie. Również w tej gminie zaangażował się w tworzenie placówki podziemnego wojska. Zaprzysięgał konspiratorów także z innych terenów. Obok działalności w podziemnej armii zajmował się dydaktyką. Był inicjatorem powstania w Błażowej w kwietniu 1940 r. konspiracyjnej Państwowej Komisji Egzaminacyjnej „Kuźnica”, która zyskała status agendy Inspektoratu ZWZ-AK Rzeszów. Celem „Kuźnicy” było osiągnięcie przez uczniów „cenzusu szkoły średniej”, co dawało im uprawnienia do udziału w tajnych kursach podchorążych. Pierwszy kurs szkoły podchorążych piechoty por. Lutak uruchomił w styczniu 1942 r.
We wrześniu 1940 r. powołał tajną komórkę kolejową z centralą w Rzeszowie. Jej głównym celem był wywiad, ale również sabotaż i dywersja techniczna. Prowadzono obserwację niemieckich transportów wojskowych, ustalano ilość i rodzaj przewożonego sprzętu, nazwy jednostek. Jesienią 1942 r. por. Lutak scalił grupy konspiracji kolejowej w wydzielony oddział dywersyjno-sabotażowy Inspektoratu AK Rzeszów; jego dowództwo otrzymał Stanisław Lipski „Wujek”.
Niestety, po miesiącach intensywnej pracy podziemnej por. Lutak został zdekonspirowany. W lutym 1942 r., wskutek donosu konfidenta, trafił nawet w ręce gestapo. Na szczęście tego samego dnia udało mu się uzyskać zwolnienie, ale musiał opuścić Błażową i przenieść się do Rzeszowa. Stamtąd jeszcze przez ponad pół roku dowodził placówką błażowską. Niemniej taki stan niósł znaczne zagrożenie, tym bardziej że Lutak trafił na listę proskrypcyjną osób szczególnie niebezpiecznych dla Rzeszy i usilnie tropionych przez gestapo.
W listopadzie 1942 r. rozpoczął organizację „Ruchu” – specjalnej komórki dywersyjno-wywiadowczej i kontrwywiadowczej Inspektoratu AK Rzeszów. „Ruch”, którego zespół liczył blisko stu konspiratorów, prowadził ścisłą obserwację niemieckich garnizonów, służb policyjnych i instytucji cywilnych, śledził przemieszczanie się transportów kolejowych i drogowych, zestawiał „kartotekę szkodników” sprawy polskiej, rozpracowywał Polską Partię Robotniczą. Podejmował też akcje czynne – sabotażowe i dywersyjne. Te zadania wykonywały trzy pięcioosobowe grupy dyspozycyjne „Ruchu”. Początkowo w ramach „Ruchu” Lutak używał pseudonimu „Błękitny”, a następnie „Roch”.
Oficer dywersji
Sukcesy „Ruchu” przekonały Cieplińskiego, inspektora Inspektoratu AK Rzeszów, do włączenia Lutaka do sztabu inspektoratu. Otrzymał wymarzone, „bojowe” stanowisko, to jest oficera dywersji inspektoratu. Uzupełniał doświadczenie. W lutym 1943 r. przeszedł w Warszawie specjalny, prowadzony przez zespół cichociemnych, kurs dla oficerów dywersji.
Posiadaną wiedzę przekazywał podwładnym. W lipcu 1943 r. kierował kursem z zakresu dywersji w placówce AK Błażowa. Mimo dekonspiracji na tym terenie liczył na swoje wojenne szczęście. Otrzymał też gwarancję bezpieczeństwa ze strony miejscowych struktur AK. Wybór miejsca podyktowany był odpowiednią infrastrukturą do zajęć terenowych. Wraz z rzeszowskim cichociemnym, por. Władysławem Mićkiem „Mazepą”, uczył technik instynktownego strzelania z broni krótkiej i długiej, samoobrony (dżiu-dżitsu), zastawiania pułapek na pojazdy kołowe i transporty kolejowe, zasad dywersji i sabotażu przemysłowego, maskowania.
Lutak nie koncentrował się tylko na teorii. Jego temperament musiał znajdować upust w działaniu, w walce bieżącej. Wiosną 1943 r. uczestniczył w udanej akcji ekspropriacyjnej na ul. Asnyka w Rzeszowie, podczas której zdobyto pół miliona złotych. Na przełomie czerwca i lipca 1943 r. dowodził szkolnym oddziałem partyzanckim „Sokół”; przyjął wówczas identyczny pseudonim. Utworzony na rozkaz Cieplińskiego oddział miał zaprawiać bojowo i hartować kadry rzeszowskiej AK; przez intensywną praktykę przygotować oficerów do funkcji dowódczych podczas powstania powszechnego, uczyć, jak zdobywać broń, ośmielać i przyzwyczajać społeczeństwo do zaczepnych działań antyniemieckich. Nadto poprzez
„własne wzorowe działanie ośmieszyć i wyrugować z naszych rejonów oddziały komunistyczne i sowiecką partyzantkę”.
Ze względów bezpieczeństwa por. Lutak był zmuszony przekazać por. Mićkowi funkcję oficera dywersji inspektoratu, a sam objął analogiczne stanowisko w Obwodzie AK Dębica. Przyjął pseudonim „Dyzma”, który najbardziej do niego przylgnął. 11 listopada 1943 r. został awansowany do stopnia kapitana.
Angażował się w kolejne zadania specjalne. W Lubzinie 6 sierpnia 1943 r. w brawurowej akcji odbił Kazimierza Zielińskiego „Olchowę”, dowódcę drużyny dywersyjnej placówki AK Dębica, którego Niemcy po aresztowaniu przewozili pociągiem do Rzeszowa. Organizował liczne akcje zdobywania broni i różnego wyposażenia wojskowego. Szykował likwidacje groźnych kolaborantów i konfidentów. Nocą z 31 stycznia na 1 lutego 1944 r. dowodził atakiem na niemiecki pociąg urlopowy w Grabinach pod Czarną Tarnowską. Akcja, którą obserwowali kpt. Ciepliński, kpt. Adam Lazarowicz „Klamra” i por. Miciek „Mazepa”, przyniosła Niemcom stratę trzynastu zabitych i kilkunastu rannych. Lutak wziął udział 15 marca 1944 r. w wykonaniu wyroku na Włodzimierzu Halickim, szefie Kripo w Kolbuszowej.
Od 20 kwietnia 1944 r. ponownie był oficerem dywersji Inspektoratu AK Rzeszów. W maju 1944 r. wraz z por. Zenonem Sobotą „Świdą”, oficerem dywersji Podokręgu AK Rzeszów i cichociemnym por. Mićkiem opracowywał plan odbicia w Krakowie płk. Józefa Spychalskiego „Lutego”, komendanta Okręgu AK Kraków. Z kolei nocą z 30 na 31 maja 1944 r. dowodził ubezpieczeniem podczas podejmowania alianckiego zrzutu lotniczego koło Niedźwiady.
Za sprawą płk. Kazimierza Putka „Zwornego”, komendanta Podokręgu AK Rzeszów, wiosną 1944 r. Inspektorat Rzeszowski AK sformował kolejny oddział partyzancki, tym razem o kryptonimie „Kółeczko”. Jego dowództwo objął kpt. Lutak, który otrzymał zadanie uruchomienia wszechstronnego stażu dla przyszłych – „burzowych” – dowódców partyzantki.
Walki w czasie „Burzy”
Podczas akcji „Burza”, rozpoczętej na Rzeszowszczyźnie 26 lipca 1944 r., kpt. Lutak brał udział w walkach na terenie Obwodu AK Dębica. Otrzymał, niestety nierealne nawet dla tak odważnego oficera, zadanie uwolnienia siedmiuset więźniów obozu w Pustkowie oraz uderzenia na linie kolejowe i wysadzenia jadącego z Rzeszowa transportu amunicji artyleryjskiej. Sytuację utrudniało i komplikowało zatrzymanie się frontu niemiecko-sowieckiego na linii Wisłoki, a tym samym odcięcie Obwodu Dębickiego od sztabu podokręgu i inspektoratu w Rzeszowie.
2 sierpnia dowodził atakiem na kolumnę nieprzyjaciela w Podgrodziu. Podczas akcji zniszczono trzy samochody ciężarowe i zabito dziewięciu Niemców. Z kolei 12 sierpnia zespół dywersyjny kpt. Lutaka udaremnił odwetową pacyfikację Gumnisk. Mimo zdecydowanej przewagi niemieckiego oddziału pacyfikacyjnego z batalionu wojsk lotniczych, brawurowy atak kpt. Lutaka ocalił prowadzonych na egzekucję mieszkańców wsi. Niemcy stracili dwudziestu zabitych, w tym dowódcę batalionu, i około piętnastu rannych. Straty własne to jeden poległy żołnierz AK i jeden cywil.
Śmierć wskutek zdrady
Tuż po północy 20 sierpnia kpt. Józef Lutak przybył wraz z kilkoma żołnierzami dyspozycyjnego plutonu dywersyjnego do zredukowanego „burzowego” Zgrupowania III. Na kwaterę wybrano gospodarstwo w Gołęczynie pod Dębicą, należące do kpt. Stanisława Zborżila „Sosny”, oficera sztabu Obwodu AK Dębica. Niestety, o świcie trzy niemieckie kompanie zaatakowały akowców. Kapitan Lutak poległ w nierównej walce trafiony serią z karabinu maszynowego. Podwładni tak wspominali „legendarnego »Dyzmę«”:
„był człowiekiem, o którym mówiło się, że nie zna lęku. Niedościgły wzór oficera – dowódcy, świecącego własnym przykładem, ukochany przez żołnierzy […]. Z zawodu był nauczycielem, z pasji oficerem. […] Najdzielniejszy z dzielnych”.
W starciu w Gołęczynie zginęło też trzech innych oficerów i trzech żołnierzy AK. Odpowiedzialnym za ich śmierć okazał się Stanisław Podraza, agent gestapo i tłumacz w Schupo, który naprowadził Niemców na akowskie stanowiska pod „Zborżilówką”; już po wojnie został zlikwidowany z wyroku sądu podziemnego. Po wycofaniu się Niemców kpt. Józef Lutak został 21 sierpnia 1944 r. pochowany z honorami wojskowymi na polanie Kałużówka. Podczas pogrzebu ks. Stanisław Bartosz „Mieczyk”, kapelan Obwodu AK Dębica, wspominał:
„Był to człowiek prawy, odważny do szaleństwa, niezłomny bojownik o wolność, który żył, cierpiał i zginął za Ojczyznę. […] Odszedł w chwili, gdy jutrzenka wolności nowym już światłem błyszczeć zaczęła […]. Nigdy nie splamił się tchórzostwem, nigdy myślą niską i słabością. […] Będzie nam świecił przykładem i wzorem w dalszej walce o wolność Ojczyzny”.
W październiku 1957 r. zwłoki Józefa Lutaka ekshumowano i przeniesiono na cmentarz wojskowy w Dębicy.
Kiedy 1 marca 1945 r. mjr Ciepliński przekazywał Inspektorat Rzeszów swemu dotychczasowemu zastępcy, mjr. Lazarowiczowi „Klamrze”, w protokole zdawczo-odbiorczym podkreślono tradycje inspektoratu:
„Bohaterstwo, poświęcenie i duże osiągnięcia dzielnych żołnierzy inspektoratu przekazać historii. Szczególnie pamiętać o poległych Piotrze (por. Jan Bałda), Dyzmie (kpt. Józef Lutak), Uklei (ppor. Tadeusz Lis), Pingwinie (kpr. pchor. Władysław Skubisz), Jarosławie (kpr. pchor. Stanisław Jacheć), Boguszu (kpr. pchor. Adolf Maciołek), Turze (ppor. Jan Towarnicki) i Anhellim (plut. Józef Erazmus) […] i wszystkich innych. Ich heroizm i poświęcenie przyniesie dumę Ziemi Rzeszowskiej”.
Wsparcia finansowego wdowie po oficerze dywersji inspektoratu udzielało kierownictwo Rzeszowskiego Okręgu WiN.
Józef Lutak otrzymał trzykrotnie Krzyż Walecznych, Medal Wojska, Złoty Krzyż Zasługi z Mieczami, a pośmiertnie został przedstawiony do odznaczenia Krzyżem Virtuti Militari V kl. Jest patronem ulicy w Błażowej.
Był ożeniony z Wandą z Szajkiewiczów. Miał dwóch synów: Andrzeja, inżyniera górnika, i Jacka, nauczyciela akademickiego Politechniki Rzeszowskiej i trenera sportowego. Brat „Dyzmy”, Franciszek, również walczył w AK (ps. „Orlątko”). Podobnie czternaście lat młodsza, przyrodnia siostra, Anna Lutak-Płoszyńska, która była żołnierzem AK (ps. „Jolanta”), a po wojnie działała w Zrzeszeniu „Wolność i Niezawisłość”.
Tekst pochodzi z numeru 5/2023 „Biuletynu IPN”
