Historia ruchu na rzecz pokoju jest długa i nie wiąże się bynajmniej tylko z okresem powojennym. Już w latach 20. i 30. XX w., w czasie powstawania reżimów autorytarnych i totalitarnych oraz ogólnie niestabilnej sytuacji politycznej w Europie po I wojnie światowej, społeczeństwo starego kontynentu coraz wyraźniej obawiało się wybuchu nowego konfliktu zbrojnego. Także w kręgach uczonych, pisarzy, artystów i ludzi szeroko pojętej kultury zaczęły przeważać głosy zaniepokojenia nad przyszłością ludzkości.
Zostały one wyraźnie wyeksponowane podczas kilku międzynarodowych kongresów antywojennych, m.in. w Amsterdamie w 1932 r., Paryżu w 1933 i 1935 r. czy Brukseli w 1936 r. Ta apokaliptyczna wizja świata, która w latach 1939–1945 stała się faktem, po II wojnie światowej nie straciła na znaczeniu.
Walka z imperializmem (byle nie sowieckim)
Powojenny światowy ruch obrońców pokoju został zapoczątkowany na Kongresie Intelektualistów we Wrocławiu w sierpniu 1948 r. Pomysłodawcą i sekretarzem generalnym spotkania intelektualistów całego świata był działacz komunistyczny, publicysta i propagandysta Jerzy Borejsza. Oczywiście wszystkie plany i posunięcia były konsultowane ze ścisłym kierownictwem PPR. Początkowo sceptycznie usposobione kierownictwo Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików) także zaakceptowało plan imprezy, widząc w niej możliwość zmiany wizerunku całego bloku komunistycznego.
W całym bloku sowieckim zaczęły powstawać komitety obrońców pokoju. Także w Polsce w marcu 1949 r. powstał Polski Komitet Obrońców Pokoju (PKOP). Podczas odbywającej się w dniach 15–21 marca 1950 r. w Sztokholmie sesji Stałego Komitetu Światowego Kongresu Obrońców Pokoju wystosowano apel do wszystkich krajów świata. Zrodziła się wówczas jedna z największych akcji propagandowych nie tylko w Polsce, ale całym bloku sowieckim.
W fabrykach i instytucjach organizowano „warty pokoju”. Był to także czas nasilenia komunistycznej propagandy, wzywającej do realizacji planu 6-letniego, podejmowania dodatkowych zobowiązań produkcyjnych.
Temat pokoju stał się dla ZSRS, ale także całego bloku sowieckiego, czołowym elementem ofensywy ideologicznej już począwszy od pierwszych lat po wojnie. Idea ruchu pokoju, z powodu całkowitego uzależnienia politycznego i finansowego od Moskwy, była ukierunkowana i zwrócona przeciwko krajom Zachodu, a przede wszystkim USA. Partie komunistyczne wykorzystywały hasła obrony pokoju i wspólnej walki z „podżegaczami wojennymi”, aby stwarzać wrażenie strony walczącej z „krwiożerczym amerykańskim imperializmem”, który zmierza do wywołania kolejnego konfliktu, tym razem nuklearnego.
Wszyscy zginiemy w walce o pokój
W związku z Apelem sztokholmskim 17 kwietnia 1950 r. PKOP ogłosił specjalny Manifest, w którym zwracał się do wszystkich Polaków:
„Polacy i Polki! Robotnicy, chłopi i pracownicy! Uczeni i artyści, nauczyciele i duchowni, studenci i uczniowie! Rzemieślnicy i kupcy! Partyjni i bezpartyjni!”.
W Warszawie akcja zbierania podpisów rozpoczęła się 10 maja 1950 r. Pierwszą osobą, która złożyła pod nim swój podpis był sekretarz generalny KC PZPR i prezydent Polski, Bolesław Bierut. Rozpętała się prawdziwa burza propagandowa, podczas której różnymi hasłami zachęcano Polaków do składania podpisów. Dotyczyły one absolutnie wszystkich warstw społecznych. Odwoływały się do chłopów, robotników i inteligencji. Nie mogło także zabraknąć zwrotów odnoszących się do młodzieży i dzieci, gdyż władza upatrywała możliwość wychowania „nowego człowieka”, przystosowanego do życia w systemie komunistycznym i w pełni go akceptującego.
W skali ogólnopolskiej, według oficjalnych danych, podpis pod Apelem sztokholmskim złożyło około 18 mln ludzi. W 1950 r. w Polsce mieszkało 24 762 502 obywateli. Jednak, jak podaje rocznik statystyczny, w 1949 r. w przedziale lat 1–19 było 9,3 mln ludzi. Nie wiadomo, ilu było uprawnionych do głosownia.
Polski Komitet Obrońców Pokoju kładł silny nacisk na odpowiednie przygotowanie warstwy informacyjnej akcji. Przez cały okres zbierania podpisów odbywały się zebrania zachęcające, masówki i seminaria, podczas których wygłaszano okolicznościowe referaty. W szkołach przeprowadzano pogadanki z uczniami, a publiczne odczyty odbywały się niemal każdego dnia. Miasta i wsie obwieszono hasłami propagandowymi. Z ulicznych megafonów w większych ośrodkach miejskich można było usłyszeć pieśni poświęcone walce o pokój. W fabrykach i instytucjach organizowano „warty pokoju”. Był to także czas nasilenia komunistycznej propagandy, wzywającej do realizacji planu 6-letniego, podejmowania dodatkowych zobowiązań produkcyjnych. Do nadprogramowej pracy zobowiązywano się nie tylko w roku 1950, z okazji akcji podpisywania Apelu sztokholmskiego. Dodatkowe zobowiązania podejmowano również rok wcześniej, podczas formowania się komitetów pokoju. Był to również czas realizacji ostatnich zadań planu 3-letniego.
Także każde zbliżające się święta (jak rocznica rewolucji październikowej, urodziny Stalina czy pierwszomajowe święto klasy robotniczej) były okazją – jak głosiła propaganda – do entuzjastycznego podejmowania zobowiązań produkcyjnych oraz pracowania po godzinach w imię „budowania obozu pokoju”.
Akcja dotykała absolutnie wszystkich aspektów życia codziennego. Oprócz agitacji indywidualnej, masówek i wieców, a także haseł i plakatów porozklejanych we wszystkich miastach, propaganda szerzona była także z wykorzystaniem kina, teatru i radia. Przed każdym seansem w kinach odczytywane były krótkie przemówienia, zachęcające do złożenia podpisu. Odczytywano głównie manifest PKOP. Pokazywano także krótkie filmiki, ukazujące pracę komitetów. W większych miastach z megafonów można było usłyszeć specjalne pieśni na rzecz pokoju. Radio nieustannie nadawało meldunki o zbieraniu kolejnych podpisów pod apelem – i tak przez wiele dni. Nie zabrakło także koncertów, występów chórów i zespołów tanecznych. Organizowano także imprezy sportowe na rzecz pokoju. Konkursy w pływaniu, wyścigi rajdowe i kolarskie, a to wszystko pod „sztandarem” walki o pokój. Polska zamieniła się w jeden wielki festiwal.
Propaganda czy coś więcej?
W skali ogólnopolskiej, według oficjalnych danych, podpis pod Apelem sztokholmskim złożyło około 18 mln ludzi. W 1950 r. w Polsce mieszkało 24 762 502 obywateli. Jednak, jak podaje rocznik statystyczny, w 1949 r. w przedziale lat 1–19 było 9,3 mln ludzi. Nie wiadomo, ilu było uprawnionych do głosownia. Według danych Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego Apel sztokholmski podpisało dokładnie 17 545 590 obywateli, czyli niemal każdy dorosły obywatel w Polsce.
Szczegółowe wyliczenia z podziałem na poszczególne województwa przedstawia poniższa tabela:
Udział mieszkańców województw Polski, którzy złożyli podpis pod Apelem sztokholmskim.
|
|
Liczba wszystkich mieszkańców |
|
|
|
Warszawa (miasto) |
589 248 |
502 297 |
85,2 |
|
warszawskie |
2 254 940 |
1 433 341 |
63,5 |
|
Łódź (miasto) |
582 132 |
447 815 |
76,9 |
|
łódzkie |
1 696 933 |
1 112 681 |
65,5 |
|
Kieleckie |
1 728 228 |
1 306 668 |
75,6 |
|
lubelskie |
1 648 924 |
1 092 762 |
66,2 |
|
białostockie |
953 305 |
569 300 |
59,7 |
|
olsztyńskie |
588 511 |
407 539 |
69,2 |
|
gdańskie |
894 619 |
707 864 |
79,1 |
|
Pomorskie |
1 426 881 |
1 098 853 |
77 |
|
szczecińskie |
1 017 308 |
749 126 |
73,6 |
|
poznańskie |
2 572 993 |
1 866 757 |
72,5 |
|
wrocławskie |
1 977 863 |
1 438 109 |
72,7 |
|
śląskie |
3 123 320 |
2 300 000 |
73,6 |
|
krakowskie |
2 160 125 |
1 495 135 |
69, 2 |
|
rzeszowskie |
1 379 419 |
1 017 349 |
73,7 |
|
RAZEM |
24 594 749 |
17 545 596 |
71,3 |
Obliczenia autora na podstawie: AIPN, 1572/595, k. 7–9.
Nawet jeśli przyjmiemy, iż podpis pod apelem złożył niemal każdy dorosły obywatel, to mimo wszystko nie wolno na tej podstawie oceniać rzeczywistego poparcia dla akcji. Przedsięwzięcie poczynione przez PZPR w maju i czerwcu 1950 r. miało także na celu zrewidowanie lojalności polskiego społeczeństwa. Dla partii, tak samo jak liczba podpisów, była ważna informacja, kto odmówił wzięcia udziału w akcji . Przypadki odmowy złożenia podpisu były skrupulatnie odnotowywane.
Akcja podpisania Apelu sztokholmskiego spotkała się z dużą akceptacją. Dlaczego? Idea pokoju padła na podatny grunt, niezależnie od politycznych konotacji. Po 6 latach wojny cywilizacje europejskie pragnęły jedynie stabilizacji i pokoju. Tuż po wojnie takie nastroje były bardzo obecne w Polsce. Dlatego pytanie: wojna czy pokój? było dla polskiego społeczeństwa pytaniem retorycznym, niezależnie od tego, kto je stawiał.
