Oprócz treści wrogich panującemu w kraju systemowi, opisana poniżej anonimowa przesyłka zawierała odpisy dokumentów powstałych w czasie wojny krymskiej.
Koperta z pięcioma dokumentami
W marcu 1962 r. do Kancelarii Rady Państwa wpłynęła koperta, zaadresowana do przewodniczącego tego organu Aleksandra Zawadzkiego. Została nadana w Legnicy, przez osobę podającą się za Jana Ostrogę, zamieszkałego tamże, przy ul. Armii Radzieckiej. Przesyłka składała się z pięciu osobliwie dobranych dokumentów, które zachowały się do naszych czasów w aktach SB.
Pierwszym z nich jest swoiste memorandum, które prócz odniesień do okresu międzywojennego, m.in. niezadowolenia z rządów sanacyjnych, zawiera treści dość typowe dla anonimów wysyłanych do komunistycznych kacyków i instytucji – potępia pakt Ribbentrop-Mołotow, napaść Sowietów na Polskę 17 września 1939 r., a także represje jakich doznali Polacy pod ich okupacją (do 1941 r.) oraz pod rządami od nich zależnymi (od lipca 1944 r.).
Drugi dokument stanowi napisany odręcznie po francusku odpis artykułu, opublikowanego prawdopodobnie wiosną 1855 r. w nieznanym czasopiśmie, pod którym podpisał się jako sekretarz redakcji niejaki L. Boniface. Przedstawiono w nim dość kąśliwe uwagi „jednego z naszych korespondentów z Wiednia” na temat funkcjonowania ówczesnej dyplomacji pruskiej, której rekrut
„musi być przede wszystkim człowiekiem o solidnej budowie: szeroki tors i mocne kości są podstawowym warunkiem przyjęcia. Speed and bottom, jak u koni wyścigowych, takie w przyszłości będą niechybnie cechy dobrego pruskiego dyplomaty. Już Fryderyk Wielki stwierdził, że po głębokim namyśle doszedł do wniosku, iż człowiek został stworzony, aby zostać pocztylionem”1.
Te złośliwości dotyczyły wiążących się z dość częstymi a dalekimi podróżami misji dyplomatycznych, które w czasie wojny krymskiej pruski premier Otto von Manteuffel powierzał swemu krewniakowi pułkownikowi Edwinowi von Manteuffel.
Listy posła pruskiego
Pozostałe dokumenty wysłane z Legnicy Aleksandrowi Zawadzkiemu to odpisy trzech listów napisanych w styczniu 1855 r. przez pruskiego posła w Paryżu, hrabiego Maksymiliana Fryderyka Karola Franciszka von Hatzfeldt zu Trachenberg-Schönstein (1813–1859), do męża jego starszej siostry Luizy, hrabiego Augusta Ludwiga Ferdynanda von Nostitz-Rieneck (1777–1866), naówczas pruskiego posła w Hanowerze. Obaj należeli do rodów magnackich, od dawna związanych z Dolnym Śląskiem. Hatzfeldtowie od wojny trzydziestoletniej byli właścicielami Żmigrodu (niem. Trachenberg). Maksymilian, jako młodszy z dwóch synów księcia Franciszka Ludwika von Hatzfeldt, poświęcił się karierze dyplomatycznej. W 1844 r. poślubił w Paryżu Rachelę Elżbietę de Castellane, córkę Bonifacego, marszałka Francji. August von Nostitz był właścicielem majątku w Sobocie (niem. Zobten am Bober) koło Lwówka Śląskiego. Na początku XIX wieku poświęcił się karierze wojskowej; m.in. w latach 1813–1819 był adiutantem gen. Gebharda Blüchera. W 1849 r., po formalnym zakończeniu służby, które nastąpiło kilka miesięcy wcześniej, otrzymał honorowy stopień generała kawalerii.
W swych listach Hatzfeldt dzielił się ze szwagrem przemyśleniami na temat bieżących kwestii polityki międzynarodowej związanych z toczącą się od 1853 r. wojną krymską oraz ich znaczenia dla Prus. W konflikcie tym Rosja, dążąca do rozszerzenia swej strefy wpływów w basenie Morza Czarnego, ścierała się z Turcją i jej sojusznikami: Wielką Brytanią, Francją i Królestwem Sardynii. Autor listów aż nadto dobrze rozumiał, że z punktu widzenia Prus najbardziej doniosłym skutkiem toczącej się jeszcze wojny był ostateczny rozpad Świętego Przymierza. Nastąpił on po tym, jak wiosną 1854 r. Austria skoncentrowała w Transylwanii dziesiątki tysięcy żołnierzy, zagrażając wojskom rosyjskim, które okupowały księstwa naddunajskie, i zmuszając cara Mikołaja I do ich wycofania, a następnie sama skierowała swe siły do Mołdawii i Wołoszczyzny. W konsekwencji kilkusettysięczna armia austriacka stojąca u granic Rosji wiązała jej wojska, które nie mogły zostać użyte przeciwko mocarstwom zachodnim. We wrześniu tr. wojska koalicji antyrosyjskiej wylądowały na Krymie i wkrótce przystąpiły do oblężenia Sewastopola. Zdobycie tej twierdzy we wrześniu roku 1855 było kluczem do zwycięstwa państw sprzymierzonych.
Jednak w styczniu tegoż roku hrabia Hatzfeldt najbardziej obawiał się, że wskutek ewentualnego aktywnego zaangażowania się Austrii w bezpośrednie walki z wojskami carskimi, tj. ewolucji konfliktu w kierunku tzw. wielkiej wojny, celem aliantów nie będzie już jedynie przełamanie rosyjskiej dominacji w basenie Morza Czarnego, lecz poważne osłabienie terytorialne Rosji, a tym samym trwałe ograniczenie jej pozycji w Europie. W przypadku ziszczenia się tego scenariusza, konstatował, „nieuchronna będzie między innymi próba utworzenia Polski”2. Niewątpliwie miał na myśli wykrojenie buforowego państwa z ziem zaboru rosyjskiego.
Hatzfeldt był realistą i wątpił, by była możliwa jednoczesna realizacja dwóch najważniejszych zadań, jakie według Nostitza stały przed pruskimi mężami stanu: 1) zapewnienia Berlinowi godnego miejsca w negocjacjach pokojowych; 2) uchronienia Prus przed „jakimkolwiek aktywnym udziałem w wojnie przeciwko Rosji”3, zwłaszcza gdyby doszło do wielkiej wojny. W liście z 10 stycznia dawał do zrozumienia, że mocarstwa zachodnie, w zamian za ewentualną zgodę na przyłączenie się Prus do ich koncertu, zażądają od nich podjęcia zdecydowanych działań przeciwko Rosji. Jego zdaniem tylko zdobycie Sewastopola w ciągu kilku tygodni, na co bynajmniej się nie zanosiło, mogło doprowadzić do szybkiego, i w miarę niekłopotliwego dla Berlina, pokoju. 19 stycznia Hatzfeldt raz jeszcze poruszył nurtującą go kwestię:
„Jeżeli wojna nabierze większych rozmiarów w wyniku niepowodzenia negocjacji pokojowych i udziału w niej Austrii, to nie mogę wierzyć, że dla Prus będzie istniała możliwość nie zaangażowania się w walkę i w końcu zawsze będzie chodziło o to, czy Prusy będą chciały same iść z Rosją, czy też z resztą Europy przeciwko Rosji. Mówię z resztą Europy, ponieważ wierzę, że skoro tylko Austria odda pierwszy strzał armatni przeciwko wojskom rosyjskim, niemieckie państwa średnie [m.in. Bawaria, Hanower, Saksonia i Wirtembergia – przyp. S.B.], jeśli ich istnienie będzie zagrożone, natychmiast zostawią Prusy na lodzie i przyłączą się do Zachodu. To samo myślę też o Danii i Szwecji. Oczywiście takie ewentualności nie odpowiadają moim życzeniom, sympatiom, ani poglądom. To nie ma jednak nic do rzeczy, bo muszę porządkować swoje myślenie polityczne nie według własnych życzeń, lecz według realiów. Przy ewentualnym wyborze, czy Prusy miałyby stanąć po stronie Rosji, czy przeciwko niej, nie chodzi o to, wobec której z dwóch stron żywi się większą sympatię, ale o to, po której stronie leży największe zagrożenie i największy interes”4.
Ostatecznie nie doszło jednak do wielkiej wojny, jak ją rozumiał Maksymilian von Hatzfeldt, a Prusy mogły zachować neutralność i nie zaangażowały się aktywnie po żadnej ze stron konfliktu (co niewątpliwie miało znacznie dla dalszego biegu historii zarówno Prus, jak i całych Niemiec, podobnie jak fakt, że w 1863 r. jedynie Prusy poparły Rosję zwalczającą powstańców styczniowych; wkrótce car nie omieszkał się im za to odwdzięczyć). W efekcie do udziału w kongresie paryskim, obradującym od 25 lutego 1856 r. nad warunkami zawarcia pokoju, zaproszono je dopiero 10 marca. Tydzień później do negocjacji przystąpili: premier Prus Otto Theodor von Manteuffel oraz Maksymilian von Hatzfeldt. 30 marca obaj złożyli swe podpisy na traktacie pokojowym, który ograniczył wpływy Rosji w basenie Morza Czarnego.
Od pierwszego rozbioru Polski jesteśmy przedmiotem międzynarodowego handlu…
W Kancelarii Rady Państwa słusznie podejrzewano, że figurujące na kopercie nazwisko rzekomego nadawcy przesyłki przeznaczonej dla Aleksandra Zawadzkiego było faktycznie pseudonimem, toteż wysłane z Legnicy dokumenty przekazano do wyjaśnienia Departamentowi III SB MSW. Z resortowej centrali sprawę skierowano do Wydziału III KW MO we Wrocławiu, który z kolei 10 sierpnia 1962 r. zlecił zastępcy komendanta powiatowego MO ds. SB w Legnicy znalezienie sprawcy.
Poszukiwania trwały kilkanaście miesięcy. Dopiero w maju 1964 r. ustalono, że nadawcą przesyłki i autorem zawartego w niej anonimu był inż. Zygmunt Rzepecki, zamieszkały w Legnicy przy ul. Jaworzyńskiej 15, który pracował w Liceum Ogólnokształcącym w Jaworze jako nauczyciel języka niemieckiego. Co ciekawe, w latach 1963–1964 nauczał tego języka również na kursie zorganizowanym w… legnickiej Komendzie Powiatowej MO. W notatce służbowej, podsumowującej informacje zgromadzone przez SB w toku poszukiwań, czytamy, iż Rzepecki
„to sanacyjny b. oficer WP w stanie spoczynku. Liczy on około 70 lat […] Często wspomina przedwojenne czasy, wychwala ustrój sanacyjnej Polski i ujemnie wypowiada się o Zw[iązku] Radzieckim, twierdząc, że po wojnie został obrabowany przez Rosjan na byłych ziemiach polskich na wschodzie i repatriowany do kraju jako żebrak”.
Germaniście z Legnicy, zapewne z uwagi na jego zaawansowany wiek, udało się uniknąć poważniejszych nieprzyjemności ze strony komunistycznego aparatu represji. Został jedynie ostrzeżony,
„aby zaniechał dalszych wypowiedzi na tematy polityczne, które szkodliwie wpływają na otoczenie”5.
We wspomnianej notatce służbowej brakuje informacji odnośnie do powodów, dla których Rzepecki wysłał Aleksandrowi Zawadzkiemu odpisy tekstów napisanych w XIX w. Można jedynie przypuszczać, że miały one dowodzić prawdziwości tezy zawartej we właściwym anonimie:
„Od pierwszego rozbioru Polski jesteśmy przedmiotem międzynarodowego handlu”6.
Funkcjonariusze SB nie ustalili również w jaki sposób Zygmunt Rzepecki wszedł w posiadanie odpisów listów z 1855 r. Po ponad sześćdziesięciu latach trudno spekulować, czy miał on dostęp do oryginałów i przepisał je osobiście, czy też zrobił to ktoś inny. Co ważne, oryginały zachowały się w zasobie Archiwum Państwowego we Wrocławiu, w zespole Akta majątku Hatzfeldtów w Żmigrodzie, w tomie zawierającym obszerną korespondencję Maksymiliana Hatzfeldta do Augusta Nostitza z lat 1847–1958 (sygn. 6417). Do zespołu, opracowanego i zinwentaryzowanego w latach 1959–1960, tom ten włączono dopiero w 1981 r. Co ciekawe, do Archiwum Państwowego we Wrocławiu trafiły wówczas także listy Nostitza do Hatzfeldta z lat 1838–1858 (sygn. 6416). Materiały próbował początkowo sprzedać, a ostatecznie zapewne przekazał w darze, mieszkaniec Opola, niejaki Rudolf Szaler. Przypuszczalnie był to krewny zamieszkałego w Jeleniej Górze Stanisława Szalera (syna Rudolfa), który w marcu 1949 r. został zatrzymany przez funkcjonariuszy UB w Gdańsku „za usiłowanie sprzedaży zabyt[ków] muzealnych i dzieł sztuki za granicę”7, a parę tygodni później przekazany tamtejszej Komendzie Wojewódzkiej MO. Po ponad dwuletniej „przerwie” ponownie trafił w ręce milicjantów, tym razem w Jeleniej Górze, jako podejrzany o szabrownictwo.
O samym Rzepeckim wiadomo niewiele. Urodził się 26 sierpnia 1890 r. w galicyjskim Toporowie (jedno ze źródeł z 1920 r. wymienia jako miejsce urodzenia Włodzimierz). Był synem Bronisława i Katarzyny z d. Kucharskiej. Przed I wojną światową ukończył szkołę rachunkową. Następnie służył w wojsku austriackim. Od 1 listopada 1918 do 28 lutego 1923 r. był żołnierzem Wojska Polskiego. W 1920 r. jako jednoroczny sierżant wykonywał prace pomocnicze w kancelarii Wydziału Vb (sprawy personalne żołnierzy) Dowództwa Okręgu Generalnego Lwów. Za udział w wojnie polsko-ukraińskiej w latach 1918–1919 został odznaczony odznaką pamiątkową „Orlęta”.
7 października 1919 r. zdał eksternistycznie egzamin dojrzałości w Gimnazjum Państwowym im. Józefa Korzeniowskiego w Brodach, po czym prawdopodobnie podjął studia we lwowskiej Szkole Politechnicznej. Nie wiadomo kiedy je ukończył, ale po 1945 r. konsekwentnie posługiwał się stopniem zawodowym inżyniera.
W 1930 r. mieszkał w Lesznie przy ul. Sienkiewicza 3. Uzyskał wówczas zwolnienie Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego od obowiązku zdawania egzaminu pedagogicznego dla kandydatów na nauczycieli szkół średnich.
W latach 1945–1946 był dyrektorem Państwowego Koedukacyjnego Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego Typu Humanistycznego w Szczecinku. 2 maja 1946 r. zarządził, że nazajutrz, po odprawieniu mszy świętej w miejscowym kościele mariackim, wszyscy uczniowie mają uczestniczyć najpierw w pochodzie trzeciomajowym, a następnie w uroczystej akademii. W czasie manifestacji doszło do zrzucenia zawieszonego na słupie głośnika, za pośrednictwem którego miejscowy aktyw PPR zagłuszał przebieg uroczystości patriotycznych. Blisko pół wieku później historyk-regionalista Jerzy Dudź odnotował, że „dyrektor Rzepecki miał z tego powodu duże nieprzyjemności i, jak sądzę, musiał szkołę opuścić”8.
1 września 1946 r. Rzepecki zamieszkał wraz z żoną – Józefą z d. Szulc – w Legnicy, gdzie początkowo pracował jako nauczyciel w Państwowym Gimnazjum Handlowym. Jego żona była biuralistką w miejscowej aptece. W listopadzie 1953 r. przeszedł na emeryturę, do której dorabiał m.in. w Szkole Podstawowej w Jaworze (1962–1963) i tamtejszym LO (1962–1964).
Dotychczas nie udało się ustalić, czy w okresie międzywojennym Rzepecki faktycznie był oficerem WP. Możliwe, że funkcjonariusze SB pomylili go z jego imiennikiem, który był lekarzem oraz podporucznikiem pospolitego ruszenia i został zamordowany przez Sowietów w Katyniu.
Zygmunt Rzepecki zmarł 25 lipca 1968 r. w Legnicy. Jego grób znajduje się na Cmentarzu Parafialnym przy ul. Kąkolewskiej w Lesznie.
1 AIPN Wr, 053/779, Odpis artykułu L. Boniface’a, 1855 r., k. 110. Tłum. Krystyna Ostrowicz.
2 Ibidem, Odpis listu hr. Maksymiliana von Hatzfeld do hr. Augusta von Nostitz, 10 I 1855 r., k. 112.
3 Ibidem, k. 111.
4 Ibidem, Odpis listu hr. Maksymiliana von Hatzfeld do hr. Augusta von Nostitz, 19 I 1855 r., k. 114.
5 Ibidem, Notatka służbowa starszego oficera operacyjnego Referatu Bezpieczeństwa KP MO w Legnicy por. Mariana Cupiała, 20 V 1964 r., k. 118.
6 Ibidem, Anonimowy list do Aleksandra Zawadzkiego Przewodniczącego Rady Państwa PRL, k. 108.
7 AIPN Gd, 0046/95, t. 1, Terminarz spraw śledczych i osób zatrzymanych WUBP w Gdańsku za okres od 9 VI 1948 do 2 III 1950 r., s. 38.
8 J. Dudź, Pierwsze szkolne dokumenty, „Ogólniak. 1945–1995. Jednodniówka Jubileuszowego Zjazdu Absolwentów i Uczniów I Liceum Ogólnokształcącego im. ks. Elżbiety w Szczecinku”, 1995, s. 2.
