Wasilij Grossman, Jonathan Littell i Józef Mackiewicz – to pisarze, którzy niezwykle sugestywnie pisali o II wojnie światowej i stworzyli monumentalne dzieła opisujące uwikłanie jednostki w wielką historię. Polak Mackiewicz uczynił to w powieściach „Droga donikąd” (1955) i „Nie trzeba głośno mówić” (1969), rosyjski Żyd Grossman w „Życie i los” (1959), a Littell, Amerykanin dorastający we Francji, w „Łaskawe” (2006).
Znany angielski historyk Antony Beevor, autor głośnych prac m.in. o bitwie stalingradzkiej i zdobyciu Berlina w 1945 r., książki Grossmana i Littella wymieniał swego czasu wśród pięciu najlepszych jego zdaniem powieści o II wojnie światowej. Stefan Kisielewski o „Nie trzeba głośno mówić” notował w swoich „Dziennikach” w okresie PRL:
„Dalej myślę o książce Józefa Mackiewicza, myśli to niewesołe, bo jakkolwiek by się oceniało różne ujęcia tam zawarte (choćby płytki i jednostronny obraz przedpowstaniowej Warszawy), to jednak jest to w gruncie rzeczy j e d y n e tego rodzaju świadectwo w literaturze polskiej z czasów ostatniej wojny – i to sfinansowane czyimś prywatnym sumptem na emigracji, zupełnie w kraju niedostępne. W normalnej ojczyźnie o takich zawiłych i bolesnych sprawach jak wojna na Wileńszczyźnie napisano by 100 książek, byłyby dyskusje wszechstronne, przywołujące różne fakty i różnych świadków (…)”.
Trzy spojrzenia na wojnę
Twórców tych wielkich dzieł – podobnych tematycznie i objętościowo – różni pochodzenie i perspektywa, z której spoglądali na wojnę. Natomiast łączy sporo. Przejmująco i porywająco pisali o hekatombie największego konfliktu zbrojnego w dziejach ludzkości.
Odrzucali powierzchowne oceny politycznego konfliktu i uogólnienia ze szkolnych podręczników. Zaglądali do wiejskich chałup na obrzeżach wielkiego świata, przez które na czołgach przewalała się wielka polityka. Schodzili do suteren i obserwowali codzienne zmagania zwykłych ludzi, którym wojenna zawierucha przetrąciła życie. Równolegle opisywali kulisy gabinetowych rozgrywek, międzynarodowych porozumień i zależności. Przedstawiali obraz widziany z góry, obejmujący wielkie połacie terenu, od Berlina po głębokie syberyjskie pustkowia. Relacjonowali dyskusje na szczytach władzy, by po chwili przyjrzeć się obozowemu życiu więźniów.
Wszyscy dużą wagę przykładali do szczegółu. Mackiewicz i Grossman mieli tę przewagę, że byli bezpośrednimi świadkami części opisywanych przez siebie historii. Wiedzieli jak smakuje totalitarny reżim. Pierwszy przeżył wojnę w Wilnie okupowanym przez Sowietów, drugi przez trzy lata był wojennym korespondentem gazety Armii Czerwonej „Krasnaja Zwiezda”, dla której relacjonował bitwy pod Moskwą i Stalingradem oraz zdobycie Berlina. Littell, urodzony w 1967 r., nadrobił to czytając ponoć dwieście książek dotyczących Zagłady.
Autorzy w swoje opowieści wplatali niezliczoną ilość prawdziwych postaci: Mackiewicz zobrazował Andrieja Własowa, Alfreda Rosenberga, Clausa von Stauffenberga, czy komunistycznego politruka Jerzego Putramenta. U Littella odnajdziemy niemal całą pierwszą ligę nazistowskich działaczy: Adolfa Hitlera, Heinricha Himmlera, Alberta Speera, Adolfa Eichmanna. W wielu wypadkach autentyczne postaci mówią słowami, które naprawdę wypowiedziały. Cytaty, odnalezione przez autorów w dokumentach i przekazach, znalazły się w powieściach.
Pisarze, z jednej strony, dokładnie relacjonowali kluczowe wydarzenia globalnego konfliktu. Momenty, które zmieniły bieg historii. Littell i Grossman ze zdumiewającym rozmachem opisali oblężenie i walki w Stalingradzie (1942/1943). Z drugiej strony, pochylali się nad losem szarych ludzi: Littell przedstawił przerażającą masakrę Żydów w Babim Jarze na Ukrainie (1941). U Grossmana odnajdziemy opis transportu Żydów do obozu zagłady, a potem pieszy marsz do komory gazowej, który jest jednym z najbardziej wstrząsających literackich opisów Zagłady. Podobną tematykę opisał także Mackiewicz. Do „Nie trzeba głośno mówić” włączył relację mordu Niemców na Żydach w Ponarach (1943), której był przypadkowym świadkiem. Własne doświadczenia wykorzystał także we fragmentach, w których jego bohaterowie są przesłuchiwani przez sowieckich śledczych. Przejmująco ujął w nich strach i bezsilność ludzi idących przed oblicze potężnej władzy.
Człowiek wobec totalitarnego koszmaru
Być może jednym z najważniejszych wspólnych mianowników ich książek jest zdecydowanie stawiany znak równości między nazizmem a komunizmem, bez pobłażania temu drugiemu. Wyraźnie wyartykułowany jest pogląd, że sowiecka walka klas jest odpowiednikiem nazistowskiej walki ras. Los kułaka czy burżuja w Związku Sowieckim jest odbiciem losu Żyda w polityce III Rzeszy.
Różni wymienionych autorów rozłożenie akcentów i, co zrozumiałe, punkt widzenia z jakiego oglądali II wojnę światową. Książki Mackiewicza wymierzone są przede wszystkim w ustrój sowiecki i opisują okupację polskich Kresów Wschodnich, zajętych przez Sowietów w 1939 r. „Droga donikąd” obejmuje lata 1940–1941, a „Nie trzeba głośno mówić” jest jej kontynuacją i rozpoczyna się 21 czerwca 1941 r., gdy III Rzesza rozpoczyna ofensywę przeciwko ZSRS. Mackiewicz w „Nie trzeba głośno mówić” stawiał tezę, że warszawska konspiracja nie zdawała sobie sprawy z istoty komunizmu, w przeciwieństwie do mieszkańców terenów wschodnich, którzy go doświadczyli (takie podejście krytykował wspomniany S. Kisielewski).
Autorzy w głównej mierze skupili się na działaniach wojennych prowadzonych na terenie wschodniej Europy: w Polsce, ZSRS, na Litwie, Białorusi, Ukrainie. To „skrwawione ziemie”, jak nazwał je amerykański historyk Timothy Snyder.
„Ptasznik z Wilna”, jak określa się Mackiewicza, często oddzielał carską Rosję od tej bolszewickiej. Józef hołdował myśli wileńskiego profesora Mariana Zdziechowskiego i postulował rozpatrywanie komunizmu jako nowoczesnego zjawiska, bardziej przypominającego apokalipsę niż zwykłe prowadzenie polityki w dotychczas znanej formie. Z tego powodu Mackiewicz od 1945 r. żył na emigracji, a od 1955 r. mieszkał w Monachium, gdzie zmarł. W Polsce „ludowej” pisarz i jego dzieła były całkowicie zakazane. Jego powieści nie było można kupić w księgarniach, nie było ich w bibliotekach, a nazwisko nie figurowało w encyklopediach i słownikach pisarzy.
Rosjanin Wasilij Grossman, którego „Życie i los” jest rozliczeniem z bolszewickim reżimem, skupiał się na napięciach wewnątrz państwa sowieckiego. Książka jest opisem bolesnych zmagań mieszkańców ZSRS z potęgą partyjnego państwa, w którym życie ludzkie niewiele znaczy, a człowiek nie ma w zasadzie żadnych możliwości wyrwania się z matni. Jedni by przetrwać, inni by zrobić karierę, powoli przechodzili na służbę terroru. Grossman niezwykle subtelnie opisał wątpliwości towarzyszące codziennemu funkcjonowaniu w państwie, które człowieka nie szanuje, paraliżuje strachem i odbiera wolę działania. To państwo, z którym nie chce się mieć nic do czynienia, a jednocześnie ze spontaniczną radością przyjmuje się wieści z frontu o udanej ofensywie i rozbiciu Niemców pod Stalingradem. Rosjanin powieść tworzył przez 10 lat, ukończył ją w 1959 r. Jednak w 1961 r. KGB przeszukało mieszkanie i skonfiskowało oryginalny maszynopis, kalkowe kopie oraz taśmę z maszyny, na której pisał książkę. Udało się ją wydać w 1980 r. w Szwajcarii.
Z kolei Jonathan Littell w „Łaskawe” skupił się na analizie niemieckiego, nazistowskiego totalitaryzmu. Próbował odpowiedzieć na pytanie o przyczyny Zagłady, starał się dociec, co sprawiło, że zwykli Niemcy zgładzili miliony mieszkańców Europy Środkowej i Wschodniej. Ujęcie przez niego tematu jest wyjątkowe, bowiem historia opowiedziana jest z perspektywy fikcyjnego byłego nazisty, który przeżył wojnę. Jego historia zaczyna się w czerwcu 1941 r., gdy Niemcy atakują ZSRS, i prowadzona jest aż do wkroczenia wojsk Armii Czerwonej do Berlina w maju 1945 r. Akcja rozgrywa się na dwóch płaszczyznach: jedna to ofensywa niemiecka na Wschodzie, druga dotyczy administracyjno-biurokratycznego organizowania Zagłady i dzieje się w Berlinie, Auschwitz, Lublinie. Littell – bazując na ustaleniach amerykańskiego historyka Christophera Browninga – prezentował pogląd, że jedną z przyczyn ludobójstwa dokonanego przez Niemców było osłabienie osobistej odpowiedzialności za zbrodnie przez wszechobecną biurokrację, która pozbawia możliwości podejmowania indywidualnych decyzji.
* * *
Cztery wielkie literackie dzieła opisujące II wojnę światową, których nie sposób streścić, i nie sposób oddać ich piękna. Autorzy w głównej mierze skupili się na działaniach wojennych prowadzonych na terenie wschodniej Europy: w Polsce, ZSRS, na Litwie, Białorusi, Ukrainie. To „skrwawione ziemie”, jak nazwał je amerykański historyk Timothy Snyder. Obok wielkiej polityki, personalnych rozgrywek na szczytach, walki o władzę, nie zapominają o największych przegranych wojny: o mieszkańcach miast i miasteczek. Ich ciche cierpienie zadane w imię obłędnych ideologii donośnie tutaj wybrzmiewa.
