Skutkiem niemieckiej agresji na ZSRS 22 czerwca 1941 roku Kuźnicę zajęli Niemcy, a w lipcu 1944 roku ponownie na te tereny weszli Sowieci. Mieszkańcy mieli świadomość „dobrodziejstwa” władzy sowieckiej i byli niechętni wobec tego stanu rzeczy. Za „pierwszego Sowieta” mieszkańców dotknęły deportacje i eksperymenty z sowieckim modelem gospodarczym. Okres okupacji niemieckiej również wiązał się z działalnością pacyfikacyjną oraz eksterminacją miejscowych Żydów – należy pamiętać, że w Kuźnicy istniało getto.
Kalejdoskop okupacji
Lektura wspomnień daje możliwość poznania emocji towarzyszących mieszkańcom wspomnianych terenów. Interesującą kwestią jest przemilczenie niektórych tematów – takich jak żydowscy sąsiedzi, którzy podczas okupacji hitlerowskiej zostali zamknięci w getcie.
W wyniku postanowień jałtańskich przedwojenne ziemie polskie miały być podzielone, a ich wschodnia część miała przypaść Związkowi Sowieckiemu. Dla mieszkańców decyzja ta była niezrozumiała, ponieważ okupant niemiecki został pokonany i wszystko powinno wrócić do stanu sprzed września 1939 roku. Miejscowi nie zdawali sobie sprawy z decyzji Wielkiej Trójki na konferencji pokojowej w Jałcie. Samo stworzenie granicy było niemałym szokiem, gdyż dotychczas granica wschodnia była oddalona o około 300 km.
Niemcy wycofali się z Kuźnicy w nocy z 21 na 22 lipca 1944 roku. Miejscowość została zajęta „z marszu” przez oddziały II Frontu Białoruskiego. Wcześniej ostrzelano z artylerii miejscowy kościół i cerkiew, które w znacznym stopniu uległy zniszczeniu. Należy zastanowić się: jaki stosunek do miejscowej ludności mieli czerwonoarmiści? Jak wspomina Szczawińska:
„Na zajętych terenach rozpoczął się terror. NKWD zaczęło aresztować Polaków, którzy walczyli o niepodległość Polski. Wypytywano o ludzi walczących z bolszewikami o niepodległość w 1920 r., jak również o żołnierzy Armii Krajowej”.
Przy budowie pasa granicznego pracowali miejscowi, którzy wyrażali dezaprobatę dla takiego stanu rzeczy. Można wspomnieć, że jawnie naigrywali się z pilnujących ich czerwonoarmistów, za co byli karani aresztem. Mieszkaniec Nowodzieli Stanisław Trojanowski zapytał żołnierza:
„Za co walczyłeś? Za to żeby drutem buta przywiązywać?”.
Za te słowa został natychmiast aresztowany pod zarzutem kpienia z władzy radzieckiej.
Życie przedzielone granicą
Nowa rzeczywistość polityczna była pełna przeszkód. Zdarzało się że gospodarstwo rolne było położone po obu stronach granicy, co wpływało na efektywność upraw, ze względu na niejasność co do możliwości korzystania z własnych gruntów. Niejednokrotnie zdarzało się że pod osłoną nocy przenoszono nowopowstałe słupy graniczne za swoją działkę, przez co całe gospodarstwo zostawało po stronie polskiej. Zdarzały się jednak przypadki, że taki zabieg nie pomagał i rodzina była przesiedlana na teren ZSRS, ze względu na zakaz zamieszkiwania w strefie przygranicznej.
Pilnujący granicy czerwonoarmiści niejednokrotnie przechodzili na polską stronę, aby dokonywać zatrzymań osób nielegalnie przekraczających granicę. Związane było to z otrzymaniem dodatkowych dni wolnych od służby za każdego złapanego na nielegalnym przekroczeniu granicy. Dawało to możliwość do nadużyć i rajdów na polską stronę, by łapać przypadkowe osoby, które później były oskarżane o nielegalne przekroczenie granicy.
Istotnym jest brak reakcji miejscowych władz polskich na bezprawie czerwonoarmistów. Jednym z takich przykładów było zatrzymanie Faustyna Zyska, który wyszedł do prac polowych. Zysk został zatrzymany przez sowieckich pograniczników na własnym polu. Świadkiem tej sytuacji była jego żona, która później interweniowała u polskich pograniczników, którzy przez 3 tygodnie zwodzili ją i zapewniali, że sprawa niedługo się wyjaśni, a mąż wróci do domu. Później przekazano informację o skazaniu go na 2 lata więzienia za nielegalne przekroczenie granicy. W trakcie odbywania wyroku zmarł i nigdy już do domu nie wrócił.
Powrót do Macierzy
Najważniejszym wydarzeniem z tamtego okresu był powrót wsi z gminy Kuźnica do Polski. We wspomnieniach mieszkańców wydarzenie to wybija się na pierwszy plan. Wynika to z faktu, że część wsi po „wyzwoleniu” znalazła się w granicach „ojczyzny chłopów i robotników” wbrew swojej woli. Co do samego 8/9 maja 1945 roku, nie znajdujemy żadnej wzmianki na ten temat. Wydaje się, że dla lokalnej ludności zakończeniem wojny było wypędzenie Niemców z tych terenów.
Dla wsi położonych na wschód od Kuźnicy, które zostały w granicach ZSRS, nastąpiła zmiana okupanta z niemieckiego na sowieckiego. Dlatego wydarzenia z 16 maja 1948 roku są tak ważne dla lokalnej społeczności i do dziś organizowane są związane z tym uroczystości państwowo-kościelne. Jak wspomina jedna z uczestniczek tych wydarzeń:
„Przed godziną 9 z domów zaczeli wychodzić odświętnie ubrani ludzie i kierować się na początek wsi od strony wsi Tołcze pod kamienny krzyż. Zrobiło się gwarno, tłoczno i odświętnie. Zebrali się wszyscy – od najstarszego do najmłodszego. (...) o 9 ruszyliśmy w procesji z krzyżem (...) i śpiewem Godzinek na ustach. Pozostawiliśmy za sobą zupełnie wyludnioną wieś. Kiedy dochodziliśmy do miejsca, gdzie jeszcze wczoraj była granica (...) wszyscy uklękli śpiewając »Z pokłonem święta Panno«”.
Jasno widać, że wydarzenia, w których brali udział, miały charakter religijny i uznano je za cud. Szczególnie, że mniej więcej w połowie drogi do Kuźnicy, gdzie znajduje się właściwy kościół parafialny, spotkano drugą procesję, która „odprowadziła” wracających do Macierzy do kościoła parafialnego, gdzie miała miejsce uroczysta suma. Wydarzenie to, jak wspominali sami uczestnicy tych wydarzeń, było najważniejszym wydarzeniem w ich życiu.
„Powrót do Macierzy” wynikał oczywiście z decyzji Józefa Stalina, który zdecydował o „wymianie” terenów z Polską. Jednak w niniejszych wspomnieniach proces zbierania podpisów pod petycją do władz w Warszawie, nie zachował się.
Milczenie źródeł
Autorzy wspomnień nie poruszają kilku ciekawych tematów, takich jak kwestia żydowska, sprawy związane z organizacją nowej administracji czy kwestie zachowania mniejszości prawosławnej. W czasie niemieckiej okupacji w Kuźnicy i pobliskiej Kolonii Izaaka istniały getta, gdzie byli skomasowani miejscowi Żydzi. Kiedy zdecydowano o likwidacji gett w Bezirk Białystok Żydzi zostali wywiezieni do obozu przejściowego w Kiełbasinie, a później do Treblinki. Tym samym z lokalnej społeczności zniknęła znaczna grupa, która przed wojną miała znaczny wpływ na krajobraz gospodarczy regionu. We wspomnieniach nikt nie podnosi tego tematu, na blisko 50 zebranych relacji w żadnej nie ma słowa o likwidacji czy życiu getta.
Kolejnym istotnym, a pominiętym problemem, jest brak informacji o formowaniu się nowej władzy. Podobnie jak w kwestii żydowskiej, nie mamy informacji dotyczących procesu formowania się władzy. Ostatnim ważnym aspektem, który przemilczano w niniejszych relacjach jest stosunek ludności prawosławnej do Armii Czerwonej. Wiemy o przypadkach współpracy prawosławnych z Armią Czerwoną na innych terenach białostocczyzny, jednak tu autorzy wspomnień nie wskazują żadnych przykładów współpracy. Najprawdopodobniej wynika to z braku takich incydentów w samej Kuźnicy, gdyż w innych pobliskich miejscowościach takie przypadki są znane. Nic nie wiadomo również o przypadkach gwałtów. Najprawdopodobniej do nich nie doszło, ponieważ sama miejscowość został zajęta „z marszu” – co prawda w Kuźnicy stacjonowały jednostki sowieckie, jednak nie mamy informacji o przypadkach gwałtów.
